Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Timothe Le Boucher
‹Pacjent›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPacjent
Scenariusz
Data wydania15 grudnia 2021
RysunkiTimothe Le Boucher
Wydawca Non Stop Comics
ISBN9788382301540
Format296s. 195x265 mm
Cena79,99
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Każdy nosi maskę
[Timothe Le Boucher „Pacjent” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Pacjent” wydany przez Non Stop Comics jest drugim komiksem autorstwa Timothe’a Le Bouchera na polskim rynku. Poprzedzające go „Dni, których nie znamy” były całkiem niezłym thrillerem psychologicznym z elementami grozy – taka etykietka pasuje również do „Pacjenta”.

Marcin Knyszyński

Każdy nosi maskę
[Timothe Le Boucher „Pacjent” - recenzja]

„Pacjent” wydany przez Non Stop Comics jest drugim komiksem autorstwa Timothe’a Le Bouchera na polskim rynku. Poprzedzające go „Dni, których nie znamy” były całkiem niezłym thrillerem psychologicznym z elementami grozy – taka etykietka pasuje również do „Pacjenta”.

Timothe Le Boucher
‹Pacjent›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPacjent
Scenariusz
Data wydania15 grudnia 2021
RysunkiTimothe Le Boucher
Wydawca Non Stop Comics
ISBN9788382301540
Format296s. 195x265 mm
Cena79,99
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W małym miasteczku dochodzi do „masakry przy ulicy Kruczej”. Nastoletnia Laura morduje kuchennym nożem niemal całą swoją rodzinę. W domu zalanym krwią policja znajduje tylko jedną żywą (ledwo) osobę – jej młodszego o dwa lata brata, Pierre’a. Chłopak przeżył, ale zapadł w śpiączkę. Gdy po sześciu latach zaczyna się wybudzać, trafia pod opiekę pani psycholog śledczej, Anny Kieffer. Pani doktor zajmowała się przed kilku laty przypadkiem jego siostry zaraz po jej aresztowaniu – ma nadzieję, że sesje z bratem pomogą rozwiązać zagadkę masakry. Mają one również inny cel – wyleczenie chłopaka. Pierre po dojściu do siebie jest cały czas w traumie – nie odzyskał w pełni władz w kończynach i cierpi na przerażające koszmary nocne, w których jego szpitalny pokój nawiedza postać w czerni. Co się tak naprawdę dzieje? Mamy do czynienia z drastycznym przypadkiem paraliżu sennego? Czy może chodzi o coś zgoła innego? Co jest realne, a co tylko wymyślone? Jakie tajemnice odkryje Anna podczas rozmów z pacjentem i podróży w jego wspomnienia?
Le Boucher pisze i rysuje. Dość mroczną, pokręconą i przeznaczoną dla zdecydowanie dorosłego odbiorcy fabułę ilustruje w charakterystyczny, mangowy sposób, przypominający trochę ten z „Księżniczki Mononoke”, czy „Mojego sąsiada Totoro” Hayao Miyazakiego. Ten wyraźnie zauważalny dysonans jest jednak siłą komiksu – wzmaga czytelniczy niepokój, który towarzyszy nam podczas lektury od początku do samego końca. Rysunek Le Bouchera jest bardzo prosty, „sterylny” – oszczędny w środkach, kreślony wyraźną, zdecydowaną kreską. Puste szpitalne pomieszczenia i korytarze wyglądają jak w koszmarnym śnie – podobnie wszystkie miejsca, które odwiedzamy we wspomnieniach Pierre’a (ale to akurat zrozumiałe, w końcu trafiamy do zwichrowanego, poharatanego umysłu) a pojawiające się na kartach powieści graficznej postacie zdają się jak jeden mąż skrywać jakieś tajemnice.
Estetyka i rekwizytorium horroru nie są jednak celem autora. „Pacjent” miał być mroczniejszą wersją „Dni, których nie znamy” – Le Boucher znów pisze o tożsamości, przemijaniu, pamięci, ale także o rodzinie, problemach ludzi z nizin społecznych, odrzuceniu, rodzicielskim zaniedbaniu i prześladowaniu za odmienność. Pierre był gnębiony w szkole z powodu swojej inności (kumple widzieli w nim biednego „białego śmiecia”) a także czuł się outsiderem we własnej rodzinie, z którą nie mógł znaleźć własnego języka. On inteligentny i „kumaty” – oni pławiący się we własnej indolencji, paraliżującej i uzależniającej od siebie równie mocno jak alkohol nieustannie towarzyszący ich matce. Nade wszystko jednak Le Boucher pisze o maskach, jakie noszą wszyscy ludzie i koszmarach za nimi się kryjących.
Każdy ma taką maskę, ale tylko niewielu zdaje sobie z tego sprawę. Autor „Pacjenta” demaskuje bohaterów w trakcie swej opowieści – głównie przed nimi samymi. Każdy zdaje się być zaskoczony przebiegiem zdarzeń równie mocno, co czytelnik – nieuświadamiane zło, skłonności do autodestrukcji, fiksacje i lęki wychodzą na wierzch. „Pacjent” nie jest bowiem typową fabularną zagadką – jest raczej grą z czytelnikiem. Świadczy o tym sama struktura powieści – wydawać się może zbyt przewidywalna, a Le Boucher w naszym mniemaniu za szybko odkrywa karty. A może wcale tak nie jest? Końcówka zdaje się podważać wszystko to, co sobie poukładaliśmy w głowach. Tylko, że właśnie „zdaje się” – autor przyznał, że „jednoznaczne rozwiązanie zagadki” było ostatnią rzeczą, jaką chciałby kiedykolwiek dostarczyć swoim czytelnikom. Chwała mu za takie podejście.
„Pacjent” jest niezwykle „filmową” opowieścią. Timothe Le Boucher przyznał w wywiadzie, że prowadzi już rozmowy z jednym studiem filmowym. Ekranizacja w stylu kina Hitchcocka (do inspiracji którym autor przyznaje się zdecydowanie) nie byłaby jednak z góry skazana na komercyjny sukces – moim zdaniem, im dalej byłoby jej od tego, tym lepszym byłaby filmem.
koniec
7 stycznia 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Żyć zgodnie ze swoimi zasadami
Agata Włodarczyk

