Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Neal Stephenson
‹Żywe srebro, tom I›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŻywe srebro, tom I
Tytuł oryginalnyQuicksilver
Data wydania10 czerwca 2005
Autor
PrzekładWojciech Szypuła
Wydawca MAG
CyklCykl Barokowy
ISBN83-89004-84-4
Format398s. 135×205mm
Cena25,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zimny początek
[Neal Stephenson „Żywe srebro, tom I” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwsza część „Żywego srebra” Neala Stephensona to pomysłowa i inteligentna książka, w którą jednak trudno się wciągnąć. Realizując swoje wielkie pisarskie zamierzenie autor nieco zapomniał o pochwyceniu uwagi czytelnika.

Eryk Remiezowicz

Zimny początek
[Neal Stephenson „Żywe srebro, tom I” - recenzja]

Pierwsza część „Żywego srebra” Neala Stephensona to pomysłowa i inteligentna książka, w którą jednak trudno się wciągnąć. Realizując swoje wielkie pisarskie zamierzenie autor nieco zapomniał o pochwyceniu uwagi czytelnika.

Neal Stephenson
‹Żywe srebro, tom I›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŻywe srebro, tom I
Tytuł oryginalnyQuicksilver
Data wydania10 czerwca 2005
Autor
PrzekładWojciech Szypuła
Wydawca MAG
CyklCykl Barokowy
ISBN83-89004-84-4
Format398s. 135×205mm
Cena25,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Stephenson wziął na swoje barki ciężkie brzemię. Zdecydował się, ni mniej, ni więcej, na ukazanie być może najważniejszych chwil w dziejach ludzkości – baroku, epoki, w której rodziła się współczesna ekonomia i nauki techniczne. „Żywe srebro” miało poprowadzić czytelnika slalomem między wielkimi ludźmi tamtej ery – Newtonem, Leibnizem i Hookiem – jednak autor z początku jakby zapomniał przytroczyć do swojego rydwanu myśli dodatkowy wózek dla czytającego.
Rzecz całą opowiada nam Daniel Waterhouse, purytanin, który, wracając ze Stanów do Europy, wspomina młodość spędzoną w Anglii. W jednym wątku poznajemy burzliwe czasy Restauracji, kiedy Wielka Brytania znów staje się królestwem, w drugim zaś Waterhouse, wiele lat starszy, odpływa ze Stanów. Od razu wychodzą dwa główne problemy powieści: zimno i powolność. Główny bohater jest czytelnikowi idealnie obojętny. Nie jest w stanie zaangażować czytającego po swojej stronie, gdyż widziany jego oczami świat wyprany jest z uczuć. Rządzi nim obserwacja, stwierdzenie faktu, ale niewiele tam osobistej refleksji.
I to wszechogarniające zimno jest dużym problemem „Żywego srebra”. Język taki znakomicie się sprawdza w humorze, w futurystycznych wizjach i przy skomplikowanej fabule. Wtedy pewna przezroczystość, brak emocji działa na korzyść, pozwala czytelnikowi na docenienie autorskiej wyobraźni i pomysłowości. Tymczasem Stephenson w swej najnowszej powieści opowiada o zdarzeniach i postaciach znanych, kreowane przez niego obrazy nie są już tym olśnieniem, jakim bywały w jego bardziej fantastycznych powieściach, w związku z czym jego maniera opowiadania nie wywiera na czytelniku wrażenia.
No i fabuła. Tu czas chyba nadmienić, że dostajemy do rąk jedynie jedną trzecią powieści. Pocięcie tej książki na części nie było najlepszym pomysłem, gdyż dopiero pod koniec „Żywego srebra” zaczyna się wiązać właściwa akcja. Wcześniej, oczyma Waterhousa, poznajemy czasy, wydarzenia, historyczne uwarunkowania rządzące czynami i myślami postaci. Przez dłuższy czas nie wiemy, co się wydarzy, kiedy się wydarzy i, co najgorsze, czy w ogóle się coś wydarzy, czy też nasz zimny bohater będzie nadal oglądał świat i opowiadał nam, co też się za jego czasów, z górą trzysta lat temu, działo.
Ostatnią przeszkodą, którą Stephenson stawia przed czytelnikiem, jest autorska miłość do szczególarstwa i tonięcia w dygresjach. Brak momentami oddechu, bo autor postanawia wrzucić czytelnikowi do mózgu jeszcze jedną, i jeszcze, i jeszcze jedną informację, bez której w ogóle nie mógłby żyć. To popisywanie się erudycją i znajomością epoki ma jednak i drugą stronę. Czasem czujemy się jak przy opisach z „Nad Niemnem” – a czasem dostajemy do rąk fascynujący, mieniący się barwami kawałek przeszłości.
Mimo tych wszystkich usterek „Żywe srebro” broni się i nie pozostawia niesmaku po przeczytaniu. Fabuła z czasem rozwija się i widać, że autor szykuje pole pod dalsze działania, rozstawiając swoje figury, kreując atmosferę oczekiwania. Po początkowym nawale informacji, mającym wprowadzić czytelnika w świat baroku, pisarz pozwala sobie na oszczędniejsze dawkowanie nam dowodów swojej erudycji, dzięki czemu książka zyskuje na lekkości, a do głosu dochodzi stephensonowskie poczucie humoru oparte na wyolbrzymianiu i absurdzie. Autor umiejętnie portretuje też wielkich uczonych, pokazując zarazem ich geniusz i całkowite społeczne nieprzystosowanie.
Jest to książka, którą, mimo pewnych niedoróbek, przeczytać można, rozkoszując się przedstawionym przez Stephensona światem, ciesząc się jego specyficznym humorem i podziwiając galerię stworzonych przez niego Wielkich Świrów. „Żywe srebro” jest niezgorsze, a można chyba liczyć, że w połączeniu z dalszymi częściami zyska
koniec
4 lipca 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Co nas nie zabije, to nas wzmocni
Joanna Kapica-Curzytek

