Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Yves Swolfs
‹Lonesome #2: Łotrzy pogranicza›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLonesome #2: Łotrzy pogranicza
Scenariusz
Data wydania31 stycznia 2020
RysunkiYves Swolfs
PrzekładMaria Mosiewicz
Wydawca Egmont
CyklLonesome
ISBN9788328196896
Format56s. 216x285mm
Cena34,99
Gatunekwestern
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Łotr łotra łotrem pogania
[Yves Swolfs „Lonesome #2: Łotrzy pogranicza” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W pierwszym tomie swojej nowej serii Yves Swolfs niewiele zdradził na temat przeszłości głównego bohatera. Za to w drugim wyłożył wszystko kawa na ławę. Dowiadujemy się więc, z jakiego powodu Samotnik ściga fanatycznego kaznodzieję Markhama. I dlaczego jego misja nie zostaje jeszcze zakończona. Druga odsłona „Lonesome” to powrót Belga do mistrzowskiej formy!

Sebastian Chosiński

Łotr łotra łotrem pogania
[Yves Swolfs „Lonesome #2: Łotrzy pogranicza” - recenzja]

W pierwszym tomie swojej nowej serii Yves Swolfs niewiele zdradził na temat przeszłości głównego bohatera. Za to w drugim wyłożył wszystko kawa na ławę. Dowiadujemy się więc, z jakiego powodu Samotnik ściga fanatycznego kaznodzieję Markhama. I dlaczego jego misja nie zostaje jeszcze zakończona. Druga odsłona „Lonesome” to powrót Belga do mistrzowskiej formy!

Yves Swolfs
‹Lonesome #2: Łotrzy pogranicza›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLonesome #2: Łotrzy pogranicza
Scenariusz
Data wydania31 stycznia 2020
RysunkiYves Swolfs
PrzekładMaria Mosiewicz
Wydawca Egmont
CyklLonesome
ISBN9788328196896
Format56s. 216x285mm
Cena34,99
Gatunekwestern
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
O podobieństwach nowej serii belgijskiego scenarzysty i rysownika Yves’a Swolfsa do kultowego już „Durango” pisałem przy okazji omawiania „Na tropie kaznodziei” (2018), albumu otwierającego cykl „Lonesome”. Nie będę się więc powtarzał; ograniczę się jedynie do stwierdzenia, że w tomie drugim te analogie jeszcze bardziej rzucają się w oczy – metaforycznie (jeśli chodzi o scenariusz) i dosłownie (w warstwie wizualnej). Co akurat jest bardzo dobrą wiadomością dla wielbicieli artysty rodem z Brukseli, oznacza bowiem, że powrócił on do swojej dawnej formy – i to na dodatek w gatunku, którego mistrzem stał się już ponad trzy dekady temu.
Po rozprawieniu się z Claytonem i uratowaniu życia prostytutce Lucy Samotnik wpada w ręce szeryfa Abla. Z jednej strony może być mu wdzięczny, bo to właśnie jego interwencja uratowała go przed przedwczesną i niechcianą podróżą na tamten świat, z drugiej – może go przeklinać, ponieważ zamiast puścić go wolno, aby mógł podążać śladem szalonego pastora Markhama, stróż prawa z Holton postanawia wpakować dzielnego rewolwerowca za kratki. Tak nakazuje mu sumienie i szacunek dla prawa. To przywiązanie szeryfa do sprawiedliwości może mieć jednak daleko idące konsekwencje. Zagrożony przez Samotnika burmistrz Harper wzywa bowiem na pomoc Marshala (to nie imię, lecz funkcja policyjna!) Longbaugha, który postanawia zabrać więźnia do Lawrence i tam postawić go przed sądem.
W rzeczywistości Longbaugh, działający na zlecenie i za pieniądze burmistrza Holton, nie ma wcale zamiaru doprowadzić Samotnika przed oblicze sprawiedliwości – rewolwerowiec ma zginąć po drodze. I niewiele brakuje, aby tak się stało. Gdyby nie przenikliwość szeryfa Abla, który postanawia wreszcie zrzucić łuski z oczu i stanąć w prawdzie, cała seria mogłaby równie dobrze zakończyć się na… czwartej planszy drugiego tomu. Na szczęście tak się nie dzieje i wydarzenia rozgrywające się na leśnym dukcie pomiędzy Holton a Lawrence stają się otwarciem nowego wątku opowieści. Opowieści, w której główny bohater przekracza granicę Terytorium Kansas i wkracza do popierającego niewolnictwo stanu Missouri. Tam zaś styka się ze wzbudzającymi postrach wśród abolicjonistów Łotrami Pogranicza, których politycznym przewodnikiem jest generał Price.
Swolfs umiejętnie wplata w fikcyjną fabułę historyczną prawdę, chociażby zderzając ze sobą poglądy abolicjonistów i przeciwników niewolnictwa. Stara się przy tym nie opowiadać po żadnej ze stron, równo wymierzając ciosy. Zło bowiem czai się w rzeczywistości – tej komiksowej – gdzie indziej. Tacy ludzie, jak Harper, Price, a nawet demoniczny Markham są bowiem jedynie marionetkami, którymi manipuluje ktoś znacznie potężniejszy. I chociaż od pewnego momentu wiadomo już, kto to jest, nadal w ukryciu pozostają jego prawdziwe motywy. Poznamy je zapewne w kolejnym tomie serii… W tym natomiast Swolfs sięga do bolesnej przeszłości Samotnika, pozwalając mu wreszcie zaznać choć odrobinę spokoju. O ile w ogóle może wyciszyć się człowiek mający na sumieniu dziesiątki istnień. Owszem, zabija przede wszystkim drani i oprawców, ale nawet wymierzanie sprawiedliwości takim łajdakom musi pozostawiać trwały ślad na psychice.
„Łotrzy Pogranicza” podsycają apetyt na kolejne odsłony „Lonesome”. Ciekawe zresztą na ile starczy Swolfsowi samozaparcia. Czy zwieńczeniem serii będzie moment wybuchu wojny secesyjnej, która zbliża się wielkimi krokami (przypominam, że akcja rozgrywa się zimą 1861 roku)? Czy też belgijski scenarzysta zechce zagłębić się w zawiłości tego dramatycznego konfliktu, idąc na przykład tropem wskazanym przez Clinta Eastwooda w wyreżyserowanym przez niego „Wyjętym spod prawa Joseyu Walesie” (1976)? Możliwości jest sporo, a wiele zapewne będzie zależeć od tego, jak przebiegnie wyprawa, na jaką właśnie się zanosi, Samotnika do Nowego Jorku. Graficznie „Łotrzy Pogranicza” prezentują się fantastycznie. To Yves Swolfs, jakiego doskonale znamy i kochamy – wyrazisty i realistyczny, dynamiczny w scenach akcji i idealnie oddający psychikę postaci za sprawą mimiki. Dopracowana jest każda plansza, każdy kadr, najdrobniejszy szczegół. Swoje do tego sukcesu dołożyła też odpowiedzialna za kolory córka Yves’a, Julie Swolfs. To dzięki niej wyobraźnia ojca zyskała w tym komiksie „trzeci wymiar”.
koniec
29 maja 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fajne te dodatki, ale…
Marcin Osuch

