Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michał Dąbrowski
‹Imię Boga›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImię Boga
Data wydania24 marca 2020
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-8116-866-3
Format688s. 140×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Login i logos
[Michał Dąbrowski „Imię Boga” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Imię boga” Michała Dąbrowskiego to naprawdę zacny debiut, zwracający uwagę starannie nakreślonym światem i przemyślaną fabułą.

Beatrycze Nowicka

Login i logos
[Michał Dąbrowski „Imię Boga” - recenzja]

„Imię boga” Michała Dąbrowskiego to naprawdę zacny debiut, zwracający uwagę starannie nakreślonym światem i przemyślaną fabułą.

Michał Dąbrowski
‹Imię Boga›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImię Boga
Data wydania24 marca 2020
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-8116-866-3
Format688s. 140×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Od pewnego czasu wydawnictwo Zysk i S-ka wydaje książki fantasy rodzimych autorów (szkoda, że nie tworzą one serii, dzięki czemu łatwiej byłoby znajdować te tytuły), co ciekawe są to osoby raczej nierozpoznawalne na fantastycznym poletku. Swego czasu postanowiłam dać tej inicjatywie szansę i sięgnęłam po „Melodię Litny” Łukasza Jabłońskiego, co skończyło się gorzkim rozczarowaniem. Kolejna z pozycji „Zanim zawieje wiatr” Katarzyny Wójcik odstraszała już samym opisem, a opinie z „Lubimy czytać” tylko potwierdziły moje obawy. Niezbyt zachęcająco brzmi notka reklamująca „Alabastrowe panny”, czy „Dom między chmurami”. Z tylnej okładki „Imienia Boga” Michała Dąbrowskiego straszy czytelnika fraza o wypełnianiu przeznaczenia. Przód książki zdobi jednak przyzwoita ilustracja, która to zachęciła mnie do sięgnięcia po tę powieść pomimo uprzedzeń – i tym razem czekała mnie miła niespodzianka.
Zakładając, że Michał Dąbrowski to prawdziwe imię i nazwisko autora, a nie pseudonim, pod którym kryje się bardziej doświadczony pisarz, „Imię Boga” to udany i przede wszystkim dojrzały debiut. Owszem, czasem zdarzy się jakaś bardziej wyświechtana fraza czy pomysł, jednak nie psuje to obrazu całości. Dodać też trzeba, że Dąbrowski zaczął bardzo ambitnie, od niemal siedemsetstronicowej powieści, ewidentnie stanowiącej dopiero początek szerzej zakrojonej historii. Książka sprawia wrażenie dopracowywanej i dopieszczanej przez lata – widać to w konstrukcji świata i fabuły oraz w kreacji bohaterów. Podczas gdy przeciętny debiutujący autor polskiej fantasy raczy czytelnika najczęściej zbiorem opowiadań mniej lub bardziej składnie polepionych w większą całość, tym razem do moich rąk trafiła rozbudowana, kilkuwątkowa historia z całkiem przyjemnie skomplikowaną i sensownie poprowadzoną intrygą polityczną (co wciąż w fantasy stanowi rzadkość).
Kolejną zaletą powieści jest świat szczegółowo opisywany i wzbogacony w smaczki. Jakiś czas temu narzekałam, że obecnie autorzy fantastyki piszą pośpiesznie i powierzchownie, nie pozwalając czytelnikowi zagłębić się w książkowe uniwersum. Dąbrowski najwidoczniej także jest wielbicielem „starych rozwiązań” – nie szczędzi opisów miejsc, strojów, czy potraw. Najbardziej ujęło mnie zwrócenie uwagi na język: choćby to, że jednej z bohaterek, cudzoziemce, zdarza się dosłownie tłumaczyć idiomy swojego ludu, a