Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Stulecie Stanisława Lema: Świadomość jako błąd

Esensja.pl
Esensja.pl
„Na początku była ciemność i zimne płomienie, i huk przeciągły…” – tak zaczyna się jedno z najważniejszych opowiadań Stanisława Lema. Tekst ten, opublikowany pierwotnie w magazynie „Kultura” w 1974 roku, zaczyna się podobnie jak słynny, wydany rok wcześniej, „Robot” Adama Wiśniewskiego-Snerga. Z otchłani pustki i niebytu na światło dzienne wydostaje się świadomość – narrator(ka), początkowo używając(y/a) dukajopodobnej koniugacji (byłom!), stopniowo nabiera konkretnych kształtów, aby ostatecznie, po nadejściu „przypływu płci”, zaprezentować się czytelnikowi jako kobieta, żyjąca na królewskim dworze, jakby wyjętym prosto z „Cyberiady”.

Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Świadomość jako błąd

„Na początku była ciemność i zimne płomienie, i huk przeciągły…” – tak zaczyna się jedno z najważniejszych opowiadań Stanisława Lema. Tekst ten, opublikowany pierwotnie w magazynie „Kultura” w 1974 roku, zaczyna się podobnie jak słynny, wydany rok wcześniej, „Robot” Adama Wiśniewskiego-Snerga. Z otchłani pustki i niebytu na światło dzienne wydostaje się świadomość – narrator(ka), początkowo używając(y/a) dukajopodobnej koniugacji (byłom!), stopniowo nabiera konkretnych kształtów, aby ostatecznie, po nadejściu „przypływu płci”, zaprezentować się czytelnikowi jako kobieta, żyjąca na królewskim dworze, jakby wyjętym prosto z „Cyberiady”.

Z okazji setnej rocznicy urodzin Stanisława Lema prezentujemy cykl tekstów poświęconych jego twórczości oraz ekranizacjom i adaptacjom powieści i opowiadań słynnego pisarza.

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Narratorka ma problemy z pamięcią – mówi, że jest „hrabianką Tlenix, Duenną Zoroennay, młodą Wirginią, osieroconą w zamorskim kraju Langodotów przez ród walandzki”. To kompletne pomieszanie z poplątaniem sugeruje, że rzeczone wspomnienia prawdopodobnie zostały narratorce zaszczepione w procesie jej „narodzin” – a ona sama uczy się dopiero świata pełnego znaczeń. Ten atakuje bodźcami, nadmiarem pytań i skąpi odpowiedzi. Nauka idzie nad wyraz gładko – wiedza, którą „nabywa” narratorka jest tu raczej wyzwalana przez pewien program, instruktaż zapisany wcześniej w jej umyśle i nie powstaje na bazie doświadczeń oraz interakcji z otoczeniem. Istota bierze udział w balu na królewskim dworze, gdzie poznaje pewnego mężczyznę o imieniu Arrhodes. I tu znowu odzywa się dziwne, wewnętrzne uwarunkowanie – narratorka nie może oprzeć się pewnemu przyciąganiu, które uporczywie kieruje ją w stronę mężczyzny.
Prawda wychodzi na jaw bardzo szybko. Narratorką jest „maszyna katowska” – robot ukryty w „ciele” pięknej kobiety, którego zadaniem jest wykonanie programu, czyli zabójstwo Arrhodesa, niewygodnego opozycjonisty. Pościg za nim staje się najważniejszym (bo jedynym) celem „życia” maszyny. Okazuje się jednak, że działanie sztucznej istoty, świadomej swego istnienia i jego natury, wychodzi poza pierwotne założenia twórców. Maszyna zaczyna zastanawiać się co by się stało (i czy w ogóle jest to możliwe), gdyby nie wykonała programu, czyli złamała swe uwarunkowanie. Pojawia się wolność niechciana i mimowolna – taka, która wręcz zniewala pokusą sprzeciwu ustanowionemu programowi. Wolność jest tu niewygodnym brzemieniem, ale jednocześnie symbolem „człowieczeństwa” kiełkującego w trzewiach maszyny – sprzeciw wobec wydanych rozkazów jest cechą typowo ludzką.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Maska” jest opowieścią o dramacie istoty zmagającej się ze świadomością własnej podległości niezidentyfikowanemu bytowi (programowi) pozostającemu poza zasięgiem jej poznania. Istota owa trzyma się jednocześnie kurczowo własnego „ja”, własnej świadomości faktu zniewolenia – co jest swego rodzaju paradoksem, gdyż potencjalny brak jaźni byłby przecież w tym przypadku zbawieniem. Lem pisał o maszynie, ale możemy przyjąć, że pisał również o człowieku. Bo w ostatecznym rozrachunku czym człowiek różni się od narratorki opowiadania? On też ma swoje pierwotne „rozkazy” – uwarunkowania, nieokiełznane instynkty i popędy, które dopiero świadomość bierze w karby i pozwala zatrzymać się w pół kroku. Innym słowy - pozwala zrezygnować z działania instynktownego na rzecz w pełni przemyślanego i poprzedzonego procesem decyzyjnym. Istnieje błąd w naszym „programie” – jedni nazwą go świadomością, inni duszą. Umiemy samodzielnie wyciągać wnioski, podejmować decyzje, patrzeć krytycznie na otaczający nas świat i myśleć abstrakcyjnie.
Jest jednak jeszcze druga strona medalu – szukamy ciągle odpowiedzi na dręczące nas pytania dotyczące naszej natury, sensu naszego istnienia, prawdy o nas samych. Poszukiwania te skazane są z góry na porażkę, bo odpowiedzi poznać możemy tylko wychodząc poza własne ograniczenia. A to jest niemożliwe. Gramy zatem, i grać będziemy, w grę bez nadziei na wygraną – a robimy to w pełni świadomi tego faktu.
koniec
5 października 2021

