Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Marcin Wolski
‹Doktor Styks›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDoktor Styks
Data wydania20 września 2011
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7506-879-5
Format288s. 145×205mm
Cena29,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Proszę już bez nimfetek
[Marcin Wolski „Doktor Styks” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ostatnie powieści Marcina Wolskiego nauczyły mnie niestety podchodzić z rezerwą do tego cenionego przeze mnie za sprawność warsztatową i humor pisarza. „Doktor Styks”, dzieło najnowsze, omija mielizny właściwe dla kilku poprzednich pozycji Wolskiego, ale rozbija się w miejscu zupełnie niespodziewanym.

Konrad Wągrowski

Proszę już bez nimfetek
[Marcin Wolski „Doktor Styks” - recenzja]

Ostatnie powieści Marcina Wolskiego nauczyły mnie niestety podchodzić z rezerwą do tego cenionego przeze mnie za sprawność warsztatową i humor pisarza. „Doktor Styks”, dzieło najnowsze, omija mielizny właściwe dla kilku poprzednich pozycji Wolskiego, ale rozbija się w miejscu zupełnie niespodziewanym.

Marcin Wolski
‹Doktor Styks›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDoktor Styks
Data wydania20 września 2011
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7506-879-5
Format288s. 145×205mm
Cena29,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Marcin Wolski produkuje powieści z szybkością karabinu maszynowego. Odnoszę wrażenie, że co najmniej kilka kolejnych dzieł pojawia się na półkach każdego roku. Autor ma od lat dużą lekkość pisania, ale ta nadprodukcja musi odbijać się poziomie. Na kilka dzieł niezłych („Pies w studni”, „Alterand”) przypada kilka dzieł bardzo przeciętnych („Zamach na Polskę”, „Klucz do Apokalipsy”, „Ekspiacja”). Co gorsza, autor książkom uznanym („Agent Dołu”) dopisuje epilogi, które mogę określić jedynie mianem żałosnych. O ile nie mam nic przeciwko temu, że pisarz jakoś wprowadza do dzieł swoje poglądy polityczne (powszechnie chyba znane), to tendencja przechylająca fabuły w kierunku niewyszukanego politycznego paszkwilu, ciągłe powtarzanie tych samych motywów, była nie tylko męcząca, ale i nieraz żenująca.
„Doktor Styks”, najnowsza powieść, wydaje się być krokiem w dobrym kierunku. Wolski odpuszcza tym razem Obamie i złowrogim organizacjom, które mają na celu zalegalizowanie ślubów homoseksualnych, i powraca do tego, na czym zna się najlepiej i co było podstawą jego największych osiągnięć – do radia. Akcję książki umieszcza w środowisku rozgłośni (oczywiście wzorowanej na „Trójce”) przełomu lat 70. i 80. (niektóre fakty świadczą, że akcja toczy się przed stanem wojennym, inne, że po – sam autor radzi, by nie próbować umieszczać fabuły w jakimś konkretnym czasie). Widać obycie autora w tych klimatach, można znaleźć tu różne smaczki, a także zapewne bezpośrednie odniesienia do autentycznych postaci tamtego okresu.
Młody scenarzysta Gwidon Michałowicz otrzymuje zadanie napisania kontynuacji bardzo popularnego słuchowiska kryminalnego z czasów XX-lecia międzywojennego (kryminał współczesny, sprowadzony do wyśmiewanej formy „powieści milicyjnej” nie jest bowiem tematem, który mógłby porwać czytelników). Poprzedni autor, radiowiec weteran, popełnił w niejasnych okolicznościach samobójstwo. Gwidon sięga po jego notatki i zaczyna pisać kolejne części – sytuacja wygląda jednak nieco tajemniczo. Zaginęły nagrane wcześniej dwa odcinki, co dziwniejsze, nikt nie pamięta o czym były (choć przecież dopiero co tłum ludzi brał udział w nagraniu), co więcej, rzeczywistość słuchowiska zaczyna się przeplatać z rzeczywistością Gwidona – czyżby bohaterowie oparci byli na jakichś autentycznych postaciach? A może inaczej – bohaterowie słuchowiska w jakiś sposób stali się autentyczni?
Dopóki Gwidon odkrywa zagadkę, mamy do czynienia ze starym dobrym Wolskim, autorem świetnych słuchowisk sensacyjnych i fantastycznych z czasów „60 minut na godzinę”. Pomysł „Doktora Styksa” zresztą sprawia wrażenie, jakby został zapożyczony ze starego słuchowiska Marcina Wolskiego „Bohater” (opublikowanego w tomiku „Z przymrużeniem ucha”, 1984), w którym także rzeczywistość literacka i realny świat się przenikały. Przyznajmy, że nie jest to może jakiś specjalnie oryginalny pomysł, ale ładne osadzenie fabuły w realiach późnego PRL-u, przeplatające się z realiami II Rzeczypospolitej, i ciekawie poprowadzony wątek fantastyczno-kryminalny pozwalały na całkiem miłą lekturę. Zwłaszcza że autor kwestie polityczno-ideologiczne ograniczył do szpilek wbijanych nielubianym ludziom, a krytyka PRL (i jego założycieli) jest przecież w pełni uzasadniona i nie dominuje nad warstwą rozrywkową. Szkoda tylko, że Wolski nie powstrzymał się przed swoim idee fixe i niestety po raz kolejny wprowadził do fabuły postać młodziutkiej nimfetki, której jedynym marzeniem jest seksualne zaspokajanie głównego bohatera. Ten motyw bywa już naprawdę irytujący.
Czyli jednak sukces? Niestety nie. Problem „Doktora Styksa” pojawia się tam, gdzie Wolski zwykle radził sobie doskonale – w rozwoju historii. W połowie książki tajemnica zostaje w gruncie rzeczy odkryta i napięcie zdecydowanie spada. Wygląda na to, że pisarz nie wie, jak ciekawie pociągnąć swą opowieść, wprowadza mało interesujące poboczne wątki i domyka wszystko w wyjątkowo niesatysfakcjonującym finale. Szkoda, bo choćby kryminalne wątki słuchowiska dawały potencjał na dużo ciekawszy rozwój fabuły. Aż żal, że w świecie komisarza Radwana nie zagościliśmy na dłużej – przedstawiane tu i ówdzie historie kryminalne z lat 30. to temat na bardzo interesującą niezależną opowieść. Może to mógłby być ciekawy kierunek, w jakim powinna ewoluować twórczość Marcina Wolskiego? Tylko już bez tych nimfetek, proszę.
koniec
26 października 2011

