Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Marta Magaczewska
‹Zaćmienie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZaćmienie
Data wydania16 czerwca 2010
Autor
Wydawca JanKa
ISBN978-83-62247-02-8
Format176s. 145×205mm
Cena20,—
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zimny oddech Ankou
[Marta Magaczewska „Zaćmienie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kiedy na kartach książki pojawiła się tajemnicza nieznajoma ubrana od stóp do głów na czarno, szczupła, blada, ciemnowłosa i nielubiąca słońca, zlękłam się, że czytam kolejną historię o wampirach… Na szczęście podejrzenie okazało się błędne. „Zaćmienie” Marty Magaczewskiej to przejmująca opowieść o depresji, rozgrywająca się wśród chłodnych, posępnych krajobrazów Bretanii.

Agnieszka Hałas

Zimny oddech Ankou
[Marta Magaczewska „Zaćmienie” - recenzja]

Kiedy na kartach książki pojawiła się tajemnicza nieznajoma ubrana od stóp do głów na czarno, szczupła, blada, ciemnowłosa i nielubiąca słońca, zlękłam się, że czytam kolejną historię o wampirach… Na szczęście podejrzenie okazało się błędne. „Zaćmienie” Marty Magaczewskiej to przejmująca opowieść o depresji, rozgrywająca się wśród chłodnych, posępnych krajobrazów Bretanii.

