Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Marek S. Huberath
‹Miasta pod Skałą›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasta pod Skałą
Data wydania28 kwietnia 2005
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN83-08-03704-6
Format792s. 145×205mm
Cena39,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Sekretarz Diabła
[Marek S. Huberath „Miasta pod Skałą” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Kościół w powieści „Miasta pod Skałą” od wieków skrywa zagadkę istnienia. Może dzięki temu chroni wiernych przed zagrożeniem. Wiele tu niedopowiedzeń i niepokojących aluzji. Imiona i nazwiska bohaterów prowokują swym brzmieniem w odniesieniu do Talmudu i Biblii: Liliane, Adams, Eva, Azahael, Samahael, Leviahatannah, Behetomotoh. Koszmar głównej postaci nie dzieje się gdzieś na odludziu, ale w najbardziej oswojonym religijnie, pozornie najbezpieczniejszym, chroniącym przed złem miejscu. Okazuje się, że Watykan jest jak korek od szampana szczelnie zamykający inną rzeczywistość…

Magdalena Sperzyńska

Sekretarz Diabła
[Marek S. Huberath „Miasta pod Skałą” - recenzja]

Kościół w powieści „Miasta pod Skałą” od wieków skrywa zagadkę istnienia. Może dzięki temu chroni wiernych przed zagrożeniem. Wiele tu niedopowiedzeń i niepokojących aluzji. Imiona i nazwiska bohaterów prowokują swym brzmieniem w odniesieniu do Talmudu i Biblii: Liliane, Adams, Eva, Azahael, Samahael, Leviahatannah, Behetomotoh. Koszmar głównej postaci nie dzieje się gdzieś na odludziu, ale w najbardziej oswojonym religijnie, pozornie najbezpieczniejszym, chroniącym przed złem miejscu. Okazuje się, że Watykan jest jak korek od szampana szczelnie zamykający inną rzeczywistość…

Marek S. Huberath
‹Miasta pod Skałą›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasta pod Skałą
Data wydania28 kwietnia 2005
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN83-08-03704-6
Format792s. 145×205mm
Cena39,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Struktura każdej rzeczy lubi się ukrywać”
„Życie jest dzieckiem rzucającym kości.
Królestwo jest w rękach dziecka.”
Heraklit

