Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ed McDonald
‹Czarnoskrzydły›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarnoskrzydły
Tytuł oryginalnyBlackwings
Data wydania20 czerwca 2018
Autor
PrzekładRobert Waliś
Wydawca MAG
CyklZnak Kruka
ISBN978-83-7480-917-7
Format384s. oprawa twarda
Cena35,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Druga szansa na pierwsze wrażenie
[Ed McDonald „Czarnoskrzydły” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Powieść „Czarnoskrzydły” Eda McDonalda jest pierwszym tomem cyklu „Znak Kruka” należącego do popularnego ostatnio nurtu dark fantasy. Książka nosi wyraźne znamiona tego, że jest debiutem angielskiego autora – z jednej strony bardzo przeciętny styl, niezrównoważona prędkość akcji i niedopracowani bohaterowie, a z drugiej odważna próba wyjścia poza schematy w kreacji świata.

Dawid Kantor

Druga szansa na pierwsze wrażenie
[Ed McDonald „Czarnoskrzydły” - recenzja]

Powieść „Czarnoskrzydły” Eda McDonalda jest pierwszym tomem cyklu „Znak Kruka” należącego do popularnego ostatnio nurtu dark fantasy. Książka nosi wyraźne znamiona tego, że jest debiutem angielskiego autora – z jednej strony bardzo przeciętny styl, niezrównoważona prędkość akcji i niedopracowani bohaterowie, a z drugiej odważna próba wyjścia poza schematy w kreacji świata.

