Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Wyimki z filozofii: Słowa Petrycego

Esensja.pl
Esensja.pl
„Etyka nikomachejska” Arystotelesa jest dla wielu najważniejszym starożytnym dziełem dotyczącym tego, jak żyć dobrze. Jak, stając się dzięki temu człowiekiem szczęśliwszym, wypracowywać i szlifować swoje cnoty. (Jeszcze niedawno ten ostatni wyraz przywoływał sporo więcej skojarzeń niż dzisiaj, co w filozofii nadal często obowiązuje — niechby co niektórzy niezbyt mądrzy urzędnicy starali się to zepsuć). Nie o niej jednak będzie mowa.

Mieszko B. Wandowicz

Wyimki z filozofii: Słowa Petrycego

„Etyka nikomachejska” Arystotelesa jest dla wielu najważniejszym starożytnym dziełem dotyczącym tego, jak żyć dobrze. Jak, stając się dzięki temu człowiekiem szczęśliwszym, wypracowywać i szlifować swoje cnoty. (Jeszcze niedawno ten ostatni wyraz przywoływał sporo więcej skojarzeń niż dzisiaj, co w filozofii nadal często obowiązuje — niechby co niektórzy niezbyt mądrzy urzędnicy starali się to zepsuć). Nie o niej jednak będzie mowa.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Są trzy podręczniki języka polskiego, do których jestem szczególnie przywiązany. Żaden z nich zresztą teoretycznie nie należy do tej kategorii. Pierwszy — zacznę od najnowszego — to „Etymologiczny słownik języka polskiego” Andrzeja Bańkowskiego z 2000 roku. Szkoda, że powstały tylko dwa tomy z planowanych trzech; a stało się tak najpewniej z powodu pewnego przewrażliwienia: zarówno krytyków, jak i samego autora, oraz ze względu na obawy PWN-u. Ci pierwsi, jakkolwiek czcigodni: dla przykładu profesor Jadwiga Puzynina, obrazili się na niebłahe poczucie humoru; dopatrywali się nawet — a raczej: z większą dociekliwością niż czegokolwiek innego — antysemityzmu w części wstępu, którą bodaj każdy co uważniejszy czytelnik powinien uznać za zwrócenie uwagi na korzystny wpływ, jaki Żydzi mieli na Polskę od czasów Kazimierza Wielkiego. Bańkowski obraził się na nich, a przestraszone wydawnictwo zrezygnowało z trzeciego tomu. I oto słownik kończy się na literze P. (O anty-semityzmie zresztą autor wspominał, a to zarówno ze swoją swadą, jak i z etymologicznym zacięciem, polegającym tyleż na spekulacjach i poszerzaniu przestrzeni wyobrażeń, ile na żartobliwości — którą jednak, podobnie jak rozróżnienie między gdybaniami i uzasadnionymi tradycyjnym językoznawstwem twierdzeniami, łatwo rozpoznać. „Jeśli tych pasterzy — pisał w nawiązaniu do potopu — co uciekli przed wielką wodą na zachód, nazwano Semitami, to tych, co uciekli przed nią na wschód, należy nazwać Antysemitami, zastosowawszy greckie anti w jego pierwotnym znaczeniu lokacyjnym: ‘naprzeciwko, na drugim, przeciwległym brzegu (wody)’, podobnie jak w utworzonym od Arktyka nazwie Ant-arktyka”). Bańkowski, zwłaszcza w hasłach łączących się z istnieniem, szukał ontologii, proponując nieużywane formy; i jakby pokazując — a może przypisuję mu własne przeświadczenie — że słów nie należy wymyślać, należy je tylko odkrywać, nawet te przez nikogo dotąd nie dostrzeżone: że prawdziwie istnieją tylko te, które zgodne są z logiką (logikami) danego języka.