dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CCXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 110 »


Michal, 22-11-2021 15:43:
Ja uważam że te wtręty wykładowe nie służą wyłożeniu czegokolwiek oprócz pokazania że przykładanie miar ludzkiej nauki do czegoś całkowicie obcego mówi więcej o ludzkiej nauce niż o badanym obiekcie. Te wszystkie klasyfikacje i rozróżnienia mające opisywać ocean są sztuczne i do niczego nie prowadzą i moim zdaniem właśnie o to chodziło Lemowi. Nie dysponujemy narzędziami do badania czegoś absolutnie obcego ale i tak będziemy próbowali. Kilka zadań i komentarzy nie pozwoliłoby zrozumieć jak długo trwają i jak bezowocne są próby zbadania oceanu.

Beatrycze, 22-11-2021 14:06:
Co kto lubi.
Ja prawdziwą literaturę naukową czytam w pracy, po pracy wolę sobie poczytać jak - owszem - bohater popyla w skuterze.
Nie to, że nie lubię wcale wyjaśnień, ale trzeba je wpleść w fabułę jakoś zręcznie, a nie bach - naście stron wykładu, przerwa na fabułę i kolejne wywody.

Freja Draco, 22-11-2021 08:37:
/------------
Przede wszystkim te długie para-encyklopedyczne wtręty na temat badań nad oceanem:
Kelvin, zamiast wsiąść w pojazd i polecieć zobaczyć ocean na własne oczy,
idzie do biblioteki czytać książki, których większość już zna.
Wydało mi się to toporne (...) – nudne.
\------------
Pamiętam, że czytałam Solaris jakoś tak w 7 klasie podstawówki i właśnie ta cała Solarystyka była dla mnie najbardziej fascynująca i żałowałam, że nie ma więcej. Czego niby bohater miałby się dowiedzieć gapiąc się na Ocean przez swoje "kaprawe oko jaskiniowca"? I może jeszcze powinien popylać po tym kosmicznym ocenianie na kosmicznym skuterze, ostrzeliwując się przy tym od kosmicznych piratów, żeby przypadkiem nie było nudno?
Sama wiszę gdzieś w pół drogi pomiędzy Lemem a wczesnym Zelaznym i lubię oba rodzaje mięsa, ale tego lemowskiego w ofercie jest zdecydowanie mniej i trafia do zdecydowanie mniejszej liczby osób.


Durus Wred, 22-11-2021 02:55:
zniknęła opowieść o wiecznym buncie robotów którymi zawsze w plotkach dowodził robot wielgachny


Beatrycze, 21-11-2021 13:24:
1. To na pewno, ale pomyślałam sobie też, że skoro faktycznie ludzie mają atawistyczne odruchy wstrętu wobec tego, co bardzo odmienne od "ssaczego modelu", i natężenie takich odruchów różni się w zależności od osoby, to gdybyśmy mieli nawiązywać pokojowe relacje z obcymi, lepiej byłoby przetestować ludzkich kandydatów i wybrać takich, u których takie odruchy byłyby słabsze, po to, aby nie utrudniało im to pracy (można się racjonalnie przekonywać, że oto jest życzliwie nastawiony naukowiec z obcej planety, ale jeśli na sam widok tegoż naukowca ludzkiemu naukowcowi robiłoby się niedobrze i cały czas musiał z tym walczyć, byłby mniej skuteczny).
Można by też odwrócić sytuację - oto obcy przybywają, niekoniecznie są przyjaźnie nastawieni, ale wyglądają jak małe puchate zwierzątka i ludzie automatycznie czują do nich sympatię.
2. To prawda, że nie jest powiedziane. Choć zakładam, że wtedy też byłaby to "tragiczna historia" a nie, jak to wyraził Snaut "monstrualna brzydota i wstyd".
3. Tjaaa, jeśli chodzi o empatię to Kelvin rzeczywiście raczej się nie sprawdza.
Się zastanawiam, czy lepiej by było, gdyby "goście" innych członków załogi zostali pokazani i wyjaśnione zostałoby, kim byli dla ludzi, czy tak, jak jest, kiedy zostawiono otwarte pole.

El Lagarto, 20-11-2021 23:20:
1. No nie wyobrażam sobie, żeby w zespole ds. kontaktu z obcymi nie było biologa. Najlepiej nadają się biolodzy zajmujący się hobbystycznie fantastyką. W razie lądowania UFO, składałbym CV w ciemno;-)
2.Pewnie racja, choć dziecko mogło też zginąć przez bezmyślność albo jakieś karygodne zaniedbanie. Ale to tylko luźne dywagacje.
3. Zatem narrator napisał wprost, że to nie kpina... Może być też tak, że jako psycholog kiepsko czytał ludzkie emocje. Albo Snaut i Sartorius mieli tyle na sumieniu, że przy nich Pan Kelvin był niewinnym barankiem. Ale to znowu dywagacje...

