Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Władimir Striełkow
‹Allegro con brio›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAllegro con brio
Tytuł oryginalnyАллегро с огнём
ReżyseriaWładimir Striełkow
ZdjęciaGieorgij Kozielkow
Scenariusz
ObsadaWiktor Michajłow, Władimir Zamanski, Walentin Gołubienko, Żorż Nowicki, Siergiej Łosiew, Siergiej Polieżajew, Naum Kawunowski, Ludmiła Jaroszenko, Jurij Bogdanow, Fiodor Walikow, Anatolij Bystrow
MuzykaEduard Chagogartian
Rok produkcji1979
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania91 min
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Nie będzie Niemiec stawiał min!
[Władimir Striełkow „Allegro con brio” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Trzeba przyznać, że to znakomity w swej przekorności pomysł, aby radzieckiemu filmowi wojennemu, sławiącemu wyższość „czerwonej” marynarki wojennej nad Kriegsmarine, nadać tytuł nawiązujący do pierwszej części V Symfonii Ludwiga van Beethovena. Ciekawe czy wpadł na to scenarzysta Aleksandr Mołdawski, czy też reżyser „Allegro con brio” Władimir Striełkow?

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Nie będzie Niemiec stawiał min!
[Władimir Striełkow „Allegro con brio” - recenzja]

Trzeba przyznać, że to znakomity w swej przekorności pomysł, aby radzieckiemu filmowi wojennemu, sławiącemu wyższość „czerwonej” marynarki wojennej nad Kriegsmarine, nadać tytuł nawiązujący do pierwszej części V Symfonii Ludwiga van Beethovena. Ciekawe czy wpadł na to scenarzysta Aleksandr Mołdawski, czy też reżyser „Allegro con brio” Władimir Striełkow?

