Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 sierpnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Tom Grummett, Grant Morrison, Chaz Truog
‹Animal Man. Omnibus›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnimal Man. Omnibus
Scenariusz
Data wydania2 grudnia 2020
RysunkiTom Grummett, Chaz Truog
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Egmont
CyklAnimal Man
ISBN9788328158290
Format712s. 170x260mm
Cena199,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Niekoniecznie jasno pisane: Widzę was!

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Buddy Baker to z pozoru superbohater jakich wielu. Oto „Animal Man” ze scenariuszem Granta Morrisona – jego pierwsze dzieło, które napisał dla Detective Comics. Z początku jest zupełnie normalnie, ale bardzo szybko robi się surrealistycznie, dziwnie i „po morrisonowemu”. Szalony Szkot naciera w pierwszym uderzeniu komiksowej „brytyjskiej inwazji na USA” – bezpardonowo i nie biorąc jeńców. Co tu się wydarzyło, u licha?

Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Widzę was!

Buddy Baker to z pozoru superbohater jakich wielu. Oto „Animal Man” ze scenariuszem Granta Morrisona – jego pierwsze dzieło, które napisał dla Detective Comics. Z początku jest zupełnie normalnie, ale bardzo szybko robi się surrealistycznie, dziwnie i „po morrisonowemu”. Szalony Szkot naciera w pierwszym uderzeniu komiksowej „brytyjskiej inwazji na USA” – bezpardonowo i nie biorąc jeńców. Co tu się wydarzyło, u licha?

