Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Krzysztof Piskorski
‹Cienioryt›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCienioryt
Data wydania10 października 2013
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-05226-6
Format454s. 145×205mm; oprawa zintegrowana
Cena39,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Widziałem jasny cień króla
[Krzysztof Piskorski „Cienioryt” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Interesujący, choć nie do końca spójny pomysł na świat przedstawiony jest głównym atutem „Cieniorytu” Krzysztofa Piskorskiego.

Beatrycze Nowicka

Widziałem jasny cień króla
[Krzysztof Piskorski „Cienioryt” - recenzja]

Interesujący, choć nie do końca spójny pomysł na świat przedstawiony jest głównym atutem „Cieniorytu” Krzysztofa Piskorskiego.

Krzysztof Piskorski
‹Cienioryt›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCienioryt
Data wydania10 października 2013
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-05226-6
Format454s. 145×205mm; oprawa zintegrowana
Cena39,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Dla fantastycznego wyjadacza każda książka, której autor postarał się o oryginalną wizję świata, jest godna uwagi. Pomysły, jakie Krzysztof Piskorski zawarł w „Cieniorycie” są niewątpliwie interesujące i ze względu na nie warto po tę powieść sięgnąć.
Podoba mi się to, jak ładnie współgrają ze sobą pomysł na świat i inspiracje. Akcja toczy się w kraju wzorowanym na Hiszpanii sprzed kilku wieków, z czasów jej politycznej i gospodarczej potęgi. Koncepcja cieni wydaje się inspirowana malarstwem tamtego okresu. Wnikliwe oko zauważy też podobieństwo jednego z komentarzy narratora do sposobu, w jaki Cervantes skrytykował napisaną przez innego autora kontynuację przygód Don Kichota. Także konwencja płaszcza i szpady wydaje się dobrana trafnie, choć miesza się ona z podejściem typowym dla SF – a konkretniej dla utworów opartych na wizjach światów o zmienionych fizykach, co nie zawsze zostaje rozegrane dobrze. Zaletą „Cieniorytu” jest ładny styl, nie nazbyt kwiecisty, lecz posiadający autorskie piętno.
Założenia niewątpliwie były ambitne, choć ich realizacji jednak czegoś brakuje. Z jednej strony osią „Cieniorytu” są losy bohaterów wplątanych w polityczną intrygę, obfitujące w pojedynki i pościgi, z drugiej zaś autor pała chęcią wyjaśniania swojej koncepcji świata i często czyni to w formie długich dygresji, czy monologów. Tak oto utwór Piskorskiego okazuje się czymś pomiędzy – za mało tutaj drobiazgowego opisu na koncepcyjną fantastykę skupioną na wizji uniwersum o zmienionej mechanice, a zbyt często jak na powieść przygodową akcja jest spowalniana uwagami na temat konstrukcji świata, lokalnej historii, czy nauki. Do tego dochodzi zgrzyt nomenklaturowy – na przykład w wypowiedziach postaci pojawiają się takie terminy jak „transłączenia” czy „solaformizacja drugiego świata”, lub też wyjaśniają oni sobie kwestię ludzi i cieni stosując oznaczenia literowe w rodzaju A-B, albo konstrukt 2-1. Nie brzmi to wiarygodnie w quasi-historycznych realiach 1).
Wizji Piskorskiego brakuje spójności. Choćby pomysł na to, że „zmieszanie się” cieni rzucanych przez żywe istoty w słoneczne dni powoduje coś na kształt przekazu telepatycznego. Odniosłam wrażenie, że to raczej koncepcja-wytrych, pozwalająca bohaterom szybko uzyskiwać informacje, niż rzecz głęboko przemyślana. Czy bowiem w takich warunkach mógłby powstać świat różniący się jedynie tym, że jego mieszkańcy omijają się na ulicach szerokim łukiem? Wyobraźmy sobie prehistorię tego świata – ludzie żyjący na otwartej przestrzeni musieliby nieustannie „mieszać się” z innymi istotami. Czy mogliby wtedy zbudować cywilizację podobną do naszej? Czy raczej nie stworzyliby systemów opartych na współdzieleniu umysłu? Albo jeszcze szerzej – czy jakikolwiek drapieżnik mógłby efektywnie polować, wiedząc, że dopadłszy swą ofiarę poczuje jej agonię? Wprawdzie wspomniane jest, że w krajach północy efekt jest nieco słabszy, ale czy w takim razie ci, którzy zapuściliby się na południe, nie staraliby się dni spędzać w ukryciu? Jak autor wyobraża sobie pracę rolników (wiadomo, że mieszkańcy Serivy jedzą mięso), czy marynarzy? Nie wydaje mi się możliwe, by całkowicie uniknąć przypadkowego mieszania się cieni. Pewien drugoplanowy bohater – szpieg całe swoje życie obawia się, że ktoś pozna jego sekrety, po prostu stając blisko niego w ładną pogodę. Czy naprawdę dałoby się w takich warunkach zachowywać tajemnice? Owszem „zmieszanie” oznacza ryzyko utraty części siebie, ale co to za problem wysłać kogoś, kto sam niewiele wie, a skusi się go odpowiednim zarobkiem, by „przechwycił” cenną wiedzę. Wreszcie, czy tamtejsze miasta nie powinny mieć po prostu całkowicie zadaszonych ulic?
