Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Anna Kłodzińska, Zbigniew Sobala, Jan Tomaszewski
‹Kapitan Żbik #9: Kryształowe okruchy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #9: Kryształowe okruchy
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2015
RysunkiZbigniew Sobala
Wydawca ONGRYS
CyklKapitan Żbik
ISBN978-83-61596-69-1
Cena12,00
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Kapitan Żbik: Listonosz zawsze… jest podejrzany
[Anna Kłodzińska, Zbigniew Sobala, Jan Tomaszewski „Kapitan Żbik #9: Kryształowe okruchy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Z miesiąca na miesiąc seria o kapitanie Żbiku zdobywała coraz większą popularność i nie miał większego znaczenia fakt, że jej bohaterem był funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej, a więc instytucji nieszczególnie kochanej przez społeczeństwo. Głód komiksów był wśród młodych Polaków tak wielki, że byli oni w stanie „przełknąć” nawet taki wzorzec. Warte podkreślenia jest jeszcze i to, że w kolejnym odcinku cyklu, „Kryształowych okruchach”, jako scenarzystka zadebiutowała Anna Kłodzińska.

Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Listonosz zawsze… jest podejrzany
[Anna Kłodzińska, Zbigniew Sobala, Jan Tomaszewski „Kapitan Żbik #9: Kryształowe okruchy” - recenzja]

Z miesiąca na miesiąc seria o kapitanie Żbiku zdobywała coraz większą popularność i nie miał większego znaczenia fakt, że jej bohaterem był funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej, a więc instytucji nieszczególnie kochanej przez społeczeństwo. Głód komiksów był wśród młodych Polaków tak wielki, że byli oni w stanie „przełknąć” nawet taki wzorzec. Warte podkreślenia jest jeszcze i to, że w kolejnym odcinku cyklu, „Kryształowych okruchach”, jako scenarzystka zadebiutowała Anna Kłodzińska.

