Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 lipca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Roger Zelazny
‹Kroniki Amberu. Tom 2›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKroniki Amberu. Tom 2
Tytuł oryginalnyTrumps of Doom, Blood of Amber, Sign of Chaos, Knight of Shadows, Prince of Chaos
Data wydania27 lipca 2010
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Zysk i S-ka
CyklKroniki Amberu
ISBN978-83-7506-251-9
Format760s. 155×235mm
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Tasując światy
[Roger Zelazny „Kroniki Amberu. Tom 2” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zbiorcze wydanie pozostałych pięciu tomów Kronik Amberu, nazywane też „Kronikami Merlina” z uwagi na tożsamość narratora, to świetna okazja, by skompletować jeden z najlepszych fantastycznych cykli, jakie kiedykolwiek napisano.

Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Tasując światy
[Roger Zelazny „Kroniki Amberu. Tom 2” - recenzja]

Zbiorcze wydanie pozostałych pięciu tomów Kronik Amberu, nazywane też „Kronikami Merlina” z uwagi na tożsamość narratora, to świetna okazja, by skompletować jeden z najlepszych fantastycznych cykli, jakie kiedykolwiek napisano.

Roger Zelazny
‹Kroniki Amberu. Tom 2›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKroniki Amberu. Tom 2
Tytuł oryginalnyTrumps of Doom, Blood of Amber, Sign of Chaos, Knight of Shadows, Prince of Chaos
Data wydania27 lipca 2010
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Zysk i S-ka
CyklKroniki Amberu
ISBN978-83-7506-251-9
Format760s. 155×235mm
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Spotkawszy się z opinią, że drugi pięcioksiąg Kronik Amberu jest gorszy od pierwszego, dość długo odkładałam jego lekturę, obawiając się rozczarowania. Obawy okazały się płonne, choć nie żałuję zwłoki, gdyż dzięki niej powrót do wykreowanego przez Zelazny’ego świata zrobił większe wrażenie.
Owszem, jak to bywa w przypadku każdej kontynuacji – czytelnik, który poznał „Kroniki Corwina” wie, czego się spodziewać, więc „Kroniki Merlina” nie zdumiewają aż tak bardzo, jak poprzednie tomy. Niemniej, stworzone na potrzeby cyklu multiwersum nadal oszałamia. Zelazny konsekwentnie rozbudowuje obraz, wciąż sypie pomysłami, wprowadza nowe miejsca, postaci, moce i artefakty. Odrobinę mi żal, że w drugim pięcioksięgu bohaterowie nieco rzadziej wędrują poprzez Cienie, przez co mniej miejsca zajmują opisy zmieniających się światów. Z drugiej strony pojawia się szereg innych malowniczych wizji, jak choćby świat poza Cieniami a przede wszystkim Dworce Chaosu. Szkoda, że akcja przenosi się do nich dopiero w tomie ostatnim, lecz należy pamiętać, iż Zelazny nie zamierzał rozstawać się z Amberem, być może więc planował przedstawić siedzibę Chaosytów dokładniej w kolejnych częściach. Czytelnikom, lubiącym wizualizować sobie opisywane miejsca, lektura Kronik Amberu dostarcza satysfakcji porównywalnej z wizytą w galerii sztuki. Rozmach, różnorodność, pomysłowość i uroda wizji Zelazny’ego budzą uznanie i sprawiają przyjemność. Tymi obrazami można się wręcz napawać. Latający zamek Suhuya, metalowy las w pałacu Dary, katedra Węża na skraju Otchłani, czy sposób, w jaki Merlin korzysta z mocy Logrusu (wyobrażam to sobie, jako coś podobnego do obsługi holograficznego terminala o fraktalnej geometrii) – to tylko kilka przykładów, które szczególnie zapadły mi w pamięć.
W recenzji „Kronik Corwina” pisałam już, że Amber to nie tylko barwny świat, ale też interesujące postaci, wartka akcja, ciekawe przemyślenia i świetny styl. Tak jest i tym razem.