Tom Grummett, Grant Morrison, Chaz Truog
‹Animal Man. Omnibus›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnimal Man. Omnibus
Scenariusz
Data wydania2 grudnia 2020
RysunkiTom Grummett, Chaz Truog
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Egmont
CyklAnimal Man
ISBN9788328158290
Format712s. 170x260mm
Cena199,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kim jest Animal Man? To postać stworzona przez Dave’a Wooda i Carmine Infantino, która zadebiutowała w 1965 roku w 180 numerze „Strange Adventures”. W wyniku eksplozji tajemniczego statku kosmicznego Buddy Baker zdobywa nadludzkie moce – może absorbować umiejętności zwierząt, w pobliżu których przebywa. Może latać jak orzeł, ryć w ziemi jak kret, pływać jak ryba, razić prądem jak węgorz, regenerować kończyny jak dżdżownica, pędzić jak gepard, czy nawet pierdzieć jak skuns. Co dziwne – nie musi mieć fizycznych atrybutów tychże zwierząt, aby „moce” działały, żadnych skrzeli czy skrzydeł. Bohater, znany wtedy jeszcze jako „A-Man”, pojawiał się przez kolejne dwadzieścia lat sporadycznie w najróżniejszych seriach (dokładnie jedenaście razy), ale nigdy nie dorobił się własnej. Jego marną karierę trzecioplanowego herosa, którego w sumie prawie nikt nie zapamiętał, zakończyło słynne wydarzenie, znane jako „Kryzys na Nieskończonych Ziemiach”. Ten niezmiernie ważny precedens w historii uniwersum DC zniszczył całą dotychczasową jego rzeczywistość a Animal Man został wymazany razem z nią. Ale nie na długo…
Nastała „Mroczna Era”. Wymarzony okres dla młodych, żądnych sukcesu twórców komiksowych, którzy nie byli już skrępowani starą „ciągłością fabularną DC”. Heroldem nowej ery był oczywiście Alan Moore, który zapowiedział jej przyjście „Miraclemanem” i „Sagą o potworze z bagien” a zapoczątkował ją, już chyba oficjalnie, „Strażnikami”. W roku 1987 do Wielkiej Brytanii przybyło specjalne komando Detective Comics, którego zadaniem było zwerbowanie innych, dobrze rokujących, brytyjskich twórców – tak przynajmniej, w żartobliwy sposób, pisał o tym sam Grant Morrison. Zadaniem młodych wilków miało być odkopanie i ożywienie starych trucheł superbohaterów DC – w końcu jesteśmy już po „Kryzysie” i możemy kształtować nową rzeczywistość jak chcemy. I tak oto doszło do „brytyjskiej inwazji” – Neil Gaiman, Peter Milligan, Jamie Delano i Grant Morrison (żeby wymienić tylko najważniejszych). Morrisonowi spodobał się pomysł nowego podejścia do „Animal Mana” – początkowo zakontraktowano cztery odcinki i dano Szalonemu Szkotowi wolną rękę. „Nic wielkiego, przynajmniej miałem za co opłacić czynsz”.
We wrześniu 1988 roku, wyszedł zatem pierwszy odcinek zupełnie nowej serii komiksowej, zatytułowanej oczywiście „Animal Man”. Cztery pierwsze zeszyty opowiadają historię pewnego kolesia, męża i ojca dwójki dzieci, który, z racji swoich nadludzkich umiejętności, postanawia „zająć się superbohaterstwem na pełen etat”. Przywdziewa zatem superobcisły kostium, zakłada kurtkę „żeby mieć przynajmniej, gdzie schować drobniaki” i walczy z niejakim B’waną Bestią, który obraca w perzynę jego miasto podczas próby uratowania małp przed nieludzkimi eksperymentami. Gdy Morrison pisał czwarty, teoretycznie ostatni odcinek, otrzymał propozycję kontynuacji serii – okazało się, że jest całkiem nieźle. Ale co by tu wymyślić, aby wyraźnie wyróżnić się z tłumu? Wszak Jamie Delano już prawie od roku z powodzeniem pisze ciepło przyjętego „Hellblazera”, a wszyscy są nadal pod wrażeniem „Sagi o potworze z bagien” Moore’a. W grudniu 1988 roku wychodzi piąty odcinek „Animal Mana”, którym Grant Morrison po prostu rozbił bank. „Ewangelia kojota” jest bez przesady jednym z najważniejszych pojedynczych zeszytów nie tylko Morrisona, ale i całego Detective Comics. Szalony Szkot położył tu podwaliny pod najważniejszy wątek i ideę całej serii, konsekwentnie rozwijane w trakcie jej trwania. Było to tak zuchwałe i bezprecedensowe, że „Ewangelii…” nie przyćmił nawet debiutujący miesiąc później „Sandman” Neila Gaimana. Grant Morrison był przekonany, że to, co napisał było „absolutnie nieczytelnym bełkotem” i ten sposób na komiks nie sprawdzi się w mainstreamie DC. Był przygotowany na upadek i zakończenie kariery zanim ta na dobre się rozpoczęła. A tu niespodzianka – piąty numer „Animal Mana” nominowany został do Nagrody Eisnera za „Najlepszy pojedynczy odcinek” za rok 1989. „Bełkot” stał się niejako znakiem firmowym Morrisona, który napisał w sumie dwadzieścia sześć odcinków „Animal Mana” i odszedł z serii w sierpniu 1990 roku, przekazując pałeczkę Peterowi Milliganowi.
Dobrze zatem – kim jest Buddy Baker i jak przedstawia go Morrison? Jest to młody, około trzydziestoletni, mężczyzna, który ma ustabilizowane życie rodzinne – żona, dwójka dzieci i domek na przedmieściach. Buddy jest takim „everymanem” pełną gębą – niby nikt go nie kojarzy (jakiś dzieciak myli go z Aquamanem, gdy prosi o autograf) ale wszyscy wiedzą, że jest superbohaterem. Jego druga tożsamość jest jawna, co niejako stanowi pewien problem w superbohaterskiej społeczności, jak zauważa Marsjański Łowca Ludzi. Łowca, członek Europejskiej Ligi Sprawiedliwości, odwiedza pewnego dnia Bakerów wraz z ekipą, która ma wyremontować ich dom po kolejnym z rzędu ataku –ELS postanowiła wystawić Bakerowi legitymację i jednocześnie wywiązuje się z obowiązków wobec niego. Łowca zwraca naszemu bohaterowi uwagę na to, że żaden z członków Ligi nie ma zgrai dzieciaków latających po domu i nie kłóci się z żoną o podniesioną klapę od kibla – ale Buddy’emu wcale to nie przeszkadza. Co więcej – czyni go herosem, z którym łatwiej się utożsamić.
Grant Morrison, podobnie jak Alan Moore i Neil Gaiman, wziął postać sprzed „Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach” i przedstawił ją czytelnikom na nowo. Animal Man „pokryzysowy” jest młodszy, ma dzieci, dłuższe włosy i – jak się potem okazuje – korzysta ze swej mocy w zupełnie inny sposób, niż w rzeczywistości sprzed „kryzysu”. W sumie nic dziwnego – Alan Moore, w słynnej „Lekcji anatomii” („The Saga of the Swamp Thing” #21), również całkowicie wywraca do góry nogami naszą wiedzę o „Potworze z bagien” a Gaiman w „Czarnej orchidei” mocno eksperymentował ze starą, lekko przykurzoną, bohaterką DC. Otóż Animal Man, w świecie „po kryzysie” nie musi już przebywać w bezpośredniej bliskości zwierzęcia, aby korzystać z jego „mocy”. Czerpie ją on z „pola morfogenetycznego”, w które wpisane są cechy wszystkich zwierząt jakie istnieją (lub istniały) w historii świata. Buddy może zatem być wytrzymały jak ankylozaur i agresywny jak tyranozaur – musi tylko sięgnąć po ich „moce” zapisane gdzieś we wzorcu rzeczywistości. W późniejszych odcinkach z lat dziewięćdziesiątych (a także w „Animal Man” Jeffa Lemire’a) moce Bakera zostaną wytłumaczone w jeszcze trochę inaczej, trochę na modłę „Zieleni” ze wspomnianej „Sagi o potworze z bagien” czy „Czarnej orchidei”.
Animal Man jest herosem, dla którego szczególnie istotna jest walka o prawa zwierząt. W pewnym momencie postanawia zostać wegetarianinem (podobnie jak Morrison) i trzyma się mocno tej decyzji. Krzywda, jaką ludzie wyrządzają zwierzętom, jest w komiksie Morrisona mocno zaakcentowana – Buddy ratuje małpy z laboratorium, delfiny u wybrzeży Wysp Owczych i posuwa się czasem do działań nieakceptowalnych przez prawo. Dla niego „prawo moralne” będzie zawsze ważniejsze niż „prawo stanowione” – bo to drugie jest dziełem osobników u władzy, chroniących interesy wielkich korporacji i nie dbających o naszych braci mniejszych. Warstwa ozonowa, wycinka Amazonii, smog, nieludzkie eksperymenty, kłusownictwo, zagrożone gatunki, nieokiełznana eksploatacja ziemi – Grant Morrison jasno daje do zrozumienia jakie ma zdanie na powyższe tematy. Ale to nie proekologiczny wydźwięk stanowi największą siłę „Animal Mana”.
„Brytyjska inwazja” charakteryzowała się rewizjonistycznym podejściem do starych bohaterów Detective Comics. Brało się nieco pstrokatą, absurdalną postać z przeszłości i „urealniało”, wytykając często wady i niedorzeczności „starej wersji”. Morrison od czasu do czasu kąśliwie komentuje niektóre cechy „starych komiksów” – a to kostiumy tak obcisłe, że „w sumie nie ma nic do ukrycia, prawda drogie panie?”, czaszki i inne piekielne symbole na kostiumach superłotrów (żeby było od razu wiadomo, że to ten zły), czy motywacje sprowadzające się tylko do „panowania nad światem”. Buddy Baker przeżywa masę najróżniejszych przygód – walczy z surrealistycznym przeciwnikami, udaje się do Afryki, aby pomóc swemu niedawnemu wrogowi B’wanie Bestii – ale już od wspomnianego numeru piątego, uważny czytelnik zaczyna wyczuwać, że w całej tej opowieści coś jest bardzo, ale to bardzo, nie tak. Kim jest Crafty, człowiek-kojot z „Ewangelii…”? Kim są „żółci kosmici”, którzy pewnego dnia pojawiają się w świecie komiksu i twierdzą, że Buddy Baker nie jest „prawdziwym Animal Manem”? O co chodzi w wątku nieznajomego Indianina, o nazwisku Highwater, który cierpi na powracające zaniki pamięci?
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Lipiec 2021
Esensja

