Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Dennis E. Taylor
‹Nasze imię Legion, Nasze imię Bob›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNasze imię Legion, Nasze imię Bob
Tytuł oryginalnyWe Are Legion (We Are Bob)
Data wydania3 kwietnia 2020
Autor
PrzekładWojciech Próchniewicz
Wydawca MAG
CyklBobiverse
ISBN978-83-66409-48-4
Format384s. oprawa twarda
Cena35,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zaprogramuj swój mózg
[Dennis E. Taylor „Nasze imię Legion, Nasze imię Bob” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Nasze imię Legion. Nasze imię Bob” Dennisa E. Taylora to pierwsza część kolejnego cyklu sf – i po jego lekturze nie jestem pewien, czy autorowi wystarczy materiału na kolejne odsłony tej serii. Co nie znaczy, że tom pierwszy jest zły. Powiem więcej – jest zaskakująco dobry, nawet jeśli egzystencjalne dylematy związane z poruszanymi wątkami transhumanizmu giną w przebojowej eksploracji kosmosu.

Miłosz Cybowski

Zaprogramuj swój mózg
[Dennis E. Taylor „Nasze imię Legion, Nasze imię Bob” - recenzja]

„Nasze imię Legion. Nasze imię Bob” Dennisa E. Taylora to pierwsza część kolejnego cyklu sf – i po jego lekturze nie jestem pewien, czy autorowi wystarczy materiału na kolejne odsłony tej serii. Co nie znaczy, że tom pierwszy jest zły. Powiem więcej – jest zaskakująco dobry, nawet jeśli egzystencjalne dylematy związane z poruszanymi wątkami transhumanizmu giną w przebojowej eksploracji kosmosu.

Dennis E. Taylor
‹Nasze imię Legion, Nasze imię Bob›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNasze imię Legion, Nasze imię Bob
Tytuł oryginalnyWe Are Legion (We Are Bob)
Data wydania3 kwietnia 2020
Autor
PrzekładWojciech Próchniewicz
Wydawca MAG
CyklBobiverse
ISBN978-83-66409-48-4
Format384s. oprawa twarda
Cena35,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Początek powieści mówi o… ucinaniu głowy. Główny bohater, Bob, jest specem od IT, który właśnie sprzedał swoją firmę i wykupił specjalne ubezpieczenie na życie gwarantujące, że na wypadek przedwczesnej śmierci lub nieuleczalnej choroby jego mózg (bo już nie ciało) zostanie zachowany. I być może w przyszłości, kiedy odkryte zostaną nowe sposoby leczenia, pozwoli to na przywrócenie go do życia. Po takim wstępie podejrzewałem, że autor w następnej kolejności każe nam bliżej poznawać Boba, jego codzienne życie, krewnych i znajomych. Tymczasem, bez owijania w bawełnę, Taylor rychło uśmierca swojego bohatera i równie bezpardonowo przywraca go do odległej o przeszło sto lat rzeczywistości.
Bob dowiaduje się, że stał się nagle własnością tego, co powstało w miejsce niegdysiejszych Stanów Zjednoczonych, czyli Wolnej i Autonomicznej Religijnej Ameryki (zwróćcie uwagę na skrót, który, podobnie jak wiele innych przewijających się przez książkę, ma niemałe znaczenie), teokratycznego państwa toczącego z pozostałymi wielkimi mocarstwami wyścig do gwiazd. Z uwagi na przedmiotowy status jaźni bohatera (powstałej w wyniku zeskanowania jego mózgu i przekształcenia go w formę cyfrową) nie ma on praktycznie żadnych praw i jego dalsze „życie” zależy od tego, czy przejdzie szereg testów sprawdzających jego zdolności adaptacyjne. Nadrzędnym celem Boba ma bowiem być kierowanie statkiem kosmicznym i znalezienie dla ludzkości (czy raczej – obywateli WIARY) nowego świata do zasiedlenia.
Przyznaję, że zarówno świat przedstawiony, jak i sama przeszłość bohatera zostały tu nakreślone wyjątkowo grubą kreską. Owszem, przewija się gdzieś tam wątek nieudanego związku, jest kilku znajomych, jest wspomnienie o rodzinie i siostrach, ale można odnieść wrażenie, że tym, co naprawdę składa się na osobowość Boba jest jego znajomość szeroko pojętego sf i popkultury (do których odniesień nie zabraknie w dalszej części powieści). Podobnie rzecz się ma w przypadku świata, który zastaje po swoim ponownym przebudzeniu – ot, kilka wielkich bloków mocarstw, które nieustannie ze sobą konkurują, toczą wojny i prezentują mniej lub bardziej autokratyczne i fanatyczne podejście. Głównymi złymi uczynił Taylor w swojej powieści Cesarstwo Brazylii, ale w gruncie rzeczy jest to układ czysto umowny, bo w walce na wyniszczenie, która zdominowała świat, nikt nie jest bez winy – nie wyłączając „ojczyzny” bohatera.
W skrócie zatem mamy tu do czynienia dokładnie z tym, co możemy przeczytać na okładce – umysł człowieka zostaje zdigitalizowany i musi poradzić sobie z nową rzeczywistością, odnaleźć się w bezcielesnym świecie i nauczyć się funkcjonować z ograniczeniami, jakie to na niego nakłada. Na o wiele głębszym poziomie taka sytuacja stawia pytania o naturę samego człowieka i jego indywidualności. Owszem, bohater zastanawia się nad sobą niedługo po przebudzeniu, a także później, kiedy zaczyna ewoluować. Egzystencjalne tematy nie stanowią jednak, ku mojemu rozczarowaniu, sedna powieści i przewijają się na marginesie wypełnionej akcją i eksploracją kosmosu fabuły. Jak gdyby raz rozwiane wątpliwości nie zajmowały bohatera już więcej. Co można właściwie zrozumieć – wszak my również na co dzień nie zastanawiamy się nad sensem istnienia, prawdziwością świata, który widzimy czy istotą tego, co czyni nas ludźmi. Być może błędem jest oczekiwać od poruszającej takie tematy powieści bezustannego zadawania filozoficznych pytań.
Taylor nie kupił mnie fabułą – ta bowiem dość szybko przeradza się w czystą zabawę konwencją sf. Jest odkrywanie nowych układów gwiezdnych i poszukiwanie planet nadających się do życia, przetykane zakładaniem baz i kopalń wydobywających cenne minerały. Jest prowadzenie badań nad lepszym sprzętem, niezbędnym zarówno do eksploracji, jak i walki z nieobliczalnymi wrogami. Jest także poszukiwanie życia. Czytając książkę można odnieść wrażenie, że uczestniczymy w grze strategicznej pokroju „Master of Orion” albo „Stellaris”. Zastanawiam się zresztą, czy właśnie z takich gier autor nie czerpał pomysłów na to, co też Bob mógł odnaleźć w odmętach kosmosu.
Dość łatwo autor prześlizgnął się również nad celowością działań Boba – pomimo takiego, a nie innego traktowania i pomimo wolności, jaką ostatecznie udało mu się uzyskać (przepisując własny kod i usuwając z niego zabezpieczenia, które miały uczynić z niego posłuszną marionetkę), poczuwa się on do odpowiedzialności za resztę ludzkości. I to właśnie ratowanie Ziemi oraz tych, którzy przetrwali tam jego wieloletnią podróż przez kosmos staje się w pewnym momencie głównym wątkiem fabularnym książki. Jedynym zaskoczeniem, jakie nas tutaj czeka jest nietypowa konstatacja – oto bowiem właśnie Bob w swoim cyfrowym ciele, mogący dla konserwatystów uchodzić za nic więcej niż zaawansowana sztuczna inteligencja, a nawet zwykły program komputerowy, okazuje się bardziej ludzki niż sami ludzie.
koniec
16 czerwca 2020

