Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Kir Bułyczow
‹Nieziemsko piękna szafa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieziemsko piękna szafa
Data wydania29 lipca 2014
Autor
Wydawca Solaris
SeriaGalaktyka Gutenberga
ISBN978-83-7590-190-0
Format216s.
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Fantastyka różnych prędkości
[Kir Bułyczow „Nieziemsko piękna szafa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czyżby proza Kira Bułyczowa miała przeżyć kolejny renesans w naszym kraju? A wszystko to za sprawą książek Rosjanina publikowanych w serii „Galaktyka Gutenberga” wydawnictwa Solaris. „Nieziemsko piękna szafa” to jeden z dwóch wyborów opowiadań (w większości wcześniej nad Wisłą niepublikowanych), jakiego dokonał Paweł Laudański. I chociaż pochodzą one z różnych okresów twórczości pisarza, niezmiennie dowodzą jego wysokiej formy artystycznej.

Sebastian Chosiński

Fantastyka różnych prędkości
[Kir Bułyczow „Nieziemsko piękna szafa” - recenzja]

Czyżby proza Kira Bułyczowa miała przeżyć kolejny renesans w naszym kraju? A wszystko to za sprawą książek Rosjanina publikowanych w serii „Galaktyka Gutenberga” wydawnictwa Solaris. „Nieziemsko piękna szafa” to jeden z dwóch wyborów opowiadań (w większości wcześniej nad Wisłą niepublikowanych), jakiego dokonał Paweł Laudański. I chociaż pochodzą one z różnych okresów twórczości pisarza, niezmiennie dowodzą jego wysokiej formy artystycznej.