31 VII 2021

Przypominamy co zrecenzowaliśmy w Esensji w pierwszą połowę wakacji.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Piliście coś chłopcy? A co innego można tu robić?
Marcin Knyszyński

18 VII 2021

Nieistniejące już „DC Vertigo” było kuźnią znakomitych projektów komiksowych. Pomysł na jeden z nich powstał w głowie Jasona Aarona, amerykańskiego scenarzysty komiksowego, który na początku dwudziestego pierwszego wieku starał się o pracę w wydawnictwie Detective Comics. Sześćdziesięcioodcinkowa historia, zatytułowana „Scalped”, jest jednym z jego najwcześniejszych i najlepszych komiksów – brutalny thriller, współczesny antywestern, wstrząsający dramat i analiza problemów rdzennej społeczności (...)

więcej »

Po komiks marsz: Lipiec 2021
Esensja Komiks

12 VII 2021

Komiksowy początek wakacji może nie jest tak obfity jak ostatnich kilka miesięcy, ale nadal jest z czego wybierać. Poniżej kilka naszych propozycji.

więcej »

Polecamy

Smętny finał

Tajemnica złotej maczety:

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Po komiks marsz: Grudzień 2020
— Esensja Komiks

Z tego cyklu

Piliście coś chłopcy? A co innego można tu robić?
— Marcin Knyszyński

Od jedności do wielości i z powrotem
— Marcin Knyszyński

Kolejny spektakl w teatrze końca świata
— Marcin Knyszyński

Jak żywioł
— Marcin Knyszyński

Ład i przeznaczenie kontra chaos i przypadek
— Marcin Knyszyński

Śmierć Supermana
— Marcin Knyszyński

Szok przeszłości
— Marcin Knyszyński

Pięcioro przeciwpancernych i pies
— Marcin Knyszyński

Serenada na trąbkę i sześć strzałów!
— Marcin Knyszyński

W stylu retro
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

W podziemnym kręgu: Imitacje
— Marcin Knyszyński

Początek uniwersum
— Marcin Knyszyński

Jestem swoim ciałem i niczym więcej
— Marcin Knyszyński

Powrót do domu
— Marcin Knyszyński

Demon na tronie z czaszek
— Marcin Knyszyński

Pewnego razu w Bagdadzie
— Marcin Knyszyński

Niemiłe złego początki
— Marcin Knyszyński

Nowa epoka
— Marcin Knyszyński

Mad Max tu i teraz
— Marcin Knyszyński

Po drugiej stronie lustra
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.