Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Chuck Palahniuk
‹Rozbitek›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRozbitek
Tytuł oryginalnySurvivor
Data wydania25 maja 2017
Autor
PrzekładLech Jęczmyk
Wydawca Niebieska Studnia
ISBN978-83-60979-52-5
Format302s. 125×195mm
Cena38,90
Gatunekmainstream
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

W podziemnym kręgu: „Wolność”

Esensja.pl
Esensja.pl
„Rozbitek” Chucka Palahniuka to jego druga opublikowana powieść, choć napisał ją jako trzecią. Autor, jeszcze przed „Fight Club”, stworzył „Niewidzialne potwory” – nie znalazły wtedy wydawcy jako zbyt kontrowersyjne. „Rozbitek” to długa tyrada narratora opanowanego życzeniem śmierci, druga runda walki Palahniuk kontra ogłupiałe pokolenie X. Cegiełka, która ugruntowała pozycję autora w literackim świecie i otworzyła w końcu drogę „Potworom”, wydanym pół roku później. Zatem „Survivor”. Jak tłumaczyć – życiowy rozbitek czy ostatni ocalony?

Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: „Wolność”

„Rozbitek” Chucka Palahniuka to jego druga opublikowana powieść, choć napisał ją jako trzecią. Autor, jeszcze przed „Fight Club”, stworzył „Niewidzialne potwory” – nie znalazły wtedy wydawcy jako zbyt kontrowersyjne. „Rozbitek” to długa tyrada narratora opanowanego życzeniem śmierci, druga runda walki Palahniuk kontra ogłupiałe pokolenie X. Cegiełka, która ugruntowała pozycję autora w literackim świecie i otworzyła w końcu drogę „Potworom”, wydanym pół roku później. Zatem „Survivor”. Jak tłumaczyć – życiowy rozbitek czy ostatni ocalony?