Rzym. Codziennie wielu ludzi podjeżdża samochodami pod bramę prowadzącą do ogrodów Zakonu Maltańskiego (najmniejszego kraju na świecie) tylko po to, aby zajrzeć przez dziurkę od klucza w tejże bramie. Otóż przez ową dziurkę można zobaczyć aleję drzew, na końcu której w oddali ukazuje się Bazylika św. Piotra. Jest to widok z Włoch przez państwo Zakonu na Stolicę Apostolską. Efekt wizualny jest wyjątkowy. Trochę przewrotnie kłóci się z naszymi wyobrażeniami o państwach, granicach, ułożeniu naszej rzeczywistości w przestrzeni.
Podobnie nasze wyobrażenie rzeczywistości przenicował Marek S. Huberath w swojej najnowszej pisanej przez dziewięć lat powieści, zatytułowanej „Miasta pod Skałą”. Wykreował on wielopoziomowy i wieloczasowy model świata z przeróżnych motywów, wątków i elementów zaczerpniętych z rozmaitych źródeł. Świat dynamiczny, ciekawy, mroczny i tajemniczy. Książka nie ma gatunkowych ograniczeń, chociaż można ją fragmentarycznie zaliczyć do jednego z trzech nurtów fantasy: New Weird, całościowo to historia alternatywna, dziejąca się w światach równoległych rodem z science fiction (uniwersa paralelne są motywem konstrukcyjnym całości). To również powieść o przypadkowym podróżowaniu w czasie bez możliwości powrotu do punktu wyjścia.
Tworzona latami religijna fantazja, przewrotnie tłumaczy mitologię, na fundamentach której zbudowano Kościół katolicki. Powieść łączy motywy istotne dla prozy Tolkiena (mistyka drogi kształtująca osobowość bohatera) z historiami wywiedzionymi z opowieści sumeryjskich i biblijnych, apokryfów, mitologii starożytnej, eposów Homera. Wizualnie światy przypominają obrazy średniowiecznych mistrzów flamandzkich (poliptyk gandawski), anatomiczno-eschatologiczną sztukę Zbigniewa Beksińskiego, strukturą i układem rzeczywistości „Boską Komedię” Dantego, zaburzeniami w strukturze czasu operę Ryszarda Wagnera „Parsifal”. Nieustannie splatają się w niej sen i rzeczywistość. Stąd też pogłos surrealizmu i oniryczność niektórych scen. Autor sprawnie operuje symboliką, podobnie jak J. G. Ballard, co powoduje zacieranie granic między motywami fantastycznymi a motywami pozbawionymi fantastyczności. Stąd zadziwiająca wielowarstwowość opowiedzianej historii.
To powieść o rozpadzie rzeczywistości takiej, jaką się zna. Powoli wkrada się teoria spisku (podobnie jak w powieści Dana Browna), że Watykan od wieków skrywa zagadkę istnienia. Jest „coś”, o czym elitarny klub powierników fundamentalnej tajemnicy nigdy nie poinformował wiernych. Może dzięki temu jakaś siła chroni ich przed niebezpieczeństwem, a może nikt o owym niebezpieczeństwie już nie pamięta? Huberath przypomina, że żyjemy w świecie, w którym duchowość straciła na wartości. Miesza w ramach jednej powieści dziesiątki elementów fantastycznych, z których każdy jeszcze bardziej przyspiesza dynamiczną akcję. Wiele tu niedopowiedzeń i niepokojących aluzji. Imiona i nazwiska bohaterów również znaczą i prowokują swym brzmieniem w odniesieniu do Talmudu i Biblii: Liliane, Adams, Eva Renata, Azahael, Samahael, Leviahatannah, Behetomotoh i inne. Nic nie jest oczywiste, niczego nie można być pewnym. Koszmar głównego bohatera nie dzieje się w głębi upiornego lasu, w starym domu o skrzypiących schodach, gdzieś na odludziu, ale w najbardziej oswojonym religijnie, pozornie najbezpieczniejszym, chroniącym przed złem miejscu. Okazuje się, że Watykan jest jak korek od szampana szczelnie zamykający inną rzeczywistość.
Stypendysta uniwersytetu La Sapienza, profesor historii cywilizacji, Humphrey Adams pewnego późnego popołudnia odkrywa niepozorną furtkę w murze między Muzeami Watykańskimi a Via V. Pisani. Gdy przygląda się uważniej nieciekawemu otoczeniu zardzewiałych drzwiczek, zauważa wokół klamki tajemniczy napis „SILVESTERE”. Ciekawość sprawia, że – wbrew podświadomym obawom – profesor zagłębia się w tajemniczy labirynt. Kto i po co go zbudował? Jakiego Minotaura tam uwięziono? W podziemiach Świętego Miasta rozpoczyna wielką wędrówkę w głąb plątaniny korytarzy. Ogląda w nich geometryczne mozaiki, podziwia rzeźby gigantycznych much, modliszek, pajęczaków, szarańczy, mechaniczne olbrzymie skorpiony i węże, prowadzi dyskusje z posągami Wenus, kobietą Sfinksem, atakuje go skrzydlaty jednorożec i niebezpieczna rzeźba Amora z łukiem. Po ukąszeniu przez jednego z mechanitonów wydaje mu się, że przeżywa własną śmierć. Zaczynają nękać go koszmarne sny, powoli traci orientację. Nieświadomie staje się podróżnikiem, labirynt okazuje się zaś wielkim wehikułem czasu. Droga w dół staje się coraz bardziej mroczna i symboliczna. Bohater odnosi w starciu ze starożytnymi automatami pięć ran, a w kieszeni ma rachunek z restauracji „Buca dell’Inferno” (Wrota Piekieł). To w wyobrażeniach ludowych piwnica, podziemia, stają się miejscem ukrycia niebezpiecznych sekretów oraz kryjówką zła, być może ze względu na bliskość piekła: podobno jest ono pod ziemią. Warto pamiętać, że według zabobonów to, co ukryto lub zakopano w piwnicy, zwykle nie umiera naprawdę, lecz jedynie czeka na odzyskanie wolności. Kogo oswobodzi Adams, zrywając w korytarzach zakurzone plomby – pieczęcie?
Humphrey początkowo wierzy, że to tylko sen. Zdarzenia na niby. W wędrówce, podobnie jak bohaterowi „Boskiej komedii”, zaczynają towarzyszyć mu dziwne kobiety (przewodniczki) o wyjątkowej urodzie. Najpierw Liliane, później Grieta, Renata. Tak jak Kirke, która w eposie Homera wskazała Odysowi drogę do królestwa zmarłych. Tam podróżnik miał zasięgnąć rady u nieżyjącego już wieszcza Tejrezjasza. To właśnie w dziełach Homera znajdujemy opisy ognistej rzeki gdzieś pod ziemią. Być może wizje te przejęło później chrześcijaństwo, tworząc obraz ogni piekielnych. Adams chce zawrócić z drogi, która wydaje się coraz bardziej nieprawdopodobna, ale to staje się już niemożliwe. Z tego labiryntu nie ma wyjścia, zmienia się, kiedy wędruje przez niego człowiek. Podobny motyw spotykamy w „Parsifalu” Ryszarda Wagnera. Tu też jest brama w skalnej ścianie, która prowadzi dwóch mężczyzn do innych wymiarów. Źródłem opery były legendy celtyckie i zainteresowania kompozytora buddyzmem. Właściwie można odnaleźć kilka podobieństw między wagnerowskim bohaterem a Adamsem Huberatha.
Adams trafia do pierwszego Miasta pod Skałą, do alternatywnego Rzymu, rządzonego przez figuranta: przewodniczącego Nero. W rzeczywistości w tym świecie za sznurki pociąga ktoś inny. Dziwny to Rzym: szary, brudny, ze zbiorowymi łaźniami, odrapanymi budynkami, gdzie w barach podają zakalcowatą pizzę i skwaśniałe piwo. Iście turpistyczna wizja. Panuje tu totalitarny ustrój, ulice patroluje milicja, ludziom brakuje pieniędzy, noszą łatane ubrania, boją się wszechobecnego podsłuchu, uczestniczą w obowiązkowych świętach, z nieba zamiast deszczu spada surowe mięso, a wino spijają z kielichów wykonanych z dziecięcych czaszek. Władza stale poddaje swych obywateli inwigilacji, więzienia są przepełnione, a dokumenty wolno i opornie krążą w urzędach. Tutaj bohater zostaje oskarżony o morderstwo. Zupełnie jak w „Procesie” Franza Kafki nie wie przez kogo i dlaczego? Zaczyna z przerażeniem odkrywać, że wcale nie śni. Niepokój zaczyna narastać, ten okrutny świat okazuje się być zupełnie realny. Adams poznaje życie mieszkańców, ich obyczaje, obowiązek posiadania dwóch żon, ogląda dzieła sztuki wykonywane z ludzkich kości i organów, jest świadkiem mrocznych rytuałów. Kobiety pokrywają swoje ciała żywymi tatuażami, rodzice zabijają swoje pierworodne dzieci, by przerobić je na terofim: rzeźby domowe wypowiadające wróżby i przepowiednie. Czyste szaleństwo. Adams ucieka i trafia do kolejnego miasta, Krum, które jest w stanie wojny z Czarnymi, demonicznymi istotami, pół-zwierzętami, prowadzącymi korowody martwych ludzi w głąb dusznego płaskowyżu, na którego krańcach znajduje się Złote Miasto – spowite niszczącym płomieniem. Wizje jak z obrazów Boscha, przypominają się średniowieczne tańce śmierci (Dance macabre).Wszystko to zyskuje jakiś filozoficzny wymiar wzięty z innej epoki, jak z przemyśleń św. Tomasza i św. Augustyna.
Losy bohatera to niebywała mieszanka: więzień poddawany wymyślnym torturom z wyrywaniem paznokci włącznie, niewolnik, zwiadowca na Mrocznej Przełęczy, rysownik, kochanek kobiet i mitycznej Złotej Gabery, lekarz, awansuje w Krum – mieście Pana z Morza – na stanowisko pretorianina, w końcu staje się archiwistą, niemalże sekretarzem, powiernikiem myśli Człekousta, szarej eminencji Miasta pod Skałą. Dlaczego? Czy losy te są przypadkowe, czy ktoś je za niego zaprojektował? Dlaczego poddano go niezwykle drogiemu eksperymentowi: wysłano do raju, w którym stworzono dla niego kobietę idealną. Czy raj był prawdziwy, czy był tylko animacją komputerową? W tych wszystkich rolach główny bohater wydaje się nieprawdopodobny psychologicznie, zbyt łatwo przystosowuje się do nowych warunków, uczy się błyskawicznie funkcjonować według odmiennych zasad. Ale chyba tak miało być, ponieważ Adams okazuje się narzędziem w ręku kogoś znacznie silniejszego, dla kogo nieświadomie odegrał przedstawienie.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wygrane i przegrane bitwy
Miłosz Cybowski

