Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jack Kirby
‹Przedwieczni›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzedwieczni
Scenariusz
Data wydania23 września 2020
RysunkiJack Kirby
PrzekładAlicja Laskowska
Wydawca Egmont
ISBN9788328158665
Format392s. 225x344mm
Cena299,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Niekoniecznie jasno pisane: Szok przeszłości

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Większość fanów historii obrazkowych na pytanie „Jakie nazwisko najbardziej kojarzy się z komiksowym uniwersum Marvela?” odpowie bez wahania – Stan Lee. Nic dziwnego, „ojciec Marvela” był legendą za życia i nawet teraz, dwa lata po śmierci, jest nadal jednym z najbardziej medialnych twórców komiksowych. Jednak ani Marvel, ani nawet sam Lee, nie osiągnęliby tak oszałamiającego sukcesu, gdyby nie pewien facet – tytan pracy, który w swoim małym mieszkaniu w ekspresowym tempie rysował stronę za stroną. Oto „król komiksu”, słynny Jack Kirby i jedno z jego najbardziej znanych dzieł – „Przedwieczni”.

Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Szok przeszłości

Większość fanów historii obrazkowych na pytanie „Jakie nazwisko najbardziej kojarzy się z komiksowym uniwersum Marvela?” odpowie bez wahania – Stan Lee. Nic dziwnego, „ojciec Marvela” był legendą za życia i nawet teraz, dwa lata po śmierci, jest nadal jednym z najbardziej medialnych twórców komiksowych. Jednak ani Marvel, ani nawet sam Lee, nie osiągnęliby tak oszałamiającego sukcesu, gdyby nie pewien facet – tytan pracy, który w swoim małym mieszkaniu w ekspresowym tempie rysował stronę za stroną. Oto „król komiksu”, słynny Jack Kirby i jedno z jego najbardziej znanych dzieł – „Przedwieczni”.