Intrygująca i aż prosząca się o rozbudowanie jest koncepcja cieńprzestrzeni i jej kolejnych poziomów. Choć tutaj także pojawiają się wątpliwości. Oto w pewnym momencie czytamy „prości ludzie wyobrażają sobie cieńprzestrzeń jako odwrócony obraz własnego świata – myślą, że to kraina podobna do naszej, z tą różnicą, że zamiast ludzi po ulicach, (…) chodzą cienie. Oczywiście podobne uproszczenie nie może być dalsze od prawdy. W końcu dlaczego cienie miałyby żyć wśród cieńpól pszenicy, rzek (…) skoro nic z tych rzeczy nie jest w stanie ich posilić, napoić” ale potem dowiadujemy się o tym, że mieszkańcy jasnego świata mają swoje odpowiedniki w świecie cienia i „człowiek wchodzi do szynku pełnego ludzi, a ciemna istota wchodzi do tawerny pełnej cieni”. Zatem co ten cień w karczmie robi, skoro nie je ani nie pije? Napisane zostało, że pary – człowiek i istota cienia, wiodą życia, które są lustrzanymi odbiciami. Ale na czym to polega, skoro cienie nie odżywiają się ani nie rozmnażają jak ludzie, nie wyznają religii i nie znają miłości? Skąd miałyby się brać analogie? Nasuwa się też pytanie, kto w takim razie posiada wolną wolę – i aż szkoda, że autor nie pokusił się o poruszenie tego zagadnienia. A jednak czytelnik dowiaduje się, iż są sytuacje, w których „symetria losów” zostaje złamana. Dlaczego tak się zdarza, jaki czynnik znosi współzależność? Wreszcie – czy w konsekwencji „rozejścia się” linii życia człowieka i cienia nie powinno dojść do wzrastającej, nazwijmy to „dekoherencji” obu światów?
W „Cieniorycie” pojawiają się też drobne niekonsekwencje w rodzaju wzmianki, że u wrażliwszych ludzi dziwne wrażenia może wywołać zetknięcie z cieniem drzewa, gdy potem wspomniane jest, jak to mieszkańcy Serivy lubili spacerować wysadzaną drzewami aleją. Albo dowiadujemy się, że ciało ciemnej istoty przebywającej po jasnej stronie jest odporne na ból, by potem przeczytać, jak poczuła się ona „zamroczona bólem”. Wreszcie – do drugiego świata można wkraczać przez cień i bywa, że bohaterowie czynią to korzystając z cienia drugiej osoby. Nie czują wtedy efektu zmieszania, a przecież cienie musiały się w takich chwilach częściowo pokrywać. Takich przykładów można znaleźć więcej.
Nasuwa się pytanie, czy jakikolwiek autor fantastyki stworzył prawdziwie spójne uniwersum? Na pewno zdarzyło się sporo takich, którzy osiągnęli podobny poziom niekonsekwencji, jak Piskorski, ale zdołali odwrócić uwagę czytelnika od śledzenia potknięć. Głównym na to sposobem jest stworzenie przekonujących bohaterów, których losy najzwyczajniej w świecie wciągną.
Niestety, nie mogę powiedzieć, by Arahon i jego towarzysze okazali się takimi bohaterami i sądząc z opinii innych czytelników (choć nie wszystkich, oczywiście), wiele osób podziela to odczucie. To jest wręcz dziwne. Sam dobór postaci i to, ile miejsca autor poświęcił ich charakterystyce, są zbliżone do wielu innych powieści. Ba – w niektórych książkach protagoniści zostali opisani znacznie bardziej skąpo, a jednak wydawali się żywymi ludźmi, podczas gdy w przypadku bohaterów Piskorskiego czegoś im brakuje.
Podobnie rzecz się ma z miastem, choć tu akurat może to być kwestia ilości opisów. Pisałam to już nie raz – bywają światy fantasy, które żyją własnym życiem w umysłach wielu czytelników. Seriva nie nabiera jednak namacalności (może z wyjątkiem wydarzeń toczących się w czasie święta, gdzie przynajmniej przez chwilę ma się do czynienia z bardziej wyrazistym kolorytem lokalnym).
Wreszcie wypadałoby napisać kilka słów o konstrukcji fabuły. I znów – niektóre pomysły zasługują na pochwałę za próbę odejścia od schematu, lecz zdarzają się sytuacje, gdzie odnosi się wrażenie dość usilnego przykrawania i naginania wydarzeń oraz postaci do pożądanego przebiegu głównego wątku. Mam tu na myśli postępowanie bohaterów, które bywa słabo umotywowane, czy zbiegi okoliczności. Warto natomiast pochwalić autora za to, że jego intryga ściśle łączy się z mechaniką świata.
Sporo krytykowałam, lecz uważam, że „Cienioryt” zasługuje na zainteresowanie ze względu na intrygującą koncepcję wyjściową i ambitne założenia. Szkoda, że nie udało się jeszcze lepiej, ale dobrze, że autorowi chciało się spróbować czegoś nowego.
koniec
10 stycznia 2017
1) Np. zamiast oznaczeń literowo-cyfrowych prędzej już stosowano by odpowiednik terminów z łaciny, greki czy arabskiego – zwłaszcza tego ostatniego, skoro to quasi-muzułmanie rozwinęli badania nad cieniem.

