Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Marcin Wolski
‹Włóczędzy czasoprzestrzeni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWłóczędzy czasoprzestrzeni
Data wydania5 maja 2005
Autor
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-169-0
Format376s. 125×195mm
Cena25,50
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Suplement do suplementu
[Marcin Wolski „Włóczędzy czasoprzestrzeni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mało jest w polskiej literaturze fantastycznej książek tak żonglujących konwencjami – od powieści obyczajowej, przez sensację, satyrę, aż po science fiction i fantasy – jak „Włóczędzy czasoprzestrzeni” Marcina Wolskiego. Szkoda tylko, że w nowym wydaniu autor dodał do swej opowieści epilog wyraźnie psujący całościowy odbiór tej interesującej pozycji.

Konrad Wągrowski

Suplement do suplementu
[Marcin Wolski „Włóczędzy czasoprzestrzeni” - recenzja]

Mało jest w polskiej literaturze fantastycznej książek tak żonglujących konwencjami – od powieści obyczajowej, przez sensację, satyrę, aż po science fiction i fantasy – jak „Włóczędzy czasoprzestrzeni” Marcina Wolskiego. Szkoda tylko, że w nowym wydaniu autor dodał do swej opowieści epilog wyraźnie psujący całościowy odbiór tej interesującej pozycji.