Anna Kłodzińska, Zbigniew Sobala, Jan Tomaszewski
‹Kapitan Żbik #9: Kryształowe okruchy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #9: Kryształowe okruchy
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2015
RysunkiZbigniew Sobala
Wydawca ONGRYS
CyklKapitan Żbik
ISBN978-83-61596-69-1
Cena12,00
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Anna Kłodzińska była w czasach PRL-u instytucją, autorką hołubioną przez władze komunistyczne i docenianą przez kolejnych komendantów Milicji Obywatelskiej. A wszystko to za sprawą… niezbyt wysokich lotów, choć w większości zgrabnie napisanych, kryminałów. Kłodzińska urodziła się w listopadzie 1925 roku; po drugiej wojnie światowej pracowała jako dziennikarka w „Życiu Warszawy”, ale marzyła jej się kariera pisarska. Pierwsze podejście było nad wyraz nieudane – to opublikowana w 1953 roku klasyczna powieść socrealistyczna „Ziemia srebrzy się cynkiem”. Dzisiaj pamiętają o niej zapewne tylko nieliczni badacze literatury polskiej tamtych czasów; wszak nie zrobiła ona takiej „kariery”, jak „Węgiel” (1950) Aleksandra Ścibora-Rylskiego, „Traktory zdobędą wiosnę” (1950) Witolda Zalewskiego, „Przy budowie” (1950) i „Władza” (1954-1955) Tadeusza Konwickiego „Początek opowieści” (1951) Mariana Brandysa, „Piątka z ulicy Barskiej” (1952) Kazimierza Koźniewskiego, „Pamiątka z Celulozy” (1952) Igora Newerlego, „Obywatele” (1954) Kazimierza Brandysa czy „Lewanty” (1954) Andrzeja Brauna. Nawet na tle tych, słabych przecież, „produkcyjniaków” opowiadająca o rozwoju polskiego przemysły cynkowego książka Kłodzińskiej wypadała kiepsko.
Wszystko zmieniło się jednak po październikowej Gomułkowskiej „odwilży”, kiedy władze poluzowały nieco obywatelom, również w dziedzinie kultury. Powieści socrealistyczne zaczęto wycofywać z bibliotek, sami autorzy też specjalnie się nimi nie szczycili, poza tym do głosu dopuszczono tych, którzy gustowali w literaturze popularnej. Wówczas Kłodzińska postanowiła spróbować swych sił, pisząc kryminał. Zadebiutowała w 1957 roku książką „Śledztwo prowadzi porucznik Szczęsny”, a potem, jak z rękawa, wypadały kolejne. W wielu pojawiał się ten sam tytułowy bohater, którego wprowadziła do „milicyjnego obiegu” w drugiej połowie lat 50. (choć z czasem awansował do stopnia majora). Do najpopularniejszych kryminałów Kłodzińskiej należały: „Srebrzysta śmierć” (1959), „Dwa włosy blond” (1960), „Wrak” (1973), „Dzieci milionerów” (1980). Niekiedy wydawała książki pod pseudonimami – vide Stanisław Mierzański („Kim jesteś Czarny?”, 1973) oraz Stanisław Załęski („Wynajęty morderca”, 1991). Kres popularności Kłodzińskiej przyszedł wraz z upadkiem Polski Ludowej; spowodowany był także jej propagandowym zaangażowaniem w okresie stanu wojennego.
Mało kto jednak wie, że Anna Kłodzińska próbowała swych sił również jako scenarzysta komiksowy. Wraz z Janem Tomaszewskim (kimkolwiek on był) wymyśliła fabułę do dwóch „kolorowych zeszytów” z kapitanem Janem Żbikiem: pierwszy, „Kryształowe okruchy”, ukazał się w 1970 roku, drugi – „Czarna Nefretete” – rok później. Dla wielbicieli pisarki przedstawione w nich historie nie były zapewne zaskoczeniem (a raczej nie są z perspektywy czasu, ponieważ gdy komiksy te wydawano przed ponad czterdziestu laty, rzadko informowano, kto był ich twórcą), wpisywały się bowiem idealnie w „poetykę” jej książek. Przede wszystkim, co na pewno było siłą Kłodzińskiej, nie wysilała się ona na wymyślne intrygi, opisywała rzeczywistość i ludzi (w tym również przestępców), jakich można było spotkać na co dzień. Nie stawiała też na spektakularne przestępstwa; często były to zbrodnie popełniane w afekcie, z miłości, drobne kradzieże. Istotna była także warstwa obyczajowa, stąd obecność na kartach jej książek chuliganów, narkomanów, prostytutek. Nie inaczej – choć oczywiście w mocno ograniczonym zakresie (wszak komiksy ze Żbikiem adresowane były dla młodzieży) – jest w „Kryształowych okruchach”.
Akcja zaczyna się od poszukiwania odpowiedzi na pytanie, co stało się z inżynierem Zaleskim, pracownikiem warszawskiej fabryki „F-3”, który nie pojawił się w pracy, mimo że miał przynieść ważne dokumenty potrzebne podczas odbywającej się tego dnia w zakładzie konferencji. Zaniepokojony absencją kolegi, kierownik działu kadr postanowił odwiedzić go w domu. Zaleski jednak nie otworzył drzwi, nie odbierał też telefonów. Nie pozostawało więc nic innego, jak powiadomić milicję. Inspektor Janowski z komendy dzielnicowej na Ochocie, nie zastanawiając się długo, podejmuje decyzję o wezwaniu straży pożarnej. Strażakom po drabinie udaje się dostać przez okno do mieszkania Zaleskiego; tam znajdują jego ciało. Lekarz stwierdza, że śmierć nastąpiła poprzedniego dnia wieczorem w wyniku uderzenia w głowę wazonem bądź popielniczką. Z uwagi na pracę denata w fabryce, pojawia się podejrzenie, że inżynier mógł zginąć z powodu dokumentów, które trzymał w domu, a to oznaczałoby sprawę większego formatu (może nawet, choć nie jest to powiedziane wprost, dotyczącą szpiegostwa przemysłowego) – dlatego też na miejsce zdarzenia wezwany zostaje Żbik.