Beatrycze, 20-11-2021 20:45:
Dziękuję!
@1. Ha, ciekawy trop. Nie pomyślałabym o tym, u siebie nie zauważyłam takich odruchów po prostu. Pająki i węże nie budzą we mnie obrzydzenia, raczej zaciekawienie, niektóre uważam za prześliczne (np. te wielkie, kolorowe i włochate, co do węży, mój brat miał węża zbożowego, bardzo ładny był, znajomy rodziców hodował w terrariach rozmaite gady, to kiedy jako dziecko byłam tam z wizytą, siedziałam w pokoju z terarriami zachwycona). Nie miałabym problemu z dotknięciem, jeśli tylko wiedziałabym, że ten akurat gatunek nie jest jadowity. Na żywo widziałam tylko żmije, jednej udało mi się zrobić ładne zdjęcie. Generalnie zwierzęta mnie fascynują niezależnie od ilości odnóży, gładkości skóry, czułków i innych takich. Wyjątkiem są jedynie stada wijących się asynchronicznie larw, one budzą we mnie obrzydzenie, ale zwykle jak się dłużej przyglądam.
Czy w takim razie, jeśli by w przyszłości doszło do pokojowego kontaktu z obcymi, "test pająków i węży", byłby jednym z testów psychologicznych dla członków zespołu mającego kontaktować się z obcymi.
@2 Ale czy wtedy miałby powód aż tak szaleńczo to ukrywać? I ta uwaga Snauta, że Sartorius wolałby zachować wszystko w tajemnicy, bo się boi. Toż musiałby sam to dziecko zamordować.
@3 Niewykluczone, choć przecież dalej jest (zrekam właśnie do tekstu) "Ale kiedy spojrzałem na niego, zrozumiałem, że nie kpi. (...) Dlaczego tak mówisz? - spytałem (...).
- Dlatego, że ta historia jest tragiczna."

El Lagarto, 20-11-2021 11:47:
Bardzo interesująca analiza. Moje uwagi co do tekstu:
1. Odraza u Krisa pojawia się nie tylko wobec "afrykańskiej Afrodyty", towarzyszy też (przynajmniej początkowo) spotkaniu z Harey. Odraza to typowe odczucie w zetknięciu z czymś "obcym", bardziej pierwotna niż zdziwienie. Tak reagujemy na pająki czy węże
2. Sartorius mógł mieć po prostu traumę związaną ze śmiercią własnego dziecka
3. Nazwanie Krisa "niewinnym chłopcem" jest wyraźnym szyderstwem

Beatrycze, 19-11-2021 20:26:
To się cieszę! Zwykle piszę krótsze teksty i obawiałam się, że ten będzie zanadto rozwlekły.

Niezwyciężony Pirx, 19-11-2021 19:02:
To nie było nudne, wręcz przeciwnie - nie obraziłbym się na kolejne trzy strony. Lubię takie rozbudowane analizy dzieł literackich, tym bardziej, że obecnie w sieci przeważają raczej "recenzje" kilkunastodniowe.

Beatrycze, 18-11-2021 19:09:
Bardzo dziękuję :)
Nie było nudno, czytałbym więcej :)
Miło czasem zaznajomić się z taką krytyczną oceną klasyki zamiast peanów, które nieraz sprawiają wrażenie, jakby ich autor nie miał najmniejszej styczności z omawianym tekstem.


Beatrycze, 29-10-2021 00:57:
Kłaniam się i dobre życzenia posyłam!
Zarówno czelność, jak i bezczelność mają, owszem, z tym jakiś związek. Najlepiej bodaj mówić o przesadnych oporności albo upartości; patrz BJW, Ez 3,7: „Lecz dom Izraelów nie chcą cię słuchać, iż mnie słuchać nie chcą: bo wszytek dom Izraelów jest przetartego czoła i twardego serca”. (Tu przyznaję się do przeklawiaturzenia post wyżej: twarde/zatwardziałe serce pozostało, czoło w Biblii Tysiąca Błędów jest oporne).
Myślę tak czy owak, że Beatę wolno uznać za zwyciężczynię; jako nagrodę przekazuję Ci swoją RADOŚĆ Z SCZÉŚCIA dobrych ludzi ;-)
Czelność? W końcu to chyba miało być z grubsza przeciwieństwo wstydu, czy coś...

Beatrycze, 28-10-2021 12:31:
Coś związanego z uporem, zawziętością?
(inna sprawa, że bezczelność zdawała mi się pasować do tej skali, skoro szukamy przeciwieństwa do nadmiernego wstydu i służalczości)
Żadnych bez! Podpowiedź druga: to, co przed stuleciami w pewnym tłumaczeniu pewnego dzieła zwane było przetartym czołem, w nowym tłumaczeniu zwane jest czołem twardym.


Sirocco, 28-10-2021 11:40:
No ja ostatnio sobie powtórzyłam te opowiadania (ja z tych od AH, czyli wielbicieli). I muszę powiedzieć, że oprócz tego o czym powiedzieliście uderzyły mnie dwie rzeczy:
- świetne plastyczne opisy (krajobrazy Księżyca, zwłaszcza)
- kiedy doszłam do Ananke i rozważań na temat wieku dotarło do mnie, jak to się przesunęło - Lem smugę cienia lokuje jeszcze przed czterdziestką, a np. Neil Armstrong stanął na Księżycu mając 39 lat...

Maciej Studencki, 27-10-2021 23:34:
Dobry wieczór, pozwolę sobie skopiować własny komentarz z FB, spod wpisu AH reklamującego tę dyskusję:
"Dyskutanci kontrastują świat z opowiadań o Pirksie z "Gwiezdnymi wojnami", jako ten pordzewiały, pełen wraków i szarej rzeczywistości - a przecież jednym z plusów SW było pokazanie całej techniki kosmicznej i statków międzygwiezdnych NIE jako wymuskanych i gładkich (jak np. z "Flasha Gordona", nakręconego w tym samym czasie, 1980 przecież), tylko zużytych i szwankujących, o, tutaj astrodroidowi pieprznął motywator, a tam Sokół Millenium ma problemy z hipernapędem, więc nie tak znowu daleko od Lema do Lucasa :)"


freynir, 26-10-2021 16:07:
To może bezeceństwo, ale w rozumieniu Doroszewskiego?

1 2 3 110 »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.