Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Niekoniecznie jasno pisane: No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2

Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
„Asteriks” stał się fenomenem nie tylko we Francji, ale i na świecie. Najbardziej znane i lubiane są oczywiście odcinki ze scenariuszami Goscinnego, który podkreślał przy każdej nadarzającej się okazji, że jest humorystą i satyrykiem – a to przede wszystkim humor stanowi o sile tego komiksu. Z jednej strony mamy typowy slapstick, proste rozwiązania fabularne, przygodową akcję i żarty o uniwersalnym charakterze – podobnie rozumianym na całym świecie. „Asteriks” czytany w taki właśnie, oparty na pierwszej, podstawowej warstwie interpretacyjnej, daje radość każdemu – małemu, dużemu, oczytanemu i nie, Chińczykowi, Francuzowi, Amerykaninowi i Polakowi. Ale jest oczywiście również warstwa druga – wysublimowane gry słowne, podteksty kulturowe, zaawansowana karykatura, liczne odwołania popkulturowe, nawiązania do historii i komentarz do aktualnych wydarzeń. To wszystko razem, to połączenie prostoty i złożoności, niesamowita intertekstualność i nieskrywana miłość do rodzimej kultury czyni z „Asteriksa” prawdziwy, francuski skarb narodowy.
Wszyscy pamiętamy najlepsze te najlepsze, charakterystyczne gagi i sceny. Niektóre z nich są wręcz znakiem firmowym serii. Bohaterowie wchodzą do karczmy i zamawiają – „Poproszę dwa dziki. O, to dla mnie też dwa dziki!”. Obeliks i jego obsesja na punkcie swojej tuszy, charakterystyczny sposób pukania do drzwi, kolekcjonowanie hełmów pokonanych Rzymian, zamiłowanie do bitki („Nie możemy się przecież bić z całym garnizonem, Obeliksie!” „Dlaczego? Czy to zabronione?”) oraz uporczywe próby skosztowania „choćby łyczka” magicznego wywaru. Częste, ostre wymiany zdań pomiędzy bohaterami („O tak, pan Asteriks jest najmądrzejszy, pan Asteriks wie wszystko…”); regularne bijatyki całej wioski, funkcjonujące na zasadzie porannej toalety i inicjowane przez insynuacje na temat świeżości ryb Ahigieniksa; czerwone nosy i pijackie czkawki (iczk!); czy wreszcie tradycyjne wiązanie Kakofoniksa (z małymi wyjątkami), które miało na celu zapobieżenie jego występom na bankiecie obowiązkowo kończącym każdy odcinek.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Należy wymienić też kilka najlepszych fragmentów serii, takie „the best of Asteriks”. Bardzo oryginalny trening gladiatorów („Asteriks gladiator”); kręte i przepastne uliczki Lugdunum („Wyprawa dookoła Galii”); Sfinks pozbawiony nosa („Asteriks i Kleopatra”); zromanizowana wioska Serum i „walnięty” Asparanoiks („Walka wodzów”); organoleptyczne poszukiwania beczki z magicznym wywarem i mecz (chyba) rugby („Asteriks w Brytanii”); komedia pomyłek w „Asteriks i Goci”; zbieranina legionistów doprowadzająca do szału swoich dowódców („Asteriks legionista”); składziki węgla w „Tarczy Arwernów”; przybysze ze Skandynawii uczący latania („Asteriks i Normanowie”); Asteriks i Obeliks zmagający się z zasadami ekonomii („Asteriks i kociołek”) lub próbujący sprzedać sami siebie na targu niewolników („Laury Cezara”); terror małego hiszpańskiego chłopca wstrzymującego oddech („Asteriks w Hiszpanii”); niesamowite umiejętności Tuliusza Intrygantusa w „Niezgodzie”; orgie z roztopionym serem („Asteriks u Helwetów”); moi ulubieńcy – Korsykanie („Asteriks na Korsyce”); język ludzi interesu („Obeliks i spółka”); demolka obozów warownych na północy Galii („Asteriks u Belgów”); niekończące się waśnie na Bliskim Wschodzie („Odyseja Asteriksa”); emancypacja i damsko-męskie stereotypy w „Róży i mieczu” czy wreszcie niemowlak pijący magiczny wywar („Syn Asteriksa”).