Władimir Striełkow
‹Allegro con brio›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAllegro con brio
Tytuł oryginalnyАллегро с огнём
ReżyseriaWładimir Striełkow
ZdjęciaGieorgij Kozielkow
Scenariusz
ObsadaWiktor Michajłow, Władimir Zamanski, Walentin Gołubienko, Żorż Nowicki, Siergiej Łosiew, Siergiej Polieżajew, Naum Kawunowski, Ludmiła Jaroszenko, Jurij Bogdanow, Fiodor Walikow, Anatolij Bystrow
MuzykaEduard Chagogartian
Rok produkcji1979
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania91 min
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Dla filmowców radzieckich, a teraz rosyjskich, Wielka Wojna Ojczyźniana to temat-rzeka, ba! temat-ocean – nie do wyczerpania. Każdego roku powstawało kilkadziesiąt, potem kilkanaście, teraz pewnie kilka obrazów, których akcja rozgrywa się w latach 1941-1945. Rozgrywają się one na lądzie (vide „Gorący śnieg”), w powietrzu („Tylko «starcy» idą w bój”) i na morzu. Bohaterami bywali żołnierze regularnej Armii Czerwonej („Szli żołnierze”), członkowie miejskiego ruchu oporu („Dwa lata nad przepaścią”), sowieccy szpiedzy („Tarcza i miecz”) oraz dywersanci („Oddział specjalny”). Jak więc widać, obraz drugiej wojny światowej w kinie radzieckim jest nadzwyczaj różnorodny, choć oczywiście – przy takiej liczbie produkcji to nieuniknione – zdarzają się dzieła wtórne, jakich bezpieczniej unikać. To zwłaszcza te silnie nacechowane fałszywym przekazem propagandowym („Bitwa stalingradzka”).
Gdzie na tej liście mieści się „Allegro con brio” – debiut fabularny Władimira Wiaczesławowicza Striełkowa? Propagandy praktycznie w nim nie ma, jest za to pokazany bezprzykładny heroizm i poświęcenie dla ojczyzny. Owszem, radzieckiej, ale innej wtedy przecież czerwonoarmiści nie mieli. Zakładając oczywiście, że nie chcieli iść ręka w rękę z nazistami, jak jeden z bohaterów „Akcji” (1987) Władimira Szamszurina…
Striełkow urodził się w 1938 roku w położonej niespełna sto kilometrów na południowy wschód od Moskwy wsi Iljinski Pogost. Mając dwadzieścia sześć lat, zdobył dyplom reżysera w stołecznym Wszechzwiązkowym Państwowym Instytucie Kinematografii (WGIK), po czym został… autorem filmów dokumentalnych i popularnonaukowych. Na dodatek pracował na głębokiej prowincji Kraju Rad, realizując kroniki dla telewizji kazańskiej i nadwołżańskiej. Dopiero w 1978 roku związał się z Wytwórnią Filmową w Odessie, dla której do połowy lat 80. nakręcił trzy pełnometrażowe fabuły.
Zadebiutował kinowym wojennym „Allegro con brio” (1979), tytuł zapożyczając od części pierwszej V Symfonii Ludwiga van Beethovena; potem zrealizował jeszcze, oparty na powieści Walentina Katajewa, telewizyjny dramat z czasów wojny domowej „Ja, syn ludu pracującego” (1983), by na koniec „Chwałą Odessie” (1985) powrócić do tematyki drugowojennej. Po politycznym przełomie Striełkow przeżył też przełom duchowy. Stał się człowiekiem głęboko religijnym, co przełożyło się również na jego twórczość dokumentalną, do której powrócił w latach 90. XX wieku. Debiutując w fabule, wykorzystał scenariusz autorstwa Aleksandra Jefimowicza Mołdawskiego (rocznik 1924) – ukraińskiego Żyda, który po ukończeniu wydziału radiotechnicznego leningradzkiej Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej (w 1947 roku) na ponad ćwierć wieku został zawodowym żołnierzem. Pewnie mógłby służyć trochę dłużej, gdyby nie zaczął pisać na potrzeby filmu. Najbardziej znanym obrazem nakręconym na podstawie jego scenariusz jest „Dowódca łodzi podwodnej” (1972) Borisa Wołczka. O „Allegro con brio” pamięta się mniej, choć film na zapomnienie na pewno nie zasługuje.
Jego premiera miała miejsce w lutym 1980 roku. Zdjęcia kręcono przede wszystkim na plaży w okolicach wsi Liubimowka na Krymie, co nie powinno dziwić, ponieważ fabuła dotyczy właśnie Floty Czarnomorskiej. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej III Rzesza postanowiła jak najszybciej przejąć pełną kontrolę nad Morzem Czarnym, uniemożliwiając wrogim okrętom poruszanie się po tym akwenie. Temu miało służyć umieszczenie na torach wodnych (tak zwanych farwaterach) prowadzących do i z portów zupełnie nowych, do tej pory supertajnych, głębinowych min magnetyczno-akustycznych (wyposażonych w hydrofon). Dzięki temu udało się nazistom skutecznie zablokować chociażby port w Sewastopolu. Dla marynarki radzieckiej wiązało się to ze śmiertelnym zagrożeniem. Starano się oczywiście, wykorzystując trałowce i niszczyciele min, oczyszczać tory, ale w zetknięciu z zupełnie nową technologią było to z góry skazane na niepowodzenie. W takiej właśnie sytuacji Mołdawski i Striełkow umieszczają akcję „Allegro con brio”.