Od tego momentu śledztwo nabiera rozpędu. Udaje się ustalić, że w dniu śmierci Zaleski wypłacił z banku PKO (notabene z oddziału w słynnej Rotundzie, która w lutym 1979 roku była miejscem ogromnej tragedii) 130 tysięcy złotych, za które miał kupić moskwicza. Pieniądze zniknęły, zatem MO uznaje, że zabójstwo miało jednak motyw rabunkowy. Teraz trzeba tylko ustalić, kto odwiedzał inżyniera. Pierwszym podejrzanym, wskazanym przez sąsiadkę Zaleskiego, Izę Kowalską, jest listonosz. Wkrótce zostaje on aresztowany, a jego sytuacja jest tym cięższa, że nie ma alibi na czas, w którym prawdopodobnie popełniono zbrodnię i dokonano kradzieży. Jeśli jednak ktoś myśli, że to już koniec sprawy – jest w błędzie. Niebawem pojawia się kolejny świadek, a jego zeznania wnoszą wiele nowego do śledztwa. Wreszcie idąc po nitce do kłębka, udaje się odtworzyć przebieg zdarzenia i wskazać winnych. Ale to dopiero połowa sukcesu – przestępców trzeba jeszcze złapać. A jest przecież środek lata, okres urlopowy w pełni. Odnaleźć kogoś w nadmorskich kurortach to jak trafić na igłę w stogu siana. Od czego jednak jest kapitan Żbik?! Który nie dość, że ma doświadczenie w łapaniu wszelkiej maści łachudrów, to na dodatek… sprzyja mu szczęście.
Jak w wielu innych komiksach serii, mamy w „Kryształowych okruchach” do czynienia z niezbyt lotnymi przestępcami. Po co bowiem ukradli 130 tysięcy złotych? Żeby je jakoś zainwestować? Uciec za granicę? Nic z tych rzeczy! Wolą je „przepuścić” podczas urlopu. Ale z drugiej strony taki obraz wyrzutków społecznych jak najbardziej odpowiadał propagandzie peerelowskiej. To nie mogli przecież być ludzie nadzwyczaj inteligentni ani szczególnie przebiegli, tacy bowiem wzbudzaliby – zamiast „słusznego gniewu” – sympatię społeczeństwa. Czytelnicy kibicowaliby im, nie zaś dzielnym funkcjonariuszom. Mamy więc do czynienia ze zwykłymi ludźmi, którzy dali się zwieść nadziei na szybki i łatwy zarobek i dlatego zeszli na złą drogę. Inna sprawa, że mieli ku temu niejako naturalne predyspozycje, nie interesowała ich ciężka praca, woleli się bawić (chociażby w legendarnym sopockim „Grand Hotelu”). Na ich tle kapitan Żbik jest wzorcem obywatela Polski Ludowej. Na dodatek świetnie prezentuje się nie tylko w mundurze milicyjnym, ale także w stroju cywilnym, jak i w… slipkach kąpielowych.
Autorem rysunków do „Kryształowych okruchów” jest – dobrze nam już znany – Zbigniew Sobala, który zilustrował najwcześniejsze, jeszcze gazetowe, opowieści o kapitanie Żbiku (vide „Pięć błękitnych goździków” oraz „Dziękuję, kapitanie”), a potem zajął się tworzeniem pierwszych zeszytów, w tym trzyczęściowego „Ryzyka” (1968) i „Wzywam 0-21” (1969). Na ich podstawie można prześledzić ewolucję stylu plastyka. Nie jest ona może zachwycająca, ale idzie we właściwym kierunku. Grafiki nadal wprawdzie są dość toporne (zwłaszcza na tle tego, co w następnych latach przedstawią Grzegorz Rosiński i Jerzy Wróblewski), ale przynajmniej widać już jakieś tło, drugi plan. Bohaterowie funkcjonują w konkretnej rzeczywistości; łatwiej jest ich także rozpoznawać po rysach twarzy. Właściwą część komiksu dopełniają jeszcze materiały dodatkowe: w rubryce „Za ofiarność i odwagę” przedstawiony jest starszy szeregowy Krzysztof Jankowski, który w zimny październikowy wieczór uratował topiącego się w Wiśle chłopca, z kolei na wewnętrznej stronie okładki pojawia się rysunkowe ostrzeżenie przed niewypałami. Tego drugiego nie znajdziemy, niestety, w najnowszym wydaniu Ongrysu.
koniec
16 października 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Komiks z najniższej półki
Marcin Knyszyński

20 IX 2021

Między pierwszy a drugi tom komiksu „Czarny Młot. Era Zagłady” Jeff Lemire wcisnął dwa spin-offy. Niedawno czytaliśmy „Erę kwantową” – rzecz przyzwoitą, choć niepozbawioną wad. Po tej krótkiej wizycie w latach czterdziestych dwudziestego drugiego wieku, cofamy się dokładnie o dwa stulecia. Druga Wojna Światowa dobiega końca.

więcej »

Polscy podróżnicy: Kumpel Mickiewicza
Marcin Osuch

19 IX 2021

Jako podróżnik i odkrywca Ignacy Domeyko jest najlepiej znany ze wszystkich postaci przedstawionych w serii „Polscy podróżnicy”. Ale czy znajomości postaci dorównuje wiedza na temat jego dokonań?

więcej »

Dokąd tak pędzisz, doktorze
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 IX 2021

Kolejny pierwszy tom przygód doktora Strange′a. Tym razem w ramach serii wydawniczej Marvel Fresh. Nie powiem jednak, by opowieść ta należała do szczególnie odświeżających.

więcej »

Polecamy

Kumpel Mickiewicza

Polscy podróżnicy:

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.