Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 lipca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Marcin Kołodziejczyk
‹B. Opowieści z planety prowincja›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułB. Opowieści z planety prowincja
Data wydania13 lutego 2013
Autor
Wydawca Wielka Litera
SeriaStrefa reportażu
ISBN978-83-63387-78-5
Format192s. 135×210mm
Cena29,90
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ciągardlaka chowali z pompką

Esensja.pl
Esensja.pl
Opowiadania? Reportaże? „B. Opowieści z planety prowincja” to zbiór czternastu tekstów (w spisie treści jest ich piętnaście, jednak pierwszy i ostatni wypadałoby potraktować jako jedną podzieloną całość), pokazujących życie ludzi w małych miasteczkach i popegieerowskich wsiach. Literacko są to małe perełki, każda nieco inaczej skomponowana, na przykład „Realizacja” ma formę dialogu, zaś fabuła „Prostego” toczy się niejako wstecz.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ciągardlaka chowali z pompką

Opowiadania? Reportaże? „B. Opowieści z planety prowincja” to zbiór czternastu tekstów (w spisie treści jest ich piętnaście, jednak pierwszy i ostatni wypadałoby potraktować jako jedną podzieloną całość), pokazujących życie ludzi w małych miasteczkach i popegieerowskich wsiach. Literacko są to małe perełki, każda nieco inaczej skomponowana, na przykład „Realizacja” ma formę dialogu, zaś fabuła „Prostego” toczy się niejako wstecz.