Warto zwrócić uwagę, że Zelazny musiał sprostać wymaganiom, przed jakimi nie staje większość twórców bardziej typowej fantasy. Po pierwsze jego bohaterowie to istoty będące kimś w rodzaju półbogów, które wprawdzie mogą wyglądać jak ludzie, ale nimi nie są. Uważam, że pisarzowi udała się ich kreacja. Z jednej strony uczucia i motywacje Amberytów i Chaosytów pozostają zrozumiałe, z drugiej zaś, są oni jakby przesunięci w fazie. Wyczuwa się nutkę obcości, niejednokrotnie trzeba brać poprawkę na długowieczność tych postaci oraz ich światopogląd.
Kolejną istotną kwestią jest moc, jaką dysponują postaci Zelazny’ego. Bohaterowie, którzy mogą niemal wszystko, wcale nie są łatwi do prowadzenia. Do tego dochodzi jeszcze pomysł na atuty i inne zbliżone sposoby magiczne, pozwalające na natychmiastową podróż poprzez światy. Jakby tego było mało, w rozmaitych podświatach multiwersum czas płynie z różną prędkością. Konsekwencją powyższych rozwiązań jest konieczność odmiennej konstrukcji fabuły. Zadanie, jakie wyznaczył sobie pisarz było niezwykle ambitne. Jego udana realizacja uczyniła Amber unikatem i – nie waham się użyć tego słowa – arcydziełem.
Ponieważ poprzednio chwaliłam styl Zelazny’ego, nie zamierzam się powtarzać, dodam tylko, że lubię wrażenie obcowania z błyskotliwym erudytą, które towarzyszy lekturze Kronik. Przy okazji pochwalę nawiązanie do twórczości Lewisa Carrolla, które jest przeurocze.
Żeby nie ograniczać się tylko do pozytywów, dodam, że podobnie, jak mój redakcyjny kolega, przedkładam Corwina nad Merlina. Narrator pierwszego pięcioksięgu był postacią charyzmatyczną, posiadającą pewien drapieżny rys. To, że Merlin jest „miłym chłopcem” mi nie przeszkadza aż tak bardzo, ponieważ uważam to za wyraz poczucia humoru autora (coś jak scena z witaniem „wujka Suhuya”), który półdemoniczną wściekle potężną istotę uczynił grzecznym młodzieńcem, co i rusz przepraszającym wszystkich dookoła. Bardziej irytowała mnie naiwność i prostoduszność tego bohatera. W opinii niektórych syn Corwina jest skryty i nieufny, co jednak nijak się ma do jego zachowania przedstawionego w powieściach – młody czarodziej ma w zwyczaju nieustannie opowiadać wszystkim dookoła (włączając w to kobietę, którą pierwszy raz widzi na oczy) swoje dzieje. Często też snuje długie rozważania, w których podsumowuje dotychczasowe wypadki. Zapewne było to przydatne w sytuacji, gdy kolejne części ukazywały się osobno, jednak przy czytaniu jednym cięgiem najzwyczajniej w świecie nudzi. Żebyż jeszcze te dywagacje prowadziły do błyskotliwych wniosków… Niestety, pomimo informacji o niebywałych zdolnościach magicznych protagonisty, tudzież jego komputerowym geniuszu, bohater wydaje się (że tak to eufemistycznie ujmę) odstawać od swych krewnych poziomem intelektualnym i to na niekorzyść. Tymczasem, w kręgach, w jakich obraca się Merlin, głupota jest grzechem śmiertelnym. Do tego Corwin był postacią dynamiczną, ulegał wewnętrznej przemianie, podczas gdy jego syn nie wydaje się dojrzewać (choć teoretycznie wydarzenia winny go do tego skłonić). Przyznam, że chętniej przeczytałabym powieści, których narratorem byłby Mandor, jedna z wyrazistszych postaci drugich Kronik. Choć muszę też dodać, że podoba mi się poczucie humoru Merlina.
Na koniec pozostaje mi tylko podkreślić, że „Kroniki Amberu” to jedne z książek, które przypominają nam, za co kochamy fantastykę. Ogromnie żałuję, że śmierć uniemożliwiła Zelazny’emu kontynuację cyklu, zwłaszcza, że w „Kronikach Merlina” wprowadzone zostało całkiem sporo ciekawych postaci i wątków, aż proszących się o dalsze rozwinięcie. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że być może w przyszłości ukaże się polskie wydanie opowiadań o Amberze.
koniec
9 marca 2015

