Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Antoine Bauza, Bruno Cathala
‹7 Cudów Świata: Pojedynek›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł7 Cudów Świata: Pojedynek
Data produkcji8 października 2015
Autor
Wydawca Rebel.pl
Cykl7 Cudów Świata: Pojedynek
EAN5425016924259
Info2 osoby, od 10 lat
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Pojedynek gigantów
[Antoine Bauza, Bruno Cathala „7 Cudów Świata: Pojedynek” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„7 Cudów Świata: Pojedynek” to dwuosobowy wariant światowego bestsellera – „7 Cudów Świata”. Pozwala stanąć oko w oko z przeciwnikiem, aby udowodnić, kto jest lepszy w ostatecznym starciu.

Agata Hanak

Pojedynek gigantów
[Antoine Bauza, Bruno Cathala „7 Cudów Świata: Pojedynek” - recenzja]

„7 Cudów Świata: Pojedynek” to dwuosobowy wariant światowego bestsellera – „7 Cudów Świata”. Pozwala stanąć oko w oko z przeciwnikiem, aby udowodnić, kto jest lepszy w ostatecznym starciu.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel.pl za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Antoine Bauza, Bruno Cathala
‹7 Cudów Świata: Pojedynek›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł7 Cudów Świata: Pojedynek
Data produkcji8 października 2015
Autor
Wydawca Rebel.pl
Cykl7 Cudów Świata: Pojedynek
EAN5425016924259
Info2 osoby, od 10 lat
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„7 Cudów Świata” to gra, która jest już na rynku od kilku lat i cały czas cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Ma jednak, moim zdaniem, jedną wadę – niezbyt porywającą opcję dla dwóch graczy. Pewnie wiele osób podzielało mój pogląd, bo autor, Antoine Bauza, wraz z nie mniej utytułowanym twórcą gier Brunonem Cathalą, stworzyli „7 Cudów Świata: Pojedynek”, czyli pełnoprawny tytuł przeznaczony wyłącznie dla dwóch graczy. Już sama nazwa wskazuje, że nowa gra mocno bazuje na swojej poprzedniczce i faktycznie widać to od razu po otwarciu niewielkiego pudełka. Karty są znacznie mniejsze, ale mają takie same oznaczenia i styl grafik. Gracze znający „7 Cudów Świata” bardzo szybko przyswoją sobie reguły, ale i osoby, które nie miały styczności z poprzedniczką poradzą sobie bez problemu.
W grze przyjdzie graczom budować miasta, a będą mieć na to trzy epoki. Każda z nich przynosi nowe budowle – coraz bardziej wartościowe, ale i coraz droższe. Drogą do zwycięstwa jest umiejętne kolekcjonowanie kart (budowli), a wygrać można na trzy sposoby: militarny – docierając wojskami do miasta przeciwnika; naukowy – dzięki kolekcji różnego rodzaju symboli oraz cywilny – mając więcej punktów zwycięstwa niż przeciwnik. Pierwsze dwa sposoby kończą grę natychmiast, a gracz, który spełnił wymagania wygrywa. Gdy nie uda się osiągnąć przewagi militarnej lub naukowej, to rozgrywka trwa do wyczerpania kart i następuje podliczanie wszystkich zgromadzonych bonusów.
Rozgrywkę rozpoczyna się posiadając cztery karty z cudami świata, które będzie można później wybudować i kilka złotych monet, które umożliwią zakup niezbędnych surowców. W zależności od epoki, wszystkie należące do niej karty rozkłada się w sposób przedstawiony w instrukcji. Przypomina to trochę rozłożenie kart do pasjansa – część jest widoczna, a część zakryta. W swoim ruchu gracz może wziąć kartę ze stołu (ale tylko odkrytą i taką, na której nie leży inna karta) i wyłożyć ją przed sobą, czyli dołączyć do budowanego przez siebie miasta. Warunkiem jest posiadanie odpowiednich, wskazanych na karcie, surowców lub opłacenie ich kosztu złotem. Zamiast wznosić budowlę można ją sprzedać, zyskując pewną liczbę monet lub wykorzystać do budowy cudu. Karty występują w kilku różnych kolorach i dają różnego rodzaju bonusy. Brązowe i szare karty dostarczają surowców niezbędnych do stawiania budowli; zielone zapewniają symbole naukowe, potrzebne do wygrania poprzez przewagę naukową; czerwone pozwalają na działania zbrojne i osiągnięcie przewagi militarnej; żółte zapewniają gotówkę lub zniżki na zakup surowców; niebieskie i fioletowe dają punkty zwycięstwa. Jeśli do postawienia jakiejś budowli potrzeba gliny, a mamy kartę, która zapewnia nam ten surowiec, to możemy budowlę postawić od razu, jeśli nie mamy gliny – musimy ją kupić, a cena zależy od tego czy i ile ma jej w swoim mieście przeciwnik - im ma więcej, tym jest ona dla nas droższa.
Kolekcjonowanie kart zielonych nie tylko przybliża nas do zwycięstwa przez przewagę naukową, ale pozwala też na korzystanie z żetonów bonusowych. Otrzymujemy je za każde dwie karty z identycznym symbolem, które posiadamy. Jeżeli postanowimy inwestować w karty czerwone, to każdy widoczny na nich znak militarny pozwala na przesunięcie pionka na specjalnym torze konfliktu. Im bardziej zostanie on przesunięty w stronę przeciwnika, tym więcej punktów możemy uzyskać na koniec gry, a przy okazji pozbawiamy go gotówki (im bliżej są nasze wojska przeciwnego miasta, tym więcej złota musi oddać drugi gracz). Ciekawe są też karty gildii, czyli fioletowe. Są one włączane do rozgrywki losowo, nigdy nie wiadomo, które akurat będą w grze. Dają one punkty zwycięstwa na koniec gry graczowi, który spełnia przedstawione na nich warunki.
Nie mogę nie napisać o tytułowych cudach świata. Jak wspomniałam, każdy z graczy ma na początku gry cztery, które może wybudować. W grze może jednak być wyłącznie siedem ukończonych cudów, więc jedna osoba może mieć wszystkie cztery, a druga maksymalnie trzy. Cuda dają spore bonusy w nagrodę za ich postawienie, więc zdecydowanie warto w nie inwestować.
„7 Cudów Świata: Pojedynek” to gra niekończących się wyborów. W każdej naszej kolejce mamy zawsze kilka opcji, z których możemy skorzystać, a kluczem do wygranej jest wybór tej optymalnej. Trzeba uważnie śledzić poczynania przeciwnika, czasami warto zabrać ze stołu kartę, która niezbyt jest dla nas przydatna tylko po to, żeby nie zabrała jej druga osoba. Sposób rozłożenia kart, który sprawia, że sporo kart jest odkrytych, pozwala na planowanie w przód.
Co mi się w grze podoba? Przede wszystkim niepowtarzalność rozgrywek, którą zapewnia losowy układ kart. Podoba mi się też, że każde wyłożenie karty militarnej powoduje przesunięcie pionka na torze konfliktu i działania wojenne to swego rodzaju przeciąganie liny. Dużym atutem jest brak efektu śnieżnej kuli – czasami po dwóch epokach wydawało się, że jeden z graczy osiągnął zdecydowaną przewagę i pewnym krokiem zmierza ku wygranej, a trzecia epoka niwelowała całą przewagę i walka toczyła się do ostatniej karty. Dobrze też, że autorzy nie przekombinowali – zachowany został duch oryginału, ale jednak mamy do czynienia z zupełnie inną grą, której prostota zasad i krótki czas rozgrywki (nawet 15 minut) pozwalają na rozegranie kilku partii z rzędu. I oczywiście cieszy mnie możliwość osiągnięcia zwycięstwa na kilka sposobów. Jakie zatem minusy ma gra? Widzę właściwie jeden i to niewielki – grałam już wiele razy i jeszcze nie zdarzyło się żeby ktoś wygrał przez dominację naukową. Najczęstsze są zwycięstwa cywilne, ale i militarne się zdarzają. Nie oznacza to jednak, że inwestowanie w karty zielone nie ma sensu – przynoszą one punkty na koniec gry, a poza tym pozwalają na korzystanie z żetonów postępu, których wartość jest czasami nie do przecenienia.
Na koniec jeszcze jedno pytanie – czy gra spodoba się osobom, które za „7 Cudami Świata” nie przepadają? Szczerze mówiąc, nie sądzę. „Pojedynek” ma w sobie wiele z oryginału, a dodatkowo zapewnia to, czego tamtemu brakowało – świetną rozrywkę dla dwóch graczy. Mogę za to z czystym sumieniem napisać, że miłośnicy pierwowzoru mogą kupować nową grę w ciemno. Polecam też ją tym, którzy pierwszej z gier nie znają, a szukają ciekawej pozycji do gry we dwójkę. Muszę przyznać, że już dawno gra dwuosobowa nie przyciągnęła mojej uwagi tak bardzo, naprawdę trudno mi się od niej oderwać. Cieszę się, że jedna z moich ulubionych gier doczekała się tak udanej następczyni.
koniec
10 listopada 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o grach: X-Meni nie wystarczają
Miłosz Cybowski

