Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Konrad T. Lewandowski
‹Perkalowy dybuk›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPerkalowy dybuk
Data wydania17 czerwca 2009
Autor
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
CyklJerzy Drwęcki
ISBN978-83-2458-783-4
Format288s. 125×195mm
Cena24,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Komisarz Drwęcki w trasie. Przystanek Łódź
[Konrad T. Lewandowski „Perkalowy dybuk” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Łódź nie miała do tej pory szczególnego szczęścia do powieści kryminalnych, których akcja toczyłaby się w jej scenerii. „Blondynka z miasta Łodzi” Andrzeja Kwietniewskiego, „Piotrkowska 147” Andrzeja Makowieckiego czy „Ballada o Ślepym Maksie” Arnolda Mostowicza nie są książkami szczególnie złymi, dla autochtonów mają pewnie swój urok, każda zresztą z innego powodu, ale raczej zasłużenie nie stały się bestsellerami i nie trafiły masowo do rąk fanów kryminałów w całej Polsce.

Wojciech Woźniak

Komisarz Drwęcki w trasie. Przystanek Łódź
[Konrad T. Lewandowski „Perkalowy dybuk” - recenzja]

Łódź nie miała do tej pory szczególnego szczęścia do powieści kryminalnych, których akcja toczyłaby się w jej scenerii. „Blondynka z miasta Łodzi” Andrzeja Kwietniewskiego, „Piotrkowska 147” Andrzeja Makowieckiego czy „Ballada o Ślepym Maksie” Arnolda Mostowicza nie są książkami szczególnie złymi, dla autochtonów mają pewnie swój urok, każda zresztą z innego powodu, ale raczej zasłużenie nie stały się bestsellerami i nie trafiły masowo do rąk fanów kryminałów w całej Polsce.

Konrad T. Lewandowski
‹Perkalowy dybuk›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPerkalowy dybuk
Data wydania17 czerwca 2009
Autor
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
CyklJerzy Drwęcki
ISBN978-83-2458-783-4
Format288s. 125×195mm
Cena24,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Czekając na coś nowego, zazdrościłem Warszawie Konatkowskiego, Wrocławiowi Krajewskiego czy Lublinowi Marcina Wrońskiego. Kiedy pojawił się nowy kryminał z akcją osadzoną w Łodzi, nie sięgnąłem jednak po niego od razu.
Gdyby w łódzkie strony wybrał się Eberhard Mock, pewnie nie wahałbym się zbyt długo. Jednak wcześniejsze doświadczenia z komisarzem Drwęckim, tj. lektura „Magnetyzera”, pierwszej kryminalnej powieści Konrada T. Lewandowskiego, do najlepszych nie należały. Podzielałem wszystkie wątpliwości podnoszone w recenzji Michała Foerstera, więc do tego tomu przymierzałem się wiele miesięcy. Z opisów kolejnych kryminałów Lewandowskiego widzę, że wysłał on swojego bohatera w detektywistyczne tour de Pologne. Nie wiem, czy od władz miejskich dostaje Lewandowski podobne wsparcie jak to, które Marek Krajewski otrzymał kiedyś od mera Lwowa, ale w przypadku „Perkalowego dybuka” niespecjalnie na nie zasłużył.
Bohater Lewandowskiego nie jest stereotypowym mrukiem i twardzielem, jacy zaludniają większość powieści kryminalnych. Nie jest też sybarytą w typie Mocka, choć ceni urozmaicane intelektualną dyskusją biesiady w gronie przyjaciół z Ziemiańskiej. Jest też szczęśliwym mężem i młodym ojcem, którego problemy rodzinne ograniczają się w zasadzie do nadmiernej apodyktyczności i nadopiekuńczości otaczających go kobiet. A przede wszystkim jest niezmiernie utalentowanym, inteligentnym i doświadczonym (chociaż młodym) policjantem, o podziwie dla którego zapewniają nas wszyscy prawie bohaterowie z kart powieści, jak również sam autor.
W „Perkalowym dybuku” komisarz Drwęcki trafia do Łodzi, by wyśledzić mordercę jednego ze swoich najbliższych współpracowników. I chociaż Łodzi jest w tej opowieści sporo, to jej opis nie wykracza poza raz mniej, raz bardziej zgrabną żonglerkę stereotypami, wątkami i skojarzeniami. To samo dotyczy zresztą praktycznie wszystkich elementów powieści.
Jak ma być Łódź, to oczywiście muszą być i fabrykanci, w tym przypadku Geyerowie, i Julian Tuwim, i Piotrkowska, ale też biedne Bałuty i szef żydowskiej dintojry Ślepy Max. A jak Żydzi, to oczywiście wątek mistyczny i tytułowy dybuk; a jak niemiecka gospodyni komisarza o nazistowskich sympatiach, to oczywiście o upodobaniach sadomasochistycznych; zaś gdy główny bohater ma ochrzcić dziecko, to nieodwołalnie nawinie się kardynał Kakowski i Eminencja z wdzięczności dla nieocenionego komisarza zgodzi się udzielić sakramentu osobiście.
Z lektury innych książek autora wiemy, że nie brakuje mu poczucia humoru, z jakiegoś powodu postanowił go jednak poskąpić swoim bohaterom. Ze sposobu, w jaki Lewandowski portretuje wyższe sfery warszawskiego salonu, w których obraca się Drwęcki, nijak nie da się dowiedzieć, skąd legenda otaczająca Ziemiańską, Pikadora czy takie postaci jak Wieniawa albo Franc Fiszer. Bez lektury dzienników Lechonia, „Alfabetu wspomnień” czy „Kronik cotygodniowych” Słonimskiego można by odnieść wrażenie, że ten barwny i zróżnicowany światek warszawskiej przedwojennej bohemy zaludniała galeria dość nudnych, płaskich, jednolitych i zgodnie pretensjonalnych typków.
Takiej przesady, takiego natłoku postaci i wątków pobocznych nie dźwiga sama opowieść; ma się wrażenie, że pojawiają się one wyłącznie jako niewiele wnoszące do akcji ornamenty, aby każdy czytelnik znalazł jakiś motyw, który zna i lubi. Wiele wprowadzanych przez autora figur pojawia się wyłącznie lub prawie wyłącznie po to, by zadeklarować wdzięczność i podziw dla komisarza Drwęckiego, na co zwrócił też uwagę w recenzji „Magnetyzera” Michał Foerster. Tytuł owej recenzji („Komisarz Drętwy”) pasuje zresztą wciąż jak ulał do bohatera „Dybuka”: naprawdę trudno się zainteresować facetem, którego jedyną słabością, a w zasadzie jedyną ludzką cechą jest nadmierny perfekcjonizm, no i ewentualnie brak zdolności manualnych. Może w kolejnych tomach autor doświadczy w jakiś sposób swojego bohatera, zmusi go do okazania słabości, wplącze w sytuacje, dzięki którym stanie się czytelnikom bliższy. Mnie wśród nich nie będzie, do Lwowa, Katowic, Poznania nie mam takiej słabości jak do rodzinnej Łodzi. Ich mieszkańcy jednak zapewne sięgną po historię dziejącą się w swojskich okolicach, a niektórzy z nich będą czerpać satysfakcję z czytania o znajomych sobie stronach i lokalnych klimatach, anegdotach, bohaterach. Ja też się oczywiście szczerze ucieszyłem, gdy na kartach „Perkalowego dybuka” znalazłem bliską mi bałucką uliczkę Murarską.
Może zresztą taki był zamysł wydawcy? Konrad T. Lewandowski przyznał kiedyś w wywiadzie wprost, że zabrał się za pisanie kryminałów na zamówienie wydawnictwa („równie dobrze mogli zamówić powieść gejowską, bo też była na to moda i też bym się wywiązał”), więc może kolejne „lokalizacje” przygód Drwęckiego mają na celu po prostu zainteresowanie czytelniczego „targetu” odwiedzanymi przezeń stronami. Niestety, imponująca topograficzna i historyczna kwerenda autora, jak i rozmach w próbach oddania ducha epoki nie pomagają wiele przy miałkości intrygi i sztampowych postaciach bohaterów. W dalsze podróże z komisarzem Drwęckim wybierać się nie zamierzam.
koniec
13 listopada 2010

