Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Carsten Stroud
‹Miasteczko Niceville›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasteczko Niceville
Tytuł oryginalnyNiceville
Data wydania21 czerwca 2012
Autor
PrzekładAlina Siewior-Kuś
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN978-83-7839-204-0
Format520s. 142×202mm
Cena38,—
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Groza na drugim planie
[Carsten Stroud „Miasteczko Niceville” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wielowątkowe opowieści o miasteczkach kryjących mniej lub bardziej złowrogie tajemnice do tej pory kojarzyły się głównie z serialami – przed dwudziestu laty było słynne „Twin Peaks”, dziś sporą popularnością cieszy się choćby, oparte na mikropowieści Stephena Kinga, „Haven”. Teraz przyszła najwyraźniej pora, by tę modę przenieść do literatury – tak powstało „Niceville”, pierwszy tom serii horrorów, których akcja rozgrywa się w tytułowym miasteczku.

Anna Kańtoch

Groza na drugim planie
[Carsten Stroud „Miasteczko Niceville” - recenzja]

Wielowątkowe opowieści o miasteczkach kryjących mniej lub bardziej złowrogie tajemnice do tej pory kojarzyły się głównie z serialami – przed dwudziestu laty było słynne „Twin Peaks”, dziś sporą popularnością cieszy się choćby, oparte na mikropowieści Stephena Kinga, „Haven”. Teraz przyszła najwyraźniej pora, by tę modę przenieść do literatury – tak powstało „Niceville”, pierwszy tom serii horrorów, których akcja rozgrywa się w tytułowym miasteczku.

Carsten Stroud
‹Miasteczko Niceville›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasteczko Niceville
Tytuł oryginalnyNiceville
Data wydania21 czerwca 2012
Autor
PrzekładAlina Siewior-Kuś
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN978-83-7839-204-0
Format520s. 142×202mm
Cena38,—
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Niceville to miasteczko, które niewiele ma wspólnego ze swoją nazwą – ot, wystarczy choćby wspomnieć, że w pobliżu znajduje się tajemniczy i głęboki Krater (miejscowe legendy głoszą, że kto tam utonie, tego ciało nigdy się nie odnajdzie), a Indianie uważali tę ziemię za przeklętą. Nic więc dziwnego, że miejscowość ta ma najwyższy w kraju procent tajemniczych zaginięć – znikają tam dwie osoby rocznie, co jest fenomenem o tyle przekraczającym statystyczną średnią, że o Niceville wspomina się nawet na wykładach w Quantico. Od jednego z takich właśnie zaginięć zaczyna się akcja książki. Pewnego dnia, w drodze ze szkoły do domu, znika dziesięcioletni Rainey Teague, rok później bez wieści przepada pewna starsza kobieta, a potem…
Szczerze chciałabym napisać, że potem jest już tylko ciekawiej, ale niestety, po owym mocnym otwarciu napięcie spada, bo autor skupia się perypetiach osób związanych w taki czy inny sposób z pewnym napadem na bank. Tu Stroudowi trzeba przyznać, że bardzo dobrze wychodzą mu charaktery uzależnionych od adrenaliny, twardych facetów, dla których zastrzelenie drugiego człowieka jest jak zjedzenie bułki z masłem, choć jednocześnie – jak się w pewnym momencie przekonujemy – nie są to mężczyźni do końca pozbawieni ludzkich uczuć. Bohaterowie są więc wiarygodni, a akcja biegnie wartko, stąd miłośnicy sensacyjnych akcyjniaków powinni być zadowoleni, tyle że… no właśnie, nie po to przecież sięgnęliśmy po książkę reklamowaną jako „pierwsza część serii znakomitych horrorów”, żeby czytać o zwyczajnym napadzie na bank czy ściślej biorąc: o jego konsekwencjach, bo samego napadu w książce nie ma.
Podobnie rzecz ma się z innymi wątkami, których bohaterami są np. pewien psychopata, zamierzający się zemścić na byłej żonie oraz sędzim, który upokorzył go na rozprawie, czy też wódz plemienia, robiący swoim nieletnim córkom zdjęcia pod prysznicem (swoją drogą Stroud wyraźnie chyba woli pisać o ludziach antypatycznych, osoby, które dają się tu lubić, można policzyć na palcach jednej ręki). Możemy wciągnąć się w fabułę, możemy śledzić zwroty akcji, możemy wreszcie cieszyć się, gdy niesympatyczne postaci dostają po nosie (zazwyczaj od postaci nieco tylko mniej niesympatycznych). Przez cały czas jednak czytelnikowi towarzyszy przeświadczenie, że to nie to, że czyta inną książkę, niż chciał przeczytać. Gdzie ta groza, gdzie te tajemnice?
Na szczęście mniej więcej w połowie wątek tajemniczych zaginięć, do tej pory plączący się gdzieś na drugim planie, rusza pełną parą, i od tej pory robi się już ciekawiej. Jest kilka budzących miły dreszczyk scen, jest intrygująca zagadka z przeszłości – jednym słowem: wszystko to, czego potrzeba, by zbudować nastrój grozy. Co prawda można i tutaj marudzić, że Stroud nie do końca wykorzystuje potencjał swojego pomysłu, bo duchy zbyt szybko pokazują się w całej okazałości, co odbiera im w pewnej mierze, hmm, potencjał straszenia (zwłaszcza jedna z finałowych scen, w której jeden duch strofuje drugiego ducha i zapędza go do domu, wypadła, zakładam, że wbrew intencjom autora, raczej zabawnie), ale i tak wątek „nadprzyrodzony” jestem skłonna zaliczyć na plus, bo wreszcie dostaję to, czego oczekiwałam po lekturze zachęcającego blurba.
„Niceville” jest więc książką, której odbiór w dużej mierze zależy od nastawienia. Jeśli spodziewacie się sensacyjnej akcji przeplatanej elementami horroru, prawdopodobnie będziecie zadowoleni, jesli natomiast chcecie przeczytać rasową grozę, od której włosy stają dęba – cóż, wtedy lepszym wyborem będzie choćby „Miasteczko Salem” Kinga, równie wielowątkowe, a straszące znacznie solidniej.
koniec
5 czerwca 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każdy ma swoje demony
Marcin Mroziuk

5 XII 2021

Dla młodych czytelników lektura „Chuligani” jest okazją do poznania problemów rówieśników, którym życie nie rozpieszcza. Katarzyna Ryrych kreśli tutaj z dużą empatią intrygujący portret nastolatki muszącej stawić czoło światu po śmierci rodziców.

więcej »

Krótko o książkach: Wzloty i (głównie) upadki
Miłosz Cybowski

4 XII 2021

Pomysł na „Miasto Archipelag” Filip Springer miał całkiem niezły – wyruszyć w Polskę i odwiedzić niegdysiejsze miasta wojewódzkie, które straciły swoją pozycję w wyniku reformy administracyjnej z 1999 roku. Gorzej z wykonaniem.

więcej »

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.