Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Geof Darrow
‹Kowboj z Szaolin - Pierwsza Podróż›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKowboj z Szaolin - Pierwsza Podróż
Scenariusz
Data wydania5 lipca 2021
RysunkiGeof Darrow
PrzekładMarceli Szpak
Wydawca KBOOM
ISBN9788395867590
Format200s. 196x295 mm
Cena99,00
Gatunekfantasy, fikcja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Kadry totalne
[Geof Darrow „Kowboj z Szaolin - Pierwsza Podróż” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Gdzieś w samym środku niczego, przedprzedwczoraj albo jakiś tydzień przed jutrem…” – tak oto zaczyna się „Kowboj z Szaolin”, jeden z najdziwniejszych i najoryginalniejszych komiksów wydanych w Polsce tego roku. Tekst ten ilustrowany jest całostronicowym kadrem z krajobrazem pustyni (ale takiej w stylu Kolorado a nie Sahary). Ale to nie jest taki kadr jakich wiele – gwarantuję, że osoby nieświadome z czym mają do czynienia, będą oniemiałe. Ale po kolei.

Marcin Knyszyński

Kadry totalne
[Geof Darrow „Kowboj z Szaolin - Pierwsza Podróż” - recenzja]

„Gdzieś w samym środku niczego, przedprzedwczoraj albo jakiś tydzień przed jutrem…” – tak oto zaczyna się „Kowboj z Szaolin”, jeden z najdziwniejszych i najoryginalniejszych komiksów wydanych w Polsce tego roku. Tekst ten ilustrowany jest całostronicowym kadrem z krajobrazem pustyni (ale takiej w stylu Kolorado a nie Sahary). Ale to nie jest taki kadr jakich wiele – gwarantuję, że osoby nieświadome z czym mają do czynienia, będą oniemiałe. Ale po kolei.