Komentarze

14 XI 2010   09:37:56

Bo moja Łódź ma pecha ...Nawet do książek

30 XI 2010   17:10:59

Autor tej recenzji zwyczajnie kłamie.

30 XI 2010   22:48:16

@Przewodas: z czystej ciekawości - w którym miejscu?

02 XII 2010   09:09:18

Choćby tu: "jedyną słabością, a w zasadzie jedyną ludzką cechą jest nadmierny perfekcjonizm" - ani słowa prawdy.
Poza tym, Woźniak na siłę stara się widzieć tylko stereotypy, pomija każdy oryginalny pomysł. Wierność realiom to też "żonglerka stereotypami". W zasadzie to bełkot, widać, że facet nie czytał, tylko kartkował.

29 XII 2011   17:48:05

Arcybiskup Kakowski nie "nawinal sie", jak twierdzi autor sztampowej recenzji. By jednak to wiedziec musialby on siegnac po inne ksiazki z serii, ktorych jak widac nawet nie przeczytal. Niemerytoryczny zarzut recenzenta wobec Lewandowskiego odnosnie pisania ksiazek na zamowienie jest zwyczajnie ponizej pasa.

Lodzi, takze tej wspolczesnej, nie znam. Ksiazke przeczytalem z duza przyjemnoscia.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Kolejna hagiografia
Miłosz Cybowski

26 X 2021

Abraham Lincoln jest jedną z tych postaci historycznych, o których pisze się na dwa sposoby: albo w sposób bardzo krytyczny, albo przesadnie pozytywny. „Lincoln”, powieść Emila Ludwiga, zalicza się do tej drugiej kategorii.

więcej »

Mała Esensja: Z kociej perspektywy
Marcin Mroziuk

25 X 2021

W „Mruczandzie na trzy rodziny i jedną kamienicę” Grzegorz Kasdepke z poczuciem humoru sportretował mieszkańców pewnego dwupiętrowego budynku na warszawskiej Saskiej Kępie, których zachowania niejednokrotnie wprawiają w zdumienie pewnego szarego dachowca. Obserwując ich perypetie, młodzi czytelnicy będą z pewnością doskonale się bawić.

więcej »

Chopin – globalny fenomen
Joanna Kapica-Curzytek

24 X 2021

Osiemnasty Konkurs Chopinowski właśnie przechodzi do historii, liczącej sobie już prawie sto lat. W „Wielkiej grze” przeżyjemy jeszcze raz wszystkie poprzednie edycje tej wielkiej imprezy. Ciekawostek, anegdot, emocji nie zabraknie!

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Grudzień 2014
— Miłosz Cybowski, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Komisarz Drętwy
— Michał Foerster

Zaczyn
— Eryk Remiezowicz

Żywa woda
— Konrad T. Lewandowski

Klapa „Ramzesa Wielkiego”
— Marek Pawelec

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.