Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Przy herbacie: Róża pod inną nazwą

Esensja.pl
Esensja.pl
Imię dla głównego bohatera powieści. Pozornie prosta sprawa. Pozornie liczy się kreacja, a nie nazewnictwo. Jednak czy Torkil Aymore byłby tak samo fantastyczną postacią, gdyby nazywał się Wiesław Górczyński?

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przy herbacie: Róża pod inną nazwą

Imię dla głównego bohatera powieści. Pozornie prosta sprawa. Pozornie liczy się kreacja, a nie nazewnictwo. Jednak czy Torkil Aymore byłby tak samo fantastyczną postacią, gdyby nazywał się Wiesław Górczyński?
Czymże jest nazwa? To, co zowiem różą,
Pod inną nazwą równie by pachniało.

William Szekspir „Romeo i Julia”
w przekładzie Józefa Paszkowskiego


Porządny bohater fantastyki musi mieć odpowiednio godnie brzmiące imię. Niewątpliwie dobrze jest, żeby znajdowała się w nim głoska ‘r’ – Geralt, Yennefer, Jaskier, Ciri, Triss – spójrzcie tylko, wszystkie główne postaci z „Sagi o wiedźminie” ją mają. A także bohaterowie innych utworów. Frodo. Aragorn. Boromir. Belgarath. Polgara. Koriba. Wędrowycz. Vesper. Nidor. Ultor. Pirx. Twardokęsek. Karenira. Ramirez. Torkil Aymore. Skywalkerrr. Darrrth Vaderrr. Imperrratorrr… a nie, przeprrraszam, to nie imię. „Palpatine” brzmi jakoś ciapciowato, pewnikiem dla zamaskowania…
Przez wiele dekad mieliśmy w polskiej fantastyce wysyp rozmaitych Jimów, Dereków, Benów, Dorothy i Kate, jednak łączyło się to z powszechnie panującą niechęcią do rodzimych realiów i osadzaniem akcji w USA-podobnej Nibylandii (co ciekawe, niechęć ta pokutuje jeszcze wśród początkujących autorów – patrz choćby zwycięskie opowiadanie z konkursu ogłoszonego w ramach Polconu 2008). W polskiej hard SF słynne też były jednosylabowe imiona i nazwiska w rodzaju „Hal Bregg”, na co już wiele lat temu zwrócił uwagę Marek Oramus w swoim artykule o siedmiu grzechach głównych polskiej fantastyki1): „Utarło się jakoś, że astronauci muszą nazywać się krótko, ale treściwie, np. Pirx czy Bregg (Alf, Told, Gab, Terl, Brol, Les, Ston, Golt, Alk itd.). Wszelkie podobieństwo do nazwisk czy imion przeszłych bądź teraźniejszych – z góry wykluczone. (…) Niektóre z jednosylabowych imion dostają wtedy przedrostek lub końcówkę, takie wszakże, by z góry wykluczyć wszelką zwyczajność. Peret, Hobarg, Tregor, Phurg – już lepiej”. Jeszcze gorzej bywało w fantastyce przedwojennej: wielu autorów miało niezrozumiałą a irytującą skłonność do nadawania nazwisk znaczących, na przykład profesor Rakietowski; całkiem jak w książeczkach dla dzieci typu „Czaruszkowo”, gdzie piekarz obowiązkowo zwał się pan Bułeczka, lekarz – pan Pigułka, a woźny – pan Kluczyk.
Na szczęście to już przeszłość. Obecnie bohater ma już prawo nazywać się Katarzyna Kruszewska, Paweł Skórzewski czy Radosław Tomaszewski. Jednak z nazwiskami polskimi trzeba bardzo uważać, bo mogą odebrać postaci całą „bohaterskość” (no, chyba że autor celowo pragnie opisać nieudacznika), a źle dobrane – zrazić do bohatera na samym początku akcji. Znam dwie osoby, które użyte przez Magdę Kozak nazwisko „Arlecki” uznały za sztuczne: „To tak jak w tych starych zagadkach, gdzie był Abacki, Babacki i Cabacki”.
W trakcie dyskusji redakcyjnej Konrad Wągrowski stwierdził: „Gdy czytam polską powieść SF (najczęściej z FS), to mogę mieć pewność, że bohaterowie będą się nazywali jakoś z listy dziesięciu najpopularniejszych nazwisk – Piotr Zieliński, Artur Nowak, Anna Szymańska, Jacek Kamiński, etc. Najczęściej na -ski. Tymczasem świat jest nieco inny: ja mam może w pracy obok Grabowskiego i Kowalczyka, ale oprócz tego Bodziaka, Brodzisza, Zyszczak, Chytłę, Żendziana – i to są też jak najbardziej polskie nazwiska. Świat zasiedlony tylko przez Zielińskich, Kowalskich i Wiśniewskich wydaje mi się światem nieprawdziwym”. Jest to niewątpliwie prawda, lecz zrobiwszy rachunek