Marta Magaczewska
‹Zaćmienie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZaćmienie
Data wydania16 czerwca 2010
Autor
Wydawca JanKa
ISBN978-83-62247-02-8
Format176s. 145×205mm
Cena20,—
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Debiutancka powieść Marty Magaczewskiej ukazała się w czerwcu 2010 r. i zebrała mieszane recenzje. Rzeczywiście nie jest to książka dla każdego, a zwłaszcza nie dla osób szukających lekkiej i optymistycznej lektury.
Marius Geert, matematyk z wykształcenia i astronom z zamiłowania, spędza urlop w zachodniej Francji. Na opuszczonej plaży w Dieppe spotyka tajemniczą dziewczynę, która przedstawia się jako Lydia Mortaire. Nawiązuje z nią znajomość i z jego inicjatywy ruszają wspólnie w podróż, odwiedzając kolejne miasteczka. Marius, zafascynowany niedostępnością Lydii, zarazem wyczuwa, że dziewczyna pod pozorami spokoju i wycofania tonie w paraliżującym smutku. Próbuje na wszelkie sposoby przyjść jej z pomocą, z powrotem tchnąć w nią wolę życia. Bez skutku. Lydia, niczym Królowa Śniegu, nie pozwala się ogrzać, chłonie siły witalne Geerta, a w końcu również i jego doprowadza na krawędź samozagłady.
W tle przewija się wątek kryminalny, niosący skojarzenia z filmami Davida Lyncha – co wiąże Lydię z zaginioną Marą Vianney z Lyonu, lat 23? Ponieważ czytelnik może dopisać do przedstawionych wydarzeń różne interpretacje, pokuszę się o własną. Rudowłosa Mara Vianney popełniła samobójstwo, rzucając się z klifu do morza, lecz umarła tylko część jej osobowości, ta, która była „normalna” – to właśnie jest trup kobiety o rudych włosach, którego fale wyrzuciły na brzeg w Fort-Mardyck, nierozpoznany i bezimienny. Depresyjna tożsamość Mary, czarne drugie „ja” w osobie Lydii Mortaire (nieprzypadkowo chyba to nazwisko kojarzy się ze francuskim słowem „la mort” – śmierć) nadal błąka się po zimnych wybrzeżach Bretanii – udręczona dusza czekająca, aż zabierze ją Ankou.
„Zaćmienie” jest lodowato trafnym studium dziewczyny cierpiącej na depresję. Osoby, która widzi świat jakby przez okopcone szkło, z otaczającej rzeczywistości rejestruje jedynie negatywne doświadczenia i żyje głównie dlatego, że boi się umrzeć. Dla kogoś, kto nigdy nie zetknął się z tego typu problemami, neguje ich istnienie albo zbywa je lekceważącym hasełkiem „emo”, ta powieść może nie być do końca wiarygodna czy zrozumiała. Dla Lydii-Mary nawet świadomość, że ktoś ją pokochał, jest brzemieniem nie do udźwignięcia, bo oznacza zadręczanie się wizjami rozstania czy śmierci partnera.
Dużym plusem książki jest język. Marta Magaczewska pisze oszczędnym, a zarazem eleganckim stylem. Zgrabnie zestawia obrazki i motywy – fragmenty artykułu o Plutonie, który pisze Geert, wzmiankę o kanadyjskich żołnierzach szturmujących Dieppe, danse macabre na kościelnych freskach, wierzenia bretońskie na temat Ankou, wysłannika śmierci… Scena na samym początku, gdy stara Bretonka zwraca się do głównej bohaterki cytatem z baśni Andersena, to jeden z momentów, gdy książka odsłania swoje czarodziejskie drugie dno – magię aluzji, powiązań, skojarzeń. Tytułowe „zaćmienie”, dość niefortunnie kojarzące się z sagą pani Meyer, metaforycznie odzwierciedla główny wątek powieści – depresja, niczym zaćmienie słońca, zaczernia kolory świata; wewnętrzny mrok Lydii gasi radość życia w Mariusie.
Wątków pobocznych właściwie tu nie ma, cała powieść podporządkowana jest głównym bohaterom, ich specyficznemu tańcowi – Marius usiłuje się zbliżyć do Lydii-Mary, zrozumieć ją, rozwikłać jej zagadkę, lecz ona odpowiada milczeniem i chłodem. Kreacja Geerta to jeden ze słabszych punktów książki – mężczyzna nie jest do końca wiarygodny w swej bezinteresownej gotowości do pomagania dziewczynie, nawet gdy już wie, że towarzyszka podróży podała mu fałszywe personalia i poszukuje jej policja. Ich relacja właściwie nie zawiera zmysłowości, pożądania – są tylko próby dotarcia do kogoś, kto pozostaje odległy, i ratowania kogoś, kto leci w otchłań. Z prologu wynika, że Marius Geert istnieje naprawdę, a jedynie Lydia-Mara w pewnej chwili stwierdza, że on oraz jego uczucie były wytworem jej wyobraźni. Jednak miejscami można odnieść wrażenie, że Marius i Lydia to znowu tak naprawdę dwa wcielenia tej samej osoby; dwie tożsamości, z których jedna, skażona chorym, depresyjnym postrzeganiem świata, bezlitośnie pochłania drugą, wesołą, praktyczną, kochającą życie, i ściąga ją na dno.
Również fragmenty z pamiętnika Mary, z którymi przepleciony jest główny wątek, budzą mieszane uczucia. Jedne to małe perełki, pokazujące specyficzną, bolesną nadwrażliwość bohaterki i pozwalające spojrzeć na świat jej oczami, inne sprawiają wrażenie wstawionych na siłę, po to, żeby książkę sztucznie wydłużyć. Mimo tych drobnych mankamentów, „Zaćmienie” to świetny, dojrzały, bardzo obiecujący debiut. Wyciszona, utrzymana w odcieniach szarości, a mimo to przejmująca do szpiku kości opowieść, w której obrazy, motywy i skojarzenia pasują do siebie jak fragmenty układanki. Niczym kawałki lodu, z których można ułożyć słowo „Wieczność”.
koniec
6 listopada 2011

Komentarze

01 II 2012   23:28:49

Hej! Jako przyszły, niedoszły psychiatra muszę się trochę zdenerwować na określenie 'boi się umrzeć' w odniesieniu do osoby cierpiącej na depresję oraz halucynacje lub też bardziej urojenia głównej bohaterki, które są niespójne z jej obnizonym nastrojem ale rozumiem, że wartość artystyczna dzieła przez to wzrosła. Pozdrawiam serdecznie autorkę recenzji.

