Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Pisanie o pisaniu czyli warsztaty literackie dla początkujących

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 4 5 7 »

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pisanie o pisaniu czyli warsztaty literackie dla początkujących

„No, a jeżeli nie powiemy nic o spodniach i butach i czytelnik pomyśli, że bohater siedzi pod tym oknem w koszulce, majtkach i boso?”, zapyta ktoś. Otóż nie. Bohater znajduje się nie u siebie w sypialni, tylko w jakiejś sali, a więc odruchowo zakładamy, że jest kompletnie ubrany – bo gdyby nie był, autor by nas o tym poinformował, jako o ważnym szczególe. Tak jak tu:
Przykład 3:
Do sklepu wpadł mężczyzna ubrany w marynarkę narzuconą na goły tors, pasiaste spodnie od piżamy i adidasy bez sznurowadeł.
W tym przypadku dokładny opis ubrania z butami włącznie jest niezbędny, bo całą istotą sprawy jest fakt, że poszczególne elementy są do siebie niedopasowane.
2b. Opis żywy czy martwy?
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Wyobraźmy sobie taki oto początek jakiegoś opowiadania:
Po piaszczystej drodze jechał na siwym koniu młody rycerz. Miał na sobie stalową kolczugę i zielony, sukienny płaszcz. Niebo było zachmurzone. Rycerz podążał w stronę wsi.
Wprawdzie każde ze zdań jest zbudowane prawidłowo, ale całość sprawia wrażenie tekstu pisanego przez pierwszoklasistę. Tymczasem wystarczy odrobina wysiłku (i wprawy), by ten krótki opis uczynić żywszym, bardziej „filmowym”. Na przykład tak:
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Siwy koń stąpał żwawo, wzbijając na drodze kłęby pyłu. Jeździec spojrzał w zachmurzone niebo i ciaśniej owinął się płaszczem. Przebłyskująca spod fałdów zielonego sukna kolczuga wskazywała, że mimo młodego wieku mężczyzna jest już rycerzem.
Oczywiście, rycerza na koniu można opisać na dziesiątki innych sposobów, wplatając przy okazji w tekst rozmaite drobne informacje, budujące klimat opowieści:
Przykład 1:
Drogą podążała samotna postać na koniu. Wierzchowiec stąpał ostrożnie, omijając szczątki porzuconego w pospiesznej ucieczce dobytku. Jeździec obejrzał się niespokojnie, poprawiając kaptur zielonego płaszcza. Niebo było zasnute chmurami i dymem z dopalających się chałup.
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Przykład 2:
Dzień był, jak na lipiec, niezbyt upalny. Jadący drogą na potężnym siwku młody rycerz rozparł się w siodle i wystawił twarz na wietrzyk, który leniwie przesuwał po niebie spiętrzone chmury. Koń stąpał raźno, wyciągając co chwila szyję, by skubnąć przydrożne bylice.
Przykład 3:
Koń ledwo już powłóczył nogami. Simon poklepał go współczująco po szyi – siwa sierść pozlepiana była od zaschniętego potu w ostre kłaki. Szare, jednostajne chmury wydawały się wisieć tuż nad głową, zimny wiatr na wylot przewiewał wytarty, zielony płaszcz jeźdźca i źle dopasowaną kolczugę.