że pochodzi z nadmorskiego kraju, zdarzają jej się zwroty w rodzaju „mam to w głębokiej wodzie” czy „nie zmienia wiatru”. Drobiazg, a jak cieszy! Przez chwilę zastanawiałam się, czemu autor nazywa końmi istoty, które końmi nie są, ale po lekturze zamykającej całość modlitwy-mitu o stworzeniu wyznawców lokalnej religii dostrzegam w tym celowość. Zresztą ten tekst to kolejny przyjemny drobiazg, każący się zastanawiać, czy autor planuje podążyć podobną drogą, co Mark Lawrence w cyklu o Abeth1). Jeśli tak, to świetnie, bo to podejście jest wciąż świeże.
Spodobało mi się też to, że wśród głównych bohaterów znaleźli się także… lekarze. I bardzo dobrze, bo przynajmniej oryginalnie (choć obawiam się, że w następnym tomie jeden z nich okaże się „potomkiem przeznaczonym”). Również i w tym przypadku autor zadbał o szczegóły, wyposażył swoich bohaterów w przeszłość zapewniającą im motywacje, poglądy, czy upodobania. Jeśli o mnie chodzi, to odrobinę mi zabrakło, by w pełni z nimi sympatyzować, ale w drugiej połowie książki zaczęłam ich już darzyć cieplejszymi uczuciami. Trochę na siłę wprowadzony wydał mi się także wątek romantyczny, nie przekonała mnie ta miłość od pierwszego wejrzenia. Gorzej na tle innych prezentował się również jeden z antagonistów i to nie dlatego, że był religijnym fanatykiem, ale ze względu na nieustanne i niesławne paradowanie w kapturze2), którego bohater nie zdejmował nawet, gdy rozmawiał w cztery oczy z osobą, z którą wspólnie knuł. Postać ta sprawiała wrażenie, jakby „uchowała się” z jakiejś bardzo wczesnej wersji powieści, później wielokrotnie poprawianej i rozbudowywanej, cóż z tego, skoro ów nieszczęsny kaptur stale goszczący na głowie zabójcy zaczął mieć znaczenie dla fabuły.
Styl autora jest przyzwoity, trochę przywodzi mi na myśl sposób pisania Krzysztofa Piskorskiego, ale nie jestem w stanie dokładnie wyjaśnić dlaczego. Korekta i redakcja nie budzą większych zastrzeżeń, nieco gorzej było bliżej końca książki, gdzie pojawiły się takie kwiatki jak „kroczę”, zamiast „krocze”.
„Imię boga” nie jest pozbawione wad, ale pomimo nich jest bardzo solidnie napisaną powieścią, wyraźnie lepszą od przeciętnego poziomu polskich debiutów fantasy. Zresztą książka całkiem dobrze prezentuje się także na szerszym tle obejmującym także utwory bardziej doświadczonych autorów. Stąd ocena i życzenie, aby „Imię Boga” spotkało się z ciepłym przyjęciem, które umożliwiłoby ukazanie się kolejnych tomów. Zwłaszcza, że Michał Dąbrowski pozostawia czytelnika w poczuciu niedosytu, uchyliwszy zaledwie rąbka tajemnicy.
koniec
14 czerwca 2020
1) Chodzi mi o pomysł na kreację świata, jednak nie chcę zdradzać zbyt wiele, żeby nie psuć przyjemności z lektury.

2) Pierwszy poważny argument przeciw noszeniu kaptura przez ludzi od brudnej roboty jest taki, że ten element ubioru bardzo ogranicza widoczność. Poza tym – skąd wiara, że spod tego kaptura nigdy nie będzie widać twarzy…

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Spektaklu akt drugi
— Beatrycze Nowicka

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Jak to u nas w wiosce było…
— Beatrycze Nowicka

Razem na złe i na jeszcze gorsze
— Beatrycze Nowicka

Sentymenty
— Beatrycze Nowicka

Bajka o księżniczce i łotrzyku
— Beatrycze Nowicka

Z wizytą w mieście dżinnów
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.