Kir Bułyczow
‹Nieziemsko piękna szafa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieziemsko piękna szafa
Data wydania29 lipca 2014
Autor
Wydawca Solaris
SeriaGalaktyka Gutenberga
ISBN978-83-7590-190-0
Format216s.
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Twórczość prozatorska Kira Bułyczowa jest w Polsce całkiem dobrze znana. A przynajmniej tak się wydaje Polakom. W rzeczywistości, mimo że nad Wisłą, począwszy od połowy lat 70. ubiegłego wieku, ukazało się całkiem sporo książek Rosjanina, jest to wciąż zaledwie część tego, co opublikował on w ojczyźnie. Na szczęście po dłuższym okresie posuchy wydawnictwo Solaris (jedyne, które ratuje honor i nie pozwala odejść temu pisarzowi w zapomnienie), zdecydowało się, wykorzystując do tego celu kolekcjonerską serię „Galaktyka Gutenberga”, nie tylko przypomnieć młodszemu pokoleniu czytelników najwartościowsze i najbardziej znane dzieła Bułyczowa (vide „Miasto na Górze” czy dylogię „Przełęcz. Osada”), ale również wydać te, które dotąd na język Mickiewicza i Słowackiego jeszcze nie zostały przetłumaczone (jak chociażby powieści „Ostatnia wojna” i „Rezerwat dla naukowców”). Do tej drugiej grupy zaliczają się także opowiadania zawarte w dwóch tomach: „Nieziemsko piękna szafa” oraz „Ostatnie sto minut”.
Wyboru opowiadań do obu książek dokonał wieloletni współpracownik Esensji, specjalista od radzieckiej i rosyjskiej fantastyki, Paweł Laudański, co już powinno być gwarancją odpowiedniej jakości (choć zapewne dla większości czytelników będzie nią samo nazwisko autora). Do pierwszego z wymienionych tomów trafiło dziesięć tekstów opublikowanych przez Bułyczowa w latach 1968-1994. Spora rozpiętość czasowa, ale należy uczciwie przyznać, że nie znając dat publikacji, trudno byłoby uszeregować te opowiadania chronologicznie. Jaki z tego należy wyciągnąć wniosek? Na pewno nie ten, że autor nie rozwijał się; raczej dokładnie odwrotny – że już w latach 60., a więc w zasadzie na początku swej profesjonalnej kariery pisarza-beletrysty (pomijamy bowiem jego dzieła naukowe), osiągnął wielce satysfakcjonujący poziom, dla wielu jego kolegów po piórze niedostępny. I nie mogą zmienić tej oceny zdecydowanie będące wypadkami przy pracy powieść „Nadzy ludzie” (1996) czy opowiadanie „Świat bez czasu” (1997).
Teksty wypełniające „Nieziemsko piękną szafę” podzielić można na trzy grupy. Pierwsza to klasyczne science fiction, dotykające w głównej mierze tematu eksploracji Wszechświata i kontaktów z obcymi cywilizacjami. W przeciwieństwie do Braci Strugackich („Przenicowany świat”, „Drapieżność naszego wieku”), Siergieja Sniegowa (trylogia „Ludzie jak bogowie”) czy nawet współczesnego nam Siergieja Łukjanienki („Linia marzeń”, „Imperatorzy iluzji”, „Lord z planety Ziemia”), w tej dziedzinie Bułyczow nigdy nie awansował do pierwszej ligi pisarzy rosyjskich. Ale to wcale nie oznacza, że nie miał nic ciekawego do powiedzenia. Czego dowodzą zresztą teksty wybrane przez Laudańskiego. Dwa z nich – „Zwierz mi się” (1970) oraz „Śnieżka” (1973) – to w zasadzie ubrane w kostium fantastycznonaukowy opowieści o miłości. Miłości niespełnionej, na przeszkodzie której stają przede wszystkim różnice cywilizacyjne.
Głównymi bohaterami obu opowiadań są młodzi ziemscy naukowcy, którzy w czasie wykonywania swych obowiązków poznają kobiety – przedstawicielki obcych ras. I chociaż są one ludźmi, bliższe związki między nimi nie są możliwe. Co jednak ciekawe, zarówno Lina ze „Zwierz mi się”, jak i tytułowa Śnieżka są gotowe poświęcić się (nawet ryzykując życiem), by dać szansę zrodzonemu wbrew logice uczuciu. Dużo w tych tekstach nostalgii, dużo też jednak wiary w potęgę miłości, czemu Bułyczow dawał wyraz również w późniejszych latach (vide opowiadania „Białe skrzydła Kopciuszka” oraz „Wania + Dasza = Miłość”). W „Ja pierwszy was odnalazłem!” (1970) do głosu dochodzą zupełnie inne tony, znacznie bardziej minorowe. Powracająca na Ziemię ekspedycja naukowa w jednej chwili przekonuje się, jak bezsensowna była jej wyprawa. Lata wyrzeczeń, śmierć wielu kosmonautów – wszystko to okazuje się perłami rzuconymi przed wieprze. Zamiast bohaterami narodowymi stają się żywą skamienieliną, odkryciem archeologicznym z zamierzchłego świata.
Bardziej optymistyczny wydźwięk ma za to „Dwusetny jubileusz” (1985), inspirowany cyklem filmów o Planecie Małp, którym początek dała powieść francuskiego pisarza Pierre’a Boulle’a z 1963 roku. Fabuła wymyślona przez Bułyczowa przywodzi na myśl przede wszystkim czwarty obraz serii, wyreżyserowany przez Johna Lee Thompsona „Podbój Planety Małp” (1972). W ciągu trwającego dwieście lat Eksperymentu ludziom udało się wyhodować homoszympy, nadzwyczaj inteligentne małpy. Pewnego dnia jednak sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli; istnieje obawa, że świat pogrąży się w krwawym konflikcie. Bo czy można do końca ufać małpom, nawet jeżeli zdają się myśleć jak ludzie? Finał tej opowieści nie jest może szczególnie zaskakujący, lecz na pewno sprawia satysfakcję dzięki swemu humanistycznemu przesłaniu.
Druga grupa opowiadań to najbardziej typowa dla rosyjskiego autora przepełniona subtelną ironią fantastyka obyczajowa, pełnymi garściami czerpiąca z absurdów sowieckiej rzeczywistości (do niej należą chociażby teksty o Wielkim Guslarze). Bohaterowi „Awarii na linii” (1968) dane jest odkryć kanał, jakim archeologowie z połowy XXI wieku przerzucają cenne znaleziska z epoki Piotra Wielkiego. W pierwszej chwili ma on ogromną ochotę na przejęcie „skarbu”, ostatecznie wygrywa w nim poczucie odpowiedzialności, choć – gwoli ścisłości – nie do końca bezinteresownie. Najważniejszym elementem „Korony profesora Kozarina” (1973) jest natomiast niecodzienny wynalazek, który pozwala Nikołajowi poznać prawdziwe intencje jego żony. Nim jednak do tego dochodzi, Bułyczow serwuje czytelnikom dramatyczną opowieść na temat rozpadającego się pod ciężarem nonsensownej codzienności małżeństwa. Z kolei tekst tytułowy (1984) to nowa wersja historii Kopciuszka, którym tym razem okazuje się mieszkająca w Moskwie prowincjuszka. W opowiadaniach „obyczajowych” pisarz odnosi się do swoich bohaterów z dużą serdecznością i zarazem troską, co prawdopodobnie wynika z podobnych do nich doświadczeń życiowych.
Trzy opowiadania zamykające zbiór to fantastyczne antyutopie, w których autor rozprawia się z komunistycznym totalitaryzmem. Najbardziej przerażające jest chronologicznie najwcześniejsze z nich – „Stareńki Iwanow” (1989). To retrospektywny portret niejakiego Iwana Iwanowicza Iwanowa, który staje się dla Bułyczowa wzorcowym wręcz przykładem homo sovieticusa – aparatczyka pozbawionego zasad, całkowicie podporządkowanego władzy i gotowego w jej imieniu czynić najgorsze potworności. Nie jest on jednak przy tym żadnym idealistą, to konformista do potęgi entej, człowiek od „wykonywania rozkazów” – fundament każdej dyktatury. Późniejsze o rok „Dla ciebie, prosty Marsjaninie!” również nie pozostawia suchej nitki na minionej epoce politycznej. I niech nikogo nie zmyli ten marsjański entourage, to jedynie zabawa konwencją – opowiadanie rozwija bowiem wątki słynnej dzięki niememu filmowi Jakowa Protazanowa powieści Aleksieja Tołstoja „Aelita”. Sprawia też wrażenie literackiego rozwinięcia zdania wypowiedzianego dawno temu przez niejakiego Karola Marksa: „Im bardziej kolosalne są budowle wodne inicjowane przez państwo, tym despotyczniejszy jest jego władca”.
Myśl ta znalazła potwierdzenie w Związku Radzieckim, gdzie Stalin, począwszy od lat 30. XX wieku, inicjował tak zwaną „pieriebroskę”, czyli zmianę biegu wielkich rzek na północy kraju w taki sposób, aby skierować ich wody na cierpiące jej niedostatek południe. Z jakim skutkiem – dowiadujemy się także z opowiadania Bułyczowa. Najmłodszym, jak mogłoby się zdawać, tekstem jest wydrukowany w 1994 roku „Mój pies, Połkan”. Ale to tylko pozór. W rzeczywistości opowiadanie to powstało dwadzieścia dwa lata wcześniej. W tamtym czasie nie mogło się jednak ukazać z uwagi na swój aluzyjny charakter; w efekcie na ponad dwie dekady trafiło do pisarskiej szuflady. Stylistycznie przypomina trochę „Przełęcz” i „Osadę”; fabularnie jest to natomiast obraz wyklętej społeczności, żyjącej na pograniczu rządzonej w sposób dyktatorski cywilizacji. Ale czy na pewno? Bułyczow nie byłby sobą, gdyby nie przygotował specyficznej niespodzianki. Kluczem do zrozumienia jego przesłania jest zaś wykorzystany przez autora język oficjalnej propagandy państwowej.
Różnorodność tematyczna opowiadań, wsparta intrygującymi pomysłami i przebijającym z każdego tekstu głębokim humanizmem autora, to bezsprzecznie największa wartość „Nieziemsko pięknej szafy”. Ale należy też do tej beczki miodu dorzucić łyżeczkę dziegciu. Książka sprawia bowiem wrażenie całkowicie pozbawionej korekty, czego efektem są zdecydowanie zbyt liczne literówki i błędy językowe.
koniec
13 czerwca 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zbrodnie w stylu retro: Wejść, ukraść, wyjść i… przeżyć
Sebastian Chosiński