W każdym z przykładów mamy mniej więcej to samo – konia, jeźdźca, drogę, niebo – a jednak odpowiednio dobrane szczegóły sprawiają, że od pierwszych zdań czytelnik jest wprowadzony w atmosferę tekstu. Umiejętne umieszczenie już na początku paru zupełnie drobnych informacji może sprawić, że czytelnik od pierwszych zdań zainteresuje się tajemniczym jeźdźcem i jego światem (Porzucony dobytek i spalone chaty? – pewnie wojna, ciekawe, z kim i o co. Niedopasowana kolczuga i zmęczony koń? – bohatera zapewne ktoś ściga. Spokojny, letni dzień? – pewnie za chwilę coś strasznego się wydarzy. I tak dalej).
2c. Wejście smoka, czyli kolejność w opisach
Lektura to trochę jak oglądanie filmu: miejsca, postacie i wydarzenia przewijają się płynnie przed oczami czytelnika. Czytając, „spostrzegamy” różne rzeczy – oczywiście w takiej kolejności i z takimi szczegółami, jak przedstawi je autor. Ten jednak powinien pamiętać, że skoro w rzeczywistości występuje pewna kolejność spostrzegania szczegółów przez ludzi, to dobrze jest ją zachować przy opisach, aby czytelnik nie miał wrażenia chaosu lub – co gorsza – nie musiał „cofać sobie filmu” i kasować jakiegoś drobiazgu błędnie wyobrażonego na podstawie mylącego opisu.
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Jeżeli na bohatera z odległości kilkudziesięciu metrów pędzi wywijający toporem krasnoludzki wojownik, to bohater najpierw zauważy, że jest to wywijający toporem krasnoludzki wojownik, a dopiero potem dostrzeże detale stroju, zdobienia trzonka topora itp., ponieważ sylwetkę i ruch widzi się wcześniej niż szczegóły. To, czy narracja jest w pierwszej czy w trzeciej osobie, czy prowadzona neutralnie czy oczami bohatera, nie ma tu znaczenia. To czytelnik „patrzy” w tym momencie, więc nie każmy mu najpierw z dużej odległości dostrzegać, że krasnolud ma kaftan z łosiowej skóry i złotą klamrę u pasa, a dopiero po chwili – o kurczę, on macha toporem!
Przykład 1:
Trinity szła pustą ulicą, której ciemność rozjaśniały nieliczne działające jeszcze neony. Stukot jej obcasów odbijał się echem od murów. Nagle zza przepełnionego zasobnika na śmieci wyszło dwóch mężczyzn, zastępując jej drogę. Obejrzała się. Trzeci leniwym, pewnym siebie krokiem wyszedł z pobliskiej bramy i stanął na środku jezdni.
Kobieta otarła spływające jej po twarzy krople deszczu i celnym kopniakiem wytrąciła pistolet maszynowy trzymany przez jednego z mężczyzn, po czym łokciem zdzieliła w twarz drugiego. Niestety, ten z tyłu spuścił ze smyczy psa…
W dość szczegółowym opisie, od którego zaczyna się ta scena, powinno znaleźć się miejsce na informację o padającym deszczu, bo inaczej czytelnik ma wrażenie, że krople, spływające po twarzy Trinity, pojawiły się dosłownie znikąd. Znikąd pojawia się też pies, bo przecież bohaterka w żaden sposób nie mogłaby go nie zauważyć (i nie, argument, że może ten pies był na baaardzo długiej smyczy i jeszcze nie wyszedł z bramy, nie zostanie uznany). O ile jeszcze pistolet maszynowy można schować pod kurtką, o tyle z psem udałoby się to tylko w przypadku ras niezbyt nadających się do walki… W ten sposób zmuszamy czytelnika, żeby co chwila przebudowywał sobie wyobrażoną scenę, wzbogacając ją o szczegóły, które powinny w niej być od samego początku. Jeżeli cały tekst będzie napisany w ten sposób, sprawi wrażenie chaotycznego. Żeby nie zaskakiwać czytelnika wyciąganiem informacji niczym królików z kapelusza, powinno być mniej więcej tak:
Trinity szła pustą ulicą, szum deszczu niemal zagłuszał stukot jej obcasów. Światła nielicznych działających jeszcze neonów odbijały się w mokrej jezdni. Nagle zza przepełnionego zasobnika na śmieci wyszło dwóch uzbrojonych mężczyzn, zastępując jej drogę. Obejrzała się. Trzeci, trzymając na smyczy dobermana, leniwym, pewnym siebie krokiem wyszedł z pobliskiej bramy i stanął na środku jezdni.
Kobieta otarła spływające jej po twarzy krople deszczu i celnym kopniakiem wytrąciła pistolet maszynowy trzymany przez jednego z mężczyzn, po czym łokciem zdzieliła w twarz drugiego. Niestety, ten z tyłu poszczuł na nią psa…
Czasem po tekście widać, że autor opisuje pewne szczegóły dopiero wtedy, kiedy zaczynają mu być potrzebne, nie zwracając uwagi na logikę poprzedzających wydarzeń. W skrajnych przypadkach autorzy potrafią nawet opisać idącą postać, która dopiero po chwili otwiera oczy i okazuje się, że są one jakiegoś niezwykłego koloru, lub odwrotnie – opisać postać włącznie z kolorem oczu, po czym poinformować czytelnika, że ona śpi…
Przyjrzyjmy się następującej scenie:
Przykład 2:
Jaś i Małgosia ukryci za krzakami patrzyli, jak przez step biegnie ku nim przerażający ogr, ścigany przez psy gończe i kilkunastu konnych, którzy niemal następowali mu na pięty, zasypując gradem strzał. Potwór, ubrany tylko w obszarpaną przepaskę biodrową, opędzał się od psów, chwytając je potężnymi rękami i miażdżąc jak zabawki.
Nagle ciśnięta celnie włócznia utkwiła w karku ogra. Zaryczał i zamachnął się maczugą, ale niecelnie. Druga włócznia utkwiła mu w gardle. Upadł martwy, niemal przygniatając Jasia. Jeźdźcy zbliżyli się galopem i po kilku chwilach otoczyli ścierwo. Ich dowódca, jadący na mumakilu, wydał radosny okrzyk.
Ogr chwyta psy obiema rękami, nie ma tu ani słowa o żadnej maczudze. Jest ubrany tylko w przepaskę, więc nigdzie jej nie schował, nie mówiąc już o tym, że przeszkadzałaby mu w biegu. Wygląda na to, że ogr niczym królik Bugs w kreskówce potrafi dowolne przedmioty wyciągnąć z… hmm, no, zza pleców. Dla odmiany jeźdźcy najpierw „niemal następują mu na pięty”, czyli są dosłownie kilka metrów za nim, a kiedy pada, „przybliżają się galopem i po kilku chwilach otaczają”, co już oznacza odległość metrów kilkudziesięciu. O pojawiającym się jak z nieba mumakilu nawet nie wspomnę…
Poprawione:
Jaś i Małgosia ukryci za krzakami patrzyli, jak przez step biegnie ku nim przerażający ogr, ścigany przez psy gończe i kilkunastu konnych, dowodzonych przez mężczyznę na mumakilu. Jeźdźcy niemal następowali ogrowi na pięty, zasypując go gradem strzał. Potwór, ubrany tylko w obszarpaną przepaskę biodrową, jedną ręką opędzał się maczugą od psów, drugą chwytał je, miażdżąc jak zabawki.
Nagle ciśnięta celnie włócznia utkwiła w karku ogra. Zaryczał i niecelnie zamachnął się maczugą. Druga włócznia utkwiła mu w gardle. Upadł martwy, niemal przygniatając Jasia. Jeźdźcy otoczyli ścierwo, a ich dowódca wydał radosny okrzyk…
« 1 2 3 4 5 7 »

