Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Oleg Fiesienko
‹Wiedźma›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWiedźma
Tytuł oryginalnyВедьма
ReżyseriaOleg Fiesienko
ZdjęciaArunas Baraznauskas
Scenariusz
ObsadaIta Ever, Tõnu Kark, Jewgienija Kriukowa
MuzykaOleg Fedosiejew, Ilar Oale
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiRosja
WWW
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Gogol przewraca się w grobie
[Oleg Fiesienko „Wiedźma” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Wiedźma” Olega Fiesienki to film, który udaje. Udaje, że jest horrorem, mimo iż nie straszy. Udaje, że jest filmem amerykańskim, mimo iż nakręcono go w Rosji. Wreszcie udaje, że powstał na podstawie opowiadania Nikołaja Gogola, choć tak naprawdę z literackim pierwowzorem nie ma prawie nic wspólnego. Wnioskując po efektach specjalnych, wydano na ten obraz niemało pieniędzy – niepotrzebnie, wyrzucono je w błoto.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Gogol przewraca się w grobie
[Oleg Fiesienko „Wiedźma” - recenzja]

„Wiedźma” Olega Fiesienki to film, który udaje. Udaje, że jest horrorem, mimo iż nie straszy. Udaje, że jest filmem amerykańskim, mimo iż nakręcono go w Rosji. Wreszcie udaje, że powstał na podstawie opowiadania Nikołaja Gogola, choć tak naprawdę z literackim pierwowzorem nie ma prawie nic wspólnego. Wnioskując po efektach specjalnych, wydano na ten obraz niemało pieniędzy – niepotrzebnie, wyrzucono je w błoto.