Komentarze

26 X 2011   15:26:48

"Co gorsza, autor !!KSIĄŻKĄ!! uznanym („Agent Dołu”) dopisuje epilogi, które mogę..."
Oj, korekta zaspała...

26 X 2011   18:21:57

Błędów jest więcej. Śmiem twierdzić, że korekty to ten tekst nawet nie widział.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wygrane i przegrane bitwy
Miłosz Cybowski

15 I 2022

W drugiej części „Czasu Hitlera” Frank McDonough bierze się za obfitujący w wydarzenia okres, jakim były lata 1940-45. Choć na temat II wojny światowej napisano już wiele, autor prezentuje nieco świeżego spojrzenia na to burzliwe pięciolecie. Książkę czyta się dobrze, ale niekiedy można odnieść wrażenie, że całość stanowi zwykły zapis historii tego konfliktu.

więcej »

PRL w kryminale: Co łączy Marchwickiego ze Stawroginem?
Sebastian Chosiński

14 I 2022

O Barbarze Gordon (a właściwie Larysie Zajączkowskiej-Mitzner) pisaliśmy do tej pory przy okazji trzech jej mikropowieści wydanych w serii „Ewa wzywa 07…”. Teraz nadszedł czas na najbardziej znaną książkę słynnej autorki kryminałów milicyjnych – inspirowanego sprawą „Wampira z Zagłębia”, czyli Zdzisława Marchwickiego, „Nieuchwytnego”.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Listopad 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Smoleńsk Fiction, czyli jestem w kropce
— Konrad Wągrowski

Dyzma i postępujący regres
— Konrad Wągrowski

Smoleńsk alternatywny
— Konrad Wągrowski

Wielka Druga Rzeczpospolita
— Miłosz Cybowski

Powiedzmy diabłu dobranoc
— Konrad Wągrowski

Agentów ci u nas dostatek
— Sebastian Chosiński

Na początku była zdrada
— Sebastian Chosiński

Miejsce w kącie
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.