Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Pierre Christin, Jean-Claude Mézieres
‹Valerian #2 (wydanie zbiorcze)›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułValerian #2 (wydanie zbiorcze)
Scenariusz
Data wydaniamaj 2015
RysunkiJean-Claude Mézieres
Wydawca Taurus Media
CyklValerian
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

A gdzie Laurelina?
[Pierre Christin, Jean-Claude Mézieres „Valerian #2 (wydanie zbiorcze)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kolejny tom zbiorczego „Valeriana” już w sprzedaży. Porównując polskie wydanie z oryginalnym, znalazłem tylko jedną różnicę. Cykl francuski jest zatytułowany „Valérian et Laureline”, u nas został tylko „Valerian”. Czyli parytety diabli wzięli, ale poza tym jest bardzo dobrze.

Marcin Osuch

A gdzie Laurelina?
[Pierre Christin, Jean-Claude Mézieres „Valerian #2 (wydanie zbiorcze)” - recenzja]

Kolejny tom zbiorczego „Valeriana” już w sprzedaży. Porównując polskie wydanie z oryginalnym, znalazłem tylko jedną różnicę. Cykl francuski jest zatytułowany „Valérian et Laureline”, u nas został tylko „Valerian”. Czyli parytety diabli wzięli, ale poza tym jest bardzo dobrze.

Pierre Christin, Jean-Claude Mézieres
‹Valerian #2 (wydanie zbiorcze)›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułValerian #2 (wydanie zbiorcze)
Scenariusz
Data wydaniamaj 2015
RysunkiJean-Claude Mézieres
Wydawca Taurus Media
CyklValerian
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Taurus wydał drugi zbiorczy tom przygód Valeriana (i Laureliny), czyli można założyć, że doświadczenie rynkowe z tomem pierwszym było pozytywne. Innymi słowy, pomimo upływu lat, kilku nieudanych podejść (Komiks-Fantastyka, Amber, Egmont), seria się przyjęła. A to oznacza, że polscy czytelnicy będą kontynuować swoją przygodą z bohaterami Christina i Mézièresa.
Drugi tom zbiorczego „Valeriana” zaczyna się dokładnie jak ten pierwszy: od tekstów, zdjęć i ilustracji przybliżających zarówno twórców, jak i bohaterów komiksu. Tutaj możemy poznać poglądy polityczne i społeczne Christina, dowiedzieć się też, którzy autorzy SF byli dla niego wzorami. Dalej krótki tekst traktujący o tym, co zajmowało scenarzystę w czasach, gdy tworzył zręby całego cyklu o Valerianie. Po jego lekturze nie będzie dla nikogo odkryciem, że „Valerian” to w większym stopniu social- niż science fiction – bo Christina dużo bardziej interesowały kwestie polityczne, społeczne czy ekologiczne niż czysty rozwój nauki i techniki. Taki też charakter mają inne jego dzieła, czy to opowiadania, czy też prace tworzone między innymi z Bilalem.
Pierwsze albumy „Valeriana” nie mają jeszcze jednoznacznie zarysowanego charakteru. Jest tam dużo humoru („Złe sny”) oraz pierwiastków twardej SF („Miasto niespokojnych wód”). Ale już w „Cesarstwie tysiąca planet” na pierwszy plan wysuwa się właśnie tematyka społeczna, kontynuowana w kolejnych albumach.
„Kraina bez gwiazd” to nieco nachalna, ale jednocześnie ze swadą przedstawiona historia konfliktu między kobiecym feminizmem a męskim narcyzmem. Słowo konflikt trzeba tutaj potraktować dosłownie. Ziemskim koloniom w systemie Ukbar grozi kosmiczna katastrofa. W kierunku układu zmierza zagubiona planeta poruszająca się po chaotycznej trajektorii. Valerian i Laurelina wyruszają w misję ratunkową. Okazuje się, że ta planeta to bardzo niezwykły świat. Wydrążona wewnątrz z jądrem w roli słońca, jest zamieszkana przez ludy toczące ze sobą odwieczną wojnę. To właśnie ta wojna, a właściwie używane w niej flogumy (naturalne ładunki wybuchowe wielkiej mocy) destabilizują Ukbar. Agenci rozdzielają się i każde z nich stara się przedostać do przywódców walczących stron – żeby było śmieszniej, Valerian do feministek, a Laurelina do narcyzów. Samo rozwiązanie problemu Ukbaru nie porywa, scenarzysta poszedł na łatwiznę, ale za to rysownik uraczył nas wizją Laureliny, wypisz, wymaluj, w stroju Księżniczki Lei z „Powrotu Jedi” (wiecie, tego mosiężnego bikini, co to Fisher skarżyła się, że stojący nad nią strażnik bez problemu zaglądał jej w dekolt).
Ciekawiej wypada kolejna historia „Witajcie na Alflololu”. Nasi bohaterowie wracają właśnie z wizyty na Technorogu, industrialnej kolonii ziemskiej. Przygotowując się do skoku w nadprzestrzeń, natykają się na niezwykłe istoty, kosmicznych nomadów wracających na Alflolol, swoją planetę. Problem w tym, że Technorog i Alflolol to jeden i ten sam świat. Robi się niezłe zamieszanie. Co prawda kodeks Galaxity nie pozwala na kolonizowanie planet zamieszkałych przez rozumne istoty, ale tutaj sytuacja nie była taka jasna. Valerian podejmuje próby rozwiązania problemu, ale to tylko pogarsza sytuację. Co więcej, popada on we wszelkie możliwe konflikty, w tym z gubernatorem Technorogu oraz Laureliną. Ocierając się o głęboką depresję, Valerian znajduje kompromisowe rozwiązanie, ale… W przypadku „Witajcie na Alflololu” zakończenie jest niejednoznaczne, a przez to wypada dużo lepiej niż w „Krainie bez gwiazd”.
Obydwa wspomniane albumy były już wydane na polskim rynku i teoretycznie są znane fanom komiksu. Teoretycznie, bo od publikacji minęło prawie ćwierć wieku. Trzecia historia, „Władca ptaków”, w tym albumie ma swoją polską premierę. Egmont w „Świecie Komiksu”, wydał kolejną historię, „Ambasadora cieni”, co może sugerować, że „Władcę ptaków” uznano za mniej interesującą. Nie wiem, czym kierował się Egmont, ale z pewnością „Władca ptaków” to jedna z lepszych pozycji w dorobku Christina i Mézièresa, którzy już na samym początku wrzucają Laurelinę i Valeriana w poważne kłopoty. Ich czasoprzestrzenny wehikuł ulega awarii, a oni sami dryfują na pontonie po czymś, co przypomina cmentarzysko statków na Morzu Sargassowym. Tyle, że w tym przypadku statków kosmicznych. Nie będzie żadną niespodzianką fakt, że planeta, na którą los rzucił naszych agentów, ma swój feler… Tym razem jest to tajemniczy „władca” kontrolujący wszystkich mieszkańców za pomocą tytułowych ptaków. Sama rozgrywka z władcą nie wypada imponująco. Zresztą, ogólnie rzecz ujmując, kulminacyjne starcia nie są najmocniejszą stroną całej serii o Valerianie. W przypadku „Władcy ptaków” dużo ciekawiej wypada to, co jest wcześniej: wyprawa wyrzutków, zorganizowana – a jakże – przez Laurelinę i Valeriana, której celem jest dotarcie do siedziby Władcy.
„Valerian” to cykl nieco już nadgryziony zębem czasu, ale jeśli macie wolną chwilę, by wgryźć się w rozbudowane dialogi Christina i smakować graficzne wizje Mézièresa, nie będziecie zawiedzeni.
koniec
15 czerwca 2015