15 I 2022

W drugiej części „Czasu Hitlera” Frank McDonough bierze się za obfitujący w wydarzenia okres, jakim były lata 1940-45. Choć na temat II wojny światowej napisano już wiele, autor prezentuje nieco świeżego spojrzenia na to burzliwe pięciolecie. Książkę czyta się dobrze, ale niekiedy można odnieść wrażenie, że całość stanowi zwykły zapis historii tego konfliktu.

więcej »

PRL w kryminale: Co łączy Marchwickiego ze Stawroginem?
Sebastian Chosiński

14 I 2022

O Barbarze Gordon (a właściwie Larysie Zajączkowskiej-Mitzner) pisaliśmy do tej pory przy okazji trzech jej mikropowieści wydanych w serii „Ewa wzywa 07…”. Teraz nadszedł czas na najbardziej znaną książkę słynnej autorki kryminałów milicyjnych – inspirowanego sprawą „Wampira z Zagłębia”, czyli Zdzisława Marchwickiego, „Nieuchwytnego”.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Czerwiec 2015
— Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek

Sympozjum ostateczne
— Konrad Wągrowski

Człowiek składa jaja tylko raz
— Mieszko B. Wandowicz

Balsam dojrzałej lektury
— Marcin Zwierzchowski

Łamigłówki Marka S. Huberatha
— Magdalena Śniedziewska

Pierwszy czytelnik
— Artur Długosz

Tegoż autora

W labiryncie możliwości
— Magdalena Sperzyńska

Łamigłówki Marka S. Huberatha
— Magdalena Śniedziewska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.