Ed McDonald
‹Czarnoskrzydły›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarnoskrzydły
Tytuł oryginalnyBlackwings
Data wydania20 czerwca 2018
Autor
PrzekładRobert Waliś
Wydawca MAG
CyklZnak Kruka
ISBN978-83-7480-917-7
Format384s. oprawa twarda
Cena35,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Fabularnie większość „Czarnoskrzydłego” raczej nie zaskakuje. Oto zmęczony życiem i zapijaczony kapitan bandy zabijaków, otrzymuje zlecenie odnalezienia i ochrony nadobnej pani, która posiada informacje istotne dla ochrony świata. Dalej jest intryga sięgająca najwyższego szczebla władzy, kilka zwrotów akcji, romans i działania wojenne (nie zdradzając szczegółów). W tle wszystkiego oczywiście Wielkie Zło i zbliżająca się Wielka Wojna. Pod tym kątem powieść jest całkowicie szablonowa, jednak nie zawiedzie tego kto oczekuje fabularnego schematu i zwyczajnie jest entuzjastą gatunku. W „Czarnoskrzydłym” nie brakuje nieścisłości, a całość sprawia wrażenie bardzo mocno skróconej przez edytorów. W niektórych, nieraz ważnych momentach, akcja tak dramatycznie przyspiesza, że odnosiłem wrażenie czytania kronikarskiego skrótu, a w innych miałem ochotę przekartkować miałkie rozważania bohaterów rozciągające się na wiele stron. W stylu McDonalda można wyraźnie odczuć, że „Czarnoskrzydły” to jego debiut. Żeby dobrać do pierwszoosobowej narracji w dark fantasy wiarygodną frazę, która nie będzie przesadnie wulgarna i prostacka, a za razem nie popadnie w pompatyczne tony, trzeba nie lada wyczucia. Anglikowi niestety zdarza się popełnić oba te błędy i w efekcie można przeczytać takie fragmenty: „Nienawidziłem odgłosu uderzania pięścią w drzwi. Podejrzewam, że pewnego dnia sama Śmierć obudzi mnie w ten sposób żeby dodać mi cierpień przed zgonem. Taka już z niej suka”. Wplecenie w powieść wątku romantycznego wznosi to wyzwanie dla pisarza na jeszcze wyższy poziom i niestety na tym polu autor poległ chyba najbardziej. Najlepiej chyba dowiedzie tego jeden z fragmentów: „To żałosne, ale miałem nadzieję, że znów przyjdzie. Byłem idiotą. Nawet jej nie lubiłem. Spotkania z nią były jak wyciskanie pryszcza. Dawały satysfakcję, pomimo świadomości, że przez kilka następnych dni będzie się głupio wyglądało”.
Dość jednak narzekań – każdy kto sięga po prozę debiutanta najpewniej spodziewa się podobnych wad, a czytelnik fantastyki nierzadko wręcz oczekuje fabularnych klisz. W wypadku McDonalda stworzenie pierwszej książki wiązało się jednak także z próbą przełamania pewnych schematów. Najlepiej w „Czarnoskrzydłym” czytało się fragmenty opisujące wypaczoną magicznie linię ziemi niczyjej położonej między frakcjami konfliktu. W jej opisach najmocniej widać inspirację autora new weird i aż żal, że brak w powieści dokładnego i przesyconego takimi szczegółami opisu świata. Oto kilka przykładów: mocodawca głównego bohatera porozumiewa się z nim tworząc z tkanki jego przedramienia ptaka, który wyszarpuje się zza skóry i przekazuje informację. Głównym lekarzem – magiem stolicy jest szalbierz o skórze sklejonej z dziesięciu barw aby nikt nie był w stanie rozpoznać jego pochodzenia. Wspomniane ziemie niczyje, czyli Nieszczęście zamieszkują między innymi zacofane istoty potrafiące wypowiadać jedynie trzy losowe sentencje, a nocami podkradające się do obozów i przy pomocy znieczulającej śliny amputujące kończyny. Podobne smaczki budują wyraźnie klimat powieści i były jej najmocniejszymi punktami.
Bohaterowie „Czarnoskrzydłego” wywołali we mnie ambiwalentne odczucia, bowiem autorowi w pewnym sensie udało się stworzyć nie do końca jednoznaczną bandę oprychów, wzbudzającą pewną sympatię czytelnika. O ile jednak główny bohater miał swoje motywacje i złożoną przeszłość, która dawkowana w odpowiedni sposób podsycała zainteresowanie, o tyle w każdym momencie wątku romantycznego zachowywał się absurdalnie i w sposób totalnie oderwany od reszty kreacji. Bohaterowie drugoplanowi stanowią dla autora znakomite pole do popisu w kolejnych tomach powieści, bo choć w „Czarnoskrzydłym” wypadają dość płasko to każdy z nich nosi w sobie ogromny potencjał po nowym otwarciu w zakończeniu.
Czy sięgnę zatem po drugi tom cyklu „Znak Kruka”? Znany powszechnie cytat z Sagi Wiedźmińskiej głosi, że: „Nigdy nie ma drugiej szansy, by zrobić pierwsze wrażenie”, jednak w wypadku prozy McDonalda jest zgoła inaczej. Pomimo opisanych wyżej przypadłości styl autora w miarę zbliżania do zakończenia stawał się przystępniejszy, a powieść czytało się coraz przyjemniej. Największym zaskoczeniem okazał się finał, który przyniósł rozwiązanie nieoczekiwane i znacznie przewyższające poziom fabularny reszty powieści. Zakończenie przyniosło także nowe otwarcie i pole do znacznie większego popisu w kolejnym tomie. Tym samym to drugie wrażenie w zetknięciu z cyklem okaże się ważniejsze niż pierwsze, bowiem pokaże jak autor poradzi sobie z możliwościami, które stworzył otwierając cykl, jak skorzysta z wypracowanych doświadczeń i czy poprawi potknięcia.
koniec
2 sierpnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Krótko o książkach: Głównie dla specjalistów
Miłosz Cybowski

23 XI 2021

„Istota teorii względności” nie zalicza się do łatwych lektur. Pisząc na temat swoich odkryć, Albert Einstein zaledwie w niewielkim stopniu stara się je przedstawić w sposób przystępny dla nieobeznanego z fizyką i matematyką czytelnika.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Stara miłość w świecie rdzy
— Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Krótko o książkach: Nic nowego
— Dawid Kantor

Tegoż autora

Chińskie sztuczne ognie
— Dawid Kantor

Czas czytelnika w rękach czytelnika
— Dawid Kantor

Szwy rzeczywistości
— Dawid Kantor

Pierwiastek żeński
— Dawid Kantor

Po Westeros i okolicach
— Dawid Kantor

Przed lodem i ogniem
— Dawid Kantor

To czego nie można odtworzyć
— Dawid Kantor

O jeden wymiar za daleko
— Dawid Kantor

Impresja wampiryczna
— Dawid Kantor

Dzieci w kosmicznej mgle
— Dawid Kantor

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.