Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Patrick Berkenkotter, Mike Carey
‹Superbohaterowie Marvela #14: Ludzka Pochodnia (Jim Hammond)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuperbohaterowie Marvela #14: Ludzka Pochodnia (Jim Hammond)
Scenariusz
Data wydania5 lipca 2017
RysunkiPatrick Berkenkotter
PrzekładMateusz Jankowski
Wydawca Hachette
CyklSuperbohaterowie Marvela
ISBN978-83-2820-954-1
Format200s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Ogniu krocz za mną
[Patrick Berkenkotter, Mike Carey „Superbohaterowie Marvela #14: Ludzka Pochodnia (Jim Hammond)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Na hasło Człowiek Pochodnia z miejsca przychodzi nam na myśl członek Fantastycznej Czwórki Johnny Storm. Tymczasem nie jest on jedynym nosicielem płomiennych mocy, a także nie pierwszym. Oryginał nazywa się Jim Hammond i o nim opowiada czternasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ogniu krocz za mną
[Patrick Berkenkotter, Mike Carey „Superbohaterowie Marvela #14: Ludzka Pochodnia (Jim Hammond)” - recenzja]

Na hasło Człowiek Pochodnia z miejsca przychodzi nam na myśl członek Fantastycznej Czwórki Johnny Storm. Tymczasem nie jest on jedynym nosicielem płomiennych mocy, a także nie pierwszym. Oryginał nazywa się Jim Hammond i o nim opowiada czternasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela.

Patrick Berkenkotter, Mike Carey
‹Superbohaterowie Marvela #14: Ludzka Pochodnia (Jim Hammond)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuperbohaterowie Marvela #14: Ludzka Pochodnia (Jim Hammond)
Scenariusz
Data wydania5 lipca 2017
RysunkiPatrick Berkenkotter
PrzekładMateusz Jankowski
Wydawca Hachette
CyklSuperbohaterowie Marvela
ISBN978-83-2820-954-1
Format200s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Oryginalny Człowiek Pochodnia zadebiutował w 1939 roku w „Marvel Comics #1” i powszechnie uważany jest za pierwszego superbohatera świata Marvela (pomimo że wtedy firma nazywała się Timely Comics, a w tym samym zeszycie po raz pierwszy pojawił się także Namor). Wbrew pseudonimowi nie był on jednak człowiekiem, a androidem stworzonym przez Phineasa Hortona. Dodajmy, że nieudanym, ponieważ w kontakcie z tlenem stawał w płomieniach. Z czasem nauczył się panować nad swoimi mocami.
Wsławił się głównie w walce z nazistowskimi Niemcami i jako ten, który zamordował Hitlera. W późniejszych latach pojawiał się dość sporadycznie, będąc na zmianę zabijanym i wskrzeszanym. O jednym z takich zmartwychwstań opowiada ośmiotomowa miniseria „Pochodnia” ze scenariuszem Alexa Rossa i Mike′a Careya, wypełniająca omawiany zeszyt.
Trochę szkoda, że nie dostaliśmy przedruku debiutu naszego bohatera, ale podejrzewam, że ma to związek z prawami autorskimi. Niemniej i bez tego każdy fan dobrych opowieści rysunkowych powinien być usatysfakcjonowany, zarówno od strony scenariusza, jak i graficznej.
Początkowo akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony mamy wskrzeszonego niedawno Toro – młodego pomocnika Pochodni, mutanta posiadającego moce podobne do niego. Próbuje on odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Drugim wątkiem jest zlecenie przez pewnych niemiłych ludzi stworzenia przez Mad Thinkera globalnej broni. Ten trochę miota się między pomysłami, aż wreszcie dochodzi do spotkania jego i Toro. To okazuje się brzemienne w skutkach, ponieważ Mad Thinker postanawia wskrzesić oryginalną Ludzką Pochodnię i przemienić go w bezwzględnego mordercę na swoich usługach.
Nie jest to może specjalnie wyszukany punkt wyjściowy, bo podobnych opowieści poznaliśmy już kilka, ale Ross i Carey na tyle zgrabnie prowadzą narrację, wzbogacając ją o niespodziewane elementy, jak choćby koncepcję Nowego Berlina, że jest wciągająca bez reszty. Duże znaczenie w jej odbiorze ma również naszpikowanie jej licznymi nawiązaniami do przeszłości Człowieka Pochodni. Widać, że autorzy mają w małym palcu prehistorię Marvela. Na szczęście czytelnik nie musi być w niej tak bardzo obeznany. A w razie pewnych niejasności, zawsze można o nich poczytać w zamieszczonej na końcu historii naszego bohatera.
Dużym plusem jest postawienie na relacje między bohaterami i pokazanie ich w całkiem nowych sytuacjach. Choć sam Jim Hammond ma w sobie dużo bezduszności sztucznej inteligencji, co może drażnić, to jednak nie da się ukryć, że odróżnia go to od luźnego w sposobie bycia Johnny′ego Storma, który też pojawia się w tej opowieści. Jednak jej najważniejszym elementem wydaje się osoba Toro, który polskiemu czytelnikowi do tej pory nie był znany. Choć niczym Bucky miał być tylko młodocianym współpracownikiem swojego dorosłego mentora, to jednak okazuje się pełnokrwistą postacią, a jego odświeżona wersja jest o wiele bardziej interesująca niż sztampowe przedstawienie z czasów wojny (podobnie było z Zimowym Żołnierzem).
Z drugiej strony umiejętnie nakreślono osobowości czarnych charakterów. W tym przede wszystkim Mad Thinkera, którego osobiście nigdy nie lubiłem, uważając go właśnie za mało malowniczego. Po tym komiksie zdecydowanie zmieniłem zdanie.
Wszystko to uzupełniają śliczne, naturalistyczne rysunki Patricka Berkenkottera, wzbogacone wyrazistymi kolorami przez Carlosa Lopeza. Nawet gdyby sam scenariusz okazał się totalnym niewypałem, to i tak trzeba byłoby sięgnąć po tę pozycję, by nacieszyć oczy.
Szczęśliwie i historia, i szata graficzna sobie dorównują, tworząc, zaryzykuję to stwierdzenie, jak na razie najlepszą pozycję z dotychczasowych, jakie ukazały się w ramach Superbohaterów Marvela. Dla mnie to takie uzupełnienie genialnych „Marvels” Kurta Busieka i Alexa Rossa, którzy zaczynają się waśnie od narodzin Ludzkiej Pochodni. Omawiany komiks świetnie przybliża tę postać.
koniec
5 sierpnia 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Odwaga i poświęcenie
Sebastian Chosiński

