Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Bohdan Petecki
‹Messier 13›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMessier 13
Data wydania31 stycznia 2013
Autor
Wydawca Solaris
SeriaArchiwum polskiej fantastyki
ISBN978-83-7590-119-1
Format240s.
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Archeologiczne wykopki
[Bohdan Petecki „Messier 13” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Lata temu „Messier 13” Bohdana Peteckiego uchodził za całkiem przyzwoitą, wartką space operę, napisaną z dużym rozmachem i poruszającą ważkie koncepty. W obecnych czasach jest już jednak co najwyżej ciekawostką dla miłośników dawniejszej polskiej SF.

Jarosław Loretz

Archeologiczne wykopki
[Bohdan Petecki „Messier 13” - recenzja]

Lata temu „Messier 13” Bohdana Peteckiego uchodził za całkiem przyzwoitą, wartką space operę, napisaną z dużym rozmachem i poruszającą ważkie koncepty. W obecnych czasach jest już jednak co najwyżej ciekawostką dla miłośników dawniejszej polskiej SF.

Bohdan Petecki
‹Messier 13›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMessier 13
Data wydania31 stycznia 2013
Autor
Wydawca Solaris
SeriaArchiwum polskiej fantastyki
ISBN978-83-7590-119-1
Format240s.
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Dzięki prezentowanej przez Solaris serii Archiwum Polskiej Fantastyki można przekonać się, jak daleką drogę pokonała rodzima fantastyka, i jak duży skok jakościowy się w niej dokonał. Bo nie da się ukryć, że dzisiejsi autorzy w większości piszą z większą swobodą, lepiej poruszają się w meandrach ludzkiej psychiki i sięgają po szerszą paletę tematów (inna sprawa, że na ogół o znacznie mniejszym ciężarze gatunkowym). Równocześnie oznacza to jednak, że nabywanie książek z tej serii nie zawsze jest rozsądnym pomysłem, bo część z nich zadowoli tylko najbardziej zagorzałych fanów polskiej SF.
Wydany w tej serii „Messier 13” Peteckiego posiada ciekawe założenia, i dość dobrą końcówką. Za plus można też poczytać pozostawienie wielu elementów fabuły w niedopowiedzeniu. Ogólne wykonanie jednak zgrzyta, i to czasami dość mocno.
Podstawą intrygi jest misja agenta SAO, Słonecznej Agencji Ochrony, która pilnuje, by na Ziemię nie przedostały się żadne obce organizmy, i by ewentualny kontakt z obcą rasą nie zakończył się unicestwieniem ludzkości. Zadaniem bohatera – o imieniu Ago (kolejne trzyliterowe imię do kolekcji dziwolągów PRL-owskiej SF) – jest nadzorowanie grupki naukowców na odległej planecie. Nie dość, że jest na niej pełno śladów dawno wymarłej cywilizacji, to jeszcze nad morzem ktoś urządza tajemnicze świetlne pokazy, a w przestrzeni kosmicznej fruwa kapsuła z zasuszonym małpoidem o dwóch normalnych i dwóch szczątkowych ramionach. Wszystko wskazuje na to, że zbliża się kontakt z obcą rasą…
I fajnie. Gdyby nie biegnące dwoma torami problemy. Pierwszy to taka sobie psychologia postaci. Bohater jest milkliwym gburem, wręcz celowo wkurzającym ludzi. Bo – jak rozumiem – w SAO po prostu trzeba być chamem i traktować wszystkich zwykłych ludzi jak uciążliwe insekty. W końcu buta i arogancja to najlepszy sposób na wymuszenie posłuszeństwa. Oczywiście do kompletu dochodzi tu romans z młodą, urokliwą naukowiec, nieodparcie ciążącą ku naszemu gierojowi. Co się dziwić. Przecież – jak mawiają – buraki są najsłodsze. Odrębną sprawą jest to, że większość sportretowanych osób notorycznie się dąsa, zbywa milczeniem pytania oraz ukrywa przed bohaterem (i czytelnikiem) informacje. Chwilami książkę czyta się więc z mocno przeciętną przyjemnością.
Drugi problem to wątpliwości natury logicznej. Żeby nie było – jak najbardziej subiektywne. Po pierwsze – Messier 13 leży 25 TYSIĘCY lat świetlnych od Ziemi. Dlaczego trzeba było tak daleko w kosmos pchnąć akcję? W sumie nie wiadomo. Ot, fanaberia. O tyle bez znaczenia, że ziemskie statki pokonują ten dystans w… ułamku sekundy. Dzięki generowaniu sztucznych pól grawitacyjnych. W tej sytuacji i tak dobrze, że padło na Messiera 13, inaczej zwanego Gromadą Herkulesa. W końcu są gwiazdy odległe od Ziemi i o miliardy lat świetlnych. Do nich też leci się u Peteckiego ułamki sekund.
Jak by nie było, tylko tam znaleziono ślady cywilizacji. Na miliony przebadanych układów planetarnych. Prawdziwy rodzynek. Jedyna, niepowtarzalna szansa poznania obcej architektury, sztuki i techniki. W końcu zachowały się tam nawet – zrujnowane, bo zrujnowane – fabryki. Masa roboty dla armii archeologów. Sęk w tym, że pracuje ich tam wszystkich może z tuzin. Na całej planecie, pełnej ogromnych, rozsypujących się ze starości miast. Odnoszę wrażenie, że więcej ludzi z miotełkami można spotkać na byle wykopkach w zapadłej dziurze na – dajmy na to – Podlasiu. I to dziurze, do której podróż ewidentnie trwa wielokrotnie dłużej niż lot w rejon takiego Messiera 13. Innymi słowy – ciężko brać na serio przedstawione w książce realia.
Dziwnie robi się też w chwilach, gdy bohater jest operacyjnie zmieniany pod względem fizycznym. Ot, pół godziny, może godzina, i nawet nie przypomina człowieka. Przy czym od razu może normalnie funkcjonować. Żadnych szwów, osłabienia czy rekonwalescencji. A dzień, dwa później, znów można machnąć operację. Po co? W sumie nie służy to niczemu konkretnemu w fabule (autor uważa, że służy, ale gdyby wyciąć wątek przemian, nic by się nie zmieniło), a tylko drażni, że przy takiej technice nie ma śladu ludzi, którzy by się dzięki temu lepiej dopasowywali do warunków pracy, czy choćby podążali za trendami mody. Jest to jednak raczej kwestia niewykorzystania potencjału niż błędu w kreacji.
„Messiera 13” czyta się więc chwilami z zainteresowaniem, chwilami z dystansem, a chwilami z przeświadczeniem, że rzecz jest już lekko przestarzała i może należałoby pozwolić jej w spokoju porastać kurzem na bibliotecznych półkach, a nie robić wznowienia…
koniec
17 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Z nieba pod rynnę
— Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Porywanie na filmowym planie
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Danie w średnim stanie
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.