Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski
‹Tajemnica złotej maczety #1: U progu tajemnicy›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTajemnica złotej maczety #1: U progu tajemnicy
Scenariusz
Data wydania1985
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklTajemnica złotej maczety
Gatunekhistoryczny, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Tajemnica złotej maczety: Przybywając do PRL-owskiego raju
[Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski „Tajemnica złotej maczety #1: U progu tajemnicy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„U progu tajemnicy” to pierwszy zeszyt z nowego cyklu komiksowego z połowy lat 80., który miał zastąpić „Kapitana Żbika”. Okazał się jednak cyklem, który dużo więcej obiecywał, niż był w stanie czytelnikom dostarczyć.

Konrad Wągrowski

Tajemnica złotej maczety: Przybywając do PRL-owskiego raju
[Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski „Tajemnica złotej maczety #1: U progu tajemnicy” - recenzja]

„U progu tajemnicy” to pierwszy zeszyt z nowego cyklu komiksowego z połowy lat 80., który miał zastąpić „Kapitana Żbika”. Okazał się jednak cyklem, który dużo więcej obiecywał, niż był w stanie czytelnikom dostarczyć.

Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski
‹Tajemnica złotej maczety #1: U progu tajemnicy›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTajemnica złotej maczety #1: U progu tajemnicy
Scenariusz
Data wydania1985
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklTajemnica złotej maczety
Gatunekhistoryczny, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Jak określić „Tajemnicę złotej maczety”? Seria przygodowa? Przygód formalnie nie jest w niej zbyt wiele, bo większość komiksu zajmują opowieści starego wiarusa. Okej, może i w tych opowieściach są przygody, ale z jednej strony, wiedząc, że ich uczestnik może na starość snuć o nich pogadanki, z pewnością nic mu się nie stało, a z drugiej, te przygody ukazane w formie snutej opowieści jakoś tak mniej w napięciu trzymają. Tak czy inaczej, „Tajemnica złotej maczety” to nowy koncept twórcy i głównego scenarzysty kapitana Żbika, Władysława Krupki, w zamierzeniu początek cyklu, który miał zastąpić na komiksowym rynku przygody przystojnego milicjanta. Nie zastąpił.
Jak wspomina w swej książce „Kapitan Żbik. Portret pamięciowy” Mateusz Szlachtycz, pomysł na nowy cykl pojawił się tuż po „Smutnym finale” Żbika, bo już w listopadzie 1982 Jerzy Wróblewski otrzymał list od wydawcy, informujący o tym, że planowana jest „nowa seria – o młodzieży i dla młodzieży – niekoniecznie związana z postacią jednego głównego bohatera”. Do realizacji tego planu doszło jednak dopiero trzy lata później – w 1985 roku ukazał się w ogromnym (z dzisiejszego punktu widzenia) nakładzie 200 000 egzemplarzy komiks o zachęcającym tytule „U progu tajemnicy” ze znaczkiem przedstawiającym do jakiego cyklu zeszyt należy – „Tajemnica złotej maczety”. Rysownik – oczywiście Jerzy Wróblewski – podpisał się na ostatnim kadrze, nazwiska scenarzysty w komiksie nie znajdziemy, ale wiadomo, że był nim znowu Władysław Krupka.
Trzeba przyznać, że okładka tego zeszytu jest niezłym oszustwem – przedstawia bowiem dwóch młodych chłopców patrzących na rycerską zbroję. Czyżby owa tajemnica podwójnie akcentowana na okładce dotyczyła średniowiecznej historii? Czy to owi chłopcy będą ją odkrywać? Odpowiedź na obydwa te pytanie brzmi: „nie”, ale o tym dowiemy się nieco później.
Sam komiks przywołuje swą treścią późniejsze odcinki „kapitana Żbika”, te kierowane do młodszego odbiorcy, którego bohaterami nierzadko bywają – obok Żbika – dzieci. Dwóch młodych chłopców – 12-letni Michał i 10-letni Maciek Wiśniewski wraz ze swymi rodzicami przybywają do małego prowincjonalnego miasteczka Czarkowo (fikcyjnego, choć w Polsce istnieje wieś o tej nazwie). Przeprowadzają się tu z Gdyni, ich tata jest inżynierem, który ma podjąć pracę w lokalnej fabryce („kombinacie”, jak sam mówi). Schemat znany choćby z „Awantury w Niekłaju” Edmunda Niziurskiego. W latach 70. XX wieku, pod wprowadzeniu nowego podziału administracyjnego, dzielącego Polskę na 49 województw, władze szukały jakichś sposobów na ożywienie nowych miast wojewódzkich (które nierzadko bywały dosyć niewielkimi ośrodkami), jednym z pomysłów na to było przemieszczanie zakładów przemysłowych do takich miejsc. Być może tak jest i tutaj, nowa fabryka, potrzebni inżynierowie na rozruch. Wiśniewscy przybyli z Gdyni, chłopcy już wkrótce poznają inne dzieci, które wraz z rodzicami z Poznania czy Wrocławia.
