Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

James Islington
‹Cień utraconego świata›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCień utraconego świata
Tytuł oryginalnyThe Shadow of What Was Lost
Data wydania5 maja 2021
Autor
PrzekładGrzegorz Komerski
Wydawca Fabryka Słów
CyklTrylogia Licaniusa
ISBN978-83-7964-643-2
Format880s. oprawa zintegrowana
Cena69,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Pokaz slajdów
[James Islington „Cień utraconego świata” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dla niezbyt wybrednych fanów historii o młodych wybrańcach przeznaczenia „Cień utraconego świata” Jamesa Islingtona może stanowić odprężającą lekturę. Pozostali wielbiciele fantasy raczej nie znajdą tu nic ciekawego.

Beatrycze Nowicka

Pokaz slajdów
[James Islington „Cień utraconego świata” - recenzja]

Dla niezbyt wybrednych fanów historii o młodych wybrańcach przeznaczenia „Cień utraconego świata” Jamesa Islingtona może stanowić odprężającą lekturę. Pozostali wielbiciele fantasy raczej nie znajdą tu nic ciekawego.

James Islington
‹Cień utraconego świata›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCień utraconego świata
Tytuł oryginalnyThe Shadow of What Was Lost
Data wydania5 maja 2021
Autor
PrzekładGrzegorz Komerski
Wydawca Fabryka Słów
CyklTrylogia Licaniusa
ISBN978-83-7964-643-2
Format880s. oprawa zintegrowana
Cena69,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Mniej więcej w czasie, kiedy zaczęłam współpracować z Esensją, jeden z redakcyjnych kolegów napisał recenzję pt. „Fantasy zdziecinniała”. Wspominam o tym dlatego, że słowa te znakomicie podsumowują debiutancką powieść Jamesa Islingtona. „Cień utraconego świata” to lektura głównie dla nastolatków (i to raczej tych młodszych), dopiero zaczynających swoją przygodę z fantasy.
Australijski autor nie tyle napisał, co skompilował swoją powieść z wielokrotnie wykorzystywanych w fantasy schematów. „Cień…” stanowi pierwszy tom „Trylogii Licaniusa” – Licanius to imię miecza, które oznacza „przeznaczenie”. Poza owym artefaktem, pojawiają się typowi nastoletni wybrańcy, dzielna księżniczka, arogancki młody arystokrata, a zarazem zdolny szermierz, jego siostra znakomita łuczniczka, zakapturzony sługa ciemności oraz czarne armie nadciągające zza magicznej bariery, która (cóż za niespodzianka!) po kilku tysiącach lat zaczyna słabnąć. Swoją drogą, czemu złe siły wiecznie muszą chadzać w czerni, nie mogłyby mieć zbroi choćby i szkarłatnych?
Z uwagi na wtórność motywów lektura nieszczególnie zaskakuje – dość łatwo odgadnąć kolejne zwroty fabuły czy tożsamość niektórych bohaterów. Autor próbował wprowadzić pewną niejednoznaczność, jeśli chodzi o motywy kierujące kilkoma postaciami (szkoda, że w jednym przypadku okładkowa notka zdradza zbyt wiele), jednak to zbyt mało, by sprawić czytelnikowi niespodziankę.
Sztampową fabułę można by jeszcze wybaczyć, gdyby bohaterowie budzili emocje, a świat okazał się barwny. Niestety, w przypadku „Cienia…” trudno mówić o pogłębionych portretach psychologicznych czy choćby kilku wyróżniających cechach. Na temat czwórki protagonistów zapamiętałam, że jeden chłopak ma ciemne włosy i rzadko spotykane moce magiczne, drugi jest rosłym blondynem, trzeci ma rude włosy, a czwarta postać to dziewczyna. Z bohaterami dalszych planów jest jeszcze gorzej, a ponieważ wszyscy noszą „standardowe imiona fantasy”, czasem można się nieco pogubić, kto jest kim i czego chce. Podobnie ubogie jest życie wewnętrzne tych postaci, opisywane zdaniami w rodzaju „X czuł żal na myśl o zabitych przez złe siły przyjaciołach”. Można też odnieść wrażenie, że bohaterowie niezbyt się przejmują śmiercią nawet bliskich sobie osób. Ogólnie zresztą, pod względem emocji, jest to książka letnia.
Świat przedstawiony to najbardziej typowe z typowych quasi-średniowieczne uniwersum fantasy z kilkoma miastami o wdzięcznych nazwach i mroczną krainą na północy. Zabrakło tu choćby drobnych elementów, za pomocą których autor mógłby przydać swojemu dziełu odrobiny indywidualności. Zresztą opisów – czy to miejsc, czy postaci – jest tu tak niewiele, że nie są w stanie pobudzić wyobraźni czytelnika. Podobno Islington jest wielkim fanem „Koła czasu” – niestety, o ile uniwersum Jordana żyło, świat „Trylogii Licaniusa” pozostaje papierowy.
Jedyną zaletą, jaką mogę wymienić, jest to, że „Cień…” czyta się szybko i gładko. Raczej nie polecam, chyba że ktoś jest wyjątkowo spragniony jakiejkolwiek fantasy, albo potrzebuje niezobowiązującej lektury do pociągu.
koniec
26 maja 2021

Komentarze

26 V 2021   13:05:14

> Swoją drogą, czemu złe siły wiecznie muszą chadzać w czerni, nie mogłyby mieć zbroi choćby i szkarłatnych?

Tolkien jak zwykle okazuje się wyrastać ponad tłum naśladowców. Oko Saurona jest czerwone, a Saruman dla zmyłki chodzi w bieli :-D

Ponadto w czerwieni chodzi Melisandre u Martina, a także rycerze Ren w "Ostatnim Jedi". Darth Maul co prawda nosi czerń, ale poza tym generalnie jest czerwony.