Oleg Fiesienko
‹Wiedźma›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWiedźma
Tytuł oryginalnyВедьма
ReżyseriaOleg Fiesienko
ZdjęciaArunas Baraznauskas
Scenariusz
ObsadaIta Ever, Tõnu Kark, Jewgienija Kriukowa
MuzykaOleg Fedosiejew, Ilar Oale
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiRosja
WWW
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Nie ma co ukrywać, że Oleg Fiesienko – mimo iż fachu uczył się w szkole prowadzonej przez samego Wima Wendersa – to reżyser, który do tej pory nie przejawiał większych ambicji. Na koncie ma kilka pełnometrażowych filmów (m.in. „Czas pik”, 2006; „Wied’ma / Wiedźma”, 2006; tegoroczne „Stritriejsery”), będących mało udanymi kalkami amerykańskiego kina klasy B. I zapewne nie warto byłoby w ogóle zawracać sobie nim głowy, gdyby nie fakt, że scenariusz „Wiedźmy” oparty został na klasycznym opowiadaniu grozy Nikołaja Gogola. Porywając się na rosyjską klasykę, Fiesienko zamachnął się tym samym motyką na słońce. Musiał bowiem liczyć się z tym, że jego dzieło będzie porównywane z kapitalną radziecką adaptacją „Wija” sprzed czterdziestu z górą lat, za którą odpowiadało trio Gieorgij Kropaczjow i Konstantin Jerszow (duet reżyserski) oraz specjalizujący się w kinie przygodowo-fantastycznym Aleksandr Ptuszko (tym razem w wyjątkowej dla siebie roli scenografa). Porównanie obu filmów wypada zdecydowanie na niekorzyść współczesnego obrazu, w którym zagubił się gdzieś niepowtarzalny klimat oryginału. Co gorsza jednak – mimo dużo większych przecież możliwości technicznych w „Wiedźmie” praktycznie wcale nie odczuwa się atmosfery grozy. A to w przypadku horroru zarzut całkowicie dyskwalifikujący film.
O sile „Wija” decydowało przede wszystkim umiejscowienie akcji w konkretnej przestrzeni i czasie – na rosyjskiej prowincji w XIX wieku. Tymczasem akcja obrazu Fiesienki przeniesiona została w czasy współczesne, jak można wnioskować – do Stanów Zjednoczonych. Bohaterowie noszą bowiem angielskie nazwiska, a miasteczkiem, w którym rozgrywają się dramatyczne wydarzenia jest Castle Ville. Zakładam, że ten zabieg miał uczynić „Wiedźmę” bardziej uniwersalną. Być może reżyser liczył nawet na dystrybucję swojego obrazu za oceanem. Aby całkowicie zerwać z rosyjskością, która mogłaby przejawiać się chociażby w charakterystycznych plenerach czy elementach architektonicznych, film kręcono w Estonii. Stąd także udział w produkcji Fiesienki aktorów z tego kraju – ich nazwiska (Ita Ever, Tőnu Kark, Arnis Liticis, Juhan Ulfsak czy też Lembit Ulfsak) w Polsce jednak nikomu raczej nic nie powiedzą. Podobnie zresztą jak i nazwisko odtwórcy głównej roli, dziennikarza Ivana Berkhoffa, którego zagrał Walerij Nikołajew. Mimo że to aktor mający już na koncie kilkadziesiąt ról, do tej pory nie zdołał zdobyć większego uznania krytyki. Ot, zdolny rzemieślnik, którego gra jakoś specjalnie nie razi, ale też nie zapada głęboko w pamięć. Bardziej rozpoznawalną postacią jest grająca młodą i piękną Meryl Jewgienija Kriukowa, która dała się poznać dzięki występom w pierwszej serii serialu „Bandycki Petersburg” Władimira Bortko (2000) oraz intrygującemu biograficzno-fantastycznemu filmowi Eldara Rjazanowa „Andersen. Żyzń bez ljubwi” (2006).
Ivan Berkhoff – główny bohater „Wiedźmy” – to typowy dziennikarz-playboy, który nie stroni ani od alkoholu, ani od uciech cielesnych. Po kolejnej suto zakrapianej orgietce nie pojawia się w pracy przez dwa dni. Szef okazuje się jednak bardzo wyrozumiały i daje mu jeszcze jedną szansę poprawy nadszarpniętej reputacji. Ivan ma pojechać do miasteczka Castle Ville, aby poszukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego w ostatnim czasie zdecydowanie wzrosła w nim liczba samobójstw. Jeszcze nim reporter dotrze do samego „jądra ciemności”, zaczną się dziać rzeczy niepokojące i przerażające. Na bezdrożu popsuje mu się samochód, a w domu na uboczu, w którym szukać będzie pomocy, powita go najpierw wstrętna starucha, a następnie piękna Meryl. Między Ivanem a dziewczyną dojdzie zresztą do próby zbliżenia, która zakończy się dla mężczyzny dość niespodziewanie. W każdym razie, chcąc ratować życie, będzie się musiał salwować ucieczką. A to dopiero początek nieszczęść, choć może raczej należałoby stwierdzić – bzdur, które scenarzyści zaczęli piętrzyć przed głównym bohaterem. Uciekając z domu Meryl, znajdzie bowiem zwłoki księdza, którego spotkał już wcześniej w barze przy autostradzie. Jak tysiące innych osób w jego sytuacji, przebierze się oczywiście w sutannę nieżyjącego kapłana i ostatecznie trafi do miejsca przeznaczenia, czyli Castle Ville, jako… egzorcysta. Mieszkańcy i komendant policji praktycznie zmuszą go do odprawienia w zamkniętym na klucz i zdewastowanym kościele tzw. mes, podczas których – aby zdjąć z miasteczka klątwę – będzie się musiał zmierzyć z tytułową wiedźmą.
Niestety, wszystkie zabiegi realizatorów, aby zbudować w filmie odpowiedni klimat grozy, spalają na panewce. Z kilku powodów. Jednym z podstawowych jest fatalny, pełen luk i niedopowiedzeń scenariusz, w którym logika woła zresztą o pomstę do nieba. Dlaczego Berkhoff, znajdując ciało księdza, rozbiera go, by założyć jego sutannę? Dlaczego podejmuje się wykonania egzorcyzmów, mimo że nie ma na ich temat zielonego pojęcia?… Jakby tego było mało, większość aktorów w tym filmie nie ma za bardzo pojęcia, co ma grać. Snują się po ekranie, wypowiadają bezsensowne kwestie, udają, że skrywają jakieś niezwykle istotne tajemnice – wszystko jednak po to, by zakamuflować totalną pustkę i bezsens. Inna sprawa, że popełniono również katastrofalne błędy w obsadzie. Nikołajew jest absolutnie nijaki – ani odpowiednio przestraszony, ani też zaskoczony sytuacją, w jakiej się znalazł. Z kolei emploi Lembita Ulfsaka, grającego szeryfa Castle Ville, predestynuje go raczej do ról komediowych – w poważnym horrorze, jakim z założenia miała być „Wiedźma”, sprawia wrażenie człowieka, który zupełnie przypadkiem zaplątał się na plan, a skoro już się na nim znalazł, to postanowił przeczekać do ostatniego klapsa. Denerwująca jest także maniera, w jakiej obraz nakręcono i zmontowano. Potrafię zrozumieć, że Fiesienko i jego współpracownicy chcieli w ten sposób nawiązać do stylistyki „Blair Witch Project” i dorzucić nieco dynamiki typowej dla teledysków realizowanych dla MTV czy Vivy. Ale obcych wzorców nie można kopiować bezsensownie. W efekcie powstaje bowiem dzieło wykorzenione. Tak jak w tym przypadku – film oparty na rosyjskiej klasyce, który z rosyjskością nie ma nic wspólnego, i jednocześnie horror, który nie potrafiłby porządnie przestraszyć nawet dziecka.
koniec
18 maja 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kasztanowy ludzik: Odc. 1. Tajemnica goni tajemnicę
Marcin Mroziuk

29 XI 2021

Trzeba przyznać, że już sam początek „Kasztanowego ludzika” rzeczywiście wciska widzów w fotele. Wprawdzie później fabuła rozwija się zgodnie ze sprawdzonymi regułami gatunku, ale dla fanów dobrych kryminałów pierwszy odcinek będzie wystarczającą zachętą do obejrzenia całego serialu – będącego ekranizacją powieści Sørena Sveistrupa.

więcej »

Moja wielka, grecka tragedia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 XI 2021

Czy „Eternals” to komiksowa głupotka z wydumanymi na siłę problemami, czy może tragedia na miarę antyczną, w której wybory jednostek mają wpływ na losy milionów? Jedno i drugie? Albo żadne z powyższych?

więcej »

East Side Story: Jak wystarać się o państwowe dotacje?
Sebastian Chosiński

21 XI 2021

Z dużym prawdopodobieństwem, jeśli jakiś chłopiec nie marzył w dzieciństwie o tym, aby w dorosłym życiu zostać strażakiem bądź futbolistą, mogła mu przyjść do głowy… kariera w show-biznesie. O takiej właśnie marzy bohater kinowego debiutu Andrieja Nazimowa „Zagraj ze mną”, który wbrew własnemu nazwisku – Biessławny – chce zostać sławnym aktorem.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.