Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jack Kirby, Stan Lee
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #83: Thor: Opowieści z Asgardu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #83: Thor: Opowieści z Asgardu
Tytuł oryginalnyThor: Tales of Asgard
Scenariusz
Data wydania27 stycznia 2016
RysunkiJack Kirby
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-324-2
Format256s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: To jest prawdziwy Asgard, na Odyna!
[Jack Kirby, Stan Lee „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #83: Thor: Opowieści z Asgardu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Okładka osiemdziesiątego trzeciego tomu Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela jest myląca. Wygląda bowiem, jakbyśmy w „Thor: Opowieści z Asgardu” otrzymali kolejną współczesną wariację o Bogu Piorunów, który został sprowadzony do roli jednego z wielu superbohaterów. Nic z tych rzeczy.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: To jest prawdziwy Asgard, na Odyna!
[Jack Kirby, Stan Lee „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #83: Thor: Opowieści z Asgardu” - recenzja]

Okładka osiemdziesiątego trzeciego tomu Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela jest myląca. Wygląda bowiem, jakbyśmy w „Thor: Opowieści z Asgardu” otrzymali kolejną współczesną wariację o Bogu Piorunów, który został sprowadzony do roli jednego z wielu superbohaterów. Nic z tych rzeczy.

Jack Kirby, Stan Lee
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #83: Thor: Opowieści z Asgardu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #83: Thor: Opowieści z Asgardu
Tytuł oryginalnyThor: Tales of Asgard
Scenariusz
Data wydania27 stycznia 2016
RysunkiJack Kirby
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-324-2
Format256s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przede wszystkim mamy do czynienia z pozycją starą jak świat… a przynajmniej świat Marvela, ponieważ jest to zbór krótkich opowieści z lat 1963-1967. Ich autorami są Stan Lee (scenariusz) i Jack Kirby (rysunek), czyli giganci, którzy obrośli legendami nie mniejszymi niż wszechmocny Thor. Przygotujcie się zatem na dużo dialogów, pompatyczne teksty i archaiczną kreskę. Jedyne, co pochodzi ze współczesnych czasów, to kolory, które poprawiono w zbiorczym wydaniu z 2009 roku. Te jednak przedstawiono w sposób bardzo stonowany. Nie liczcie więc na bijącą po oczach jaskrawość rodem z poprzedniej odsłony WKKM, czyli „Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana”.
Kolejną zmyłką jest sam tytuł, w którym wyróżniono Thora. Owszem, jest on jedną z kluczowych postaci, ale nie jedyną. Równie istotni dla rozwoju fabuły są Odyn, Loki i inni mieszkańcy Asgardu. Trafimy nawet na historie, w których Gromowładny w ogóle się nie pojawia.
O co więc chodzi? O tytułowe opowieści. W wyjątkowo grubym tomie znajdziemy kolekcję góra pięciostronicowych historii, które poświęcone są powstaniu Asgardu, jego mieszkańcom i ich walce z siłami Zła. Jesteśmy więc świadkami narodzin Odyna, początków jego panowania, śledzimy, jak dorastają jego dzieci – ukochany syn Thor i adoptowany Loki, który swoimi intrygami przysparza bogom masę kłopotów. Możemy dowiedzieć się, w jaki sposób Bóg Piorunów zyskał swój potężny młot Mijolnir, dlaczego to Heimdal został strażnikiem Tęczowego Mostu, a także, kogo najbardziej na świecie boi się Volstagg.
Wyjątkowość tej pozycji polega także na tym, że tym razem Stan Lee nie poszedł w popkulturowe mieszanie mitologii nordyckiej z kreowanym przez siebie uniwersum. Thor nie jest tu jednym z członków Avengers, a postacią o wiele potężniejszą, żyjącą od wieków i walczącą ze Złem na długo przed zamieszkaniem przez śmiertelników w Midgardzie. Krótkie scenariusze zbudowane są na bazie autentycznych podań i legend. Oczywiście Lee nie byłby sobą, gdyby ich trochę nie podkolorował, co nie zmienia faktu, że kreuje wyjątkowo mroczny i spójny świat zamieszkany przez nieśmiertelnych, który drastycznie różni się od Asgardu, jaki dzisiaj znamy. Faktycznie można poczuć, że nie mamy do czynienia z przeciętnymi superbohaterami, a potężnymi Asami, kierującymi się swym specyficznym i brutalnym kodeksem oraz wierzeniami. Kiedyś narzekałem, że ten amerykański Thor całkiem stracił ducha pierwowzoru z legend. Teraz mogłem się przekonać, że pierwotnie wcale taki nie był. Bliżej mu bowiem do klimatów znanych z „Thorgali” niż z łamów WKKM „W poszukiwaniu bogów”, „Ostatni wiking” czy „Astonishing Thor”. W efekcie mamy do czynienia z najlepszą pozycją w całości poświęconą Złotowłosemu.
Wspomniany już patos namiętnie stosowany przez Stana Lee paradoksalnie, zamiast irytować, tym razem doskonale się sprawdza i dodaje narracji odpowiedniego charakteru. Nawet kreska Kirby′ego zadziwiająco pasuje do klimatu opowieści. Owszem, nie ustrzegł się ewidentnych wpadek (np. w proporcjach głów względem reszty ciała), czasem nieco szaleje i w świat fantasy, gdzie głównym orężem jest biała broń, a większość bohaterów gania w zbrojach, przemyca elementy mocno futurystyczne. Mimo to, dziwnym trafem wszystko to do siebie pasuje. Choć nie jestem fanem Jacka, tym razem muszę przyznać, że jego prace zrobiły na mnie wrażenie.
Choć mamy do czynienia z pozycją ze wszech miar godną polecenia, to zrozumiem, jeśli komuś się nie spodoba. Epicka narracja, natłok przypisów i fakt, że mamy do czynienia z krótkimi historiami, w których dzieje się bardzo dużo, nie ułatwiają lektury. Nie jest to pozycja, którą można bez problemu łyknąć w jeden wieczór. Ja w każdym razie dawkowałem sobie tę przyjemność i z początku też nie wiedziałem, jak podchodzić do tego dzieła. Szybko jednak wsiąkłem w klimat i z każdym kolejnym pięciostronicowym epizodem coraz bardziej dawałem mu się porwać. Na Odyna, warto przeczytać!
koniec
11 czerwca 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Hołd niemalże wzorcowy
Maciej Jasiński