Komentarze

« 1 2 3
28 VII 2015   22:13:23

Bardzo fajny, pomocny poradnik, ale nie podoba mi się ta twoja krytyka pod każdym tekstem innych autorów. Pomijając bardzo przydatny i chyba najlepszy poradnik jaki znalazłem.

02 X 2015   22:13:02

Jeśli o opisy postaci rzecz idzie, to w obie strony nie można przeginać. Na przykład wczesny Parnicki (późny opisy darował sobie w ogóle, konstruując powieści wyłącznie z dialogów) potrafił przez 20 stron trzymać w tajemnicy wiek bohatera, by po kolejnych pięćdziesięciu poinformować, że jest np. rudy (a dodajmy, że bynajmniej nie chował on przez ten cały czas głowy pod czapką). Nieco to denerwujące dla czytelnika, który sobie już zdążył powoli wyrobić w wyobraźni jakiś wizerunek postaci. Więc o ile nie nie należy przesadzać z rozbudowanymi opisami, to lepiej wszelkie najważniejsze informacje rzucić w miarę od razu.

16 X 2015   01:04:45

@Wołodyjowski
Dlaczego ci się nie podoba krytyka? Szczególnie, że jest to konstruktywna krytyka. Osobiście chciałbym mieć kogoś, kto mógłby mi po prostu palcem wskazać i powiedzieć 'o, tutaj to zmaściłeś', prosto z mostu, bo wiem, że to dobre. Poradnik ciekawy, dopiero zacząłem czytać i już wiem, że mi da mi do myślenia i pomoże. Co najważniejsze z rzeczywistymi przykładami.

11 XII 2015   10:17:22

Szukałam czegoś, z kim mogłabym się podzielić swoją wiedzą i umiejętnościami w prozie poetyckiej, opowiadaniach itp. Od początkującej do coraz głębszej wiedzy. Długo myślałam co mam zrobić z moim talentem i pasją. Szukam jakiś rad na temat gdzie mogłabym poszerzać swoją wiedze. Jakaś srona internetowa, kółko poza wychodzeniem z domu. Jeśli ktoś jest zainteresowany proszę pisać na onet.poczta, e-mail: * kamila.boruslawska615@vp.pl * .

25 I 2018   00:59:19

Nie twierdzę, że to jest złe, wręcz przeciwnie, ale jak dla mnie to trochę za ostro.

25 I 2018   10:50:12

Czy ja wiem... Nie wydawało mi się, gdy czytałam. Zapada w pamięć, a przykłady są obrazowe.

19 IX 2021   22:35:02

Świetny, pouczający tekst. Wiele mi wyjaśnił i mam nadzieje, że od teraz będę zwracał większą uwagę, na to, co piszę. Ubawiłem się, przeglądając ilustrację - dobry pomysł, by urozmaicić lekturę. Dziękuje również, za propozycję lektur, do zapoznania.
Pozdrawiam.

« 1 2 3

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Listopad 2021
Esensja

30 XI 2021

Na coraz dłuższe wieczory proponujemy lekturę naszych listopadowych recenzji.

więcej »

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
Marcin Knyszyński

28 XI 2021

Chuck Palahniuk zakończył „Opętanymi” swą nieformalną trylogię grozy, na którą składa się jeszcze „Kołysanka” i „Dziennik”. Groteska i surrealizm, jako podstawowe środki wyrazu autorskiej myśli przewodniej, doprowadzone są tutaj do granicy, za którą czai się makabra i tak zwany horror cielesny. Palahniuk wytacza na czytelnika, jak do tej pory, najcięższe działa, zarówno estetyczne jak i formalne, tworząc współczesny Dekameron, zbiór wielce kontrowersyjnych i obrazoburczych opowieści o życiowych (...)

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
Mieszko B. Wandowicz

25 XI 2021

Całkiem możliwe, że trzema najwybitniejszymi polskimi filozofami XX wieku byli pisarze, którzy teoretycznie — zwłaszcza akademicko — filozofią się nie parali. Pierwszy z nich, Bolesław Leśmian, to — skoro użyć określenia z jego wiersza „Srebroń” — „niepoprawny istnieniowiec”: kunsztownie krążył meandrami bycia i niebycia. Drugi, Czesław Miłosz, okazał się wielkim teologiem. Trzeci był najbardziej wszechstronny, próbując, poza wszystkim innym, rozpoznać „Głos Pana”.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Szekspir w parku, metro w likwidacji
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Moja wielka, grecka tragedia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Siła pustyni dla początkujących
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oboje nie cierpią osób, którym są poślubieni
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj… : Wehikuły czasu
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Smętne miny tygrysicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skojarzenia to przekleństwo, lecz możemy dziś dać głowę…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ona jest jak wybielacz do duszy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ten wrażliwy, ten bojowy i ta trzecia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Marvel w sosie dostojewskim, czyli co się stało w Budapeszcie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.