28 XI 2021

„X-Men: Bunt mutantów” nie sprawdza się ani jako gra kooperacyjna, ani jako tytuł wykorzystujący kościaną mechanikę. Mimo różnorodności bohaterów oraz złoczyńców, nie wspominając o wielu fazach rozgrywki, jest to planszówka zupełnie pozbawiona charakteru.

więcej »

Postapokaliptyczna klasyka
Miłosz Cybowski

24 VII 2021

W ostatnich latach mogliśmy obserwować prawdziwy wysyp gier paragrafowych, szczególnie adresowanych do młodszych czytelników. Jak na ich tle prezentuje się „Piekło na autostradzie” (ugrzecznione i mniej kontrowersyjne tłumaczenie oryginalnego „Highway Holocaust”) Joe’go Devera?

więcej »

W świecie pdf-ów: Początki na Arrakis
Miłosz Cybowski

23 VII 2021

Zbliżająca się wielkimi krokami premiera najnowszej ekranizacji „Diuny” Franka Herberta związana jest z całym szeregiem innych publikacji związanych z tym uniwersum. „Wormsign”, przygoda startowa do nowego systemu „Dune: Adventures in the Imperium”, jest jedną z nich.

więcej »

Polecamy

Testowanie szczepionki na wirusa?

Online:

Testowanie szczepionki na wirusa?
— Wojciech Gołąbowski

Manewrowanie atomem
— Wojciech Gołąbowski

Puzzle jako pomoc dydaktyczna
— Wojciech Gołąbowski

Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.