Marcin Wolski
‹Włóczędzy czasoprzestrzeni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWłóczędzy czasoprzestrzeni
Data wydania5 maja 2005
Autor
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-169-0
Format376s. 125×195mm
Cena25,50
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Uporządkowanie wydań opowieści Marcina Wolskiego o Amirandzie jawi się równie trudnym zadaniem, co stworzenie pełnej mapy uskoków czasoprzestrzennych. Opowieści z życia regentów i ich poddanych, tudzież odwiedzających tę krainę od czasu do czasu podróżników czasoprzestrzennych, w ciągu minionego dwudziestolecia pojawiały się w licznych publikacjach, często dublując dawniejsze wydania, bądź je rozszerzając. Najpierw było radio – Amiranda zagościła na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia, podobnie jak wiele innych tekstów twórcy „Sześćdziesięciu minut na godzinę” pod koniec lat siedemdziesiątych. Pierwsze satyryczne opowieści, w których Amiranda pojawiała się jako karykaturalna wersja Polski (zarówno współczesnej, jak i historycznej) zostały wydrukowane w książce „Z przymrużeniem ucha. Tomik z wolszczyzną” (Wydawnictwa Radia i Telewizji, 1984), będącej wyborem najlepszych słuchowisk radiowych Marcina Wolskiego. Całkowicie już poświęcony Amirandzie był tomik „Antybaśnie” (Wydawnictwa Radia i Telewizji, 1991), zawierający kilkanaście opowiadań, które przedstawiały losy Amirandy, ościennej Erbanii i Rurytanii od mroków tamtejszego średniowiecza, aż po jak najbardziej współczesne dyktatury.
Dwa lata później pojawił się „Powrót do antybaśni” (Wydawnictwo Zebra, 1993). Tym razem książka jest już powieścią rozwijającą niektóre wątki „Antybaśni”, a właściwie epilogu tego zbioru. Po następnych 11 latach „Antybaśnie” wracają po raz kolejny na półki księgarskie. Tomik „Antybaśnie z 1001 dnia” (SuperNOWA, 2004) zawiera 5 rozdziałów dotychczas niepublikowanego wstępu (którego sens zostanie wyjaśniony dopiero w kolejnej książce), wszystkie opowiadania wcześniej publikowane w „Antybaśniach” z 1991 roku, zbiór nowych tekstów zatytułowanych „Przygody Wielkiego Detektywa”, wreszcie krótki epilog. Tenże epilog bezpośrednio łączy książkę z ostatnią już pozycją w naszym zestawieniu – „Włóczęgami czasoprzestrzeni” (SuperNOWA, 2005). „Włóczędzy…” z kolei są rozbudowaną wersją „Powrotu do antybaśni” z 1993 r. Zawierają dwa odrębne nowe wstępy, następnie całość „Powrotu …” i rozbudowany niepublikowany do tej pory epilog. Aby obraz był pełny, do tego wszystkiego należałoby dodać publikacje wybranych opowiadań amirandzkich w „Fantastyce”, „Nowej Fantastyce” i „Science Fiction”. Ufff…
‹Z przymrużeniem ucha. Tomik z wolszczyzną›<br>Wydawnictwa Radia i Telewizji, 1984
‹Z przymrużeniem ucha. Tomik z wolszczyzną›
Wydawnictwa Radia i Telewizji, 1984
Przyznam, że uważam „Antybaśnie” za najlepszą prozę jaka kiedykolwiek wyszła spod pióra Marcina Wolskiego. Stanowią one doskonałe połączenie radiowej fazy twórczości autora z bardziej rozbudowanymi formami literackimi. Pisarz doskonale łączy w nich sarkastyczne poczucie humoru, aluzje do realiów dawnej Polski, PRL-u i Trzeciej Rzeczypospolitej z motywami klasycznej fantastyki, tworząc w ten sposób niepowtarzalną całość. W pewnym momencie jednak świat rządzonej przez regentów Amirandy rozrósł się tak bardzo, że zaczął się wymykać autorowi spod kontroli. Ojczyzna św. Limeryka nie chciała najwyraźniej być tylko miejscem dowcipnych opowiastek, będących karykaturalnie przetworzonymi baśniami z naszego świata, zapragnęła własnej historii. Tak narodził się „Powrót do Antybaśni”, będący integralną częścią „Włóczęgów czasoprzestrzeni”.
„Powrót…” odchodzi od parodystycznej koncepcji właściwej dla „Antybaśni”. Tym razem, podążając za głównym bohaterem, pisarzem Karolem Karczewskim, wkraczamy w wir przygodowej opowieści science fiction (z elementami fantasy, sensacji, a nawet scenek obyczajowych) rozgrywającej się w wielu płaszczyznach czasowych. (Nietrywialnym zadaniem jest określenie w ilu różnych rzeczywistościach toczy się akcja „Antybaśni z 1001 dnia” i „Włóczęgów czasoprzestrzeni” i wyliczenie narratorów opowieści. Naliczyłem trzy różne światy równoległe na przestrzeni kilkuset lat, prezentowane przez pięciu głównych bohaterów – Karola Karczewskiego, profesora HSP, detektywa Artura Darlingtona, przemytnika Azehera i Marka Kazimierzaka, syna Karola. Widać więc, że te dwa