Jack Kirby
‹Przedwieczni›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzedwieczni
Scenariusz
Data wydania23 września 2020
RysunkiJack Kirby
PrzekładAlicja Laskowska
Wydawca Egmont
ISBN9788328158665
Format392s. 225x344mm
Cena299,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Jacob Kurtzberg, syn austriacko-żydowskich emigrantów, urodził się w 1917 roku w Nowym Jorku. Nastoletnie życie spędził na ulicach miasta w czasach Wielkiego Kryzysu – miał na pieńku ztamtejszymi młodocianymi gangami i zaczytywał się przygodami „Flasha Gordona”. Karierę rysownika zaczął wcześnie, jeszcze przed Drugą Wojną Światową – rysował chociażby krótkometrażówki „Popeye’a”. W czasie wojny, razem ze swoim wielkim przyjacielem, Joem Simonem, wymyślił postać Kapitana Ameryki, który tłukł nazistów aż huczało. Jack Kirby trafiał potem z jednego wydawnictwa do drugiego, aż w końcu w 1961, wraz z Stanem Lee i kilkoma innymi zapaleńcami, zainicjował nową erę w historii komiksu. Wydawnictwo „Atlas Comics” (znane wcześniej jako „Timely Comics”) przekształciło się w „Marvel Comics” a na rynku pojawił się pierwszy numer „Fantastic Four”. pierwszego tomu Kirby pracował dla Marvela przez całe lata sześćdziesiąte. Thor, Hulk, IronMan, Fantastyczna Czwórka, Silver Surfer, Galactus, Czarna Pantera, Doktor Doom, X-Men – ich wszystkich narysował właśnie Kirby, ustanawiając swego rodzaju marvelowski kanon. Niestety, gdy nadeszły lata siedemdziesiąte, stał się dokładnie taką samą ofiarą systemu jak Todd McFarlane, Jim Lee i pozostali założyciele Image Comics dwadzieścia lat później (patrz „Pajęcze lata Todda McFarlane’a”). Coraz bardziej doskwierający brak swobody twórczej, brak praw do postaci, wszędzie twarz Stana Lee (choć to Kirby odwalał lwią część roboty) i brak perspektyw. W 1970 roku Jack Kirby odszedł do największego konkurenta Marvela – Detective Comics – gdzie wykorzystał kilka odrzuconych pomysłów z czasów, gdy pisał „Thora” i stworzył legendarne już komiksy określane jako „The Fourth World”. „New Gods”, „The Forever People” i „Mister Miracle” – oto epickie historie o gigantycznych bogach-kosmitach,dziejące się zazwyczaj na przerażającej planecie Apokolips, którą rządzi Darkseid lub na stawiającej jej opór Nowej Genezie z Highfatherem na czele. Kontrakt był pięcioletni – w 1975 roku Kirby wrócił do Marvela i postawił bardzo twarde warunki. O dziwo nikt nie robi problemów.
Powrót Kirby’ego zaowocował kontynuacjami znanych serii (między innymi „Kapitan Ameryka” i „Czarna pantera”), ale przede wszystkim przyniósł w pełni autorską, sygnowaną tylko jego nazwiskiem, oderwaną od głównego kontinuum Marvela, serię komiksową, z napisaniem której „król komiksu” nosił się już od lat. Kirby’ego od zawsze fascynowały starożytne legendy i mity najróżniejszych ziemskich cywilizacji – ich wspólną cechą było to, że przedstawiały bogów i ludzi w o wiele bliższej komitywie niż ma to miejsce w tej chwili. Dosłownie – kiedyś bogowie chodzili po Ziemi i spotykali naszych przodków. Teraz ich nie ma – gdzie odeszli? Kiedy powrócą i czy w ogóle? Mity nie mają autorów, powstawały jako opowieści przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie i nikt nie jest w stanie stwierdzić skąd się wzięły i kiedy był ich początek. Czy prehistoryczny człowiek, u którego dopiero zaczynała kształtować się samoświadomość, sam stworzył sobie bogów (interpretując uderzenie pioruna w drzewo jako intencjonalne działanie wyższej istoty, miotającej błyskawice ze szczytów gór), czy może to oni ukształtowali nasz gatunek na swoje podobieństwo? Może bogami są po prostu jakieś gigantyczne, przekraczające nasze pojmowanie, istoty, które nie są żadnymi nadnaturalnymi bytami, lecz po prostu wymykają się naszej percepcji? Dlaczego ludy całej Ziemi, żyjące na niej pod różnymi szerokościami geograficznymi i w różnych epokach, mają sporo zaskakująco zbieżnych elementów w swoich mitologiach?
Pierwszą przymiarką do tego rodzaju opowieści był oczywiście Galactus, pożeracz planet, którego mogliśmy ostatnio oglądać w komiksie „Silver Surfer. Przypowieści” od Egmontu, a także seria „Thor”, w której autor zajął się na poważnie kreacją całego Asgardu i mieszkającego tam nordyckiego panteonu. Wspominany już „The Fourth World”, napisany i narysowany przez Kirby’ego dla Detective Comics, pełen jest kosmicznych istot o niemal boskiej potędze. Zakończony został niestety w samym środku opowieści z powodu niezadowalających wyników sprzedażowych i regularnie powtarzanego weta Kirby’ego wobec propozycji włączenia „Nowych Bogów” do głównego uniwersum DC. Nie, Kirby nie chciał, aby Superman walczył z Darkseidem. Gdy „król komiksu” wrócił do Marvela znowu zajął się bogami – kosmicznymi istotami, które przed eonami odwiedziły naszą planetę. Nie bez znaczenia był też fakt, że w 1968 roku ukazała się słynna