dzisiaj: 1 grudnia 2021
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CCXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 144 »

Filmu nie widziałem, więc to takie pitolenie z mojej strony, ale zdziwiłem się, że ze wszystkich komiksów, ktoś wymyślił, że najlepiej będzie zekranizować "Eternals". To nigdy nie była najmocniejsza pozycja. Owszem w latach 70., kiedy wymyślił ją Jack Kirby, mogła się wydawać rewolucyjna, ale nawet on miał problem z fabularnym wykorzystaniem konceptu.
Po latach tematu nie udźwignął nawet Neil Gaiman, który może nie poległ ze swoimi "Przedwiecznymi", ale na pewno nie stworzył dzieła wiekopomnego.
MCU strzeliło sobie w stopę zamieszaniem czasowym w "Endgame" i blipem, a teraz otrzymujemy jakiś bogów-kosmitów, nie wygląda to ekscytująco. Po "Shang-Chi" to kolejna produkcja, na którą poczekam aż ją puszczą w telewizji.


Sławek, 22-11-2021 21:49:
Mnie powieść się podobała, niemniej - mimo że cykl Herberta rozrósł się do 6 części (dodatkowych książek innych autorów nie biorę pod uwagę), to fabularnie zdecydowanie najlepsza jest pierwsza część. Z dobrą fabułą, ciekawymi postaciami i fajną puentą ta epicka opowieść w klimacie space opery ocierającej się o fantasy z nutą mistycyzmu - ta powieść do dziś wytrzymuje próbę czasu. Film Lyncha był dobry, miał swój klimat, ale z konieczności skrócił i pominął wiele rzeczy, bo w czasie ponad 2.5 godziny wszystkiego się pokazać nie da. A ten nowy film jest inny, ale całkiem niezły - może bym nieco taśmy zaoszczędził przy pokazywaniu ujęć Arrakis, aby zamiast tego nieco więcej z tego świata przedstawić widzowi. Ale widocznie twórca filmu miał taką wizję, a że wizualnie film jest dobry, to tę wizję akceptuję. Zobaczymy, co zobaczymy w kolejnej części.

ender73, 19-11-2021 14:42:
Za pierwszym podejściem do lektury odbiłem się od "Diuny" z hukiem - może byłem po prostu za młody na ten monumentalny ni to średniowieczny ni futurystyczny mroczny świat krwi i mistyki? W każdym razie coś "nie zaskoczyło". Po paru latach spróbowałem jeszcze raz i wtedy już zupełnie "wsiąkłem w piasek Arrakis" ;) Później przeczytałem cały cykl (tzn. do "Kapitularza" - to już nie była ta sama przygoda co za drugim razem z pierwszą "Diuną" ale ciągnęło mnie do tego wszechświata. Nowo dopisywanych tomów jakoś jeszcze nie wypróbowałem). Nauczony przykrym doświadczeniem z poprzednią ekranizacją "Diuny" podchodziłem do tego filmu starając się nie liczyć na zbyt wiele a dostałem wszystko, a może nawet jeszcze więcej... Nie wiem jak aktualną ekranową "Diunę" odbierają osoby nie znające powieści. Dla mnie to była ekranizacja niemalże idealna. Oglądając miałem wrażenie jakby wszystkie elementy wskakiwały akuratnie na swoje miejsce w skomplikowanej układance pozostawiając niesamowicie przyjemne uczucie, że nie zniszczono literackiego dzieła jakimiś "przefajniastymi" własnymi pomysłami. Nie mówię, że ta wizja świata i sposób w jaki został pokazany musi się każdemu podobać. Mnie się podobało - i to jak. Może jakbym miał się tak na siłę czepiać - właściwie chyba tylko jedna scena tak jakoś nie do końca mi "zagrała". Kiedy w czasie pojedynku Paula z Jamisem Jessika próbowała wytłumaczyć "bawienie" się jej syna z przeciwnikiem faktem, że Paul jeszcze nigdy nikogo nie zabił - a wynikało ono przede wszystkim z faktu, że Paul był przyzwyczajony do walki z przeciwnikiem zabezpieczonym energetyczną tarczą, co wymagało specjalnego opóźnienia zadawanych ciosów aby zdołały przez nią przeniknąć...

