Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Łukasz Lamża
‹Światy równoległe›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwiaty równoległe
Data wydania29 stycznia 2020
Autor
Wydawca Czarne
ISBN978-83-8049-963-8
Format224s. 133×215mm
Cena34,90
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Naukowa szara strefa
[Łukasz Lamża „Światy równoległe” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Książka Łukasza Lamży „Światy równoległe” to fascynujący przewodnik po rozmaitych irracjonalizmach, nie tylko związanych z medycyną alternatywną (homeopatia, antyszczepionkowcy), ale też po zadomowionych w kulturze kuriozalnych ideach i przekonaniach (różdżkarstwo czy wiara w płaską czy młodą Ziemię).

Sławomir Grabowski

Naukowa szara strefa
[Łukasz Lamża „Światy równoległe” - recenzja]

Książka Łukasza Lamży „Światy równoległe” to fascynujący przewodnik po rozmaitych irracjonalizmach, nie tylko związanych z medycyną alternatywną (homeopatia, antyszczepionkowcy), ale też po zadomowionych w kulturze kuriozalnych ideach i przekonaniach (różdżkarstwo czy wiara w płaską czy młodą Ziemię).

Łukasz Lamża
‹Światy równoległe›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwiaty równoległe
Data wydania29 stycznia 2020
Autor
Wydawca Czarne
ISBN978-83-8049-963-8
Format224s. 133×215mm
Cena34,90
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Głównym celem autora jest oczywiście polemika z pseudonauką, ale często też zdrowe obśmianie oczywistych absurdów. Sam zawsze dziwiłem się, że ci sami ludzie, którzy nie ufają oficjalnej nauce, podpierając się szlachetnym sceptyzmem, sami łykają jak wyposzczone pelikany niepotwierdzone niczym rewelacje o chemtrails czy zabójczych szczepionkach. Podtytuł książki (Czego nas uczą płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze) sugeruje nie tyle miażdżącą krytykę, co raczej korzyści z zajmowania się takimi „modnymi bzdurami”. Jaki to pożytek? Otóż, po pierwsze, byłoby nim już samo zrozumienie „spiskowej” mentalności – a żeby z daną ideą polemizować, należy ją najpierw dobrze zrozumieć. Po drugie, warto poznać genezę danej idei, a to może nam wiele powiedzieć o historii nauki i nieufnego zazwyczaj postrzegania przez przeciętnego Kowalskiego kolejnych odkryć. Po trzecie wreszcie, wejść w ten alternatywny świat można po to, by się zdrowo pośmiać. Dla przykładu – są ludzie, którzy np. zupełnie poważnie traktują problem odchodów na Arce Noego i potrafią obliczyć ich masę (wynosi ona, bagatela, 12 ton w ciągu dnia). Lamża „dla beki” postanowił wkręcić różdżkarzy, zlecając im odpromieniowanie własnej posesji – a ci z zapałem rysowali otaczające Ziemię siatki szwajcarskie, pola wirowe i próżnie geopatyczne, przy czym co różdżkarz, to inna teoria. Okazuje się też, że myśleć „magicznie” potrafią także audiofile, przekonani, że „oczyszczacze kwantowe” czy kable o pięciocyfrowej cenie produkowane w „japońskich komorach kriogenicznych” poprawią jakość sygnału cyfrowego i polepszą zerojedynkowy przepływ danych. Słowem – warto poczhylic się nad pseudonauką dla polemiki i śmiechu.
Lamża jest filozofem nauki, a także jej popularyzatorem, choć raczej nie radykalnym empirystą, a pytanie o istnienie metafizycznej siły wyższej pozostawia otwarte – co się pewnie nie spodoba racjonalistycznym ortodoksom. Na szczęście otwarty umysł nie oznacza tu pobłażania dla absurdów, więc jeśli szukamy w książce argumentów, by skutecznie popsuć atmosferę w towarzystwie ekspertów po kursach z youtube’a, znajdziemy ich sporo. Inna sprawa, że nawet setki artykułów z „Nature” czy „Scientific American” nie przekonają zagorzałych fanów Justyny Sochy czy Jerzego Jaśkowskiego. Żeby nie było tak prosto, Lamża przypomina, że nauka nie jest czarno-biała i zerojedynkowa, pisze o różnych poziomach naukowej pewności i bardzo długiej drodze, jaką przechodzą odkrycia naukowe czy leki kierowane do powszechnej sprzedaży. I przypomina, że niszowy artykulik w naukowym piśmie ma większą wartość dowodową niż opinia autorytetu czy nawet noblisty. A skuteczność nie musi być dowodem, że coś „działa” – może być wynikiem autosugestii albo koincydencją. Szkoda też, że książka powstała krótko przed pandemią koronawirusa – aczkolwiek ilość teorii spiskowych towarzyszących jej to materiał na kolejną książkę, a nie rozdział.