Komentarze

11 I 2017   19:50:51

Czytałem co prawda dawno temu ale w moim odbiorze koncepcja była dużo mniej dziurawa i sporo rzeczy o które pytała recenzentka jest w książce wyjaśnione. Pamiętam na przykład że duże ulice były pozakrywane płachtami i było wspomniane, że architektura miast minimalizuje wpływ cienia przez zasłaniające słońce wieże na osiach komunikacyjnych i tak dalej. Pamiętam też że postulowane przez recenzetnkę systemy oparte na współdzieleniu umysłów też się pojawiały jak jacyś piraci którzy mieli wspólną świadomość i mieszkańcy odpowiednika naszej Afryki. Przy żeglarstwie było coś o zabudowanych dachami pokładach, no i było podkreślenie że kontakt ze zwierzętami nie jest niebezpieczny przez co rolnictwo może działać normalnie. Musiałbym wrócić do książki i sobie odświeżyć, ale ja miałem wrażenie, że koncepcja jest dość dobrze obroniona. Natomiast zgodzę się, że u bohaterów czegoś mi podświadomie brakowało chociaż "na papierze" wszystko w nich się zgadzało.

11 I 2017   23:20:21

O płachtach i wieżach pamiętam, że było, ale i tak sporo ulic było nie pozasłaniane, sądząc z opisów. Tak, takie systemy były praktykowane w niekótych krajach, ale chodziło bardziej mam wrażenie o dzielenie się wiedzą, niż o jakieś filozofie rozpływania się umysłu w otaczającym świecie np. , jaka to filozofia wydawałaby się mi bardziej na miejscu. Albo wręcz podejście na zasadzie roju. W ogóle mu sie wydaje, że indywidualistyczno-samotnicze "zachodnie" podejście miałoby małą szansę się rozwinąć, chyba że w społeczeństwach np. żyjących w jaskiniach i wychodzących na łowy tylko nocą. I to już by wytworzyło inną kulturę, taką trochę wampiryczną imo, z najeźdźcami, którzy o zmroku wychodzą na powierzchnię łupić gorzej od nich rozwiniętych technicznie ludzi, żyjących na zasadzie jedności ze sobą i naturą. Ale pewnie i w tym rozumowaniu jest luka.

