Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Steven Erikson
‹Okaleczony bóg›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOkaleczony bóg
Tytuł oryginalnyCrippled God
Data wydania10 stycznia 2014
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN978-83-7480-413-4
Format880s. 150×225mm
Cena59,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

I rozczarował się czytelnik niepomiernie
[Steven Erikson „Okaleczony bóg” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Stało się to, co można było przewidzieć już kilka tomów temu. Rozbudowawszy swój cykl do monstrualnych rozmiarów, zachowując największe tajemnice na sam koniec, Erikson nie zdołał w zadowalający sposób zakończyć „Malazańskiej Księgi Poległych”. Paradoksem jest to, że w ostatnim tomie cyklu najwięcej do życzenia pozostawia tytułowy okaleczony bóg.

Miłosz Cybowski

I rozczarował się czytelnik niepomiernie
[Steven Erikson „Okaleczony bóg” - recenzja]

Stało się to, co można było przewidzieć już kilka tomów temu. Rozbudowawszy swój cykl do monstrualnych rozmiarów, zachowując największe tajemnice na sam koniec, Erikson nie zdołał w zadowalający sposób zakończyć „Malazańskiej Księgi Poległych”. Paradoksem jest to, że w ostatnim tomie cyklu najwięcej do życzenia pozostawia tytułowy okaleczony bóg.

Steven Erikson
‹Okaleczony bóg›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOkaleczony bóg
Tytuł oryginalnyCrippled God
Data wydania10 stycznia 2014
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN978-83-7480-413-4
Format880s. 150×225mm
Cena59,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Choć Erikson zakończył „Pył snów” tym, co sam określił mianem cliffhangera, choć dał się już wielokrotnie poznać jako autor, który nie oszczędza swoich bohaterów i nie waha się przed ich stylowym uśmiercaniem, to jednak szanse na to, że wielka bitwa zmiecie w pył wszystkich Łowców Kości, były niewielkie. W końcu stanowili oni jeden z nielicznych wątków, które towarzyszyły nam praktycznie we wszystkich tomach cyklu. Nie dziwi zatem, że początek „Okaleczonego boga” objaśnia nam, co też się stało po bitwie i jaki dalszy los czeka wymęczonych do granic możliwości żołnierzy Imperium. Wszak mimo wszelkich konwergencji mocy (a, co nie powinno dziwić, zbliża się kolejna) gromadzących w jednym miejscu bogów, smoki i inne potężne byty świata „Malazańskiej”, to właśnie ludzie odgrywają w nich kluczową rolę. Nie inaczej jest i tym razem.
Losy Przybocznej i jej armii, solidnie pokiereszowanej i mającej za sobą bitwy i potyczki na wielu kontynentach, zdają się zmierzać ku końcowi i wiodą w konkretnym kierunku – w stronę tajemniczego Kolanse. Wiemy, że to miejsce, w którym władzę przejęli Forkrul Assailowie, mocą swoich słów podporządkowujący sobie miejscową ludność. Wiemy też, że to właśnie tam znajduje się serce Okaleczonego. Lecz kiedy nagle dowiadujemy się, jaki jest cel tej całej wielotomowej wędrówki armii Przybocznej, motywacje przedstawiane przez Eriksona są nie tyle zaskakujące, ile po prostu rozczarowujące. Owszem, mamy tu do czynienia z ciekawym twistem fabularnym, niemniej jednak… Przez większość cyklu byliśmy utrzymywani w przekonaniu, że to Okaleczony jest głównym antagonistą walczącym przeciwko całemu światu i jednoczącym cały świat przeciwko sobie. Tymczasem okazuje się, że ani zło tego obcego boga, ani jednoczenie się przeciw niemu nie są wcale tak oczywiste.
Widać wyraźnie, że przyzwyczaiwszy się do tych samych sposobów prowadzenia narracji, autor nie chce dać za wygraną. Skoro jest wielka armia (choć uszczuplona finałowym starciem z „Pyłu snów”) i wielki cel (choć nieprzekonujący), to oczywiście musi być długa, męcząca i wyniszczająca wędrówka. Ile razy już to widzieliśmy? Ile razy urozmaiceniem tego samego motywu drogi miały być (wciąż celne na szczęście) komentarze i utarczki między żołnierzami? I nawet jeśli Erikson próbuje zmienić tutaj nasze wyobrażenie o Łowcach Kości – wszak narracja zwykle koncentrowała się na piechocie morskiej – to jednak nadal w centrum wszystkich wydarzeń znajduje się właśnie ta elita.
Nie mogło zabraknąć wprowadzania nowych wątków i po zaznajomieniu się z Andii i Edur, na scenę wchodzą wreszcie Tiste Liosan. Nie dowiadujemy się o nich zbyt wiele (widać Erikson postanowił zachować to, co najważniejsze, na trzeci tom swojej nowej serii), ale bitwa Liosan z ludźmi strzegącymi Brzegu pod wodzą Pomroki i Wachty robi wrażenie. Heroiczny, wyniszczający pojedynek, który rozwinął się z pobocznego wątku, nabiera tutaj kluczowego znaczenia dla losów… cóż, praktycznie całego świata. Owo zagadnienie ostateczności przewija się zresztą przez wiele innych mniej i bardziej istotnych wątków obecnych w powieści. Nie wszystkie doczekały się zadowalającego rozstrzygnięcia – jak choćby los Zrzędy, wiecznie przekornego czempiona Treacha czy nagłe pojawienie się Dzika Lata.
Heroicznych scen, walk, bitew i konfliktów wewnętrznych nie zabrakło, ale, co przyznaję ze smutkiem, żadna scena batalistyczna nie dorównuje rozmachem, zaciętością i emocjami starciu Malazańczyków z krótkoogonowymi K′Chain Nah′ruk, z „Pyłu snów”. I nie zmienia tego udział w walce potężnych Assailów czy innych starożytnych ras. Problemem podstawowym jest to, że nie mamy czasu na to, by oswoić się z całkiem nową sytuacją, w jakiej znaleźli się bohaterowie (czyt. Przyboczna i jej armia). Chociaż w dużym stopniu czuć powiązania tego wielkiego finału z rozmaitymi spiskami i wątkami z tomów poprzednich, równocześnie pojawianie się na scenie tak wielu nowych zmiennych sprawia, że „Okaleczony bóg” – jak na zakończenie cyklu – mocno rozczarowuje. Oczywiście (jak zauważył Łukasz Bodurka) otrzymujemy odpowiedzi na wiele nurtujących nas pytań, ale mnie o wiele bardziej rzucały się w oczy pytania, na które odpowiedzi autor nie udzielił.
koniec
25 kwietnia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Niebezpieczne pragnienia
Marcin Mroziuk

