Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ismail Kadare
‹Córka Agamemnona›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCórka Agamemnona
Tytuł oryginalnyVajza e Agamemnonit
Data wydania16 lutego 2011
Autor
PrzekładDorota Horodyska
Wydawca Świat Książki
CyklCórka Agamemnona
ISBN978-83-247-1678-4
Format112s. 125×200mm
Cena29,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ifigenia, czyli Albania
[Ismail Kadare „Córka Agamemnona” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Złożona w ofierze przez Agamemnona Ifigenia miała zapewnić achajskiej flocie pomyślne wiatry. Ismail Kadare w „Córce Agamemnona” stara się przekonać nas, że historia lubi się powtarzać, a mit o achajskiej księżniczce można przyłożyć do komunistycznej Albanii. Szkoda tylko, że autorowi nie starczyło pomysłu na rozbudowanie opowieści.

Michał Foerster

Ifigenia, czyli Albania
[Ismail Kadare „Córka Agamemnona” - recenzja]

Złożona w ofierze przez Agamemnona Ifigenia miała zapewnić achajskiej flocie pomyślne wiatry. Ismail Kadare w „Córce Agamemnona” stara się przekonać nas, że historia lubi się powtarzać, a mit o achajskiej księżniczce można przyłożyć do komunistycznej Albanii. Szkoda tylko, że autorowi nie starczyło pomysłu na rozbudowanie opowieści.

Ismail Kadare
‹Córka Agamemnona›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCórka Agamemnona
Tytuł oryginalnyVajza e Agamemnonit
Data wydania16 lutego 2011
Autor
PrzekładDorota Horodyska
Wydawca Świat Książki
CyklCórka Agamemnona
ISBN978-83-247-1678-4
Format112s. 125×200mm
Cena29,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Robert Graves w „Mitach greckich” tak pisze o Ifigenii: „Kiedy flota grecka zebrała się po raz drugi w Aulidzie i przez wiele dni nie mogła wyjść z portu, ponieważ nie było wiatru, Kalchas przepowiedział, że nie wypłyną, dopóki Agamemnon nie złoży w ofierze Artemidzie najpiękniejszej swej córki”. Ów rytualny mord sprzed tysięcy lat wykorzystał w swojej książce Kadare w rzadko spotykany sposób. Grecki mit nie jest bowiem jedynie metaforą opisywanych w powieści zdarzeń, ale metaforą wyraźnie obecną w tekście. Już wyjaśniam.
Pisarze zazwyczaj poprzestają na ogólnym zestawieniu fabuły swojego dzieła z mitem – jak na przykład G.B. Shaw w „Pigmalionie” czy Sándor Márai w powieści „Sindbad powraca do domu”. Można też na przykład umieścić elementy fantastyczne w fabule, jak w „Centaurze” Johna Updike’a. Kadare wybrał jednak inne rozwiązanie – jego porównanie córki komunistycznego aparatczyka do Ifigenii (a potem całej Albanii do córki Agamemnona) jest wymyślone przez głównego bohatera i zarazem narratora tekstu. Nie jest to więc jedynie podsuwana czytelnikowi możliwa interpretacja dzieła, tylko fragment wypowiedzi i zarazem analiza rzeczywistości. Co nie pozostaje bez znaczenia dla lektury „Córki”.
Bohater „Córki” stara się bowiem w ten sposób zrozumieć miejsce, w którym się znalazł. Przy czym, nie chodzi tylko o pochód, na który się wybiera (ma zasiadać na honorowej trybunie), ani o relację z dziewczyną, będącą bezpośrednim powodem do snucia rozważań o córce wodza Achajów. Narrator książki Kadarego, szukając kolejnych metafor – z mitologii greckiej, ale także albańskiej – próbuje pojąć swoje miejsce w państwie u schyłku despotycznych rządów Envera Hodży. Dlatego wieszczka Kalchasa określa mianem podwójnego agenta, swojego kolegę z pracy stara się zaś opisać, sięgając po albańskie baśnie o Łysogłowym.
Niestety, czytelnik spodziewający się powieści o komunistycznej Albanii, może doznać pewnego zawodu. W książce mamy przede wszystkim do czynienia z ogólnymi rozważaniami na temat reżymu, niewiele zaś na temat jego lokalnej odmiany. Jest to chyba największa wada powieści. O samej Albanii jest niewiele. Kilka zdań na temat ówczesnej polityki („całe szczęście, że nasz kraj nie ma kół, bo inaczej, kto wie, gdzie bylibyśmy teraz, zapewne gdzieś między pustynią Gobi a Tybetem”), trochę o legendach ludowych, mało o ludziach. To znaczy, nie zrozummy się źle, Kadare pisze w zasadzie tylko o ludziach, ale jego wypowiedź jest na tyle uniwersalna, że zamiast Albańczyków można by podstawić dowolny naród z ówczesnych demoludów.
W przedmowie do „Córki” czytamy, że autor – przy pomocy przyjaciół – wywoził kawałkami swoją powieść do Francji, a bojąc się władz, pozmieniał szczegóły powieści, w tym nazwiska bohaterów. Potem oczywiście wprowadzono poprawki, wydaje się jednak, że coś z tego procesu pozostało. Mimo niewątpliwych walorów, powieść albańskiego pisarza jest nazbyt ogólna, by naprawdę zaistnieć pośród podobnych dzieł na temat komunizmu. Owszem, na poklask zasługuje przedstawienie mentalności ludzi, którzy sami będąc upodleni, niszczyli zarazem innych („gdy już sam się poniżyłeś, łatwiej było kalać wszystkich wokół”). Kadare mistrzowsko pokazuje też, jak niewyraźna i mętna jest granica między próbami ułożenia sobie życia w trudnych czasach a uleganiem władzy.
Ostatecznie jednak „Córka” jest dziełem – mimo poruszanej tematyki – letnim. A także, choć tutaj byłbym ostrożny w wydawaniu sądu, nierównym. Z pewnością, nie jest to książka o miłości, co sugeruje nam wydawca w tzw. blurbie. Wątek z ukochaną bohatera stanowi jedynie punkt wyjścia do próby szerszego spojrzenia na komunistyczną Albanię. Właśnie tylko próby, zarówno bowiem rozmiary książki, jak i pobieżne przedstawienie fabuły nie pozwalają autorowi na rozwinięcie tematu. A szkoda, Kadare jest nie tylko – jak głosi notka biograficzna – najwybitniejszym albańskim pisarzem, ale jednym z nielicznych pisarzy albańskich, z jakimi ma kontakt polski czytelnik.
koniec
16 lipca 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.