Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

John Buscema, Stan Lee
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #103: Silver Surfer: Początki›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #103: Silver Surfer: Początki
Tytuł oryginalnySilver Surfer: Origins
Scenariusz
Data wydania2 listopada 2016
RysunkiJohn Buscema
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-282-0344-0
Format216s. 170×240mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Powrót surfującego pacyfisty
[John Buscema, Stan Lee „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #103: Silver Surfer: Początki” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pomysł na superbohatera o srebrnej skórze, który podróżuje przez przestrzeń kosmiczną na latającej desce surfingowej, wydaje się tak naiwny, że aż śmieszny. O dziwo jednak zaskoczył i spodobał się czytelnikom tak bardzo, że w 1968 roku postać ta otrzymała własną serię. Jej pierwsze zeszyty znajdziemy w sto trzecim tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Silver Surfer: Początki”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Powrót surfującego pacyfisty
[John Buscema, Stan Lee „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #103: Silver Surfer: Początki” - recenzja]

Pomysł na superbohatera o srebrnej skórze, który podróżuje przez przestrzeń kosmiczną na latającej desce surfingowej, wydaje się tak naiwny, że aż śmieszny. O dziwo jednak zaskoczył i spodobał się czytelnikom tak bardzo, że w 1968 roku postać ta otrzymała własną serię. Jej pierwsze zeszyty znajdziemy w sto trzecim tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Silver Surfer: Początki”.

John Buscema, Stan Lee
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #103: Silver Surfer: Początki›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #103: Silver Surfer: Początki
Tytuł oryginalnySilver Surfer: Origins
Scenariusz
Data wydania2 listopada 2016
RysunkiJohn Buscema
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-282-0344-0
Format216s. 170×240mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Srebrny Surfer z początku miał być tylko dodatkiem uzupełniającym Galactusa, którego czytelnicy poznali w 1966 roku w 48. odcinku przygód Fantastycznej Czwórki (u nas przedrukowanym w zbiorze „Fantastyczna Czwórka: Nadejście Galactusa”, WKKM – 73). Jego twórcą jest Jack Kirby, który dodał jego postać do scenariusza wymyślonego przez Stana Lee. Niemniej ten wziął na swoje barki odpowiedzialność za jego indywidualne przygody w osobnej serii, która wystartowała po tym, kiedy kierownictwo Marvela zorientowało się, jak dużym zainteresowaniem Surfer cieszy się wśród czytelników.
Jak już wspomniałem, sama koncepcja postaci może się wydawać infantylnie głupia, jednak jest w niej coś urzekającego, co działa na wyobraźnię. Duży wpływ na to miało samo przedstawienie złożonej osobowości kosmity. Można powiedzieć, że jego życiu towarzyszą Sofoklesowe tragedie. Oto bowiem na wskroś prawy i uczciwy mieszkaniec Zenn-La zmuszony jest zostać heroldem Pożeracza Planet i wybierać dla niego światy, które mógłby skonsumować. A że ten najbardziej lubi takie, które tętnią życiem, Surfer wciąż stoi przed trudnymi wyborami, kogo ma ratować, a kogo poświęcić.
Jak pamiętamy z komiksu o przygodach Fantastycznej Czwórki, ostatecznie sprzeciwił się swojemu panu i nie dopuścił do tego, by ten zaspokoił swój głód Ziemią. Za tę niesubordynację został zdymisjonowany i uwięziony na naszej planecie, opuszczenie której zablokowała mu bariera stworzona przez Galactusa. Od tego czasu błąka się między kontynentami w poszukiwaniu miejsca, w którym mógłby ułożyć sobie życie. Niestety, gdzie tylko się nie pojawi, spotyka się z wrogością i przemocą.
Na tym wątku skupiają się zeszyty zebrane w „Początkach”. Choć w każdym Surfer musi przeciwstawić się jakiemuś potężnemu zagrożeniu, jak kosmici z Badoon, Mephisto czy Loki, to jednak podstawową treścią komiksu są relacje między nim a ludźmi. Przeważnie niezbyt pochlebnie o nas świadczące. Stan Lee przedstawia bowiem Ziemian jako strachliwych i reagujących na każdą inność agresją. Jak się okazuje, obdarzony kosmiczną mocą srebrny przybysz też ma granice swojej cierpliwości, zwłaszcza jeśli do tego doda się tęsknotę za ukochaną, pozostawioną na Zenn-La. Zaczyna bowiem wątpić w to, czy broniąc nasz gatunek przed Galactusem, nie postąpił zbyt pochopnie.
I wszystko to wygląda całkiem ciekawie i intrygująco, jak się o tym czyta w krótkiej recenzji, niestety w komiksie nie zawsze wypada równie atrakcyjnie. Stan Lee, choć bez wątpienia jest mistrzem, wizjonerem i ojcem założycielem świata Marvela, to jednak jego scenariusze nie zawsze należały do porywających. W sumie nic dziwnego, skoro na początku swojej kariery produkował je w ilościach hurtowych do kilku tytułów jednocześnie. Być może w latach 60. inaczej odbierano jego narrację, ale dziś można przypiąć mu łatkę grafomana. Przynajmniej, kiedy po raz kolejny czyta się pompatyczne wynurzenia Silver Surfera, który rozpacza, że ludzkość go nie akceptuje. Przyznam, że choć lubię stare komiksy, po kolejnym tego typu epizodzie przedstawionym w „Początkach”, poczułem się już zmęczony i zamiast się wzruszyć, czy też popaść w refleksję nad stanem społeczeństwa, jęki ex-herolda najzwyczajniej w świecie zaczęły mnie irytować. Być może w zeszytach, które ukazywały się w sporych odstępach czasu, tego typu zabieg się sprawdzał i stanowiło to o odrębności serii, ale kiedy otrzymuje się pięć odcinków na raz i w każdym powracamy do tego samego wątku, bez jego sensownego rozwinięcia, można mieć dość.
Szczęśliwie sytuację ratuje wartka akcja w momencie, kiedy dochodzi do konfrontacji ze wspomnianymi przeciwnikami, a także rewelacyjne rysunki Johna Buscemy. To przede wszystkim dla nich należy zapoznać się z tą pozycją. Niektórzy uważają, że to właśnie te prace należą do jego szczytowych osiągnięć. Osobiście jednak wyżej stawiam jego odczytanie przygód Conana, gdzie zaprezentował popkulturowy wizerunek barbarzyńcy z Cymmerii. Nie zmienia to faktu, że kreśląc przygody Srebrnego Surfera, wykonał kawał fantastycznej pracy.
Wiem, że ten zwrot pojawia się ostatnio dość często w recenzjach WKKM, ale cóż poradzić, albowiem „Początki” są pozycją przeznaczoną jedynie dla fanów i wiernych kolekcjonerów. Nie należą do dzieł przełomowych, ani wybitnych, by trzeba było je znać, a archaiczny styl narracji przeciętnego śmiertelnika może najzwyczajniej w świecie odstraszyć. Aczkolwiek osobom świadomym historycznego kontekstu całości przysporzy sporo rozrywki, choć jak wspomniałem, przede wszystkim ze względu na stronę graficzną.
koniec
26 listopada 2016