książka Ericha von Daenikena – „Erinnerungen an die Zukunft”, znana w Polsce jako „Wspomnienia z przyszłości”. To w niej, jak dobrze wiemy, Daeniken w dość luźny i mało naukowy sposób, próbował udowodnić, że starożytne ludy miały do czynienia z wysoko rozwiniętymi przybyszami z kosmosu, którzy przyspieszyli nieco rozwój naszej cywilizacji. Jack Kirby postanowił opowiedzieć tę historię po swojemu. Otóż przed tysiącem lat, faktycznie miało miejsce „lądowanie w Andach” (co ciekawe, nasi Arnold Mostowicz, Alfred Górny i BogusławPolch, w dwa lata po Kirbym, opowiedzieli o tym również). Pierwotny tytuł komiksu, „The Celestials”, po kilku perturbacjach, został ostatecznie zmieniony na „The Eternals” – pierwszy odcinek serii ukazał się w lipcu 1976 roku.
Przed milionami lat na naszą planetę przybyli „bogowie” – olbrzymie, sześćsetmetrowe istoty o niewyobrażalnej potędze, które latały po całej galaktyce i na wybranych planetach przeprowadzały swego rodzaju eksperyment. „Celestianie”, botak nazywali się przybysze, zmodyfikowali geny u naszych małpich przodków i przyspieszyli ewolucję gatunku. W wyniku ich machinacji powstały trzy odrębne gatunki rozumnych istot, różniące się od siebie w bardzo istotny sposób. Pierwsza rasa to „Dewianci”, niszczycielscy i zdegenerowani, niestabilni psychicznie i fizycznie – ich kod DNA miał skazę polegającą na tym, że bardzo łatwo ulegał mutacji. Dewianci nazywali to „klątwą niestabilnej formy”, która powodowała, że praktycznie wszyscy przedstawiciele rasy byli według ludzkich norm przerażającymi stworami. Cała populacja ukrywała się zatem w podziemiach, a ludzie pierwotni widzieli w niej piekielne demony. Drugim gatunkiem byli Przedwieczni (tytułowi „The Eternals”) – nieśmiertelni osobnicy o nadludzkich mocach, pierwsi superbohaterowie w historii naszej planety. Telekineza, manipulacja atomami, latanie, promienie z oczu, nadludzka prędkość, słuch, siła, a także niezwykła uroda – to wszystko cechowało tych „półbogów”. Zasiedlili oni szczyty niezdobytych gór, zakładając tam miasto o nazwie Olimpia – jak łatwo się domyślić to oni byli przez ludzi pierwotnych uosabiani z bogami. Zuras, Makkari (uporczywie, błędnie nazywany w polskim tłumaczeniu Makarrim), Ikarus, Thena, Sersi i wielu innych – to prawdziwe imiona tych, których my nazywaliśmy kiedyś Zeusem, Ateną, Merkurym, Ikarem, Kirke itd.
Trzecim gatunkiem byli po prostu przedstawiciele homo sapiens – stadium pośrednie między Dewiantami i Przedwiecznymi. To oni opanowali powierzchnię całej Ziemi, tworząc cywilizacje, które wzrastały i dojrzewały w oczekiwaniu na tak zwaną Drugą Falę – czyli ponowne przyjście Celestian, ciekawych co takiego wyrosło na pozostawionych przez nich eksperymentalnych szalkach. Druga Fala nadeszła około dwadzieścia tysięcy lat temu – mniej więcej wtedy, gdy zaczęła się Era Hyboryjska z opowiadań Roberta E. Howarda. W świecie wykreowanym przez Kirby’ego Dewianci opanowali świat i zdeptali go swoimi zdeformowanymi stopami. Celestianie, niczym Bóg Starego Testamentu, sprowadzają na Ziemię potop, wypędzając potwory z powrotem pod ziemię (to wtedy zatonęły lądy Mu i Lemurii – odrażające imperia Dewiantów) i pozwalają garstce ludzi i zwierząt uratować się z zagłady. Pierwsza faza eksperymentu się nie udała – Celestianie opuszczają Ziemię i niespodziewanie szybko, bo już po około dwudziestu mileniach, przybywają ponownie. Trzecia Fala to właśnie „lądowanie w Andach” – żywi bogowie przekazują Inkom swoją technologiczną wiedzę i pomagają im w rozwoju. Mijają lata – zapomniane skarby przeszłości, złote miasta, tajemnicze artefakty i starożytne pisma zostały pogrzebane. Teraz rozpalają wyobraźnię i przyciągają poszukiwaczy przygód – pierwszy odcinek „Przedwiecznych” przenosi nas do Ameryki Południowej, gdzie trójka śmiałków odnajduje ukrytą przed ludzkimi oczami „komnatę bogów”, pełną tajemniczych rysunków na ścianie. Oto kosmiczna technologia sprzed tysiącleci!
Doktor Damian, jego córka Margo oraz ich tajemniczy towarzysz, Ike Harris, znajdują w komnacie dziwny artefakt – Ike, o dziwo, wie, do czego służy. Aktywacja przedmiotu powoduje wysłanie w kosmos sygnału, który dociera do Celestian. Tak oto rozpoczyna się Czwarta Fala – już ostatnia, według tego co mówi Ike Harris, ujawniający przy okazji swoje prawdziwe imię i pochodzenie – oto Ikaris z Przedwiecznych, wyczekujący powrotu Celestian z bojaźnią i ekscytacją jednocześnie. Gdy ci w końcu przybywają, przykrywają miejsce swego lądowania nieprzeniknioną kopułą – rozpoczyna się właśnie pięćdziesiąt lat Sądu Ostatecznego. Gigantyczni Celestianie chcą w końcu zobaczyć ostateczny rezultat swego eksperymentu i zebrać to, co zasiali. Jeśli będą zawiedzeni, Ziemia zostanie zniszczona.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kadr, który…: Świat oszalał
Paweł Ciołkiewicz