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Drugi podręcznik to „Wstępna nauka języka greckiego” Mariana Goliasa. Co do mnie, mam wydanie drugie z 1929 roku; kolejne odsłony, nieco pozmieniane, wychodziły nawet pod koniec XX wieku. Dzisiaj jednak owa książka nieraz uznawana jest za anachroniczną i odstawiana przez filologów klasycznych do piwnic. Zawiera ona krótkie greckie preparacje, polskie zdania do przetłumaczenia na starożytną mowę Hellenów, a także — a może przede wszystkim, skoro zajmują więcej niż same teksty — ich objaśnienia: deklinacje i koniugacje oraz związane z poszczególnymi punktami słowniczki. Czy da się z Goliasa nauczyć dobrze tego, co teoretycznie jest jego celem? Nie wiem; wielu twierdzi, że nie. Sam mam wrażenie, że pomógł mi bardziej niż podręczniki współczesne, ale też moja wiedza jest nikła. Dla mnie jednak rzecz w tym, czego można się z niego dowiedzieć o polszczyźnie. Po pierwsze zaś jest ona we „Wstępnej nauce…” bardzo staranna i to raczej w niespotykanym aktualnie stylu. Po wtóre, sporo w niej przysłówkowych imiesłowów uprzednich, z których dzisiaj, straciwszy do nich należny im szacunek, korzysta się coraz rzadziej. Po trzecie wreszcie — co najważniejsze — zjawiają się w niej formy współcześnie przebrzmiałe, zapomniane, a przydatne w myśleniu: wszak myślimy językiem. Mój ulubiony przykład pochodzi z czytanki 103. — ‘ἀγαστός, ἡ, ὀν [agastos, he, on]’ znaczy: ‘podziwienia godny’. Nie „podziwu”, nie „podziwiania”, ale właśnie „podziwienia”, w aspekcie dokonanym. A skoro możliwy jest nie tylko odczłowieczony podziw czy nieokreślone (nieokreślające) podziwianie, lecz także podziwienie z całą swoją przesądzającą, władczą ostatecznością, to wolno podejrzewać, że podobna podziwić coś do końca, podziwem zamknąć i określić. Do końca — czyli jak? Co przydarza się podziwionemu obiektowi? To niejasne. Może podziwienie (stanie się podziwionym) jest jakimś spełnieniem, wówczas podobna byłoby zostać podziwionym, jak wskazywałaby definicja, w pełni, ale może więcej tu destrukcji, jakiejś wysysającej siły — wtedy podziwiałoby się, by podziwić do cna, doszczętnie, nawet wniwecz. Wyobrażam to sobie: podziwiam zdanie, utwór lub smukłą harfiarkę, aż nic nie pozostanie: ani kropka, ani nuta czy struna, ani jeden z długich, miedziano-kasztanowych włosów. Przerażające i fascynujące.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Trzeci podręcznik języka polskiego, którym się zachwycam — i pierwsza przyczyna powstawania tej notatki — zaistniał dużo wcześniej, bo na początku XVII wieku, pod koniec życia Sebastiana Petrycego z Pilzna. Przede wszystkim zresztą lekarza, nie zaś filozofa. Ów powód, co jest bodaj wyjaśnieniem tutejszego leadu, to „Przydatki do Etyki Arystotelesowej”, ściśle związane z jego tłumaczeniem pierwszych pięciu ksiąg — dalsze części, wbrew zamiarom, się nie pojawiły. Dzisiaj, choć napisana prosto, nie jest to lektura łatwa, nawet przy uwspółcześnionej pisowni; ale, jak zauważył Petrycy w uwadze skierowanej na początku do czytelników, „trudne rzeczy piękne i pochwały godne”. Tak czy owak, ze względu na czy to jasność treści, czy to pewną skromność, a także płynność tekstu, przy lekkim wysiłku podstawowe zrozumienie „Przydatków…” wymaga mniej, niż mogłoby się wydawać, kiedy pomyśleć o oddalonej często od naszych czasów składni. Sądzę, że wolno stwierdzić, iż nieraz zdarzają się dzieła dziewiętnastowieczne, które za sprawą niedzisiejszego stylu odczytać niewprawionym trudniej niż pracę Petrycego. Niemniej wyimek, który najbardziej lubię, nie należy do głównej części pracy, ale do dodatków. To tabela, inspirująca tyleż językowo, co — jak zawsze język — filozoficznie. Pozwolę sobie przytoczyć ją w całości.