Michał i Maciek nie są zachwyceni przeprowadzką, w Gdyni mieli swoich kolegów, w tak młodym wieku każda zmiana jest trudna. Ale bardzo szybko udaje im się nawiązać w Czarkowie nowe znajomości, bo już podczas rozpakowywania podchodzą do nich arcysympatyczni rówieśnicy – Wacek i Monika. A potem rozpoczyna się sielanka, bowiem okazuje się, że Czarkowo to prawdziwy raj na Ziemi: piękne, spokojne miasteczko, położone w pobliżu malowniczego zamku, pełne atrakcji i przemiłych ludzi. Czego tu nie ma! Zamek, piękne muzeum, pływalnia, aeroklub! A wszyscy – i dzieci, i dorośli – aż palą się by pomagać, zawsze z uśmiechem na ustach. Słowem – PRL w wersji idealnej, jak z podręczników i czytanek tamtych czasów.
No dobrze, ale do czego to wszystko zmierza? Komiks jako reklamówka socjalistycznej ojczyzny? Pewnie w jakimś stopniu tak, ale jednak w finale tego odcinka scenarzysta ujawnia, że wszystko, co do tej pory czytaliśmy, jest tylko wstępem do większej całości. Bowiem chłopcy (w towarzystwie Wacka – jak się okazuje dziewczynka Monika nie była już tak ważną postacią, by o niej dalej wspominać) poznają mieszkającego w miasteczku spokojnego emeryta, pana Witolda, który nie dość, że ma ciekawą wojenną przeszłość, to jeszcze uwielbia o niej opowiadać młodzieży. I tu zaczyna się właściwa historia – bo tematem serii wcale, wbrew pozorom, nie będzie aklimatyzacja młodzieży w nowym miejscu zamieszkania, ale historia żołnierza-tułacza.
Poligrafia ze znakiem jakości PRL
Poligrafia ze znakiem jakości PRL
Jerzy Wróblewski nie ma tu dużego pola do popisu, by zaskakiwać ciekawymi kadrami, ale przyznać należy, że sielankowość urokliwego Czarnkowa oddaje znakomicie. Ładne kamieniczki, sympatyczny ryneczek, piękny park, intrygujący zamek, ba! nawet socjalistyczne blokowiska wyglądają tu miło i przytulnie. A wszystko w klimacie wakacyjnej beztroski. Szkoda jednak, że w pierwszym wydaniu tego komiksu cała staranna praca Wróblewskiego zostaje w wielu miejscach skutecznie zniweczona przez dramatyczny poziom PRL-owskiej poligrafii. Kolory nałożone są fatalnie, nie trafiają w swoje miejsca, cały komiks jest przez to rozmazany, a do tego dochodzą nieplanowane chyba efekty specjalne w rodzaju niebieskiego koloru włosów Wacka.
No dobrze, ale właściwie co z tą maczetą? Otóż okazuje się, że miniaturowa złota maczeta to talizman pana Witolda, który oddał on po wojnie do lokalnego muzeum. Niestety oryginalny klejnot został skradziony. Maciek, dowiedziawszy się o tym, mówi: „A może zabawimy się w detektywów?”. Już wkrótce okaże się, że jest to kolejna obietnica składana w tym cyklu, która nigdy nie zostanie spełniona.
koniec
18 kwietnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o komiksach: Proszę państwa, oto miś
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 X 2021

Miś jest bardzo grzeczny dziś… albowiem na ogół jest amerykańskim licealistą, który tylko czasem przemienia się w zielone zwierzęta. Dlaczego zielone, tego komiks „Beast Boy” nie tłumaczy.

więcej »

Fajne te dodatki, ale…
Marcin Osuch

21 X 2021

Młode wydawnictwo Lost in Time konsekwentnie buduje swoją pozycję na naszym rynku. Wydaje komiksy nieszablonowe i to w bardzo atrakcyjnej formie. Do takich pozycji należy m.in. „Opowieść o czarodziejach”, druga część serii „Świat Dryftu”.

więcej »

Mała Esensja: W Valleby zawsze coś się dzieje
Marcin Mroziuk

20 X 2021

Wielbiciele „Biura Detektywistycznego Lassego i Mai” z pewnością nie przepuszczą okazji, by poznać kolejne cztery sprawy rozwiązane przez ich ulubionych bohaterów. Co ważne, historyjki w „Sabotażu w punkcie skupu i innych komiksach” okazują się równie wciągające, jak te znane z książek Martina Widmarka, a charakterystyczne rysunki Heleny Willis wręcz nadspodziewanie dobrze się sprawdzają się jako komiksowe kadry.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.