23 IX 2021

Krótko ostrzyżona kobieta w czerwonej koszulce i niebieskich spodniach wspina się po linie w zatłoczonej sali gimnastycznej. Niech nie zwiedzie was jej wygląd mola książkowego. Owszem, literatura ją pasjonuje, ale to ćwiczenia fizyczne są jej prawdziwym żywiołem. Biega, skacze, rozciąga się, jeździ na rowerze i robi wiele innych bezproduktywnych rzeczy. Tak jak ludzie, którzy ją otaczają. Wspinaczka, ćwiczenia na rurze, dźwiganie ciężarów, kalistenika, to tylko mały wycinek współczesnej kultury (...)

więcej »

10 naj...: Żółty, jesienny liść
Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 IX 2021

Esensja postanowiła uczcić pierwszy dzień jesieni przeglądem komiksowych kadrów poświęconych tej porze roku. Okazuje się, że nie jest ona zbyt popularna wśród komiksiarzy, ale kilka nastrojowych rysunków udało nam się znaleźć.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Wszechświat to za mało
Marcin Knyszyński

19 IX 2021

Wszyscy fani komiksu superbohaterskiego wiedzą kim jest Thanos. Zresztą nie tylko oni, w końcu filmy kończące trzecią fazę Marvel Cinematic Universe były jednymi z najbardziej kasowych produkcji w historii kina. Wielka filmowa „wojna bez granic” ma swój fabularny pierwowzór w komiksach Marvela sprzed trzydziestu lat – dziś cofniemy się w czasie i udamy właśnie tam, gdzie na kartach opowieści obrazkowych Thanos zwarł się w pojedynku z superbohaterami Marvela. Stawką – całe istnienie.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Prezenty świąteczne 2020: Komiksy
— Esensja Komiks

Po komiks marsz: Wrzesień 2020
— Esensja Komiks

Z tego cyklu

Wszechświat to za mało
— Marcin Knyszyński

Świat to odbicie naszych myśli
— Marcin Knyszyński

Piliście coś chłopcy? A co innego można tu robić?
— Marcin Knyszyński

Od jedności do wielości i z powrotem
— Marcin Knyszyński

Kolejny spektakl w teatrze końca świata
— Marcin Knyszyński

Jak żywioł
— Marcin Knyszyński

Ład i przeznaczenie kontra chaos i przypadek
— Marcin Knyszyński

Widzę was!
— Marcin Knyszyński

Śmierć Supermana
— Marcin Knyszyński

Pięcioro przeciwpancernych i pies
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Król jest nagi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ludzie-sztosy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Tony Stark vs. HAL-9000
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Szlachetny oldschool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ukłon szacunku dla sędziwego dostojnika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: To jest prawdziwy Asgard, na Odyna!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ogniu płoń i czas na lanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Nieoczekiwana zmiana miejsc
— Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Na właściwych torach
— Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Komiks z najniższej półki
— Marcin Knyszyński

Krótko o komiksach: Lemire, zwolnij pan trochę!
— Marcin Knyszyński

Wynoście się i zostawcie nas w spokoju!
— Marcin Knyszyński

Krótko o komiksach: Ostry zakręt
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Wrzesień 2021
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.