Serial fajny, wciągający i z genialnymi momentami (odcinek z kulkami wymiata), ale też spokojnie można było go okroić, chociażby z wątku policjanta, bo ostatecznie niewiele wnosi.
A kontynuacji się boję, bo Azjaci mają z nimi problem. "Krąg 2" był beznadziejny, "Rajd 2" nijaki, a "Zombie Express 2" nieporozumieniem.

@dk — zgoda; byle nie za dużo tego kiepskiego. Zresztą czytanie nazbyt wielu książek szkodzi, podobnie jak czytanie książek słabych — albo dobrych, lecz w nieodpowiednich okolicznościach, na przykład zbyt młodo. Człowiek jest zwierzątkiem mimetycznym i każdy skrawek rzeczywistości, z którym ma styczność, jakoś na niego wpływa.
Nie zawsze mi się to udaje, ale staram się unikać oglądania ekranizacji przed poznaniem wersji pisanej, chyba że jestem przekonany, iż książki i tak nie będę czytał. Bo któż by sięgnął, dla przykładu, po trafnie przywołanego „Hobbita”, obejrzawszy to zdeltoryzowane nieporozumienie?
Zgadzam się z tym co napisała Beatrycze. Książka generalnie niezła, ale dlaczego uznawana jest za arcydzieło sf to już nie rozumiem, bo fabuła jest sztampowa a bohaterowie nie wzbudzają większych emocji.
Tak na marginesie, jestem zdania, że nie ma wstydu w tym, że nie zna się jakiejś książki czy innego dzieła kultury. Na przeczytanie wszystkiego, co wartościowe, nie starczy nikomu życia. A do tego trzeba przeczytać trochę czegoś kiepskiego, żeby mieć punkt odniesienia :)
Z książką zetknąłem się po "upolowaniu" dwutomowego wydania Iskier (tzw. biała seria). Jakość druku fatalna, papier - o rany. Jednak sama książka przeniosła mnie w zupełnie inny świat, którego nie znałem z książek, które można było wypożyczyć w bibliotekach czy usiłować kupić w księgarniach. Pierwsze wrażenie szok - nie zetknąłem się czymś takim. Film - najpierw Lyncha - oglądany na "120 kopii VHS" - też zrobił wrażenie ale chyba nie byłem gotowy na coś takiego. Teraz nie kryje, że bardzo podoba mi się ta realizacja - zdjęcia, muzyka. Super.

Beatrycze, 18-11-2021 13:46:
Ja dostałam kilka lat temu od kolegi i powiem, że po tych wszystkich ochach i achach książką się rozczarowałam. Podejrzewam, że kiedyś to było świeże, ale dla mnie to po prostu fantasy w kosmosie (wybraniec o niezwykłych mocach odkrywający swoje przeznaczenie), szczególnie mnie zniechęcali drewniani bohaterowie oraz wtręty, gdzie autor próbował coś pisać o biologii planety.
Nigdy nie sięgnąłem po książkę, bo po ekranizacji Davida Lyncha wydawała mi się za bardzo odjechana i trudna. Choć mam sentyment do tamtego filmu, to jednak nowa wersja wymiata. Wreszcie wiem o co chodzi i zostałem zachęcony do powieści, którą właśnie studiuję. Myślę, że to sukces tej ekranizacji. Po "Władcy Pierścieni" chciałem trylogię przeczytać jeszcze raz. Po "Hobbicie" nie miałem takich odczuć względem książki, która przecież jest krótsza.
Ciekawe jak będzie z "Kołem czasu", do którego zabieram się od 20 lat.