21 X 2021

Młode wydawnictwo Lost in Time konsekwentnie buduje swoją pozycję na naszym rynku. Wydaje komiksy nieszablonowe i to w bardzo atrakcyjnej formie. Do takich pozycji należy m.in. „Opowieść o czarodziejach”, druga część serii „Świat Dryftu”.

więcej »

Mała Esensja: W Valleby zawsze coś się dzieje
Marcin Mroziuk

20 X 2021

Wielbiciele „Biura Detektywistycznego Lassego i Mai” z pewnością nie przepuszczą okazji, by poznać kolejne cztery sprawy rozwiązane przez ich ulubionych bohaterów. Co ważne, historyjki w „Sabotażu w punkcie skupu i innych komiksach” okazują się równie wciągające, jak te znane z książek Martina Widmarka, a charakterystyczne rysunki Heleny Willis wręcz nadspodziewanie dobrze się sprawdzają się jako komiksowe kadry.

więcej »

W służbie jej kosmicznej mości
Marcin Knyszyński

19 X 2021

Pierwszy zbiorczy tom „Armady”, wydany właśnie przez Egmont, zbiera cztery początkowe odcinki serii, które już dwadzieścia lat temu pojawiły się na polskim rynku. Młodzieżowa, typowo rozrywkowa space opera z dziesiątkami cudacznych miejsc i bohaterów – przed nami gargantuiczny konwój, złożony z tysięcy olbrzymich statków kosmicznych, od milleniów przemierzający galaktykę.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Samotnik bez Imienia
— Sebastian Chosiński

Wśród skorpionów
— Sebastian Chosiński

Pociągiem do Piekła
— Sebastian Chosiński

Kobra kąsa zawsze dwa razy
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrodziło go Piekło
— Sebastian Chosiński

Górniczy protest na Dzikim Zachodzie
— Sebastian Chosiński

U podnóża Gór Skalistych
— Sebastian Chosiński

Nawet stryczek mu nie straszny
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Poobiednie lenistwo
— Sebastian Chosiński

Śpij, kochanie, po słonecznej stronie ulicy
— Sebastian Chosiński

Ballady i impro-romanse
— Sebastian Chosiński

Puma skacząca do gardeł wampirów
— Sebastian Chosiński

Mroczna zatoka
— Sebastian Chosiński

Zdradzona i porzucona
— Sebastian Chosiński

Znaki na niebie i ziemi
— Sebastian Chosiński

Noir w kolorze… żółtym
— Sebastian Chosiński

Miłość w cieniu katastrofy
— Sebastian Chosiński

Na Dzikim Zachodzie i w kraju Łokietka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.