Komentarze

16 VI 2020   22:43:50

Moja nie rozumieć - recenzja być krytyczna, ocena być entuzjastyczna...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Wszystkie bziki Julka
Marcin Mroziuk

24 I 2022

W „Moim bracie czarodzieju” młodzi czytelnicy mogą poznać Juliana Tuwima od dość nietypowej strony. Nie dość bowiem, że Anna Czerwińska-Rydel skupiła się tutaj na przedstawieniu dzieciństwa przyszłego poety, to na dodatek narratorką uczyniła jego młodszą siostrę Irenę.

więcej »

Coś się dzieje
Joanna Kapica-Curzytek

23 I 2022

„Zostaw świat za sobą” amerykańskiego pisarza to kameralna proza psychologiczna z motywami postapo. Co się wydarzy, gdy konieczność zaufania obcym ludziom to ostatnia rzecz, która pozostała?

więcej »

Gorzka czekolada
Beatrycze Nowicka

22 I 2022

„Piekarnia czarodzieja” Gu Byeong Mo okazała się książką ciekawą i skłaniającą do przemyśleń.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Niealgorytmiczny umysł
— Miłosz Cybowski

Nekromanci kontratakują
— Miłosz Cybowski

Jesteśmy tylko nośnikami
— Miłosz Cybowski

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
— Miłosz Cybowski

Hannibal ante portas
— Miłosz Cybowski

Wszyscy jesteśmy neandertalczykami (w jakichś dwóch procentach)
— Miłosz Cybowski

Polowanie na czarownice
— Miłosz Cybowski

Postapokaliptyczna klasyka
— Miłosz Cybowski

Wiele stron o zemście i zabijaniu
— Miłosz Cybowski

Ostatni bastion ludzkości
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.