02 II 2012   11:03:25

Hm, nie przypominam sobie, żeby bohaterka miała halucynacje (pamiętnik Mary to raczej specyficzna twórczość artystyczna, a nie zapis urojeń). Z Mariusem Geertem to trochę skomplikowana sprawa, bo z całej fabuły wynika, że Marius jak najbardziej istnieje, nie jest urojeniem, a puentę można różnie interpretować (mnie przyszło do głowy nie tyle, że Mara uroiła sobie Mariusa, co że Mara _wymyśliła_ sobie Mariusa i napisała tę książkę). Co do strachu przed śmiercią - znalazłam cytat z rzeczonego pamiętnika:

"Boję się śmierci. Boję się bólu, uczucia, że odchodzę, a inni zostają i żyć będą beze mnie. Boję się tego, co jest po śmierci. To wielka zmiana, a ja tak nie lubię zmian. Najgorsza jest świadomość umierania - tego się boję. Jak Neron, który bał się wbić sztylet w szyję."

A dalej (i, zdaje się, kilka lat później - już po co najmniej jednej próbie samobójczej) Lydia/Mara mówi:

"Ja... gdzieś we mnie tkwi coś, co sprawia, że nie potrafię czuć szczęścia, że nie potrafię kochać, że w życiu widzę śmierć, w szczęściu jego koniec, a w miłości cierpienie. Mnie już brakuje sił."

Jedno i drugie wydało mi się, jako czytelnikowi, wiarygodne.
Również pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ziemia obca, lecz swoja
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

W momencie kiedy zostały już przetłumaczone na język polski wszystkie wydane w postaci książek teksty beletrystyczne Izraela Joszuy Singera, warto zapoznać się z nimi właśnie zgodnie z chronologią publikacji. A więc po „Perłach” – debiutanckim tomie opowiadań – sięgnąć po pochodzący z 1925 roku zbiór „Na obcej ziemi”. A dopiero potem po jego wyśmienite powieści. W ten sposób łatwiej będzie nam dostrzec i docenić eksplozję talentu żydowskiego pisarza.

więcej »

Krótko o książkach: Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji
Miłosz Cybowski

29 VI 2022

„Inkwizycja hiszpańska” Helen Rawlings jest krótkim i treściwym opracowaniem, które zawiera wiele interesujących spostrzeżeń na temat tej owianej złą sławą organizacji.

więcej »

Z twarzą zwróconą na wschód…
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Nie licząc licznych opowiadań drukowanych w prasie, a potem zbieranych w książkach, w ciągu swego krótkiego, pięćdziesięcioletniego życia Izrael Joszua Singer opublikował zaledwie cztery powieści. Ale każda z nich okazała się WIELKA! Ostatnią, jaka trafiła do rąk polskiego czytelnika, jest „Towarzysz Nachman” – pełna dramatycznych zwrotów akcji opowieść o zauroczeniu żydowskiego robotnika sowieckim komunizmem.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Martwy człowiek wygląda jak krewetka
— Agnieszka Hałas

Tegoż autora

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
— Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Człowiek, pies i śmierć
— Agnieszka Hałas

Życie seksualne profesorów
— Agnieszka Hałas

W toksycznej matni
— Agnieszka Hałas

Milczenie ryb
— Agnieszka Hałas

W oparach chloru
— Agnieszka Hałas

Martwy człowiek wygląda jak krewetka
— Agnieszka Hałas

Babcia w kuchni lata nago, Józek goni ją z szufladą: o pisaniu scen miłosnych
— Agnieszka Hałas

9 sposobów na opowiadanie
— Agnieszka Hałas

Raz, dwa, Edward już cię ma! – redaktorki Esensji omawiają „Zmierzch”
— Agnieszka Hałas, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.