Przekonawszy się, że za sprawą nowych niemieckich min okręty radzieckie zostały praktycznie uziemione w portach, głównodowodzący Floty Czarnomorskiej powołuje do życia grupę specjalną, której zadaniem – misją, zdawałoby się, niemożliwą do zrealizowania – jest zdobycie i poznanie tajemnic broni wroga. Na jej czele zostaje postawiony inżynier wojskowy drugiej rangi Michaił Iwankow, którego prawą ręką zostaje miner Boris Raszewski. Zwracają się oni jeszcze o pomoc do swego starego druha, lejtnanta Stiepana Twierdochliba, który jest nadzwyczaj doświadczonym nurkiem. Doświadczonym, ale również wiekowym, dlatego początkowo odmawia on udziału w akcji, lecz ostatecznie – kierowany patriotyzmem – przystaje do zespołu. Kolejnym jego członkiem Admirał mianuje lejtnanta Wiktora Uchowa, który dowodzi oddanym do dyspozycji Iwankowa okrętem patrolowym. Ich podstawowy cel to namierzenie, a następnie bezpieczne wydobycie na brzeg niemieckiej miny, bo dopiero wtedy będzie można rozebrać ją na czynniki pierwsze i poznać zasadę działania.
Nie jest to jednak, jak szybko przekonują się Iwankow i Raszewski, wcale takie proste zadanie. Broń jest nadzwyczaj skomplikowana; dotąd radzieccy wojskowi nie mieli z taką do czynienia. Dlatego właśnie pewnego dnia na krymską plażę przybywa prosto z Leningradu młody, dwudziestoparoletni inżynier, świeżo awansowany na lejtnanta, Julij Makarin. Jest on absolwentem politechniki i jednym z nielicznych w całym Kraju Rad specjalistą od pól elektromagnetycznych. Chłopak, zafascynowany muzyką klasyczną, a zwłaszcza twórczością Beethovena, niezrażony toczącą się wokół niego wojną, wiezie ze sobą gramofon i kilka płyt. Słucha ich nie tylko w wolnych chwilach, ale również przy pracy; muzyka pomaga mu się skupić. Ale z powodu swoich fascynacji artystycznych nie jest też do końca poważnie traktowany zarówno przez swoich nowych przełożonych, jak i marynarzy oddelegowanych do zapewnienia grupie Iwankowa bezpieczeństwa.
Kiedy wreszcie udaje się namierzyć minę i wyciągnąć kolosa na brzeg, do jej rozbrajania bierze się Iwankow, a potem Raszewski i Twierdochlib – wszyscy przypłacają to, choć nie za jednym razem, śmiercią. Uchow, ryzykując życiem, musi więc zdobywać kolejne miny. Przychodzi w końcu moment, kiedy z podstępną bronią mierzy się Makarin, bo nie ma już nikogo innego posiadającego odpowiednią wiedzę (choć w tym wypadku nie doświadczenie). Jeśli i jemu się nie uda… lepiej nawet nie myśleć, jakie będzie to miało skutki dla floty radzieckiej na Morzu Czarnym. Obraz Władimira Striełkowa, chociaż, co doskonale widać, nakręcony został za niewielkie pieniądze i brakuje mu fabularnego rozmachu, to jednak trzyma w napięciu do ostatnich minut. Nie przeszkadza nawet fakt, że zakończenie jest nam w zasadzie znane; wiadomo przecież, kto wyszedł z drugiej wojny światowej zwycięsko, a kto musiał przełknąć gorycz porażki.
Istotną rolę odgrywa w filmie Striełkowa muzyka. „Allegro con brio” z V Symfonii Beethovena rozbrzmiewa jako lejtmotyw całej opowieści, ale ścieżkę dźwiękową dopełniają jeszcze utwory ormiańskiego, chociaż urodzonego w gruzińskim Tbilisi, kompozytora Eduarda Chagagortiana (1930-1983), który sporo tworzył dla kina, choć nie były to znane produkcje. Reżyserowi udało się zaprosić na plan co najmniej dwóch wybitnych już wtedy aktorów. To wcielający się w Iwankowa Władimir Zamanski („Próba wierności”, „Ta jedyna…”) oraz grający admirała Floty Czarnomorskiej Siergiej Polieżajew („Siódmy towarzysz”, „Syberiada”). Dla kilku innych natomiast, nawet dość wiekowych artystów, występ w tym obrazie był wstępem do mniej jej lub bardziej udanej kariery. Chociażby dla Walentina Gołubienki („Patrzyliśmy śmierci w twarz”, „Kin-dza-dza!”), czyli filmowego nurka Stiepana, Żorża Nowickiego („Bryzgi szampana”), który zagrał lejtnanta Uchowa, i wreszcie – wcielającego się w Makarina – Wiktora Michajłowa, który niebawem został jednym z ulubionych aktorów Konstantina Łopuszanskiego („Listy martwego człowieka”, „Muzeum”, „Pora deszczów”).
koniec
18 sierpnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kasztanowy ludzik: Odc. 3. Źli rodzice muszą być ukarani
Marcin Mroziuk

6 XII 2021

Nie ulega wątpliwości, że po tym, jak Thulin ocaliła życie Hessowi, ich współpraca zaczyna się coraz lepiej układać. To, co razem odkryją, pozwoli im zaś na przygotowanie pułapki na mordercę. Szkopuł tkwi w tym, że plan ten będzie wiązać się ze sporym ryzykiem.

więcej »

Niedoczarowana
Agnieszka ‘Achika’ Szady

5 XII 2021

Mirabelle to wyrodek: jako jedyna z potomkiń i potomków abueli Almy nie ma magicznych umiejętności. Czy silny charakter zrekompensuje tak drastyczne braki? „Nasza magiczne Encanto” to opowieść o dojrzewaniu… w pewnym sensie całej rodziny.

więcej »

Kasztanowy ludzik: Odc. 2. To dopiero początek koszmaru
Marcin Mroziuk

3 XII 2021

Kiedy Mark Hess wytrwale podąża tropem, który inni uznali za błędny, wprawdzie nie mamy pewności, czy uda mu się rzeczywiście odkryć coś istotnego, ale za to oczywiste się dla nas staje, czemu nie najlepiej dogaduje się on z przełożonymi.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.