TABLICA CNÓT I POBOKÓW WYSTĘPNYCH

Poboki występne w zbytku:Śrzodki, mierności, w których cnoty są:Poboki występne w niedostatku:
głupie bezpieczeństwo, śmiałość, przewaga nieprzystojnaMĘSTWO:
mierność w bojaźni i w ufności abo śmiałości
gnuśność, lenistwo, bojaźń
niewstrzymięźliwość, cielesna rozpustaWSTRZYMAWAŁOŚĆ:
mierność rozkoszy i bólu, przystojne używanie rozkoszy
nieczułość, niedbanie o rozkoszy
marnotratstwo, leda jakie szafowanie pieniędzySCZODROŚĆ:
mierność w szafowaniu i braniu pieniędzy
skępstwo
rozrzutnośćWIELMOŻNOŚĆ:
mierność w wielkich nakładziech czynieniu na rzeczpospolitą
zmiendactwo
duma, nadętość, zbytnie staranie o powagęGODNOŚĆ:
mierność w staraniu się o czci równe
podłomyślność, niedbanie o swój honor
łapactwo urzędów, nadętość, dumaSPANIAŁOŚĆ:
mierność w staraniu się o czci wielkie
depczycześć, wzgarda
zapalczywość, porywczość, gniewliwośćRZEŹWOŚĆ:
mierność gniewu, przystojne gniewanie
głupia układność
szyderstwo, oszustwoDWORSTWO, ŻARTOBLIWOŚĆ:
mierność w rozmowach i sprawach żartobliwych
prostactwo
łeż, chełpliwość, przypisywanie sobie i inszym czego niemaszPRAWDA, SCZEROŚĆ:
w rozmowie, która się nas tknie i inszych, mierność
obłuda, zatajenie prawdy, zamilczenie co jest, umknienie tego, co jest
pochlebstwo dla pożytku, głupia ludzkość bez przyczynyUDATNOŚĆ, LUDZKOŚĆ:
przyjaźń, mierność w sprawach pospolitych i obcowaniu z ludźmi
surowość, nieprzyjemność do ludzi
niewstyd, przetarte czołoWSTYD, WSTYDLIWOŚĆ:
żałość z jakiej nieprzystojności
wstyd chłopski, gdy się wszystkiego wstydamy
radość z sczęścia złych ludziNEMESIS:
boleść i żal dla dobrego powodzenia złych ludzi i niegodnych
zazdrość, która boleje z dóbr ludzi tak dobrych, jako złych
nieżyczliwość, niechęć, gdy się kto raduje z sczęścia dobrychRADOŚĆ Z SCZÉŚCIA
dobrych ludzi
niedbalstwo cudzego sczęścia
Warto pomyśleć przy pomocy kilku przynajmniej spośród tych wyrażeń. Można zauważyć „mierność”: przypomnieć sobie, że etymologicznie ma w sobie ona nade wszystko właściwą miarę, wiążącą się, owszem, z powściągliwością, ale — jak podpowiada Bańkowski — pejoratywna bywała, pod francuskim wpływem, dopiero od drugiej połowy XIX wieku. Są wszelako przykłady ciekawsze. Jeden z moich ulubionych to „wstrzymawałość”, czyli „mierność w rozkoszy i bólu, przystojne używanie rozkoszy”. Tu zwraca uwagę i aż kusi, żeby go rozważyć, jeden z poboków występnych w niedostatku: „niedbanie o rozkoszy”. W istocie — dobrze pamiętać, że przyjemności zaniedbywać się nie godzi. Najbardziej jednak lubię „rzeźwość”: „mierność gniewu, przystojne gniewanie”. Innymi słowy: gniew, ale tylko słuszny; mistrzostwo w gniewie; oto sztuka: gniewać się tak, jak należy i kiedy należy. Nader chętnie przywróciłbym to słowo polszczyźnie; wydaje mi się bardzo potrzebne. Żeby zaś już zakończyć, wspomnę o dwu pobokach występnych w zbytku. W sporą radość wprawiają mnie hasła „głupie bezpieczeństwo”, a zwłaszcza „głupia ludzkość bez przyczyny”. Na ileż ciekawych sposobów da się je zinterpretować, jeżeli nie zważyć za bardzo na kontekst!
I jeszcze zagadka dla ewentualnych Czytelników: z którym współczesnym wyrazem wiąże się „przetarte czoło”?
koniec
24 października 2021

Komentarze

24 X 2021   16:13:28

Bezczelność?