Geof Darrow
‹Kowboj z Szaolin - Pierwsza Podróż›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKowboj z Szaolin - Pierwsza Podróż
Scenariusz
Data wydania5 lipca 2021
RysunkiGeof Darrow
PrzekładMarceli Szpak
Wydawca KBOOM
ISBN9788395867590
Format200s. 196x295 mm
Cena99,00
Gatunekfantasy, fikcja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
O czym to jest? Właściwie nie wiadomo. Przez nienazwaną pustynię, położoną nie wiadomo gdzie, podróżuje bezimienny mnich, wyrzucony z (dokładnie nie wiadomo za co) klasztoru Szaolin. Za towarzysza ma za to gadającego, przemądrzałego osła, wiernego fana Roberta Mitchuma i domorosłego filozofa – sam nie mówi prawie wcale. Cała treść komiksu to po prostu podróż mnicha na ośle wprost przed siebie i ciąg krwawych i skrajnie absurdalnych pojedynków. Jakiś gadający krab chce się na nim zemścić za zjedzenie narzeczonej, spod ziemi wyskakują dziwne, rymujące demony, z których jeden nie spocznie, póki nie zabije naszego bohatera, a na koniec i tak trafia on do brzucha jakiegoś gargantuicznego behemota, gdzie nadal, bez ustanku, walczy o przetrwanie przy użyciu np. dwóch pił motorowych przyczepionych do kija (służą też mu jako wiosła podczas podróży przez układ trawienny na brzuchu zdechłej krowy). Wszystko przy wtórze surrealistycznego, trudnego momentami do wytrzymania i w sumie pomijalnego, bełkotu osła. No, tak to właśnie wygląda – cała fabuła. A wymyślił ją Geof Darrow, autor rysunków do „Hard Boiled”.
Tym krótkim opisem zapewne od razu zniechęciłem albo wręcz przeciwnie – zmotywowałem do jak najszybszego przeczytania. Już pierwsze strony bardzo mocno przypominają styl Jeana „Moebiusa” Girauda. Nic dziwnego, wszak autor „Arzacha” był mentorem Geoffa Darrowa i jego nauczycielem. Panowie poznali się już na początku lat osiemdziesiątych – wpływ Moebiusa jest niezaprzeczalny. Ale nawet on nie przykładał aż takiej wagi do szczegółów. Obsesją Darrowa jest właśnie szczegółowość – spójrzcie na fakturę skał, skórę gigantycznego gada niosącego miasto (tak!) na plecach, śmieci pływające w „kanałach” jego żołądka. Najlepsze jest to, że Darrow wcale nie ma realistycznego stylu a jego bohaterowie to chodzące karykatury – realistyczna jest za to cała choreografia ruchu i jego konsekwencje. Układy walk, ciągnące się na kilkanaście stron, są zaplanowane – znowu! – z maniakalną dbałością o detale. Moim zdaniem jest to poziom nieosiągalny przez większość komiksowych twórców na świecie – gdy uświadomimy sobie jak to wszystko zostało wymyślone, narysowane i jaki czas autor na to poświęcił (w jednym z wywiadów mówił, że rysuje od szóstej rano do szóstej wieczorem, codziennie, przez siedem dni w tygodniu), naprawdę trudno wyjść z oszołomienia.
Nieustanny jazgot wydobywający się z pyska osła, kraba, czy pustynnych demonów staje się w pewnym momencie niezauważalny. Sam już nie pamiętam praktycznie nic z tego co mówili, nie słuchałem (nie czytałem) tego zbyt dokładnie – gdy sprawdziłem to po „lekturze” okazało się, że faktycznie nic mi nie umknęło. Moebius poszedłby zapewne w drugą i zminimalizował te wewnętrzne monologi (bo nikt tu z nikim tak właściwie nie rozmawia) całkowicie. Ale mankament ten zdecydowanie niweluje oprawa graficzna – wiele kadrów jest cało- lub dwustronicowych, ale… zdarzają się i bardziej rozbudowane, choćby wydawało się to niemożliwe. Na dziesięciostronicowej (!) rozkładówce, już na samym początku komiksu, widzimy zbieraninę typów spod ciemnej gwiazdy, czekających w kolejce do spuszczania łomotu głównemu bohaterowi. Dosłownie – dziesięć stron hiperszczegółowego rysunku, bez jakiejkolwiek akcji.
Geof Darrow traktuje „Kobwoja z Szaolin” bardzo osobiście. Podczas prac nad „Garażem hermetycznym” Moebius po prostu siadał i improwizował – rysował to, co mu w duszy grało i to, co po prostu bardzo chciał narysować. Darrow robi dokładnie tak samo, choć bez śladu improwizacji. Rysuje swoje popkulturowe „koniki” – japońskie filmy o Zatoichim, niewidomym mistrzu miecza, komedie kung-fu ze Stephenem Chowem, czy spaghetti westerny Sergio Leone. A rysuje nieziemsko.
Taki to komiks właśnie. Do oglądania, niekoniecznie czytania. I jak tu wystawić uczciwą ocenę? 110% za rysunek, 30% za fabułę? Nie, bo jak już wspominałem, nie o fabułę w nim chodzi.
koniec
30 sierpnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zielona skóra, w której żyje
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

23 X 2021

Jak na postać, która istnieje od zarania Marvela, Hulk nie miał w naszym kraju szczęścia do publikacji. Teraz jest szansa, by sytuacja ta się zmieniła, a to za sprawą wydawnictwa Egmont i pierwszego tomu serii „Nieśmiertelny Hulk”.

więcej »

Krótko o komiksach: Proszę państwa, oto miś
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 X 2021

Miś jest bardzo grzeczny dziś… albowiem na ogół jest amerykańskim licealistą, który tylko czasem przemienia się w zielone zwierzęta. Dlaczego zielone, tego komiks „Beast Boy” nie tłumaczy.

więcej »

Fajne te dodatki, ale…
Marcin Osuch

21 X 2021

Młode wydawnictwo Lost in Time konsekwentnie buduje swoją pozycję na naszym rynku. Wydaje komiksy nieszablonowe i to w bardzo atrakcyjnej formie. Do takich pozycji należy m.in. „Opowieść o czarodziejach”, druga część serii „Świat Dryftu”.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Potwory kontra roboty
— Konrad Wągrowski

Miasto, flaki, maszyna
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

W służbie jej kosmicznej mości
— Marcin Knyszyński

„MAX” ale na wesoło
— Marcin Knyszyński

Klausie goes to Hollywood…
— Marcin Knyszyński

Powrót na Ziemię
— Marcin Knyszyński

Nieoczekiwana zmiana miejsc
— Marcin Knyszyński

Na właściwych torach
— Marcin Knyszyński

Komiks z najniższej półki
— Marcin Knyszyński

Wynoście się i zostawcie nas w spokoju!
— Marcin Knyszyński

Ostatni na drogę
— Marcin Knyszyński

Nic nowego
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.