tomy to przedsięwzięcie z rozmachem). Karol, autor opowiadań o Amirandzie, dowiaduje się od tajemniczego profesora HSP, że wymyślona przez niego kraina naprawdę istnieje, a można się w niej znaleźć dzięki rozmieszczonym tu i ówdzie (zwykle w raczej niedostępnych miejscach) uskokom czasoprzestrzennym. HSP zabiera Karczewskiego do Amirandy, nie wtajemniczając go, że przybywają tam zrealizować bardzo złożony plan, mający wstrząsnąć historią dwóch światów… Wolski porzuca ironie i aluzje (choć nie omieszka mimochodem złośliwie nakreślić realiów życia w PRL) na rzecz klasycznej fantastyki ze światami równoległymi, podróżami w czasie i wszystkimi elementami z tej konwencji wynikającymi – chęcią zmiany przeszłości, analizą mechanizmów rządzących historią, paradoksami etc. Pomimo wplecenia w fabułę wątków związanych z Katyniem i przeprowadzenia analizy polskiej polityki wobec Rosji XVI i XVII stulecia, powieść pozostaje jednak przede wszystkim sprawnie (jak zwykle u Wolskiego) opowiedzianą historią sensacyjno-przygodową. Jej najciekawszym elementem będą Moce – tajemnicze siły, chroniące historię przed zmianami wprowadzanymi przez podróżników w czasie. Każda zmiana automatycznie wywołuje inną zmianę, niwelującą działania temponauty. Czym są Moce, tego się nie dowiemy, ale skutecznie chronią one światy (i fabułę książki) przed błędami związanymi z paradoksami czasowymi.
‹Powrót do antybaśni›<br>Wydawnictwo Zebra, 1993
‹Powrót do antybaśni›
Wydawnictwo Zebra, 1993
Nieprzypadkowo używałem tu określenie „Powrót do Antybaśni” zamiast „Włóczęgów czasoprzestrzeni”, bo główna oś wydarzeń jest identyczna z książką z 1993 roku. Na potrzeby nowego wydania wprowadził jednak Wolski w „Antybaśniach z 1001 dnia” i „Włóczęgach…” kilka spinających je w jedną całość rozdziałów z Markiem Kazimierzakiem, synem Karola Karczewskiego w roli głównej. Nie pierwszy to raz – podobnie wznowienie „Agenta Dołu” zostało kiedyś obarczone epilogiem „Diabelska dogrywka”. I wtedy, i tym razem uważam, że dopisywanie nowych rozdziałów do zamkniętej treści tylko książce szkodzi.
Siłą „Powrotu do Antybaśni” jest bowiem pesymistyczna wymowa całości, nadająca książce silniejszą wymowę i sugerująca, że ma dać czytelnikowi coś więcej niż tylko kilka godzin rozrywki. Dzięki dość smutnemu zakończeniu „Powrót…” też lepiej zapadał w pamięć niż większość rozrywkowych opowieści fantastycznych. Nowe rozdziały, niestety, wprowadzają dość banalny happy end. Ale to jeszcze pół biedy. Gorzej, że zastępują etatowy czarny charakter dotychczasowej opowieści (pozwalając mu na cudowne nawrócenie) grupą niedbale wprowadzonych nowych złoczyńców, niespecjalnie obchodzących czytelnika, a także na ostatnich stronach przedstawiają kilka nowych postaci, które już w żaden sposób nikogo zainteresować nie mogą. Uważam to za duży błąd w konstrukcji powieści. Czy za kilka lat, przy kolejnym wydaniu, doczekamy się suplementu do suplementu, w którym syn Marka i wnuk Karola będzie odkrywał losy swych przodków?
Trudny mam orzech do zgryzienia, oceniając „Włóczęgów czasoprzestrzeni” w esensyjnej skali. Wystawiam jednak dobrą ocenę – bo „Powrót do Antybaśni” nadal jest literaturą wartą uwagi, opowieścią o dobrym tempie, z nietuzinkowymi pomysłami (dowiemy się z niego np. że Marcin Wolski nigdy nie istniał) i zaskakującymi zwrotami akcji. A do czytania epilogu przecież nikt nikogo nie zmusza.
koniec
16 czerwca 2005

Komentarze

06 XII 2009   23:10:17

Dobry wieczór / dzień dobry
Trudny mam orzech do zgryzienia, (...).
Hmm. Zawsze myślałem, że twardy...

11 II 2010   21:31:38

Niestety pan Marcin Wolski uwziął się na dopisywanie happy endów do swoich wcześniejszych książek, a nawet opowiadań. Świetnym przykładem jest tutaj, obok "Powrotu do Antybaśni", utwór "Video Pana Boga" (zbiór "Noc bezprawia"), który został wręcz okaleczony przez nowe zakończenie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Listopad 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Smoleńsk Fiction, czyli jestem w kropce
— Konrad Wągrowski

Dyzma i postępujący regres
— Konrad Wągrowski

Smoleńsk alternatywny
— Konrad Wągrowski

Wielka Druga Rzeczpospolita
— Miłosz Cybowski

Proszę już bez nimfetek
— Konrad Wągrowski

Powiedzmy diabłu dobranoc
— Konrad Wągrowski

Agentów ci u nas dostatek
— Sebastian Chosiński

Na początku była zdrada
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.