16 VIII 2022

15 listopada 2008 roku zmarł Janusz Christa. Redakcja „Zeszytów Komiksowych” zrobiła wówczas najlepsze, co mogli – przygotowała numer poświęcony twórcy Kajka i Kokosza, który ukazał się pół roku później. I jest to do dziś jedyna tak obszerna publikacja poświęcona osobie i twórczości tego wybitnego polskiego komiksiarza.

więcej »

Tam piekło twe, gdzie serce twoje
Marcin Knyszyński

15 VIII 2022

Egmont bardzo konsekwentnie podszedł do tematu zbiorczych edycji „Hellblazera” – w lipcu otrzymaliśmy trzeci, ostatni tom autorstwa Jamesa Delano. To właśnie ten Brytyjczyk, stworzył postać Johna Constantine’a od podstaw – opierając się na kilku podstawowym założeniach Alana Moore’a. W życiu ulicznego maga z Liverpoolu skończył się pewien etap – zobaczymy dziś jak to wyglądało.

więcej »

Pożegnanie z Dzikim Zachodem
Maciej Jasiński

14 VIII 2022

W ostatnich miesiącach wydawnictwo Egmont zaprezentowało trzy tomy serii "Lucky Luke", będące ostatnimi, jakie narysował Morris. Niestety, nie są to najlepsze komiksy tego powstającego przez wiele dekad cyklu. Ale problem w mniejszym stopniu dotyczy ilustracji, ocenę tych albumów mocno obniżają scenariusze, które są o wiele mil poniżej poziomu tych, które w najlepszych czasach serii stworzył Rene Goscinny.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Król jest nagi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Sierpień 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Pink Floyd w XXI wieku: Wczesne kiełkowanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Świat Ultimate jest już zmęczony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Najwcześniejsze z wczesnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drobna usterka w maszynce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Programowe uczucie niedosytu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tygielek, nie tygiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Rysa na murze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie są „Yansy” z tamtych lat?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.