17 V 2022

Superbohaterki i superzłoczynie najwyraźniej nie mogą być szczęśliwe. Przekonamy się o tym w najnowszej iteracji przygód Catwoman – kierowanym do nastoletniej publiczności: „W blasku księżyca”.

więcej »

Dziesięć lat wcześniej
Marcin Knyszyński

16 V 2022

Piętnaście pierwszych odcinków komiksowego horroru autorstwa Jamesa Tyniona IV i Werthera Dell’Edery ukazało się już w Polsce w trzech zbiorczych tomach. Historia została zgrabnie zakończona – teraz przyszła pora na sprawdzenie co było wcześniej. Cofamy się w czasie o mniej więcej dekadę.

więcej »

Tachionowa ropucha über alles
Sebastian Chosiński

15 V 2022

Ostatni zbierający regularne (nie spin-offowe) zeszyty album z serii „Fear Agent” nie jest, niestety, tak dobry jak dwa poprzednie. W znajdujących się w nim opowieściach – „Ja kontra ja” oraz „W innym rytmie” – trudno dostrzec tę nieokiełznaną radość, jaka towarzyszyła scenarzyście na początku tworzenia cyklu. Nie oznacza to jednak, że jest kiepski. W czasie lektury na pewno nie raz się uśmiechniecie, a może nawet… wzruszycie.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

To życie mija, nie ja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż autora

Dziesięć lat wcześniej
— Marcin Knyszyński

Tysiąc lat w przód, czy trzydzieści w tył?
— Marcin Knyszyński

Jak ryba wyjęta z wody
— Marcin Knyszyński

Trzech na trzech
— Marcin Knyszyński

Demony Nowego Jorku
— Marcin Knyszyński

Raz na wodzie, raz pod wodą
— Marcin Knyszyński

Bez trzymanki
— Marcin Knyszyński

Chaotyczne akty bezsensownej ultraprzemocy
— Marcin Knyszyński

Po bandzie
— Marcin Knyszyński

Dobra zmiana
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.