Komentarze

10 III 2015   02:25:25

Wystarczy dobrze poszukać, można znaleźć zarówno zbiorek opowiadań Zelaznego, dotyczący głównie Amberu. Są one również obecne w zbiorach "Legendy", "Mistrzowie Fantasy"

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Zaufać milicji!
Sebastian Chosiński

30 VII 2021

W ostatnich latach nie tylko wznowiono najlepsze kryminały milicyjne Jacka Wołowskiego, ale także wydano – po raz pierwszy w wersji książkowej – kilka jego „gazetowców”. Niestety, dotąd nie została przypomniana mikropowieść „Porwano dziecko”, której pierwsza (i, jak na razie, jedyna) edycja miała miejsce ponad sześćdziesiąt lat temu.

więcej »

Cudzego nie znacie: Sukces nie jest grą przypadku
Joanna Kapica-Curzytek

29 VII 2021

Marcus Rashford, reprezentant Anglii w piłce nożnej, napisał świetny inspirujący przewodnik dla nastolatków o tym, jak zapracować na sukces. „You Are a Champion” jest nie tylko dla tych, którzy marzą o karierze piłkarskiej, ale dla wszystkich, którzy chcieliby znaleźć sobie miejsce w życiu.

więcej »

Jak to u nas w wiosce było…
Beatrycze Nowicka

28 VII 2021

„Wezwijcie moje dzieci”, zamykające trylogię Marty Krajewskiej o Wilczej Dolinie, to książka głównie dla najwierniejszych fanów cyklu.

więcej »

Polecamy

„Wolność”

W podziemnym kręgu:

„Wolność”
— Marcin Knyszyński

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Atut w rękawie
— Michał Kubalski

Z tego cyklu

Gorzej być nie może – i to jest najlepsze!
— Sebastian Chosiński

Policjant w trakcie przejść
— Sebastian Chosiński

„Mroczny erotyzm, faszyzm, zbrodnie”
— Sebastian Chosiński

Różnymi drogami
— Wojciech Gołąbowski

Chcąc nie chcąc
— Wojciech Gołąbowski

Kubuś i Hipcia na tropie
— Joanna Kapica-Curzytek

Próżniacze kawalerskie życie na angielskiej wsi
— Wojciech Gołąbowski

Upadek Ikara
— Miłosz Cybowski

„Legalnie” nadal brzmi świetnie!
— Joanna Kapica-Curzytek

A Śląsk wciąż nieznany…
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Krótko o książkach: Dobry Czort
— Miłosz Cybowski

Atut w rękawie
— Michał Kubalski

Cudzego nie znacie: Pieskie życie strażnika Przedwiecznych
— Michał Kubalski

Ludzie jak bogowie, bogowie jak ludzie
— Anna Kańtoch

Smokiem w komputer
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Jak to u nas w wiosce było…
— Beatrycze Nowicka

Razem na złe i na jeszcze gorsze
— Beatrycze Nowicka

Sentymenty
— Beatrycze Nowicka

Bajka o księżniczce i łotrzyku
— Beatrycze Nowicka

Z wizytą w mieście dżinnów
— Beatrycze Nowicka

Krótko o komiksach: Bitwy
— Beatrycze Nowicka

Przekraczając granice lecz nie limit znaków
— Beatrycze Nowicka

Pod niebem Szereru
— Beatrycze Nowicka

Śląskie śledztwa i nie tylko
— Beatrycze Nowicka

Pokaz slajdów
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.