Komentarze

28 XII 2016   14:09:47

Uuu aż tak słabo jest ?
Dużo słabsze niż Surfer Moebiusa i Lee ?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ten sukces ma dwóch ojców
Paweł Ciołkiewicz

16 I 2022

Do „Styksu” zapewne wielu czytelników przyciągnie przede wszystkim nazwisko Andreasa. Nawet jeśli zajmował się on tylko nakładaniem tuszu na szkice Foerstera. Chociaż słowo „tylko” nie jest w tym przypadku adekwatne. Twórca „Rorka”, współpracując ze scenarzystą i rysownikiem, odcisnął na planszach komiksu swoje rozpoznawalne na pierwszy rzut oka piętno.

więcej »

Nie zadzieraj z dekapitatorem
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 I 2022

W „Head Lopper i wyprawa do Schodów Mulgrida” po raz czwarty spotykamy dekapitatora Norgala, który po chwilowej zadyszce znów jest w formie!

więcej »

Nadzieja umiera ostatnia
Paweł Ciołkiewicz

14 I 2022

W piątym tomie serii „Głębia” Rick Remender doprowadza swoją opowieść do spektakularnego finału. Mnogość wątków i zawiła fabuła tej serii sprawiają, że warto przypomnieć sobie fabułę poprzednich zeszytów. Dzięki temu lektura ostatniego tomu daje sporą frajdę.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Po rewolucji
— Marcin Knyszyński

Conan: Conan i latające miecze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan Krool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan jeszcze nie król
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan średniak
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan korsarz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Topory ociekające krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Poczuj klimat heroic fantasy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Nagie piersi i fryzura księżniczki Lei
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: W pustyni i na dzikim zachodzie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Nie zadzieraj z dekapitatorem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Styczeń 2022
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński

Pink Floyd w XXI wieku: Krystaliczny dźwięk Księżyca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kierunek - punkt zero
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Migoczące płomyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Event dla wtajemniczonych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 filmów, których akcja rozgrywa się w 2022 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Te Żółwie się nie uśmiechają
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: Muzyka 18+, czyli muzyka a branża porno (reaktywacja)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wojno, krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.