Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Wojciech Orliński
‹Ameryka nie istnieje›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmeryka nie istnieje
Data wydania29 czerwca 2011
Autor
Wydawca Pascal
ISBN978-83-7513-943-3
Format320s. 140×200mm
Cena39,90
Gatunekpodróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ameryka oczami geeka
[Wojciech Orliński „Ameryka nie istnieje” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kto zna zainteresowania Wojciecha Orlińskiego, ten wie, czego w „Ameryka nie istnieje” można się spodziewać: na pewno będzie coś o kultowych filmach i komiksach (kto wie, skąd się wzięły nazwy Gotham i Arkham?), muzyce rockowej, Lovecrafcie, komputerach i oczywiście trochę o autostradach. A to wszystko okraszone sporą dawką humoru.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ameryka oczami geeka
[Wojciech Orliński „Ameryka nie istnieje” - recenzja]

Kto zna zainteresowania Wojciecha Orlińskiego, ten wie, czego w „Ameryka nie istnieje” można się spodziewać: na pewno będzie coś o kultowych filmach i komiksach (kto wie, skąd się wzięły nazwy Gotham i Arkham?), muzyce rockowej, Lovecrafcie, komputerach i oczywiście trochę o autostradach. A to wszystko okraszone sporą dawką humoru.

Wojciech Orliński
‹Ameryka nie istnieje›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmeryka nie istnieje
Data wydania29 czerwca 2011
Autor
Wydawca Pascal
ISBN978-83-7513-943-3
Format320s. 140×200mm
Cena39,90
Gatunekpodróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski napisał recenzję pierwszego wydania książki – jak twierdzi sam Orliński, drugie różni się głównie większą liczbą i innym układem zdjęć oraz staranniejszą korektą. Zdjęć jest istotnie sporo, choć według mnie niespecjalnie ciekawych: większość wygląda, jakby były pstrykane w pośpiechu z przejeżdżającego samochodu, a jedno, które przedstawia kiczowaty hotel w formie zamku, jest nawet zrobione krzywo (nie skosem, co mogłoby sugerować zamierzony efekt artystyczny, tylko zwyczajnie krzywo). Jednak nie fotografie są w tej książce najważniejsze, a tekst: gęsty od informacji, smakowity i miejscami nieprzeparcie zabawny, jak na przykład komentarz o hipisujących pionierach informatyki: nie mogli się zdecydować, czy rzucić studia na politechnice, by walczyć z systemem, czy raczej dokończyć studia i napisać system albo o nadwiślańskiej kulturze łowiecko-zbieracko-cwaniackiej.
Przy lekturze nasuwały mi się skojarzenia z amerykańską trylogią Melchiora Wańkowicza – dokładnie te same zalety, polegające na zgrabnym przeplataniu się własnych obserwacji, wydarzeń z Wielkiej Historii oraz miejskich legend i zabawnych anegdotek. Obaj autorzy z mistrzowską płynnością przechodzą od opisów przydrożnych knajpek do opowiadania o przełomowych wynalazkach czy dramatycznych wydarzeniach w rodzaju krwawych ulicznych zamieszek. Orliński dorzuca do tego jeszcze furę odniesień do znanych filmów, ponieważ odwiedza akurat miejsca, gdzie rozgrywa się akcja wielu z nich: od westernów aż po horrory. Stąd teza będąca tytułem książki: Ameryka nie istnieje, ponieważ dla większości ludzi jest wytworem masowej wyobraźni. W realnym świecie farmy na odludziu nie są siedliskiem kanibali-morderców, kultową drogę Route 66 wykreślono z mapy, Harlem stał się modną dzielnicą. Amerykanie sądzą, że ta słynna, prawdziwa Ameryka jest gdzieś tam – na teksańskich preriach, w Los Angeles, w Dolinie Krzemowej albo na Manhattanie, ale nie w miejscu, gdzie sami mieszkają. Ameryka jest baśnią, marzeniem. Już u samego początku istnienia kolonii, które potem przekształciły się w USA, leżą marzenia, legendy i… potęga reklamy, co dziennikarz ze szczegółami opisuje. Często używa ciekawego chwytu: zaczyna przedstawiać początki kariery jakiegoś anonimowego malarza albo kapitana oddziału masakrującego Indian, a potem wyjawia, że malarz był Samuelem Morse’em, a kapitan – późniejszym prezydentem USA.
Z książki można dowiedzieć się całej masy ciekawostek. Los Angeles pierwotnie nosiło nazwę El Pueblo de Nuestra Senora Reina de los Angeles sobre el Rio Porziuncola. Segregacja rasowa raz jeden podziałała na niekorzyść białych (konkretnie, białych miłośników czarnej muzyki na żywo). Pierwszy Znienawidzony Admin Forum Dyskusyjnego istniał już w pierwszej połowie lat 70. Od ćwierć wieku nie kręci się już filmów o psychopatycznych autostopowiczach, bo większość dróg krajowych zastąpiły autostrady, a tam łapać stopa nie wolno. W Teksasie wciąż aktualne są oferty pracy dla kowbojów. I tak dalej, i tak dalej. Do tego otrzymujemy całą masę faktów z bliższej i dalszej historii: od szczegółów przygotowywania wypraw pierwszych kolonistów (niekoniecznie zresztą purytańskich – to kolejny amerykański mit) po życiorysy działaczy związków zawodowych. Wojciech Orliński nie byłby też sobą – co wiedzą stali czytelnicy strony wo.blox.pl – gdyby nie poświęcił paru rozdziałów infrastrukturze drogowej oraz podwalinom informatyki. Jednym słowem, każdy znajdzie coś dla siebie: miłośnicy czasów podboju Dzikiego Zachodu (którego zresztą, jak się okazuje, sami podbijający wcale tak nie nazywali) mogą poczytać o zakładaniu pierwszych miasteczek, konflikcie górników z kowbojami, politycznych karierach pionierów; z kolei czytelnicy zainteresowani najnowszą techniką pewnie chętnie przeczytają opis wizyty autora w siedzibie Google. Jest to zresztą jeden z nielicznych fragmentów, gdzie Orliński pisze o sobie – w większości unika eksponowania własnej osoby, „Ameryka…” jest więc reportażem zdecydowanie bardziej w stylu Jacka Hugo-Badera niż Beaty Pawlikowskiej.
koniec
24 lipca 2011