25 X 2021   11:52:58

Świadoma "rogacizna"?

25 X 2021   16:06:22

Też pomyślałam o bezczelności, zresztą to pasuje do kontekstu.

25 X 2021   20:26:33

Podpowiedź: kiedy poznałem Petrycego, bezczelność zdawała mi się zbyt podejrzana, niczym etymologia ludowa, potem jednak przyjąłem, że tak być musi. Niesłusznie.

@freynir — nie do końca wiem, co masz na myśli — jakkolwiek mam pewne przypuszczenia — ale jestem praktycznie pewien, że to nie to :>

26 X 2021   16:07:03

To może bezeceństwo, ale w rozumieniu Doroszewskiego?

28 X 2021   12:04:05

Żadnych bez! Podpowiedź druga: to, co przed stuleciami w pewnym tłumaczeniu pewnego dzieła zwane było przetartym czołem, w nowym tłumaczeniu zwane jest czołem twardym.

28 X 2021   12:31:22

Coś związanego z uporem, zawziętością?

(inna sprawa, że bezczelność zdawała mi się pasować do tej skali, skoro szukamy przeciwieństwa do nadmiernego wstydu i służalczości)

28 X 2021   17:16:40

Czelność? W końcu to chyba miało być z grubsza przeciwieństwo wstydu, czy coś...

28 X 2021   19:11:27

Zarówno czelność, jak i bezczelność mają, owszem, z tym jakiś związek. Najlepiej bodaj mówić o przesadnych oporności albo upartości; patrz BJW, Ez 3,7: „Lecz dom Izraelów nie chcą cię słuchać, iż mnie słuchać nie chcą: bo wszytek dom Izraelów jest przetartego czoła i twardego serca”. (Tu przyznaję się do przeklawiaturzenia post wyżej: twarde/zatwardziałe serce pozostało, czoło w Biblii Tysiąca Błędów jest oporne).

Myślę tak czy owak, że Beatę wolno uznać za zwyciężczynię; jako nagrodę przekazuję Ci swoją RADOŚĆ Z SCZÉŚCIA dobrych ludzi ;-)

29 X 2021   00:57:32

Kłaniam się i dobre życzenia posyłam!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
Marcin Knyszyński

28 XI 2021

Chuck Palahniuk zakończył „Opętanymi” swą nieformalną trylogię grozy, na którą składa się jeszcze „Kołysanka” i „Dziennik”. Groteska i surrealizm, jako podstawowe środki wyrazu autorskiej myśli przewodniej, doprowadzone są tutaj do granicy, za którą czai się makabra i tak zwany horror cielesny. Palahniuk wytacza na czytelnika, jak do tej pory, najcięższe działa, zarówno estetyczne jak i formalne, tworząc współczesny Dekameron, zbiór wielce kontrowersyjnych i obrazoburczych opowieści o życiowych (...)

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
Mieszko B. Wandowicz

25 XI 2021

Całkiem możliwe, że trzema najwybitniejszymi polskimi filozofami XX wieku byli pisarze, którzy teoretycznie — zwłaszcza akademicko — filozofią się nie parali. Pierwszy z nich, Bolesław Leśmian, to — skoro użyć określenia z jego wiersza „Srebroń” — „niepoprawny istnieniowiec”: kunsztownie krążył meandrami bycia i niebycia. Drugi, Czesław Miłosz, okazał się wielkim teologiem. Trzeci był najbardziej wszechstronny, próbując, poza wszystkim innym, rozpoznać „Głos Pana”.

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: List znad Oceanu
Beatrycze Nowicka

18 XI 2021

Z okazji cyklu artykułów poświęconego twórczości Lema nadrobiłam zaległości i przeczytałam „Solaris”. Teraz dzielę się refleksjami.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.