Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Krzysztof Kochański
‹Baszta Czarownic›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaszta Czarownic
Data wydania13 października 2003
Autor
Wydawca MAG
ISBN83-89004-53-4
Cena23,-
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Za dużo postmodernizmu w mieście
[Krzysztof Kochański „Baszta Czarownic” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Akcja książki Krzysztofa Kochańskiego rozgrywa się na przestrzeni zaledwie pięciu dni, w czasie których dwóch wysłanników przeciwnych sił usiłuje wykonać swoje tajemnicze plany, w zasadniczej części związane z tytułową basztą. Jeden z nich bez wątpienia reprezentuje Dobro, drugi Zło – co widać chociażby po metodach działania. Wielgus przekonuje, tłumaczy, broni, natomiast Pożoga nie cofa się przed morderstwem, a oprócz tego przekupia, kusi, wymusza, terroryzuje, łamie charaktery niczym wcielony Szatan, w dodatku dobrze się bawiąc brutalnym manipulowaniem ludźmi.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Za dużo postmodernizmu w mieście
[Krzysztof Kochański „Baszta Czarownic” - recenzja]

Akcja książki Krzysztofa Kochańskiego rozgrywa się na przestrzeni zaledwie pięciu dni, w czasie których dwóch wysłanników przeciwnych sił usiłuje wykonać swoje tajemnicze plany, w zasadniczej części związane z tytułową basztą. Jeden z nich bez wątpienia reprezentuje Dobro, drugi Zło – co widać chociażby po metodach działania. Wielgus przekonuje, tłumaczy, broni, natomiast Pożoga nie cofa się przed morderstwem, a oprócz tego przekupia, kusi, wymusza, terroryzuje, łamie charaktery niczym wcielony Szatan, w dodatku dobrze się bawiąc brutalnym manipulowaniem ludźmi.

Krzysztof Kochański
‹Baszta Czarownic›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaszta Czarownic
Data wydania13 października 2003
Autor
Wydawca MAG
ISBN83-89004-53-4
Cena23,-
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W tym tekście zrobię coś, czego szanujący się recenzent nie robi nigdy: zdradzę zakończenie książki. Ponieważ to właśnie zakończeniu zamierzam poświęcić sporą część uwagi, a trudno pastwić się nad czymś omawianym tylko ogólnikowo. Aby jednak nie uniemożliwiać lektury recenzji tym, którzy książki nie czytali, w odpowiednim miejscu umieszczę spoiler space. Zatem bez obaw.
„Baszta czarownic” należy do zyskującego ostatnio na popularności gatunku urban fantasy. Nie chodzi tu bynajmniej o fantazje pewnego redaktora z dużymi uszami, lecz o utwór, w którym magia i magiczne, czy wręcz baśniowe istoty przenikają do współczesnego nam świata i w jakimś mieście wciągają zwykłych ludzi w swoje rozgrywki.
Większość obecnych na polskim rynku książek z gatunku urban fantasy to powieści amerykańskie, z typowym dla USA lub Kanady klimatem wielkich miast, realiami i wierzeniami – często pojawiają się tam istoty z wierzeń np. indiańskich. „Baszta…” jest więc przyjemną odmianą: akcja dzieje się w szczegółowo opisanym Słupsku, a elementami nadprzyrodzonymi są m.in. utopce i strzygi, choć występuje też wzięty z innego kręgu kulturowego zombie.
Akcja książki Krzysztofa Kochańskiego rozgrywa się na przestrzeni zaledwie pięciu dni, w czasie których dwóch wysłanników przeciwnych sił usiłuje wykonać swoje tajemnicze plany, w zasadniczej części związane z tytułową basztą. Jeden z nich bez wątpienia reprezentuje Dobro, drugi Zło – co widać chociażby po metodach działania. Wielgus przekonuje, tłumaczy, broni, natomiast Pożoga nie cofa się przed morderstwem, a oprócz tego przekupia, kusi, wymusza, terroryzuje, łamie charaktery niczym wcielony Szatan, w dodatku dobrze się bawiąc brutalnym manipulowaniem ludźmi. Nasuwały mi się silne skojarzenia z powieścią Tanyi Huff „Brama mroku i krąg światła”, będącej sztandarowym niemal dziełem urban fantasy. O ile jednak w książce Huff od początku wiadomo było, że stawką są losy naszego świata, o tyle u Kochańskiego cel rozgrywek obu antagonistów prawie do końca pozostaje dość niejasny. Przeciwnik Wielgusa wykreowany jest iście demonicznie, zaś niektóre stosowane przez niego metody przywodzą na myśl zabawy świty Wolanda z „Mistrza i Małgorzaty”: złudzenia optyczne, znikające osoby, dokumenty, które później okazują się zwykłą kartką papieru. Cóż, jeżeli jedna ze stron jest diabłem, to druga z definicji musi reprezentować Górę, a ich rozgrywki, jak należy przypuszczać, są elementem Wielkiej Walki Dobra Ze Złem. Tym bardziej zaskakujące jest więc zakończenie. Ale o tym dalej.
„Baszta czarownic” napisana jest żywym językiem, z dobrze brzmiącymi dialogami. Autor odczuwa dziwne zamiłowanie do jak najczęstszego określania postaci pełnymi personaliami („Młodszy aspirant Przemysław Mroczek wyskoczył z pościeli jak oparzony…”), co niekiedy powoduje wrażenie, jakbyśmy czytali czyjś raport. Książka właściwie nie ma określonego bohatera – rozbita na krótkie epizody narracja prowadzona jest z punktu widzenia wielu postaci, często drugo- lub nawet trzecioplanowych, jednak dość dokładnie scharakteryzowanych. To również przywodzi na myśl utwór Bułhakowa. Początkowo wydaje się, że głównym bohaterem zostanie Magda Papisten (nawiasem mówiąc, nosząca nazwisko spalonej dawno temu w Słupsku czarownicy), jednak później jej rola sprowadza się do bycia czymś w rodzaju ruchomego rekwizytu, prowadzonego za rękę od wydarzenia do wydarzenia przez tajemniczego przybysza i niemal nie przejawiającego własnej woli czy zainteresowania, o co tu właściwie chodzi. Nie jest nawet na tyle ważna, by uczynić ją narratorem na więcej niż paru stronach. Zresztą autor i tak z większym zacięciem opisuje życiorysy, myśli i zachowanie kilku towarzyszących Bad Guyowi meneli.
Krzysztof Kochański ma kilka całkiem interesujących pomysłów – od tego, jak odmiennie pewni bohaterowie postrzegają Pożogę, po widoczne tylko dla niektórych kamienice przy ulicy Psie Pole i ich mieszkańców. Szkoda jednak, że ta wciągająca, momentami udatnie tworząca magiczny klimat książka ma tak – nie bójmy się tego słowa – idiotyczne zakończenie.

