Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Konrad T. Lewandowski
‹Bo kombinerki były brutalne›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBo kombinerki były brutalne
Data wydania2003
Autor
Wydawca Lampa i Iskra Boża
ISBN83-86735-98-8
Format205s. 120×200mm
Cena24,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zaczyn
[Konrad T. Lewandowski „Bo kombinerki były brutalne” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Panowie K. T. Lewandowski i R. A. Ziemkiewicz są do siebie bardziej podobni z twórczości, niż byliby skłonni przyznać. Tak, jak pierwsze opowiadanie o Aleksandrowiczu („Żywa gotówka”) budziło mocne skojarzenia redaktorem Tomaszewskim, tak w książce „Bo kombinerki były brutalne” KTL posłużył się formą literacką bardzo przypominającą „Całą kupę wielkich braci”.

Eryk Remiezowicz

Zaczyn
[Konrad T. Lewandowski „Bo kombinerki były brutalne” - recenzja]

Panowie K. T. Lewandowski i R. A. Ziemkiewicz są do siebie bardziej podobni z twórczości, niż byliby skłonni przyznać. Tak, jak pierwsze opowiadanie o Aleksandrowiczu („Żywa gotówka”) budziło mocne skojarzenia redaktorem Tomaszewskim, tak w książce „Bo kombinerki były brutalne” KTL posłużył się formą literacką bardzo przypominającą „Całą kupę wielkich braci”.

Konrad T. Lewandowski
‹Bo kombinerki były brutalne›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBo kombinerki były brutalne
Data wydania2003
Autor
Wydawca Lampa i Iskra Boża
ISBN83-86735-98-8
Format205s. 120×200mm
Cena24,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Intensywna wymiana uprzejmości między obydwoma panami zaowocowała pewnym duchowym pokrewieństwem. „Bo kombinerki były brutalne”, tak jak późne opowiadania o Aleksandrowiczu, są jedynie na pozór dziełem literackim. Owszem, jest tam fabuła, jednak tak naprawdę Konrad Lewandowski po prostu wypowiedział się na wszystkie interesujące go tematy, kryjąc się za parawanem literackiej fikcji i fantastyczno-sensacyjnym kostiumem. To tak samo felieton, jak prawdziwa powieść. Proza publicystyczna, że tak powiem.
Przedmowa do „Bo kombinerki były brutalne” to jeszcze jedno potwierdzenie głębokiej więzi między panami RAZ i KTL. Dopiero po tym paszkwilu, w którym KTL niewybrednie opluwa swojego adwersarza, zaczyna się właściwa powieść, umiejętnie wykreowana hybryda sf religijnej i twardej. Oto w Polsce pojawia się nowa forma życia, przypadkowo sklecona przez naszych naukowców (choć każdy, kto przeczyta książkę zgodzi się, że obdarzanie tych typów szczytnym mianem uczonego może zdawać się wątpliwe), a redaktor Tomaszewski podejmuje się walki o jej duszę.
Zmagania są jednak, jak już nadmieniono, jedynie tłem. Karty powieści posłużyły autorowi do wyrażenia swoich poglądów na życie, Wszechświat i całą resztę, ze szczególnym uwzględnieniem osób, które udało się autorowi w swoim barwnym żywocie spotkać. Napisane jest to sprawnie i wartko, K. T. Lewandowski jest, nie da się ukryć, fachowcem w tej branży. W książce nie ma fragmentów ciężkich i przynudzających, jednak to nie łatwość przyswajania książki jest najważniejsza.
Najważniejsza jest odpowiedź na pytanie: czy warto? Czy poglądy KTL są na tyle interesujące, że warto dla nich zakupić książkę? Myślę, że tak, z jednym zastrzeżeniem. Otóż należy pamiętać, że ta książka to jedynie zaczyn, myślowy ferment, że wypełniające ją kategoryczne stwierdzenia są w istocie jedynie podstawą do dalszego rozmyślania, pierwszymi pytaniami, na które należy odpowiedzieć. Ale, w sumie, to dobre pytania.
„Zaczynowość” cechuje zresztą całą twórczość Lewandowskiego, zarówno publicystyczną, jak i literacką. W jego głowie powstają interesujące koncepcje, ale nie dba on zupełnie o ich rozwój. Co ciekawe, redaktor Tomaszewski w “Bo kombinerki były brutalne” również rzuca jedynie pomysłem, spychając pracę nad nim na innych. Można sobie pozwolić na takie podejście w opowiadaniach, czy felietonach, natomiast w przypadku powieści ma to na ogół skutki fatalne. Wyjątkiem jest właśnie powieść dygresyjna, czyli gatunek, jaki zdaje się recenzowana książka reprezentować; tu taki styl pisania sprawdza się znakomicie.
„Bo kombinerki były brutalne” mogą się nie podobać, bo KTL kilka osób portretuje jednoznacznie niemiło, oczerniając je bezlitośnie. Bez tego jadu powieść byłaby chyba strawniejsza, choć, z drugiej strony, brak byłoby jej pasji, która wyziera z każdego słowa (kłania się RAZ i przepojony podobnym odautorskim gniewem „Pieprzony los kataryniarza”). Głosi też Lewandowski wiele tez mocno obrazoburczych, ale niektóre z nich naprawdę nie powinny być odrzucane prostym „to bez sensu”. To powieść zarazem lekka w lekturze i pobudzająca do myślenia… I warto się z nią zapoznać.
koniec
14 września 2004