Komentarze

06 X 2021   11:56:24

Jak dla mnie świetna literatura. Z niesamowitym klimatem.
Zastanawia mnie jednak sposób myślenia grafika, który na na przedstawionej okładce sportretował "przebizadka uporka" z Cyberiady

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Listopad 2021
Esensja

30 XI 2021

Na coraz dłuższe wieczory proponujemy lekturę naszych listopadowych recenzji.

więcej »

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
Marcin Knyszyński

28 XI 2021

Chuck Palahniuk zakończył „Opętanymi” swą nieformalną trylogię grozy, na którą składa się jeszcze „Kołysanka” i „Dziennik”. Groteska i surrealizm, jako podstawowe środki wyrazu autorskiej myśli przewodniej, doprowadzone są tutaj do granicy, za którą czai się makabra i tak zwany horror cielesny. Palahniuk wytacza na czytelnika, jak do tej pory, najcięższe działa, zarówno estetyczne jak i formalne, tworząc współczesny Dekameron, zbiór wielce kontrowersyjnych i obrazoburczych opowieści o życiowych (...)

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
Mieszko B. Wandowicz

25 XI 2021

Całkiem możliwe, że trzema najwybitniejszymi polskimi filozofami XX wieku byli pisarze, którzy teoretycznie — zwłaszcza akademicko — filozofią się nie parali. Pierwszy z nich, Bolesław Leśmian, to — skoro użyć określenia z jego wiersza „Srebroń” — „niepoprawny istnieniowiec”: kunsztownie krążył meandrami bycia i niebycia. Drugi, Czesław Miłosz, okazał się wielkim teologiem. Trzeci był najbardziej wszechstronny, próbując, poza wszystkim innym, rozpoznać „Głos Pana”.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

„W zeszłym roku nie miałem wakacji”
— Joanna Kapica-Curzytek

Esensja czyta: Wrzesień 2013
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Alicja Kuciel, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka

Panie Stanisławie, Mrogi Drożku!
— Marcin T.P. Łuczyński

Esensja czyta: Kwiecień-czerwiec 2010
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Social-fiction
— Daniel Markiewicz

Dialogi
— Janusz A. Urbanowicz

Tegoż autora

Hellboy młodzieńczy
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: A jednak potknięcie
— Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Oto ciała ich
— Marcin Knyszyński

Komiks skrojony na miarę
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Kontrowersyjny chromosom
— Marcin Knyszyński

Klisze? I co z tego?
— Marcin Knyszyński

W stepie szerokim
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Listopad 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Magia, komputery, mordobicie
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.