23 I 2022

Choć akcja „Jeremiaha” Hermanna Huppena rozgrywa się w bliżej nieokreślonej postapokaliptycznej przyszłości (przynajmniej w momencie powstawania konkretnego epizodu), problemy, z jakim boryka się zniszczony kataklizmem świat wymyślony przez Belga, nie różnią się wiele od tych, jakie dręczą naszą rzeczywistość. Szczególnie boleśnie przekonujemy się o tym w „Błękitnym Lisie”.

więcej »

Multiwersum, które się śmieje
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 I 2022

Drugi tom "Batman Death Metal" nie przynosi wielkich zmian w kwestii konfliktu bohaterów z Batmanem, Który Się Śmieje. Bardzo go jednak rozbudowuje.

więcej »

Honor kata
Dagmara Trembicka-Brzozowska

21 I 2022

Jeśli szukacie klasycznego retro komiksu, który po latach świetnie się broni, niestroniącego od przemocy, ale też nieepatującego brutalnością, ze sprawnie napisanymi historiami, wyrazistym głównym bohaterem – to „Poranek ściętych głów” powinien być na szczycie waszej listy zakupowej.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Multiwersum, które się śmieje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Ostatnie cięcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie zadzieraj z dekapitatorem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Styczeń 2022
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński

Pink Floyd w XXI wieku: Krystaliczny dźwięk Księżyca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kierunek - punkt zero
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Migoczące płomyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Event dla wtajemniczonych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 filmów, których akcja rozgrywa się w 2022 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Te Żółwie się nie uśmiechają
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.