Wnioski? Nie było ogólnoświatowego, biblijnego potopu i ludzie nie żyli tysiąc lat. Nie ma żył wodnych, tak pieczołowicie szukanych przez radiestetów. Nie ma trujących nas chemtrailsów, bo spisek o takim zasięgu to kompletne science fiction. Irydologia (medyczne przekonanie, że wygląd tęczówki odzwierciedla choroby organizmu) to fikcja, tak samo jak wróżenie z ręki albo pięty. Gigantyczne dawki witaminy C skutkują tak samo, jak normalne, a już przekonanie, że witamina C leczy raka, jest z gatunku niebezpiecznych. Dzisiejsza bezkrytyczna wiara w chińską medycynę wynika raczej z popkulturowego archetypu azjatyckiego mędrca i doktora Paj-Chi-Wo niż z realnej wyższości tejże medycyny nad dowolnie wybraną „medycyną naturalną” (a tym bardziej współczesną). Homeopatia to totalna bzdura, którą łatwo obalić argumentami z logiki – gdyby działała, to oceany i morza byłyby roztworami homeopatycznymi o potężnej mocy, biorąc pod uwagę stopień rozcieńczenia dowolnej obecnej w nich substancji i nieustanne „wstrząsanie”. Nie ma też czegoś takiego jak „pamięć wody”. Należy się szczepić, nawet jeśli skuteczność szczepionek wynosi 70-90 procent – a właściwie tym bardziej należy, bo skuteczność działania zależy od ogółu zaszczepionych. Globalne ocieplenie najprawdopodobniej (z pewnością rzędu 90-95 procent), niestety, ma miejsce. I tak dalej, i tak dalej…
Co jest jednak prawdziwe? Otóż, ku zaskoczeniu samego autora, ideą niezupełnie absurdalną okazało się… powiększanie piersi za pomocą hipnozy (!). Autora zaciekawiło, skąd paramedyczny guru Jerzy Zięba wziął ten kuriozalny pomysł i odkrył kilka naukowych artykułów z zamierzchłych lat siedemdziesiątych. Wniosek? Pod wpływem sugestii hipnotycznej czy wytężonej koncentracji można znacząco zwiększyć przepływ krwi w danej tkance, co właściwie nie jest to sprzeczne z wiedzą medyczną… Ostrożnie więc z potępianiem tez, które z pozoru wydają się kompletnie dziwaczne i nie mieszczą się w naszym paradygmacie.
Warto przeczytać, choć oczywiście książka zdecydowanie nie wyczerpuje tematu. Z dość pobłażliwo-dobrotliwym stosunkiem autora do tej „nauki równoległej” nie do końca się zgadzam – to nie tylko nieszkodliwe głupotki, ale realne problemy, np. w sytuacji, kiedy tacy antyszczepionkowi rodzice odmawiają szczepienia własnym dzieciom. Albo uznają pandemię koronawirusa za globalny spisek, każąc, o ironio, „włączyć myślenie”.
koniec
19 października 2020

Komentarze

19 X 2020   17:43:08

Ogólnoświatowego potopu zapewne nie było (za czasów homo sapiens), niemniej zdumiewająca jest powszechność tego podania na obu półkulach, a nie np. mitu o światowym pożarze, światowym huraganie, światowym trzęsieniu ziemi itp.

Lokalne potopy niewątpliwie miały miejsce. Istnieje całkiem poważna hipoteza o przelaniu się Morza Śródziemnego około 5600 r przed Chrystusem, w wyniku czego powstać miało Morze Czarne. Z perspektywy mieszkańców Bliskiego Wschodu to musiała być katastrofa światowa.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_Ryana-Pitmana

Wśród zwolenników globalnego ocieplenia tez można znaleźć grupy delikatnie mówiąc ekscentryczne. Są np. ludzie, którzy poddają się wazektomii w celu uratowania naszej planety. Tzn. chcą uniknąć w ten sposób posiadania dzieci, aby te nie wytwarzały dwutlenku węgla, wywołującego zmiany klimatu. Jedną z takich osób jest znany pisarz SF Peter Watts.