Co do statków - tego nie pamiętam, być może przeoczyłam. Co do zwierząt, gdzie indziej było wspominane, że w Serivie tępi się wszelkie zwierzęta, jedynie pupile bogaczy były pozbawiane cieni, żeby nikomu nie szkodzić, było też ze dwa razy o ptakach - raz coś w stylu, że ludzie z nienawiścią spoglądali na przelatującego ptaka i coś chybao dzieciach z procami, które miały te ptaki znad miasta przepędzać.

Z bohaterami to o tyle dziwne, że np. samotny, honorowy mężczyzna z przeszłością, to typ, który raczej zazwyczaj się sprawdza, jako główna postać. A tutaj... nie bardzo. Raz się nawet złapałam, że myślę o Arahonie "Diego" (a było to w czasie, gdy czytałam książkę, nie już po lekturze).

10 II 2017   20:40:52

Zgodzę się co do bohaterów - w porównaniu do bogactwa świata (mniejsza z tym, czy konsekwentnego, czy nie), wypadają bardzo blado.
Dodatkowo, co mnie bardzo boli już od czasów "Wygnańca", autor nie potrafi wykreować wiarygodnych postaci kobiecych. Większość jest płaska i sztampowa, a przez to nie wzbudzająca głębszych emocji.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Człowiek
Joanna Kapica-Curzytek

17 X 2021

Czy wydarzenia rozgrywające się w XII wieku mogą obudzić zainteresowanie nas, współczesnych czytelników? Po lekturze „Czerwonych tarcz” nie brakuje refleksji dotyczących naszych czasów, a także mechanizmów władzy i politycznych układów.

więcej »

Mała Esensja: Gwiazdy i piwo
Marcin Mroziuk

16 X 2021

W „Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem” Anna Czerwińska-Rydel nie tylko w przystępny sposób przybliża młodym czytelnikom postać gdańskiego uczonego, ale również pozwala im poznać podstawowe informacje z zakresu astronomii. Lekturę dzieciom uprzyjemniają też znakomite ilustracje Asi Gwis.

więcej »

PRL w kryminale: Skradziony samochód z niespodziewanym bagażem
Sebastian Chosiński

15 X 2021

Kradzieże samochodów stały się prawdziwą plagą w Polsce dopiero w latach 90. XX wieku, ale już dekadę wcześniej nie brakowało – zwłaszcza w dużych miastach – zorganizowanych grup, które polowały na wybrane marki. Ten właśnie proceder Danuta Frey(-Majewska) traktuje jako punkt wyjścia fabuły „Fiata z placu Teatralnego” – kolejnej jej mikropowieści wydanej w serii „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

Polecamy

Zawsze szach, nigdy mat

Stulecie Stanisława Lema:

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Cień twój wróg!
— Jacek Jaciubek

Tegoż twórcy

Krew jego dawne bohatery
— Anna Nieznaj

Steam-science-fiction
— Miłosz Cybowski

Wojny napoleońskie w oparach etheru
— Marta Najman

Zgubione momenty
— Jędrzej Burszta

Wielbłąd trójgarbny
— Jakub Gałka

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Czytelniku, nie zadraśnij się!
— Jakub Gałka

Esensja czyta: IV kwartał 2008
— Artur Chruściel, Ewa Drab, Jakub Gałka, Daniel Gizicki, Anna Kańtoch, Paweł Sasko, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Nie zadzieraj z Polakami!
— Jakub Gałka

Bajki z miejskiej dżungli
— Radosław Scheller

Tegoż autora

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Jak to u nas w wiosce było…
— Beatrycze Nowicka

Razem na złe i na jeszcze gorsze
— Beatrycze Nowicka

Sentymenty
— Beatrycze Nowicka

Bajka o księżniczce i łotrzyku
— Beatrycze Nowicka

Z wizytą w mieście dżinnów
— Beatrycze Nowicka

Przekraczając granice lecz nie limit znaków
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.