Komentarze

24 VII 2011   21:35:30

Nie ma bardziej różnych warsztatów dziennikarskich i ich efektów niż Badera i Orlińskiego. "Ameryka nie istnieje" z powodzeniem mogłaby powstać (i zapewne tak było z wyjątkiem zdjęć)bez ruszania się sprzed redakcyjnego komputera i kwerendy bibliotecznej. Setki informacji, szczegółów, które uciekają z głowy 2 tygodnie po zakończonej lekturze. Odwrotnie jest w przypadku Badera - jego wyprawy, pogłębione rozmowy z ludźmi w Rosji i okolicach to główne narzędzie reporterskie. W efekcie, Orliński serwuje przyczynkarski encyklopedyczny wyciąg z historii USA (nie przeczę - przyjemny w smaku), a Bader pełnokrwisty reportaż niemożliwy bez udania się w dalekie i często niebezpieczne ekspedycje. Na marginesie - lubię obydwu panów. Jeżeli jednak Orlińskiemu jest bliżej do Badera niż do Pawlikowskiej - to ja się pytam w jakiej galaktyce mieszka ta pani?

25 VII 2011   09:52:51

O bliższości do Badera pisałam wyłącznie w kontekście eksponowania (lub nie) osoby autora reportażu.

25 VII 2011   21:32:27

nikłe podobieństwo wobec przepastnym różnic, ale można i tak...

28 VII 2011   23:18:59

""Ameryka nie istnieje" z powodzeniem mogłaby powstać (i zapewne tak było z wyjątkiem zdjęć)bez ruszania się sprzed redakcyjnego komputera i kwerendy bibliotecznej"

Ale WO wielokrotnie pisał, że chodzi o to, żeby ktoś (wydawca?) zapłacił za samolot i hotel, kiedy on jedzie oglądać jakieś fajne popkulturowe miejsce.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Kolejna hagiografia
Miłosz Cybowski

26 X 2021

Abraham Lincoln jest jedną z tych postaci historycznych, o których pisze się na dwa sposoby: albo w sposób bardzo krytyczny, albo przesadnie pozytywny. „Lincoln”, powieść Emila Ludwiga, zalicza się do tej drugiej kategorii.

więcej »

Mała Esensja: Z kociej perspektywy
Marcin Mroziuk

25 X 2021

W „Mruczandzie na trzy rodziny i jedną kamienicę” Grzegorz Kasdepke z poczuciem humoru sportretował mieszkańców pewnego dwupiętrowego budynku na warszawskiej Saskiej Kępie, których zachowania niejednokrotnie wprawiają w zdumienie pewnego szarego dachowca. Obserwując ich perypetie, młodzi czytelnicy będą z pewnością doskonale się bawić.

więcej »

Chopin – globalny fenomen
Joanna Kapica-Curzytek

24 X 2021

Osiemnasty Konkurs Chopinowski właśnie przechodzi do historii, liczącej sobie już prawie sto lat. W „Wielkiej grze” przeżyjemy jeszcze raz wszystkie poprzednie edycje tej wielkiej imprezy. Ciekawostek, anegdot, emocji nie zabraknie!

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Raport z kraju, którego nie ma
— Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Grudzień 2017
— Dominika Cirocka, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Indianie, do jasnej ciasnej!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta: Grudzień 2014
— Miłosz Cybowski, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Luty 2013
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Route 66 nie istnieje, ale zawsze warto się nią przejechać
— Konrad Wągrowski

Raport z kraju, którego nie ma
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Skojarzenia to przekleństwo, lecz możemy dziś dać głowę…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ona jest jak wybielacz do duszy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ten wrażliwy, ten bojowy i ta trzecia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Marvel w sosie dostojewskim, czyli co się stało w Budapeszcie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pyza na polskich dróżkach albo podróż donikąd
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dziewoje bylicą przepasane
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zaufaj indonezyjskiej smoczycy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak to na wojence… brzydko, czyli mały lisek w trybach wielkiej polityki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tęczowa magia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skok w fabułę bez spadochronu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.