27 I 2022

To nie jest najbardziej udana powieść Adama Nasielskiego, który w połowie lat 30. XX wieku stał się pisarzem rozchwytywanym do tego stopnia, że stać go było na to, aby zamieszkać w naddniestrzańskim kurorcie Zaleszczyki. Chcąc jednak osiągnąć mistrzostwo, trzeba najpierw być zdolnym czeladnikiem. „Fort grozy” – druga powieść przyszłego twórcy postaci Bernarda Żbika – jest właśnie dziełem prozaika, który dopiero poznaje arkana zawodu.

więcej »

Dwadzieścia jeden ról
Joanna Kapica-Curzytek

26 I 2022

Czy „Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku” jest rzeczywiście powieścią? Ten bez wątpienia pięknie napisany utwór sprawdziłby się o wiele lepiej jako esej biograficzny lub historyczny.

więcej »

Perły ze skazą: Sąd – sądem, ale sprawiedliwość…
Sebastian Chosiński

25 I 2022

Gdy odchodzi stary świat i rodzi się nowy, zawsze dochodzi do konfliktów – niekiedy politycznych, niekiedy etycznych. W „Sądzie” Władimira Tiendriakowa – niewielkiej powieści, którą można uznać za majstersztyk prozy psychologicznej – oba te aspekty wzajemnie się przenikają. I z tego powodu ze zdwojoną siłą uderzają w kręgosłup moralny starego myśliwego Siemiona Tietierina.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zobaczyć dinozaura i umrzeć!
— Sebastian Chosiński

Humanizm fantastycznonaukowy
— Sebastian Chosiński

Gdyby to Stalin pierwszy dostał broń jądrową…
— Sebastian Chosiński

Wakacje w gnieździe os
— Sebastian Chosiński

Bułyczow na każdą okazję
— Sebastian Chosiński

Wskrzeszanie świata
— Sebastian Chosiński

Sam Ligon to za mało…
— Sebastian Chosiński

Beria, Beria über alles…
— Sebastian Chosiński

Trzęsie się nie tylko ziemia
— Sebastian Chosiński

Naprawdę nie dzieje się nic…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Jesienny spacer po parku
— Sebastian Chosiński

Odwaga i poświęcenie
— Sebastian Chosiński

Miłość i zbrodnia w jednym żyły domu
— Sebastian Chosiński

Nie lekceważ kulawego detektywa!
— Sebastian Chosiński

Piękna i niebezpieczna
— Sebastian Chosiński

Trup w Wigilię, trup w Sylwestra
— Sebastian Chosiński

Trudne życie wiejskiego nauczyciela
— Sebastian Chosiński

Puszek okruszek
— Sebastian Chosiński

Jaśniejsza strona mrocznej mocy
— Sebastian Chosiński

„Wilk” w owczej skórze
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.