Komentarze

16 VI 2015   00:40:35

Warto byłoby dodać, że rysunki są z tomu na tom coraz lepsze i bardziej dopracowane. We 'Władcy ptaków' Mezieres osiąga, moim skromnym zdaniem, poziom Girauda i Rosińskiego z najlepszych tomów Blueberrego czy Thorgala.

19 VI 2015   20:52:39

Torgal
Torgal

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ładne i dobre
Dagmara Trembicka-Brzozowska

20 I 2022

„Powroty” to drobiazg, ale wart uwagi: poruszający, intrygujący i ładny.

więcej »

To sprawa osobista!
Paweł Ciołkiewicz

19 I 2022

Fanom sportów motorowych pewnie tego mówić nie trzeba, ale komiks „24 godzinny Le Mans” przecież nie tylko do tej grupy czytelników trafi. Tytułowy wyścig samochodowy to zmagania, podczas których zawodnicy muszą przejechać jak największy dystans w ciągu jednej doby. Zawody odbywają się na torze Circuit de la Sarthe, który jest wkomponowany w ulice wokół miejscowości Le Mans. Pierwszy wyścig został rozegrany 26 maja 1923 roku, od tej pory rozgrywa się go corocznie (z przerwą w okresie drugiej (...)

więcej »

Pożegnanie z Filutkiem
Tomasz Nowak

18 I 2022

Trzeci i jednocześnie ostatni tom zebranych pasków z perypetiami profesora Filutka i jego psa Filusia budzi nostalgię, trochę smutek. Z jednej strony, że to już koniec, z drugiej, że wygląda on właśnie w ten sposób.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Encyklopedia nie z tego świata
— Marcin Osuch

Koniec końców?
— Marcin Osuch

Panowie autorzy pojechali
— Marcin Osuch

Piąty Valerian czy piąty element?
— Marcin Osuch

Zdrada Valeriana?
— Marcin Osuch

Kosmiczne fanaberie
— Marcin Osuch

Valerian, czyli sentymentalna podróż w czasie
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Drobne smaczki
— Marcin Osuch

Prequel, a udany
— Marcin Osuch

Czysta przyjemność
— Marcin Osuch

Zataczając koło
— Marcin Osuch

Piękne „nic”
— Marcin Osuch

Koniec, po prostu
— Marcin Osuch

Bohaterowie nie zawsze wygrywają
— Marcin Osuch

Znacie? Tak się Wam tylko wydaje
— Marcin Osuch

10 naj… : Wehikuły czasu
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fajne te dodatki, ale…
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.