sumienia, muszę stwierdzić, że nazwiska zakończone na -ski po prostu same pchają się na klawiaturę: w niedawno ukończonym opowiadaniu pojawia się Kamil Krukowski i Marta Lipińska (pozostałe postaci są określone tylko imionami). Czy to brak wyobraźni, czy podświadoma chęć używania nazwisk uznanych za powszechne w obawie przed posądzeniem o inspirację realnymi postaciami – nie wiem. W powieści Heinleina „Obcy w obcym kraju” jest scena, w której Jubal wybiera sobie żeński pseudonim pisarski z listy nieużywanych imion i nazwisk dostarczonej mu przez biuro ewidencji ludności. Takie spisy byłyby z pewnością przydatne autorom.
Bez wątpienia jednym z najdziwniejszych nazwisk w całej historii literatury jest Pirx – diabli wiedzą, z jakiego języka pochodzi (Lem nie ujawnia narodowości bohatera), choć może mieć inspiracje belgijskie. Ambasador Belgii nazywa się Jan Luykx, co niewątpliwie przerasta wyobraźnię nawet najbardziej kreatywnego autora fantastyki. Wymawia się to ponoć „Lojks”.
Jeżeli akcja jest osadzona w świecie fantasy, można postawić dolary przeciwko orzechom, że przynajmniej połowa postaci będzie miała w imionach ‘sh’ oraz ‘v’. Negatywny bohater powinien się zwać odpowiednio groźnie, najlepiej z użyciem ‘kh’, ‘gh’ i ‘th’, bo i brzmią z lekka upiornie, i wyglądają obco. Anglosascy autorzy czasem w dobrej wierze nadają swoim postaciom imiona brzmiące twardo i przerażająco, które dla Słowianina okazują się zabawne – przykładem może być królowa Bavmorda z filmu „Willow” czy Barak (wojownik) i Durnik (kowal) z „Belgariady” Eddingsa.
W ramach ciekawostki wynotowałam imiona bohaterów użyte we fragmentach prozy początkujących autorów z wątku „Twórczość własna” na forum dyskusyjnym „Nowej Fantastyki”:
  • Gotfryd, Almir
  • Orrik, Katrina Nordenoth, córka Dragnona
  • Heinrich Schubennford, John Smith
  • Jerry zwany Czarnym Blackiem
  • Akać (bez wątpienia najoryginalniejszy), Ryży
  • Forgil, Noster, Faldor
  • Alan
  • Olaf
  • Saveel, Talosan, Vahuti, Katile, Kola
Nawiasem mówiąc, autor Forgila, Nostera i Faldora zaszalał nieco, tworząc nazwę miasta krasnoludów: Gorrrozunzildenov (inne nazwy geograficzne w jego opowiadaniu mieszczą się w schematach sapkowsko-tolkienowskiej fantasy: Frowdell, Odorheim, Ankor, Liir Duruan, Ektenfort). Przypomina mi się powieść Doroty Kaczyńskiej-Ciosk „Sekret Olsteriona”, w której występował miecz zwący się Ilfvifberiht2) – w recenzji zamieszczonej we „Framzecie” Małgorzata Lewicka celnie podsumowała, iż jest to słowo, jakie otrzymuje się „przez uderzenie czołem w klawiaturę i potraktowanie efektu ROT-133)”.
Uderzanie czołem w klawiaturę nie jest, rzecz jasna, dobrym sposobem pozyskiwania oryginalnych imion. Autorzy radzą sobie rozmaicie. Wertują internetowe spisy imion hinduskich, szukają natchnienia w indeksie nazw geograficznych czy wreszcie wykorzystują nazwiska autorów podręczników do matematyki wyższej (wszystkie przykłady autentyczne). Można też inspirować się listami płac co bardziej egzotycznych filmów lub – jak to czasem czynił Andrzej Sapkowski – ukuwać imiona postaci na bazie łacińskich nazw ptaków i innych żyjątek. Jeśli ma się pod ręką jeden z numerów „Magii i Miecza”, można użyć Tabeli Generacji Imion i rzucać kostką, uzyskując „imię naprawdę ciekawe i niespotykane, jak Jhusdhui Kapłan lub Enhifhupqw Złodziej4).
No, a w przypadku osadzenia akcji w Polsce zawsze pozostaje stara, dobra książka telefoniczna.
koniec
31 stycznia 2010
1) Marek Oramus "Siedem grzechów głównych polskiej science fiction", Fantastyka 7/1985 (34)
2) Od redakcji: Replikę z sali przypominającą Ihuarraquaxa i Villentretenmertha możesz odrzucić z oburzeniem jako niezorganizowaną (bo to też spod pióra Polaka wyszło), ale np. Kurremkarmerruk albo Binbiniqegabenik?
4) Jarosław Banachowicz „Lekcja o tym, jak być dobrym aktorem w grach fabularnych”, Magia i Miecz 3/1994 (8)