19 X 2020   23:25:30

Cóż, mniejszy przyrost naturalny na pewno zmniejszy obciążenie środowiska.
Choć powstaje problem, kto zajmie się starszymi osobami...
Ja w chwili obecnej uważam, że nie ośmieliłabym się mieć dziecka - na co, na głód, wojny i upadek cywilizacji?

20 X 2020   00:15:53

Rezygnacja z posiadania dzieci to jedno. Nie jest to niczym niezwykłym, niezależnie od powodów. Zawsze byli ludzie, którzy z własnej woli rezygnowali z potomstwa.

Jednak samookaleczenie, żeby zmniejszyć emisję dwutlenku węgla to zupełnie inna para kaloszy. Coś jak "I Ty możesz uratować Ziemię niewielkim poświęceniem".
Aztekowie składali ofiary z ludzi, żeby mogło wzejść słońce. Też uważali, że ratują świat.

Najskuteczniejszym sposobem obniżenia emisji dwutlenku węgla jest likwidacja ludzkości. Skynet z "Terminatora" pewnie zgodziłby się z tą koncepcją.

20 X 2020   13:46:38

No chwalenie się czymś takim jest cokolwiek dziwne, fakt.

I niestety, żeby coś zdziałać w temacie potrzebne byłyby duże skoordynowane akcje, a takie trudno mi sobie wyobrazić, patrząc jak np. wygląda teraz sytuacja z "koronasceptykami" tudzież lekceważeniem obostrzeń.

Tak poza tym to ludzie myślący o tym, że trzeba znacznie bardziej szanować środowisko naturalne to nie jest homogenna grupa. Całe spektrum postaw i motywacji (czy to z gatunku racjonalnych, czy wyłącznie emocjonalnych). Zasmuca mnie, że reszta społeczeństwa nabiera negatywnego nastawienia w oparciu o te przykłady, które faktycznie zniechęcają.

Sama kiedyś napisałam do pewnej kobiety-działaczki, że chciałabym pomóc, to się okazało, że sposób w jaki sformułowałam maila ją śmiertelnie obraził i jeszcze mi nawrzyucała. Echh... To raczej nie wskazuje na to, by szeroko pojęci "zieloni" wypracowali jakiś naprawdę wspólny front.

W gruncie rzeczy realizujemy w zasadzie ten sam model co bakterie hodowane w zamkniętej kolbie z pożywką - przystosować się do wykorzystania istniejących zasobów, wykorzystać je maksymalnie mnożąc się przy tym, a potem samemu zatruć się produktami ubocznymi i odpadkami wytwarzanymi przez siebie.

Trochę mnie to smuci, bo można by sądzić, że człowiek ma jednak więcej możliwości decyzyjnych niż bakteria.

20 X 2020   23:33:03

Ciekawe porównanie z tymi bakteriami. I mocno pesymistyczne, ale niestety coś w tym jest...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Wzloty i (głównie) upadki
Miłosz Cybowski

4 XII 2021

Pomysł na „Miasto Archipelag” Filip Springer miał całkiem niezły – wyruszyć w Polskę i odwiedzić niegdysiejsze miasta wojewódzkie, które straciły swoją pozycję w wyniku reformy administracyjnej z 1999 roku. Gorzej z wykonaniem.

więcej »

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Kurs na czerwoną gwiazdę
— Sławomir Grabowski

Duch czy Demiurg?
— Sławomir Grabowski

Dwunastoletni czarodziej w okularach
— Sławomir Grabowski

Na promieniu światła
— Sławomir Grabowski

Kłopoty w Poviss
— Sławomir Grabowski

Sztuka wojny w kredzie
— Sławomir Grabowski

Wszyscy jesteśmy Japończykami
— Sławomir Grabowski

Zapętlony Ijon Tichy
— Sławomir Grabowski

Niedoceniane sondy i łaziki
— Sławomir Grabowski

Cthulhu i matematyka
— Sławomir Grabowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.