Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michael Connelly
‹Zagubiony blask›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZagubiony blask
Tytuł oryginalnyLost Light
Data wydania6 kwietnia 2004
Autor
PrzekładWojciech M. Próchniewicz
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklHarry Bosch
ISBN83-7337-596-1
Format240s. 142×202mm
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Co gryzie Harry’ego Boscha
[Michael Connelly „Zagubiony blask” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Prawdopodobnie nie będę pierwszym, który styl Michaela Connelly’ego przyrówna do chandlerowskiego a jego bohatera, Harry’ego Boscha, ochrzci Philipem Marlowe’em nowego stulecia. „Zagubiony blask” dowodzi niezbicie, że jest to uprawnione porównanie.

Artur Długosz

Co gryzie Harry’ego Boscha
[Michael Connelly „Zagubiony blask” - recenzja]

Prawdopodobnie nie będę pierwszym, który styl Michaela Connelly’ego przyrówna do chandlerowskiego a jego bohatera, Harry’ego Boscha, ochrzci Philipem Marlowe’em nowego stulecia. „Zagubiony blask” dowodzi niezbicie, że jest to uprawnione porównanie.

Michael Connelly
‹Zagubiony blask›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZagubiony blask
Tytuł oryginalnyLost Light
Data wydania6 kwietnia 2004
Autor
PrzekładWojciech M. Próchniewicz
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklHarry Bosch
ISBN83-7337-596-1
Format240s. 142×202mm
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Pomijając półstronicowe filozoficzne wprowadzenie poprzedzające właściwe rozdziały książki, „Zagubiony blask” Michaela Connelly’ego rozpoczyna się dokładnie tak, jak przystało na rasowy czarny kryminał. Pozornie zwykłe zdania i akapity bardzo szybko budują wciągającą akcję, a moment, w którym czytelnik wpada w jej sidła zależy wyłącznie od łatwości ulegania wyobraźni pisarza.
Bohaterem powieści Connelly’ego jest Harry Bosch, były policjant, który po 25 latach służby z własnej woli postanawia odpocząć. Samotny, rozwiedziony, uczestnik wojny wietnamskiej, wyrabia sobie papiery prywatnego detektywa nie bardzo wiedząc po co, bo nie otwiera żadnego biura. Wyraźnie nie może poradzić sobie z nadmiarem wolnego czasu – do momentu, w którym przypomina sobie sprawę sprzed 4 lat. Wtedy to przez kilka dni zajmował się nigdy niewyjaśnionym morderstwem 24-letniej Angelli Benton, które to śledztwo podejrzanie szybko zostało przekazane innemu departamentowi. Sprawa ta utkwiła na zawsze w pamięci policjanta, niczym zadra, której uciążliwe skutki ujawniają się z pewnym opóźnieniem. Ową zadrą był nietypowy układ rąk ofiary, złożonych jakby w niemej prośbie o pomoc, którą to prośbę Bosch odczuł jak skierowaną do siebie. Tak więc bez niczyjego zlecenia Harry Bosch, teraz prywatny detektyw, wraca do tej zamierzchłej sprawy ze swojego poprzedniego policyjnego wcielenia.
Bohater Connelly’ego rozpoczyna konsekwentne badanie wszelkich śladów, które mogłyby przyczynić się do rzucenia jakiegoś światła na tę sprawę. Jest tak uparty i bezczelny, że wplątuje się z czasem w znacznie większą aferę, z której każdy inny detektyw szybko by się wycofał. Zbierają się nad nim coraz ciemniejsze chmury, które rozproszyć może tylko sam, bo sam je wywołuje. Podpada niemal każdemu, z kim się styka, ale ani na moment nie powątpiewa w słuszność obranej drogi, gdyż ze skrawków zdobytych informacji rekonstruuje stopniowo wydarzenia sprzed 4 lat.
Koncepcja powieści niczego nowego nie odkrywa, ale Connelly sprawnie podążą dobrze utartymi szlakami kryminału. Zdecydowanie najsilniej książka kojarzy się z utworami Chandlera, co zresztą dostrzegli krytycy i okrzyknęli „Zagubiony blask” najbardziej chandlerowską produkcją Connelly’ego. Główny bohater, przedstawiony w pierwszej osobie, wygadany i uparty, nasuwa skojarzenia z Philipem Marlowe’em, a na dodatek autor sam parokrotnie sprytnie nawiązuje do tej postaci. Sam język powieści również mocno przypomina dokonania mistrza czarnego kryminału. Brak tu sążnistych opisów, dużo za to rozmów i przemyśleń Boscha, no i oczywiście często trafia się pyskówka w jego wykonaniu, zwykle bardzo udana. Ale Connelly nie ogranicza się jedynie do kopiowania. Wnosi od siebie sprawny warsztat i bardzo ciekawą fabułę, która, choć początkowo trąci nieco naiwnością, z czasem okazuje się być świetnie przemyślaną intrygą. Nie ma w tej powieści zgrzytów językowych czy logicznych, całość czyta się z niekłamaną przyjemnością. Zresztą ta dwustronna wiarygodność i spójność książki stanowią prawdopodobnie jej największą zaletę, trudną niekiedy do odnalezienia w innych. Connelly wymyśla dość zwariowany pomysł na przestępstwo, ale potrafi przekonać do niego czytelnika. Podobnie z motywami, którymi kieruje się jego bohater. W sumie za nic naraża własne życie, na którym zdecydowanie mu zależy, a jednak ani na moment nie traci on nic ze swojej realności.
„Zagubiony blask” wart jest długiej nieprzespanej nocy. Ale wtedy to jednorazowa lektura. Więc może lepsze jest jej dawkowanie rozciągnięte na kilka wieczorów? To już wybór czytelnika. Tę książkę trzeba przeczytać. Wszystko jedno jak.
koniec
8 sierpnia 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Najsłabsza książka Connelly’ego. Na szczęście również najkrótsza
— Wojciech Woźniak

Kto kogo czy kto komu?
— Anna Kańtoch

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Bydlę w mętnej wodzie
— Anna Kańtoch

Zimnokrwisty drań i sentymentalny kochanek w jednym
— Anna Kańtoch

Sprawa dla emeryta
— Jan Rudziński

Wysoko wykwalifikowana rezerwa
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Zasłużyć na pamięć
— Artur Długosz

Tylko we dwoje
— Artur Długosz

Dokąd jedzie ten tramwaj?
— Artur Długosz

A na imię ma Josephine
— Artur Długosz

Cicho sza
— Artur Długosz

Dekoltem i szpadą
— Artur Długosz

Co łączy entropię i plamkę ślepą
— Artur Długosz

Gra Roku 2004
— Artur Długosz

Zabić Hitlera!
— Artur Długosz

Conan, nie Conan?
— Artur Długosz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.