Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Werther Dell’Edera, James Tynion IV
‹Coś zabija dzieciaki #4›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCoś zabija dzieciaki #4
Scenariusz
Data wydania6 kwietnia 2022
RysunkiWerther Dell’Edera
PrzekładPaweł Bulski
KolorMiquel Muerto
Wydawca Non Stop Comics
CyklCoś zabija dzieciaki
ISBN978-83-8230-267-7
Format144s. 170x260 mm
Cena51,90
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Dziesięć lat wcześniej
[Werther Dell’Edera, James Tynion IV „Coś zabija dzieciaki #4” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Piętnaście pierwszych odcinków komiksowego horroru autorstwa Jamesa Tyniona IV i Werthera Dell’Edery ukazało się już w Polsce w trzech zbiorczych tomach. Historia została zgrabnie zakończona – teraz przyszła pora na sprawdzenie co było wcześniej. Cofamy się w czasie o mniej więcej dekadę.

Marcin Knyszyński

Dziesięć lat wcześniej
[Werther Dell’Edera, James Tynion IV „Coś zabija dzieciaki #4” - recenzja]

Piętnaście pierwszych odcinków komiksowego horroru autorstwa Jamesa Tyniona IV i Werthera Dell’Edery ukazało się już w Polsce w trzech zbiorczych tomach. Historia została zgrabnie zakończona – teraz przyszła pora na sprawdzenie co było wcześniej. Cofamy się w czasie o mniej więcej dekadę.

Werther Dell’Edera, James Tynion IV
‹Coś zabija dzieciaki #4›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCoś zabija dzieciaki #4
Scenariusz
Data wydania6 kwietnia 2022
RysunkiWerther Dell’Edera
PrzekładPaweł Bulski
KolorMiquel Muerto
Wydawca Non Stop Comics
CyklCoś zabija dzieciaki
ISBN978-83-8230-267-7
Format144s. 170x260 mm
Cena51,90
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Coś zabija dzieciaki!” – krzyczy z okładki tytuł komiksu. No tak, a główna bohaterka, Erika Slaughter („Ty naprawdę nazywasz się Rzeź?”) od lat zabija rzeczone „coś”. Zaczęła już w wieku dwunastu lat – szesnasty odcinek serii (otwierający omawiany dziś komiks) rozpoczyna się tuż po masakrze rodziny małej bohaterki. Czarny, przypominający kształtem ni to pająka, ni to modliszkę potwór-demon rozerwał na kawałki jej rodziców, a potem jakimś cudem trafił do jej przytulanki-ośmiornicy. Tak, to dokładnie ta niepokojąca maskotka, z którą dorosła już Erika podróżuje przez świat w poszukiwaniu monstrów czyhających w mroku i żywiących się ludzkim strachem. Teraz mamy okazję poznać początki jej „kariery”.
Wiemy już, że łowcy na poły nierealnych potworów to członkowie tajnego Zakonu Świętego Jerzego, wywodzący się z najróżniejszych „Domów” rozsianych po całej Ziemi. Dwunastoletnia Erika, przerażona, straumatyzowana i wściekła jak wszyscy diabli, zostaje zabrana z miejsca masakry przez Jessicę, należącą do Domu Slaughterów. Jessica widzi w małej dziewczynce potencjał i decyduje się zabrać ją do Domu, bo nieźle rokuje na nowego Łowcę. Nasza bohaterka, dziewczyna z nizin społecznych, niedostosowana do arystokratycznych, staroświeckich i brutalnych zasad panujących w Domu Slaughterów, jest tak naprawdę „przybłędą” i najprawdopodobniej prędzej zginie, nim zostanie nowym Łowcą. Zwłaszcza, że już na starcie czeka ją tajemnicza i budząca nieokreśloną bliżej grozę „inicjacja”.
Czwarty tom „Coś zabija dzieciaki” składa się z kolejnych pięciu odcinków (od szesnastego do dwudziestego) wydanych między majem a wrześniem 2021 roku. Fabularnie nie mają związku z pierwszymi piętnastoma – akcja dzieje się dziesięć lat wcześniej i skupia się w całości na pierwszych dniach Eriki w Domu Slaughterów. Mamy nowe postacie, jak chociażby Jessicę i nastoletniego Aarona, chłopaka będącego czymś w rodzaju „bratniej duszy”, które z powodzeniem zastępują tych bohaterów, których już zdążyliśmy poznać i pożegnać. James Tynion IV wie, jak pisać komiksowy horror – atmosfera czwartego tomu, mimo iż jest w nim najmniej grozy i makabry jak do tej pory, jest bardzo gęsta i podczas lektury mamy uczucie narastającego nieustannie zagrożenia. Coś się zaraz wydarzy, coś tu zaraz gruchnie porządnie i nie będzie co zbierać. Trudno się zatem oderwać od lektury, pod warunkiem oczywiście, że jest się fanem horroru.
Werther Dell’Edera ma swój charakterystyczny styl, świetnie pasujący do tego rodzaju historii. Mocno odbiega od realizmu na rzecz grozy przedstawionej w stylu filmu animowanego dla młodszego czytelnika – ten początkowy dysonans okazuje się po czasie naprawdę świetnym rozwiązaniem. W czwartym tomie nie ma tyle mroku, akcja dzieje się częściej za dnia – ale mamy sporo scen rozgrywających się w psychice Eriki. Te grafik rysuje w innym, takim trochę psychodelicznym, stylu – naprawdę dobra robota. Jedna rzecz się nie zmieniła i może trochę denerwować. Większość stron jest „podwójnych”, czyli takich, w których narracja graficzna przechodzi z lewej strony na prawą nie w obrębie jednej strony, lecz dwóch – właśnie tych, które widzimy po otwarciu komiksu w dowolnym miejscu. Tak na przykład początkowo rysował Frank Miller, swoje „300” – po czasie wydano je w „poziomym” formacie, aby dwie oryginalne strony stanowiły jedną, „szerszą niż wyższą”. W przypadku „Coś zabija dzieciaki” nie jest możliwe takie wydanie – z tego tylko powodu, że takie narracyjne rozwiązanie dotyczy tylko mniej więcej połowy stron.
Czwarty tom kończy się tekstem „ciąg dalszy nastąpi”. Za oceanem już to się stało – w marcu i kwietniu. Po półrocznej przerwie wyszły odcinki dwudziesty pierwszy i dwudziesty drugi – podejrzewam, że jesienią będzie już materiał na piąty album zbiorczy. Lubię tę historię, lubię ten klimat i oceniam prawdopodobnie wyżej, niż na to zasługuje – dlatego też polecam ją głównie fanom grozy w komiksie. I to nie każdej – raczej tej pulpowej, świadomie wykorzystującej dorobek gatunku i mrugającej (w przerwach między straszeniem) do czytelnika.
koniec
16 maja 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Oby nauka nie szła w las
Tomasz Nowak