Komentarze

02 IV 2010   13:38:07

Przypomniało mi sie, jak Bagiński określał koncept na "Hardkor 44" - "To będzie rozwałka!"

Ciekawie, co powie o filmie o Katyniu "To będzie rzeźnia!"?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dybuki krążą wokół nas
Sebastian Chosiński

26 VI 2022

Kto wie, być może czytając „Demonomachię” Marka Krajewskiego, jesteśmy świadkami narodzin kolejnego ważnego dla pisarza z Wrocławia bohatera literackiego. Obok Eberharda Mocka i Edwarda Popielskiego może stać się nim Stefan Zborski – niedoszły ksiądz katolicki, który za swoje najważniejsze powołanie uważa walkę z demonami.

więcej »

Syndrom gotującej się żaby
Marcin Knyszyński

25 VI 2022

„Może pora z tym skończyć”, debiutancka powieść kanadyjskiego pisarza Iana Reida, jest thrillerem psychologicznym, książką-zagadką, opowieścią grozy i naprawdę świetnie napisaną, emocjonującą fabułą. Jest jednocześnie powieścią dosłownie budzącą niepokój i uczucie niesamowitości oraz wpędzającą w dość poważny dyskomfort.

więcej »

PRL w kryminale: Trup w TIR-ze
Sebastian Chosiński

24 VI 2022

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że wielu autorów peerelowskich kryminałów publikowanych przez wydawnictwo Wielki Sen nosi nazwiska, które nic nam dzisiaj nie mówią. Nie zrobili bowiem kariery pisarskiej, niektórzy pewnie nie byli nawet zawodowymi literatami. Jak Jerzy Norman, którego opowiadanie „Jutro jedziemy na południe” zostało przypomniane w ubiegłym roku, po półwieczu od publikacji na łamach regionalnego tygodnika.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Grudzień 2014
— Miłosz Cybowski, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Komisarz Drwęcki w trasie. Przystanek Łódź
— Wojciech Woźniak

Komisarz Drętwy
— Michał Foerster

Żywa woda
— Konrad T. Lewandowski

Klapa „Ramzesa Wielkiego”
— Marek Pawelec

Tegoż autora

Najstarsza magia
— Eryk Remiezowicz

Kronika śmierci niezauważonej
— Eryk Remiezowicz

Zamknąć Królikarnię!
— Eryk Remiezowicz

Książka, która nie dotarła do nieba
— Eryk Remiezowicz

Historia żywa
— Eryk Remiezowicz

Na siłę
— Eryk Remiezowicz

Wpadnij do wikingów
— Eryk Remiezowicz

Gdzie korekta to skarb
— Eryk Remiezowicz

Anielski kryminał
— Eryk Remiezowicz

I po co ten pośpiech?
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.