René Goscinny stwierdził w jednym z wywiadów, że często spotykał się z krzywdzącą opinią, określającą go jako „piewcę przeciętnego Francuza” – czyli ksenofoba, rasisty, szowinisty i awanturnika. Autor był od tego tak daleki jak tylko możliwe, przecież część jego rodziny od strony ojca (polskiego Żyda) zginęła w obozach koncentracyjnych. Tak, Goscinny wykpiwał narodowe przywary Francuzów, ale robił to z nieskrywaną miłością i wyczuciem – w przezabawnej karykaturze paraliżu komunikacyjnego w Lutecji (Francuzi, a Paryżanie w szczególności, mają zwyczaj masowego wyjeżdżania na wakacje w tym samym terminie co skutkuje potwornymi korkami) nie ma ani jednej złośliwej nuty. Tak, Asteriks i Obeliks dają łupnia Rzymianom, są impulsywni i często torują sobie drogę przemocą – ale to wszystko jest tylko slapstickiem, rubasznym rechotem, za którym stoją przecież o wiele poważniejsze treści. Autorzy „Asteriksa” wręcz hołdowali francuskiej kulturze – ilość gościnnych występów (takich wręcz „cameo”) ludzi filmu, literatury, muzyki a nawet polityki jest niezliczona – na przykład w odcinku „Obeliks i spółka” doradca ekonomiczny Juliusza Cezara wygląda jak Jacques Chirac. Ale nie tylko znani Francuzi występują w komiksie (ich jest najwięcej, ale ich pojawianie się w komiksie jest dość hermetyczne, skoncentrowane na kulturze Francji współczesnej Goscinnemu). Jest Winston Churchill, Beatlesi, Benito Mussolini, Flip i Flap, Zygmunt Freud, Kirk Douglas i Arnold Schwarzenegger. Aż dziw bierze, że ani razu nie pojawił się Louis de Funés – choć, może uważni czytelnicy wyprowadzą nas z błędu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Autorzy starali się trzymać zasady, wedle której odcinki z akcją osadzoną w Galii przeplatane były tymi „na wyjeździe” (tak samo postępują Ferri i Conrad – toteż w najnowszym albumie pozostaniemy „w domu” po niedawnych wojażach po całym Półwyspie Apenińskim). Wszędzie, gdzie pojawili się Galowie działała satyra Goscinnego i Uderzo. Egipcjanie mówią hieroglifami. Brytowie zawsze piją „gorącą wodę z odrobinką mleczka”, nie umieją gotować, są flegmatyczni i wynaleźli weekend. Goci (Niemcy epoki Bismarcka) są ciągle skłóceni i podzieleni, mówią gotykiem i marzą o powiększeniu swojego kraju kosztem innych. Normanowie są nieustraszeni, maja nazwiska z podobnymi końcówkami (ech, jakby u Galów było inaczej) i jedzą wszystko z dodatkiem śmietany. Grecy wyglądają śmiesznie z profilu, są wyniośli i aroganccy. Iberowie jedzą, tańczą, bawią się i poruszają taborami w rytm flamenco i z okrzykiem „olé!” na ustach. Helweci żyją w kraju sterylnej czystości, topionych serów, bezpiecznych banków, superdokładnych klepsydr. Korsykanie są leniwi, honorowi, drażliwi, długowieczni, o silnych więziach rodzinnych, kultywują vendettę i sjestę. Belgowie w sumie tacy sami jak Galowie, tylko pochłaniają jeszcze większe ilości jedzenia. I tak dalej, i tak dalej…
Seria komiksowa o dzielnych Galach liczy w sumie trzydzieści siedem odcinków, wydanie specjalne o wypadku z kociołkiem oraz książeczki na podstawie filmów animowanych (jak chociażby „Dwanaście prac Asteriksa” czy ostatnio „Tajemnica magicznego wywaru”). Powstało dziesięć filmów animowanych (pierwszy już w 1967 roku) i cztery fabularne (we wszystkich rolę Obeliksa grał Gérard Depardieu). Są też gry komputerowe, park rozrywki pod Paryżem i uwielbienie fanów na całym świecie. Wszystkiego najlepszego Asteriksie!
koniec
« 1 2
20 października 2019