PS. Herbata na dziś: czarna o – jakże by inaczej – zapachu róży.

Komentarze

« 1 2
14 II 2010   19:49:01

Mnie najbardziej rozbawił chyba pewien osobnik zza oceanu, który wymyślił sobie ksywkę Deathwalker, ale uznał że to zbyt pospolite więc ukuł do niej synonim - Necropedal. :D

05 III 2010   16:19:15

Państwo Miednica nadali swojej córce dźwięczne imię Dolores. Dolores Miednica, czy można to przebić? ( autentyczne )

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Grudzień 2021
Esensja

31 XII 2021

To już ostatnie tegoroczne zestawienie recenzji, i jednocześnie ostatni tegoroczny tekst w Esensji. Zapraszamy do lektury!

więcej »

Prezentownik książkowy 2021
Esensja

31 XII 2021

Nie zdążyliśmy co prawda z prezentami książkowymi na święta, ale w ramach podsumowania minionego roku, rzutem na taśmę, przedstawiamy nasz prezentownik książkowy 2021. Dwadzieścia dwie pozycje. Kolejność zupełnie przypadkowa. Miłej lektury i Szczęśliwego Nowego Roku!

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
Mieszko B. Wandowicz

30 XII 2021

„Śledztwo” Stanisława Lema, podobnie jak „Głos Pana”, tak naprawdę opowiada o byciu ślimakiem. W tej powieści widać jednak mniej korzyści z takiego stanu rzeczy.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Rozwalanie ścian tyłkiem i inne rozterki czterdziestolatków
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Radioaktywna Marie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Ten typ tak ma
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Irlandzki taneczny blues i kapelusze
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ona też miała kiedyś siedem lat
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niedoczarowana
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szekspir w parku, metro w likwidacji
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Pod ochroną kruka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Moja wielka, grecka tragedia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.