20 IX 2021

Susan Green, główna bohaterka „Kaktusa”, nie daje się lubić. Ale i ją dotykają problemy, jak każdego z nas. Jaki będzie wynik jej konfrontacji z tym, co przynosi życie?

więcej »

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
Beatrycze Nowicka

19 IX 2021

„Powiernik mieczy” Kel Kade czyli dlaczego raczej nie jest to książka której szukacie.

więcej »

Gdy z łańcucha zrywajom się wsyskie okropności…
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2021

Brawurowy miks gatunków i konwencji, podszyty absurdem i humorem, daje w powieści fińskiego pisarza „Polowanie na małego szczupaka” efekt wprost znakomity!

więcej »

Polecamy

Jezus na miarę naszych czasów

W podziemnym kręgu:

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

„Wolność”
— Marcin Knyszyński

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Barok w pigułce
— Kamil Armacki

Read me?
— Daniel Markiewicz

Siła spokoju
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Grudzień 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Teologia Matrixa
— Michał Foerster

Środek, co rumieńców nabiera
— Michał R. Wiśniewski

Rozszyfrować świat
— Eryk Remiezowicz

Techno-thriller
— Janusz A. Urbanowicz

Krótko o książkach: Marzec 2002
— Magda Fabrykowska, Wojciech Gołąbowski, Jarosław Loretz, Eryk Remiezowicz

Poradnik myślącego ekologa
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Kronika śmierci niezauważonej
— Eryk Remiezowicz

Zamknąć Królikarnię!
— Eryk Remiezowicz

Książka, która nie dotarła do nieba
— Eryk Remiezowicz

Historia żywa
— Eryk Remiezowicz

Na siłę
— Eryk Remiezowicz

Wpadnij do wikingów
— Eryk Remiezowicz

Gdzie korekta to skarb
— Eryk Remiezowicz

Anielski kryminał
— Eryk Remiezowicz

I po co ten pośpiech?
— Eryk Remiezowicz

Nie zawsze szczęście
— Eryk Remiezowicz

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.