Oglądałem, mnie się podoba, oczywiście ma tak totalnie propagandowy przekaz, że czasem razi w oczy... Świetnie zrobiony, świetni aktorzy itd


Barnim, 14-08-2021 18:55:
Jedna uwaga - w wersji polskiej filmu rzeczywiście jest mowa o Maryjczykach, realnie istniejącej narodowości ugrofińskiej, mającej też własną republikę autonomiczną (Mari El). Ale w oryginale jest o Merii - a nawet jeśli plemię Meria i współcześni Maryjczycy (Czeremisi) byli tym samym etnosem, to mieszkali na większym obszarze niż obecna republika Mari El. Meria sięgała od Moskwy daleko za Kostromę. W filmie widać, iż nie dzieje się on w republice maryjskiej, choćby dlatego, że oni tam nie utracili języka - gdy w filmie o jego utracie mówi jeden z bohaterów. Natomiast Meria znikła - choć teraz są wysiłki nad jej odrodzeniem, do czego nawiązuje film. Proszę spojrzeć na tę stronę: http://www.merjamaa.ru/ to Rosjanie pochodzenia (zapewne) meriańskiego odtwarzający język i wierzenia Merii, nie zaś współcześni Maryjczcy. Tak jak w filmie.


Beatrycze, 02-08-2021 14:43:
Jeśli ktoś ciekaw, dlaczego Włochy nazywamy tak właśnie, a nie Italią, to ostatnio znalazłam filmik popularnonaukowy na ten temat, ciekawy:
https://www.youtube.com/watch?v=hgov-FdPdeU

El Lagarto, 02-08-2021 14:38:
Crna Gora

El Lagarto, 02-08-2021 14:37:
http://ksng.gugik.gov.pl/pliki/wykaz_polskich_nazw_geograficznych.pdf
INDONEZJA
Wyspy
[...]
Celebes; Sulawesi; Pulau Sulawesi; 2°00′S, 120°30′E
Zgodnie z tym co napisałeś Sulawesi to nazwa w indonesian bahasa. W języku polskim utrwalona jest "kolonialna" nazwa Celebes.
Polski to ciekawy język. Mamy kraj który oficjalnie nazywa się Mjanma, ale nadal nieoficjalnie nazywa się go Birmą (nie tylko po polsku). Na Włochy się mówi często Italia, na Węgrów Madziarzy, na Aachen Akwizgran, a Montenegro to po polsku Czarnogóra (Cra Gora po serbsko-chorwacku). Chile czytamy przez "cz" i nie wiadomo czemu piszemy tak jak po hiszpańsku.

Pawel.M., 22-07-2021 08:19:
>A niby z jakiej racji miałaby być taka pisownia zasadna? Nawet jeśli Sulawesi wymawia się z "z" na końcu, to nie znaczy, że należy pisać Sulawezi<
Skoro po polsku się wymawia Sulawezi to pisownia Sulawezi jest zasadna. Sulawesi będzie nazwą oryginalną, a Sulawezi (a także Celebes) egzonimem. Pisownia Sulawezi jest dość ugruntowana, skoro google wyrzuca prawie 16 000 wyników. Pewna grecka wyspa ma u nas pięć rodzajów zapisu: Santoryn, Sanotrin, Santorini, Tera i Thira - wszystkie poprawne.

Voight, 19-07-2021 20:13:
A niby z jakiej racji miałaby być taka pisownia zasadna? Nawet jeśli Sulawesi wymawia się z "z" na końcu, to nie znaczy, że należy pisać Sulawezi.
Poza tym podstawową nazwą tej wyspy, ugruntowaną w polskich atlasach i encyklopediach, jest Celebes.

Pawel.M., 19-07-2021 16:16:
El Lagarto
A możesz wskazać źródło tej zasady? Bo w żadnym słowniku nie mogę tego znaleźć, a na polskich stronach, także w artykułach naukowych, używane są obie wersje. Przy czym wymawiać to należy chyba z "z", więc taka pisownia jest w naszym języku zasadna.

Achika, 11-07-2021 21:57:
Może znowu mi się narzuca jakieś nazewnictwo sprzed reformy... kiedyś już tu była afera o Phenian :-D

El Lagarto, 11-07-2021 20:47:
Jak zwykle muszę się do czegoś przyczepić. Sulawesi piszemy przez "s" w ostatniej sylabie. Ewentualnie można użyć nazwy Celebes, która odnosi się do tego samego lądu i również jest używana w języku polskim.

1 2 3 144 »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.