Marcin Kołodziejczyk
‹B. Opowieści z planety prowincja›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułB. Opowieści z planety prowincja
Data wydania13 lutego 2013
Autor
Wydawca Wielka Litera
SeriaStrefa reportażu
ISBN978-83-63387-78-5
Format192s. 135×210mm
Cena29,90
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Książka jest trafnie zatytułowana: „Opowieści z planety prowincja”. Właśnie opowieści, a nie opowiadania czy reportaże, choć zdają się być jednym i drugim równocześnie. Autor czasem nawet stosuje gazetową manierę ukrywania nazwiska bohatera lub nazwy miasta – mamy więc na przykład Jana G. z miejscowości M. czy rodzinę z miasteczka Z. Wiele tekstów jest w jakiś sposób niedopowiedzianych, migawkowych – sprawia to wrażenie, jakbyśmy bohaterów poznali przelotnie i przez przypadek (na przykład w pociągu, który jest motywem przewijającym się przez kilka tekstów) lub usłyszeli ich historię od miejscowego plotkarza, który sam jej dobrze nie zna. Mimo tej migawkowości każda z postaci jest bardzo prawdziwa, a także zarazem osobna i podobna do mnóstwa osób, które minęliśmy w życiu. Czy towarzyska kobieta z „Rowerzystki” to nie dawna sąsiadka mojej babci? A robotnicy z „Kazik dusi się w łóżku” są dokładnie tacy sami, jak ci, którzy kładli mi glazurę.
Językowo teksty są na najwyższym poziomie, jednocześnie proste i pełne fraz zapadających w ucho i pamięć (jedna z nich jest tytułem tej recenzji). Na przykład, gdy idąca pielgrzymka styka się z trasą wyścigu rowerowego mamy zdanie „Szum opon znów bezkarnie narósł za ich plecami”. Albo opis porzuconego przez żonę wulkanizatora: „Jest z wyglądu skotłowany, beżowoszary, kruchy – budzi politowanie”. Marcin Kołodziejczyk umiejętność stylizacji językowej ma doprowadzoną do mistrzostwa, a dzięki stosowaniu mowy pozornie zależnej oraz mieszaniu dialogu z narracją, teksty stają się niezwykle gawędziarskie. Pisarz zręcznie żongluje też długością zdań, zależnie od stanu emocjonalnego, wykształcenia i pozycji społecznej bohaterów, popatrzmy choćby na te cytaty:
Pan Piotrek klepie się w notes w kieszeni bluzy z demobilu: tu mam wszystko zapisane, ile żeśmy robili, spokojna twoja rozgorączkowana. Jedziemy moim volviakiem, amory walą, ale koło mnie pani Jola i pyta się: a do czego jest to? a tamto? Wyjaśniam: to oryginalna przerobiona zapalniczka z bmw. A to jest tempomat wyjęty ze złomowanego saaba aero, rocznik dziewięćdziesiąt dziewięć, z tym że niedziałający.
(„Realizacja”)
W młodości Matka Tadeusza wzgardziła więc bigbitem, tą odmurzyńską przyśpiewką synkopowaną w sposób nader przewidywalny, już więcej miała do powiedzenia na temat jazzu, ale wkrótce doszła do podejrzenia, że nowoczesny jazz – pozbawiony logiki kompozycyjnej w rozumieniu klasycznym, a także, jak się wydawało, w każdym innym – może być umyślną próbą wysnobowania się kilku muzyków oraz rzeszy ich adherentów na niezasłużoną ponadprzeciętność.
(„Tadeusz opuszcza dom”)
Zobaczycie, jak wam będzie ciężko, kiedy mnie zabraknie, straszy Matka. Matka oddycha z wielkim trudem. Marek płacze. Ojciec wzdycha i odkłada książkę na stół. Nie szalej, Baśka, mówi, widzisz, że on się boi. Ojciec otwiera okno. Króliki popiskują w klatkach. Ojciec idzie dać im zielonego. Marek przytulony policzkiem do dłoni Matki.
(„Chemia”)
Teksty „Dziewczyna z fabryki” i „Dziewczyna z pociągu”, zamykają zbiorek w swoistej klamrze kompozycyjnej. Widzimy w nich pracowników dojeżdżających do Warszawy podmiejskim pociągiem z Tłuszcza i Małkini, i słuchamy snutych przez nich opowieści o pewnej dziewczynie, a także opowieści snutych przez narratora o nich samych.
„Realizacja” to tekst chyba najbardziej zamknięty fabularnie i jednocześnie jedyny humorystyczny. Napisany jest samym dialogiem, z nielicznymi didaskaliami umieszczonymi w nawiasach innym krojem czcionki. Może się to kojarzyć ze scenopisem – i słusznie, bowiem tekst dotyczy środowiska filmowców-dokumentalistów. Natomiast głównym powodem napisania go w formie dialogu jest fakt, że rozgrywa się na sali sądowej, a bohater-narrator jest świadkiem przesłuchiwanym w sprawie o pobicie.
„Gumowy chodzi na tory” to historia wulkanizatora z małego miasteczka, który zarazem kocha swoją żonę i nieustannie podejrzewa ją o zdradę. Być może niebezpodstawnie, gdyż Ewelina jest ewidentnie osóbką z gatunku rozrywkowych. Narracja jest szarpana, przeszłość przeplata się z teraźniejszością oraz snami bohatera, fabuły właściwie nie ma. Ot, Jan G. traci stopę w wypadku w warsztacie samochodowym, a żona się z nim rozwodzi. Mimo to cała sytuacja zapada w pamięć, może ze względu na nieuświadomioną wrażliwość bohatera.
„Rowerzystka” opowiada o niemłodej kobiecie, która wyrusza na rowerze odprowadzić startującą z jej miasteczka pielgrzymkę, po czym nie może wrócić, nie pamięta nawet, czy mieszka w Karczewie czy w Falenicy. Opis jej wędrówki wśród pól przedstawiony przez bezosobowego narratora miesza się z wypowiedziami bohaterki: wspomnieniami pracy jako opiekunka starszych osób oraz wizyt u dorosłych dzieci, które prawdopodobnie (choć nie jest to pokazane wprost) wstydzą się lekko zwariowanej matki.
„Aktorki czekają na role” to zapis kolejowej podróży dwóch młodych, prowincjonalnych aktorek do Warszawy. Dialog nie jest wyróżniony graficznie, przez co niekiedy płynnie przechodzi w mowę pozornie zależną albo streszczenie. Niekiedy pojawiają się didaskalia w nawiasach, podobnie jak w „Realizacji”. Kobiety rozmawiają o sobie, nieudanym mężu jednej z nich oraz różnych dalszych znajomych z mniej lub bardziej potrzaskanymi życiorysami. Obraz, który się z tego wyłania, nie jest specjalnie radosny, ale też i nie depresyjny. Po prostu życie.
„Erotyk” momentami przypomina wywiad, choć mimo wszystko narracja przeważa. Bohaterem jest były nauczyciel, który na rencie zatrudnił się w dziale korespondencji pisma erotycznego. Domniemanemu dziennikarzowi pokazuje fragmenty listów, które czytelnicy przysyłali do redakcji, myśląc, że korespondują z modelką porno. Zadaniem bohatera było odpisywanie.
„Proste” to jeden z krótszych tekstów. Zaczyna się pogrzebem przeciętnego mieszkańca małej mieściny, a następnie w kolejnych odsłonach przedstawia przebieg dnia, który spowodował jego śmierć.
„Royal” to opowieść w opowieści: narrator w czasie jazdy pociągiem podmiejskim zmusza jednego z towarzyszy podróży do zabawiania go jakąś historią, w ten sposób poznajemy ostatnie lata życia jakiegoś lokalnego pijaka uważanego przez niektórych za cudotwórcę.
„Galant” ma narrację prowadzoną krótkimi, jakby zdyszanymi zdaniami, do tego tekst jest podzielony śródtytułami jak reportaż prasowy. Widzimy młodego mężczyznę, który przyjeżdża na parę dni do popegieerowskiej wioski, w której się wychował. Widzimy jego sąsiadów – zdegenerowanych, żyjących głownie piciem. W retrospekcjach poznajemy historię wsi: upadek dawnego PGR-u kupionego przez Szweda, który „wytrzymał cztery lata” (nie dowiadujemy się, czemu zrezygnował), rozgrabienie resztek, a także przyczynę, dla której bohater ma protezę zamiast nogi.
„Koty” to kolejny pozorny reportaż, gdzie nie widzimy postaci dziennikarza, ale wypowiedzi ewidentnie kierowane są do niego. Chory psychicznie bohater opowiada (lub zmyśla) dzieje swojej rodziny, a następnie historię sprawy sądowej, którą wytoczył sąsiadowi z powodu utopienia kota w studni.
Z kolei „Szczurek” luźno związany jest z problematyką polskiej emigracji do Anglii. Narracyjnie nieco podobny do „Royala” – momentami tracimy pewność, która część opowieści snuta jest przez narratora, a która przez jego rozmówcę. Podobnie jak w poprzednich opowiadaniach, widzimy tu ludzi wyrzuconych na margines, nieraz skłóconych z prawem, rodziny zakładane z przypadku i mniej lub bardziej udane próby wyrwania się z otaczającej degrengolady.
„Kazik dusi się w łóżku” to opowieść robotnika z zakładów meblarskich snuta niejako w liczbie mnogiej, bo mówi za siebie i za Zbyszka Pajdę. Ich nieodłączny kolega Kazik doznał drobnych zaburzeń zdrowotnych i zmienił się w sposób, którego nie umieją opisać, ale który spowodował ich oddalenie, żal i niezrozumiałą frustrację.
Narracja „Chemii” powraca do krótkich, rwących się zdań z licznymi celowymi powtórzeniami, jakby ktoś usiłował pospiesznie streścić na kilku stronach całe życie. Jednocześnie oddaje to nerwowość sytuacji: bohater, Marek, jest synem zaborczej, manipulującej jego emocjami matki, nawiązuje romans z prostytutką Maszą, dawniej główną specjalistką do spraw chemii spożywczej w zakładach koło Kijowa. Ojciec Marka nie żyje, w małych miasteczkach ojcowie nie zawsze żyją długo. Wspomnienia z dzieciństwa bohatera (świniobicie, spacery z ojcem) przemieszane są ze scenami z ostatnich kilku lat. Właściwie niewiele dowiadujemy się o bohaterach i ich relacjach, większości możemy się tylko domyślać.
„Tadeusz opuszcza dom” to z kolei długie, wyrafinowane zdania z intelektualnym słownictwem. Oglądamy zamożną rodzinę, kierowaną przez snobistyczną matkę, traktującą wszystkich chłodno i z dystansem, nawet własną kilkuletnią córeczkę, która popełniła takie faux pas, jak rozpłakanie się w czasie lekcji gry na pianinie. Postać matki wydaje się wręcz groteskowo przerysowana (nazwanie dzieci imionami bohaterów mickiewiczowskich!), a cała sytuacja, przez kontrast z pozostałymi opowieściami, gdzie ludzie żyją skromnie lub wręcz biednie, wydaje się odrobinę nierealistyczna. Jeśli jednak pominąć nawiązania literackie, przedstawiona w tekście wizja niby idealnej, a de facto kompletnie dysfunkcjonalnej rodziny jest boleśnie prawdziwa.
Książka Kołodziejczyka raczej nie trafi do czytelników lubiących mieć jasno wyłożone, o co chodzi w danym tekście. Powinna natomiast spodobać się tym, którzy doceniają mikrorealizm opisu i subtelne cieniowanie relacji międzyludzkich.
koniec
10 sierpnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Lipiec 2021
Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski

6 VII 2021

Przyszło lato i wakacje, a wraz z nimi posucha wśród wydawców. W tym odcinku udało nam się uzbierać tylko jedenaście wartych polecenia nowości i wznowień.

więcej »

Nie przegap: Czerwiec 2021
Esensja

30 VI 2021

Mimo upałów w czerwcu nie zwolniliśmy tempa.

więcej »

W podziemnym kręgu: „Wolność”
Marcin Knyszyński

27 VI 2021

„Rozbitek” Chucka Palahniuka to jego druga opublikowana powieść, choć napisał ją jako trzecią. Autor, jeszcze przed „Fight Club”, stworzył „Niewidzialne potwory” – nie znalazły wtedy wydawcy jako zbyt kontrowersyjne. „Rozbitek” to długa tyrada narratora opanowanego życzeniem śmierci, druga runda walki Palahniuk kontra ogłupiałe pokolenie X. Cegiełka, która ugruntowała pozycję autora w literackim świecie i otworzyła w końcu drogę „Potworom”, wydanym pół roku później. Zatem „Survivor”. Jak (...)

więcej »

Polecamy

„Wolność”

W podziemnym kręgu:

„Wolność”
— Marcin Knyszyński

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Dzika Polska
— Paweł Micnas

Tegoż autora

Zaufaj indonezyjskiej smoczycy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak to na wojence… brzydko, czyli mały lisek w trybach wielkiej polityki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tęczowa magia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skok w fabułę bez spadochronu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Poprzebierani za samurajów
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dziewczyna mojej przyjaciółki nie jest moją przyjaciółką
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
— Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Maszyna, która nie robi „ping”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To życie mija, nie ja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bezimienna pani ceramicznych robotów
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.