Komentarze

20 X 2019   20:09:39

Ładnie napisane.
Wspaniała seria. Od dzieciństwa byłem zaznajomiony z Kajkiem i Kokoszem, a o Asteriksie słyszałem coraz częściej, no i w połowie lat 90. postanowiłem zaryzykować. Pierwszym zeszytem, który na chybił trafił wybrałem ze sterty na stoisku komiksowym, był „na Korsyce” i, paradoksalnie, wcale nie wzbudził on mojego entuzjazmu. Zapewne dlatego, że wtedy jeszcze nie byłem w stanie wyłapać wszystkich smaczków, które składały się na styl tego cyklu. Ale potem nabyłem „gladiatora”, „legionistę” i „igrzyska olimpijskie”, no i dalej poszło, wsiąkałem coraz bardziej i dziś mogę się pochwalić posiadaniem całej „białej serii” z pierwszego wydania.

Zastanawia mnie też, czy gdyby Goscinny nie odszedł tak przedwcześnie, to czy w którymś momencie zaliczyłby jednak spadek formy (jak Van Hamme przy Thorgalu). Ja właśnie „u Belgów” uważam za jego nieco słabsze dokonanie, może dlatego, że Belgowie nie byli jednak tak wyrazistym narodem z jakimiś wybitnie charakterystycznymi cechami. Trochę nieciekawy ten odcinek. Zapewne z powodu braku wyrazistych cech praktycznie w serii nie istnieją Luzytańczycy (czyli protoplaści Portugalczyków), których zaobserwowałem może ze dwóch. :)

No a z ulubionych scen mogę wybrać motyw z „Tarczy Arwernów”, kiedy to Asteriks i Obeliks spotykają Tuliusza Chudeusza i spuszczają jemu oraz jego legionistom manto. Dopiero podczas bodaj trzeciego czytania zauważyłem, jak zmienia się wyraz twarzy murzyńskich niewolników niosących lektykę z Chudeuszem. Na pierwszym obrazku mają poważne miny, na drugim już się uśmiechają, na trzecim szczerzą się od ucha do ucha, a na czwartym zarykują się ze śmiechu. Mistrzowie drugiego planu. :D

27 X 2019   11:15:17

Najpiękniejsze w Asteriksie jest to, że radocha z czytania jego przygód z wiekiem tylko rośnie.

27 X 2019   21:55:10

@Voight
Myślę, że Van Hamme i Goscinny to inna para kaloszy. Nie ujmując nic temu pierwszemu, Goscinny był po prostu geniuszem. Zwróć uwagę ile, oprócz Asteriksa, napisał Lukcy Luke'ów. Są lepsze i gorsze ale wszystkie nie schodzą poniżej pewnego poziomu.

28 X 2019   15:19:15

No cóż, nie znam niestety dorobku Goscinnego poza Asteriksami (no dobra, i tymi sześcioma wydanymi u nas Iznogudami), tak więc nie mogę mieć takiego porównania, niemniej śmiem sądzić, że kiedyś tam w końcu wyprztykałby się z pomysłów. Tak czy owak geniuszu rzeczywiście mu nie odmawiam.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Listopad 2021
Esensja

30 XI 2021

Na coraz dłuższe wieczory proponujemy lekturę naszych listopadowych recenzji.

więcej »

Prezenty świąteczne 2021: Komiksy
Esensja Komiks

24 XI 2021

Za miesiąc Wigilia, po drodze Mikołaj, a my dzisiaj przedstawiamy listę komiksów, które mogą się sprawdzić jako prezent świąteczno-mikołajkowy.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Kontrowersyjny chromosom
Marcin Knyszyński

21 XI 2021

Brian K. Vaughan jest amerykańskim scenarzystą komiksowym i telewizyjnym (pracował między innymi przy serialu „Lost”), wyraźnie obecnym na polskim rynku już od długiego czasu. Drogę do wspomnianych „Zagubionych” utorował sobie sześćdziesięcioodcinkową serią komiksową, której wielkim fanem był producent słynnego serialu – Damon Lindelof. Dziś czytamy właśnie „Y: The Last Man”, jedno z najwcześniejszych dzieł autora.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Prezenty świąteczne 2019: Komiksy
— Esensja Komiks

Raczej cwany niż inteligentny
— Marcin Osuch

Sześćdziesiąt lat minęło a niebo wciąż na swoim miejscu...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Asteriks chronologicznie: Część IV
— Marcin Knyszyński

Asteriks chronologicznie: Część III
— Marcin Knyszyński

Asteriks chronologicznie: Część II
— Marcin Knyszyński

Asteriks chronologicznie: Część I
— Marcin Knyszyński

Kadr, który…: Legionisto! Gdzie są rezerwy legionu?!
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Wrzesień 2019
— Esensja Komiks

Najlepsze komiksy 2013 r.
— Esensja

Z tego cyklu

Kontrowersyjny chromosom
— Marcin Knyszyński

Pod prąd czasu i poza przestrzeń
— Marcin Knyszyński

Wszechświat to za mało
— Marcin Knyszyński

Świat to odbicie naszych myśli
— Marcin Knyszyński

Piliście coś chłopcy? A co innego można tu robić?
— Marcin Knyszyński

Od jedności do wielości i z powrotem
— Marcin Knyszyński

Kolejny spektakl w teatrze końca świata
— Marcin Knyszyński

Jak żywioł
— Marcin Knyszyński

Ład i przeznaczenie kontra chaos i przypadek
— Marcin Knyszyński

Widzę was!
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

W stepie szerokim
— Marcin Knyszyński

Galijska zmiana pokoleniowa
— Marcin Osuch

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nigdy więcej nie funduj mi fondue!
— Sebastian Chosiński

James Bond na usługach Juliusza Cezara
— Sebastian Chosiński

Pysk miał z żabia ślimaczy
— Sebastian Chosiński

Cebullanka y Grzanka kontra Juliusz Cezar
— Sebastian Chosiński

Galia jest najważniejsza!
— Sebastian Chosiński

Alezja?… Jaka znowu Alezja?!
— Sebastian Chosiński

Nos Kleopatry, czyli powariowali ci Egipcjanie!
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Hellboy młodzieńczy
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: A jednak potknięcie
— Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Oto ciała ich
— Marcin Knyszyński

Komiks skrojony na miarę
— Marcin Knyszyński

Klisze? I co z tego?
— Marcin Knyszyński

W stepie szerokim
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Listopad 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Magia, komputery, mordobicie
— Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: Osaczona
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.