Co do zbroi... W "Excaliburze" Boormana (jednym z najlepszych filmów fantasy jakie powstały i najlepszej ekranizacji legend arturiańskich) zły Mordred przywdziewa złotą zbroję, rycerze króla Artura mają srebrne...

26 V 2021   19:04:27

Wielkie dzięki za recenzję, zastanawiałem się już nad zakupem, bo marzy mi się przeczytanie jakiejś nowej, dobrej sagi fantasy, ale teraz sobie daruję :)

26 V 2021   22:23:36

Ja też mam ochotę na coś takiego - już nawet nie musi być całkiem oryginalne, ale aby autor choć trochę postarał się nadać temu jakieś cechy odróżniające, plus - aby bohaterowie byli zapamiętywalni i budzili emocje.

Serio jestem na głodzie fantasy. Mam wrażenie, że ostatnimi laty moda na tę konwencję zmalała, nie ma aż tylu premier, a jeszcze pandemia sprawiła, że wydawcy postawili raczej na wznowienia klasyki.

03 VI 2021   16:12:39

Beatrycze

03 VI 2021   16:13:15

To wasze kodowanie mnie rozwala...

Beatrycze
"jestem na głodzie fantasy"

Rozumiem, że masz na myśli taką klasyczną - tolkienowską lub martinowską. To z taką rzeczywiście jest pewien problem. Ale dużo dobrego można znaleźć ew innych odmianach fantasy, dla mnie nr 1 za rok 2020 jest wydana przez Marpress książka Andrusa Kivirähka "Człowiek, który znał mowę węży". A w polskiej fantasy odkryciem (dzięki Konfidentynie Fedyk) jest "Jaksa" Komudy.

03 VI 2021   21:54:03

Tak, na tę chwilę mam ochotę na coś bardziej klasycznego.

"Jaksę" - przynajmniej tom chronologicznie pierwszy - przeczytałam, ale mnie jakoś specjalnie nie porwało. W tego typu literaturze muszę polubić z kilku bohaterów, plus, cała ta mrocznobrutalność wychodzi nieszczerze, kiedy główny bohater jest niezniszczalny i w środku zimy, po kąpieli w lodowatej wodzie, ze strzałą w nodze albo i kilkoma, pokąsany bodajże przez jakieś potwory, dzielnie sobie przez las ucieka.
Jakby konwencja była bardziej heroiczno-baśniowa, łatwiej by było takie rzeczy łyknąć.

Nad tym "Człowiekiem..." się nawet zastanawiałam, choć z opisów na sieci trochę mnie zdumiały jakieś - o ile dobrze zrozumiałam - wątki romansowe z niedźwiedziem... To jakoś mnie nie zachęciło. Widać nie mam chęci na eksperymenty.

05 VI 2021   14:27:35

Z planowanych premier fantasy "Miasto mosiądzu" wygląda obiecująco... Może na obietnicach się skończy.

Nie czytałem "Jaksy", ale czy w chwilach zagrożenia pod wpływem adrenaliny ludzie nie są w stanie do pozornie nadludzkiego wysiłku? Biegania ze złamaną nogą itp. ?

"Człowiek, który znał mowę węży" nie jest eksperymentem. To bardzo tradycyjna w formie opowieść. Czytając (bo jeszcze nie skończyłem) mam skojarzenia z Astrid Lingren w wersji dla dorosłych - klimaty nieco pokrewne "Ronji córki rozbójnika" + estońska puszcza i mitologia. Wątek z misiem jest wątkiem pobocznym, jeśli ktoś reklamuje powieść za pomocą romansu z niedźwiedziem, to wyrządza tej książce niedźwiedzią przysługę.

05 VI 2021   14:28:27

Aha, i ma nowy G.G. Kay wyjść,- też może być dobre.

06 VI 2021   00:02:47

O "Mieście..." wspominał mi też redakcyjny kolega, myślę, że się skuszę.

@adrenalina - to prawda, ale w końcu nadchodzi taki moment, kiedy to siada i wtedy trzeba mieć czas na oddech. Abstrahując od tego konkretnego przypadku, odnosi się wrażenie, że głównego bohatera chroni "plot armour", bo dookoła niego generalnie ludzie padają jak muchy.

"Ronja..." mi się bardzo podobała, jak byłam dzieckiem. Postaram się zapamiętać i może kiedyś się skuszę.

Co do Kaya - "Fionavarski gobelin" swoim egzaltowanym stylem zniechęcił mnie raz a dobrze do tego autora, choć rozumiem, że to była jego wczesna twórczość.

06 VI 2021   21:16:12

@Beatrycze

Jeżeli chodzi o Kaya, gorąco polecam "Tiganę".

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Wzloty i (głównie) upadki
Miłosz Cybowski

4 XII 2021

Pomysł na „Miasto Archipelag” Filip Springer miał całkiem niezły – wyruszyć w Polskę i odwiedzić niegdysiejsze miasta wojewódzkie, które straciły swoją pozycję w wyniku reformy administracyjnej z 1999 roku. Gorzej z wykonaniem.

więcej »

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Spektaklu akt drugi
— Beatrycze Nowicka

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Jak to u nas w wiosce było…
— Beatrycze Nowicka

Razem na złe i na jeszcze gorsze
— Beatrycze Nowicka

Sentymenty
— Beatrycze Nowicka

Bajka o księżniczce i łotrzyku
— Beatrycze Nowicka

Z wizytą w mieście dżinnów
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.