Chuck Palahniuk
‹Rozbitek›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRozbitek
Tytuł oryginalnySurvivor
Data wydania25 maja 2017
Autor
PrzekładLech Jęczmyk
Wydawca Niebieska Studnia
ISBN978-83-60979-52-5
Format302s. 125×195mm
Cena38,90
Gatunekmainstream
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Powieść ta jest spowiedzią życia, zapisaną na rejestratorze parametrów lotu samolotu Boeing 747, zmierzającego do Sydney. Samolot leci bez pasażerów, wysadzonych wcześniej bezpiecznie na lotnisku i bez pilota, który salwował się ucieczką. Na pokładzie jest tylko jeden osobnik i to jego historii słuchamy. Na autopilocie i resztkach paliwa, odrzutowiec zmierza w kierunku swego przeznaczenia, czyli spektakularnej katastrofy. Pozostaną z niego tylko płonące zgliszcza i czarna skrzynka. Czyli po raz drugi Chuck Palahniuk stawia nas w punkcie kulminacyjnym już na początku i powoli objaśnia, co spowodowało, że bohater znalazł się w tak ekstremalnej sytuacji.
Narrator, Tender Branson, to członek pewnej sekty odizolowanej od reszty świata, nazywanej w powieści „Wyznawcami” (Tender to nie imię, to stopień w hierarchii sekty). Jako że nie jest pierworodnym, przechodzi od urodzenia specjalistyczne szkolenie. Przez połowę czasu studiuje Biblię, a resztę czasu kształci się na lokaja, kucharza, ogrodnika i sprzątaczkę. Wszystko po to, aby w wieku siedemnastu lat ruszyć w świat i zdobyć pracę w domu bogatych, zblazowanych ludzi, duchowych krewniaków głównego bohatera „Fight Club”. Odpowiednio wyszkolony „Tender” jest specem od gotowania, sprzątania, dbania o przydomowe ogrody, które muszą być piękne, choć nikt się nimi nie interesuje oraz jest ostateczną wyrocznią w tematach restauracyjnego savoir-vivre’u. Cały zarobek zobowiązany jest wysyłać Starszym Wyznawcom, sam za to utrzymywany jest z budżetu Rządowego Programu Ochrony Ocalałych. Narrator opowiada o swoich pustych jak bęben maszyny losującej pracodawcach, o swoim antytelefonie zaufania dla samobójców, poprzez który namówił pewnego mężczyznę do odebrania sobie życia, o siostrze owego mężczyzny, którą poznał przy grobie swej „ofiary” i w końcu o tym, jak wpadł w tryby maszyny show-biznesu. Dlaczego ostatni ocalony? Po sześciu latach od opuszczenia murów sekty, narrator dowiaduje się, że przestała ona istnieć, wszyscy popełnili samobójstwo. Teoretycznie jest wolny.
„Rozbitek” to powieść bardzo podobna do „Fight Club”, zarówno pod względem fabuły, konstrukcji jak i autorskiej filozofii. Narracja jest skrótowa, teledyskowa, poszarpana, niechronologiczna. Tym razem jednak, zupełnie po houellebecqowsku, Palahniuk jest jeszcze większym pesymistą i nie próbuje już podrywać czytelnika do walki (ma inną propozycję). Powieść jest sfabularyzowaną egzemplifikacją tezy o złudzeniu wolności i samooszustwie ludzkości. Poszerza jednocześnie krytyczne spojrzenie Palahniuka na pokolenie X, jest uogólnioną wersją szczególnej teorii z pierwszej powieści.
Więc o co chodzi z tą wolnością? Wiemy już, że pokolenie japiszonów, tak mocno spoliczkowane w „Fight Club”, to społeczeństwo znerwicowane, próżne i opętane błyskotkami rozpędzonej nowoczesności. Zniewolone sztywnym codziennym grafikiem, trwa w sztucznej kreacji nazywanej luksusowym życiem, które nie spełnia i nigdy nie spełni ich wygórowanych oczekiwań. W „Rozbitku” idziemy dalej, obserwujemy świat oczyma osoby spoza tego kręgu, będącej jednak blisko tego całego chorego, popieprzonego towarzystwa. Narrator obserwuje ich moralną degrengoladę, zupełnie bez emocji opowiadając historie o tym, jak uczy swego nowobogackiego pracodawcę poprawnie jeść ostrygi, jak kupuje prezenty z okazji tego cholernego Dnia Matki, bo jego przełożeni nie pamiętają o rodzicach, jak zbiera szkło potłuczone podczas wieczornej kłótni, wywabia plamy z krwi lub spermy z markowego, drogiego dywanu a plamy łez z poduszek.
I tu zróbmy ideowy zoom wsteczny, spójrzmy szerzej. Bo o innych wolnościach jest też mowa. Narrator był zniewolony fizycznie i psychicznie do siedemnastego roku życia, każdy dzień zorganizowany był pod dyktando sekty. Wydawać by się mogło, że wyzwolenie z sideł tak ortodoksyjnego kultu jak Wyznawcy, nie może wrzucić człowieka z deszczu pod rynnę. Narrator jest w końcu wolny, może robić co mu się żywnie podoba, ale przebywając poza sektą szuka znowu jakichś organizujących zasad. Świat, gdzie wszystko jest dopuszczalne i potencjalne, go mierzi. To nieskończenie relatywne miejsce, gdzie nie ma nieba, nie ma piekła a wszystko jest możliwe, daje mu wolność – ale wolność niechcianą od której ucieka. Mimo iż znany jest mu fakt, że był zaprogramowany przez całe życie, prawdziwa wolność przyprawia go o zgryzotę, bo nie ma nikogo kto poprowadzi go za rękę. Więc pozwala pomiatać sobą zarówno swoim pracodawcom jak i agentowi reklamowemu, który chce z niego zrobić nowego mesjasza, gwiazdę telewizji. Mesjasza, który ma poderwać i zniewolić (znowu) tłumy. Mesjasza sztucznego, zaprogramowanego, będącego przedmiotem w rękach show-businessu. Wszystko co ubiera jest starannie zaprojektowane na wywołanie efektu, każdy „fakt” z przeszłości sfabrykowany, każda zmarszczka napompowana botoksem, każdy tekst wcześniej przygotowany, każdy gest wyreżyserowany, każda minuta zaplanowana. Wszystko dla pieniędzy, dla ubrania słowa wolność w cudzysłów. Bo przecież także jego wyznawcy są „wolni” a nie wolni, zawsze łatwiej wpływać na wolność innych niż oprzeć się takiemu wpływowi. Ludzie chcą, aby im powiedzieć co robić, jak robić, jak żyć. Nie ma wtedy ryzyka i mamy złudzenie bezpieczeństwa.
A i to nie wszystko. Fertility, kobieta spotkana przez narratora, która odegra niebagatelną rolę w jego życiu, potrafi przewidywać przyszłość. Wie wszystko o wszystkim i wszystkich. Jej życie nie ma sensu, świat widziany jej oczami to deterministyczny konstrukt, gdzie nie istnieje wolna wola. Ta niemal metafizyczna zagrywka Palahniuka nie powinna być jednak odczytywana dosłownie. Świat według Fertility to zapisany na celuloidzie film, odtwarzany wciąż i wciąż na nowo. Jak wiadomo postacie filmowe nie są wolne, to tylko obrazki przesuwane na rolce. Przerwać tą udrękę może tylko wyciągnięcie taśmy lub wtyczki projektora. Nie bez powodu zarówno narrator jak i Fertility mają obsesję śmierci, Palahniuk zdaje się podpowiadać, że śmierć może dać nam ukojenie. Ale jest to bardziej droczenie się z czytelnikiem i kolejne szturchańce niż poważne sugestie, „Rozbitek” to przecież mocno przerysowana satyra.
Przeczytałem gdzieś, że autor „Rozbitka” to Paolo Coelho pokolenia X. Stwierdzenie kontrowersyjne, choć nie pozbawione cienia prawdy. Jedna czwarta książki (lekko licząc) to palahniukowe aforyzmy („Nieważne na czym się znasz, ważne kogo znasz”, „Jedyna różnica między samobójstwem a męczeństwem polega w istocie na stopniu zainteresowana mediów”, „Cały świat jest katastrofą, która czeka, żeby się przydarzyć”). Autor lekko przesadził z ich ilością, choć osobiście, w trakcie czytania, zacząłem tą manierę w końcu akceptować jako dobrodziejstwo inwentarza.
No dobra, zatem wolni od wolności jesteśmy już za życia, a wolni od „wolności” będziemy po śmierci. Czy to właśnie dlatego narrator znajduje się w pędzącej już tylko siłą inercji, metalowej puszcze zbliżającej się do wybrzeży Australii? Czy może chodzi o coś zupełnie innego? Nie powiem. Bardzo polecam za to lekturę „Rozbitka”, doktor Palahniuk jest właśnie w trakcie sekcji zwłok rozkładającego się społeczeństwa początku XXI wieku.
koniec
27 czerwca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Stulecie Stanisława Lema: Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
Marcin Knyszyński