24 V 2022

W „Poławiaczce pereł” młoda bohaterka podejmuje wyzwanie, któremu wcześniej nie podołało wielu dorosłych. Na czytelników czeka tutaj sporo emocji, gdyż będą jej towarzyszyć w wyprawie pełnej przygód i niebezpieczeństw. Mimo że to dopiero pierwsza część „Legendy o źrenicy oka” i nie wszystkie wątki zostają zamknięte, to historia opowiedziana przez Karin Erlandsson ma satysfakcjonujące zakończenie.

więcej »

Zawsze jest dobry moment na nowy początek
Joanna Kapica-Curzytek

23 V 2022

„Pewnej sierpniowej nocy” to przejmująca historia miłości, zdrady, zbrodni i straty. Oraz o tym, jak żyć z ich piętnem: przeczekać w samotności największy ból czy wybaczyć?

więcej »

Cień i Pazur: Czeladnik małodobry i jego miecz
Miłosz Cybowski

22 V 2022

„Cień kata” opisuje podróż zawartą między dwiema bramami: przy jednej z nich historia ma swój początek, przy drugiej - znajduje swój niespodziewany koniec. Gene Wolfe bawi się tutaj nie tylko fabułą powieści, ale także jej formą.

więcej »

Polecamy

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym

W podziemnym kręgu:

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Amonity, łodziki i spółka
— Miłosz Cybowski

Coś ty Italii zrobił, Alighieri?
— Miłosz Cybowski

Wypisy z historii antysemityzmu
— Miłosz Cybowski

Statek kosmiczny z naczepą
— Miłosz Cybowski

A jeśli to wszystko symulacja?
— Miłosz Cybowski

Conan to za mało
— Miłosz Cybowski

Dialogi i monologi
— Miłosz Cybowski

Między wschodem a zachodem
— Miłosz Cybowski

Niealgorytmiczny umysł
— Miłosz Cybowski

Nekromanci kontratakują
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.