5 VII 2022

Piąte „Zeszyty Komiksowe” wypełnił temat polskich badań nad komiksem. Temat potraktowany „wyspowo”, czyli zgodnie z ich naturą i występowaniem. Przynajmniej na gruncie rozważań i opracowań rodzimych.

więcej »

Zrodzony z wątpliwości
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

4 VII 2022

„Nigdy nie wracaj”, czyli podtytuł ósmego albumu z cyklu „Deadly Class” stanowi mała zmyłkę. Opowiada bowiem o powrocie. Zarówno do szczególnego miejsca, jak i traumatycznych przeżyć.

więcej »

Mała Esensja: Ciepło, mimo że zimno
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

3 VII 2022

Seria „W cieniu drzew” to reprezentant niedawno uruchomionej linii wydawniczej Egmontu skierowanej do najmłodszych. „Podmuch zimy” to jej drugi album… i zimny jest tylko z nazwy.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Klisze? I co z tego?
— Marcin Knyszyński

Horror małomiasteczkowy
— Marcin Knyszyński

Zmory dzieciństwa
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

Uziemienie bogów
— Marcin Knyszyński

Tyrada antyludzka
— Marcin Knyszyński

Syndrom gotującej się żaby
— Marcin Knyszyński

Z literatury do komiksu
— Marcin Knyszyński

Skoki w bok
— Marcin Knyszyński

Odliczanie do końca epoki
— Marcin Knyszyński

Inna Harley, inny Joker
— Marcin Knyszyński

Kluczowe momenty
— Marcin Knyszyński

Tutaj nie słyszę ich krzyków
— Marcin Knyszyński

Trzeba zajrzeć tu i tam i dowalić tym i tamtym
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.