S

P

O

I

L

E

R


S

P

A

C

E

Pod koniec książki robi się dziwnie. Pojawia się łowiący ryby Paszczak, mowa jest też o Trzech Świnkach i Czerwonym Kapturku i nawet, jeżeli przyjąć, że dzieje się to w pewnym sensie w rzeczywistości snu, to tak nagłe pomieszanie cytatów i konwencji skutecznie niweczy atmosferę. Najgorsze jest jednak to, co autor zgotował czytelnikom w ostatnim rozdziale. Przeniesiona przez swojego opiekuna do innego, baśniowego świata Magda okazuje się raptem… ostatnią z wróżek zaproszonych na chrzciny Śpiącej Królewny. A całe jej zadanie to wypowiedzenie przepowiedni o wrzecionie. No, doprawdy! Kryminalna akcja, kilka trupów, dramatycznie rosnące napięcie i… po co to wszystko? Dlatego, że demoniczny Pożoga chciał zaledwie zapobiec pojawieniu się Magdy w królestwie czarów, zaś jego antagonista (do końca nie dowiadujemy się, kim jest i czy aby na pewno reprezentuje dobrą stronę) za wszelką cenę pragnął ją tam sprowadzić, choć nie jest wyjaśnione, czemu mu na tym aż tak zależało. Wygląda to jak robienie sobie jaj z czytelnika – albo jakby pisarzowi w ostatniej chwili zabrakło pomysłu, jak zakończyć akcję i pospiesznie, na kolanie, nagryzmolił cztery strony zapewne bardzo w swoim pojęciu „postmodernistycznego” finału. Ponieważ jednak pewne poszlaki (kość z surowym mięsem i narysowany na kartce wilk) wskazują, że prawdopodobnie zakończenie miał wymyślone od początku, pozostaje tylko powiedzieć, że nie pasuje ono do całej akcji tak, że już bardziej nie można. Dowcip się nie udał, panie Krzysztofie.
koniec
19 grudnia 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Perły ze skazą: „Najpiękniejsza historia miłosna świata”
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Jak po latach patrzymy na literaturę powstającą w Związku Radzieckim, która zalewała księgarnie w czasach Polski Ludowej? Jak na coś, co przeminęło i nie powinno już wrócić. Niesłusznie! Wśród wielu propagandowych, mało wartościowych dzieł publikowano bowiem również prawdziwe perły – nowele, opowiadania i powieści, które do dzisiaj lśnią nadzwyczajnym blaskiem. Jak „Dżamila”, wczesne dzieło Czingiza Ajtmatowa, klasyka prozy kirgiskiej.

więcej »

Mała Esensja: Puste postumenty
Marcin Mroziuk

18 I 2022

W Warszawie jest wprawdzie mnóstwo okazałych monumentów i skromniejszych rzeźb, ale na co dzień mieszkańcy mijają je obojętnie, a co gorsza niewiele wiedzą nawet o tych będących turystycznymi atrakcjami. W „Śledztwie inspektora Mątwy” Małgorzata Strękowska-Zaremba przedstawia zupełnie zwariowaną historię, która uświadamia młodym czytelnikom, ile stolica straciłaby bez pomników Syreny czy Szczęśliwego Psa.

więcej »

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Mała Esensja: Idealny pierwszy kontakt
— Marcin Mroziuk

Sztuczni ludzie-nieludzie i potwory
— Konrad Wągrowski

Drzazga w pamięci
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Rozwalanie ścian tyłkiem i inne rozterki czterdziestolatków
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Irlandzki taneczny blues i kapelusze
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ona też miała kiedyś siedem lat
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niedoczarowana
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szekspir w parku, metro w likwidacji
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Moja wielka, grecka tragedia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Siła pustyni dla początkujących
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oboje nie cierpią osób, którym są poślubieni
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj… : Wehikuły czasu
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Smętne miny tygrysicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.