20 IX 2021

Dziś czytamy jedną z najkrótszych powieści Stanisława Lema. Opublikowana po raz pierwszy w 1964 roku w zbiorze „Niezwyciężony i inne opowiadania” kontynuuje pewną myśl autora, którą mistrzowsko sfabularyzował we wcześniejszej „Solaris” i sfinalizował potem w jednej ze swych najlepszych powieści – „Fiasku”. Ludzie, uzbrojeni w naznaczone antropocentryzmem szkiełko i oko, spotykają Obcość.

więcej »

Wyimki z filozofii: Dlaczego pisać ani czytać nie warto?
Mieszko B. Wandowicz

12 IX 2021

Rok temu zacząłem cykl „Wyimki z filozofii” notatką na temat „Wykładów o humanizmie” profesora Juliusza Domańskiego. Miała być ona swoistym wprowadzeniem do tekstów nieco innych: swobodnych nawiązań do mniej lub bardziej oczywistych klasyków. Jakoś wówczas nie zdołałem kontynuować. Ale nic to — litery w sieci przecież przetrwają, niechby zaginęły w jej czeluściach. Między innymi o tym opowiada kilka stron pod koniec „Phaidrosa”, jednego z dialogów Platona.

więcej »

Do księgarni marsz: Wrzesień 2021
Sławomir Grabowski, Agnieszka Hałas, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

3 IX 2021

Nadchodzi jesień, dla niektórych czytelników ta pora roku, w której wieczory spędzają pod kocem, z herbatą i ciekawą ksiażką. Może znajdą oni coś dla siebie wśród wybranych przez nas pozycji.

więcej »

Polecamy

Jezus na miarę naszych czasów

W podziemnym kręgu:

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

„Wolność”
— Marcin Knyszyński

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Jeśli pójdziecie do nieba, trudno
— Anna Ciarkowska

Palahniuk w kiepskim opakowaniu
— Artur Chruściel

Tegoż autora

Stulecie Stanisława Lema: Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Komiks z najniższej półki
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Wszechświat to za mało
— Marcin Knyszyński

Krótko o komiksach: Lemire, zwolnij pan trochę!
— Marcin Knyszyński

Wynoście się i zostawcie nas w spokoju!
— Marcin Knyszyński

Krótko o komiksach: Ostry zakręt
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Wrzesień 2021
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Ostatni na drogę
— Marcin Knyszyński

Nic nowego
— Marcin Knyszyński

Największy sekret życia
— Marcin Knyszyński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.