Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ari Aster
‹Midsommar. W biały dzień›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMidsommar. W biały dzień
Tytuł oryginalnyMidsommar
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery5 lipca 2019
ReżyseriaAri Aster
ZdjęciaPawel Pogorzelski
Scenariusz
ObsadaFlorence Pugh, Will Poulter, Jack Reynor, William Jackson Harper, Liv Mjönes, Anna Åström, Julia Ragnarsson, Isabelle Grill
MuzykaThe Haxan Cloak
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania140 min
WWW
Gatunekdramat, groza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wspomnienia z wakacji: W blasku słońca
[Ari Aster „Midsommar. W biały dzień” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Na początku 2018 roku światem filmowego horroru wstrząsnął film „Hereditary” w reżyserii Ariego Astera. Produkcja wychodziła dość wyraźnie poza standardy gatunku i przyzwyczajenia odbiorców – nie dziwią zatem (podobnie jak w przypadku późniejszej o pół roku nowej wersji „Suspirii”) skrajne opinie. Drugi film Astera, „Midsommar”, został już przed premierą odpowiednio zaszufladkowany – to od tego gościa co zrobił „Hereditary”, pewnie będzie ostra jazda. Film wchodzi do kin na samym początku wakacji 2019 roku (nie mogła to być inna pora, o czym za chwilę) – i potwierdza klasę reżysera.

Marcin Knyszyński

Wspomnienia z wakacji: W blasku słońca
[Ari Aster „Midsommar. W biały dzień” - recenzja]

Na początku 2018 roku światem filmowego horroru wstrząsnął film „Hereditary” w reżyserii Ariego Astera. Produkcja wychodziła dość wyraźnie poza standardy gatunku i przyzwyczajenia odbiorców – nie dziwią zatem (podobnie jak w przypadku późniejszej o pół roku nowej wersji „Suspirii”) skrajne opinie. Drugi film Astera, „Midsommar”, został już przed premierą odpowiednio zaszufladkowany – to od tego gościa co zrobił „Hereditary”, pewnie będzie ostra jazda. Film wchodzi do kin na samym początku wakacji 2019 roku (nie mogła to być inna pora, o czym za chwilę) – i potwierdza klasę reżysera.

Przyznamy się szczerze - w wakacje głównie odpoczywaliśmy, co odbiło się na liczbie recenzji filmowych. Postaram się to jednak nadrobić w niniejszym cyklu. Czasem zresztą warto spoglądać na film z kilkumiesięcznej perspektywy.

Ari Aster
‹Midsommar. W biały dzień›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMidsommar. W biały dzień
Tytuł oryginalnyMidsommar
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery5 lipca 2019
ReżyseriaAri Aster
ZdjęciaPawel Pogorzelski
Scenariusz
ObsadaFlorence Pugh, Will Poulter, Jack Reynor, William Jackson Harper, Liv Mjönes, Anna Åström, Julia Ragnarsson, Isabelle Grill
MuzykaThe Haxan Cloak
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania140 min
WWW
Gatunekdramat, groza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Dani, główna bohaterka, około dwudziestoletnia Amerykanka, trwa w toksycznym, utrzymywanym na siłę związku z Christianem. Cieniem na ich związku kładzie się sprawa chorej psychicznie siostry dziewczyny. Jej ciągła i nieusuwalna (choć nie bezpośrednia) obecność wbija klin między młodych ludzi. Do czasu. Pewnego zimowego dnia, siostra popełnia makabryczne samobójstwo i dodatkowo zabija również rodziców – Dani przeżywa największą traumę jaką można sobie wyobrazić. Gdy pod koniec wiosny, Christian i jego dwaj kumple postanawiają udać się na wakacje do Szwecji, Dani chce jechać z nimi. Być może dzięki temu przepędzi osobiste demony.
Towarzystwo zostaje zaproszone do pewnej tajemniczej wioski leżącej za kołem podbiegunowym. Młody Szwed o imieniu Pelee wciąga czwórkę amerykańskich turystów (jak się okazuje inny mieszkaniec społeczności zaprosił też dwójkę Anglików) do rzeczywistości funkcjonującej jakby poza czasem – mieszkańcy, ubrani w białe powłóczyste szaty, snują się po sterylnej wiosce pozbawionej zwierząt, maszyn i śladu jakiejkolwiek rolniczej kultury. Od początku mamy wrażenie, że trafiliśmy w jakieś teatralne dekoracje – uczucie odrealnienia potęguje nie tylko scenografia i nienaturalnie mili i uprzejmi mieszkańcy, ale i fakt, że rozpoczął się właśnie dzień polarny. Wioska zalana jest słonecznym światłem dwadzieścia cztery godziny na dobę – aby spać, trzeba symulować noc poprzez zaciąganie zasłon. Goście zaproszeni zostają na obchody dziewięciodniowego rytuału, w którym cała społeczność celebrować będzie odwieczny cykl narodzin i śmierci. Takie wydarzenie następuje raz na dziewięćdziesiąt lat – co za szczęście, że mogą tu być!
Widz zaczyna odczuwać niepokój bardzo szybko i nie jest w stanie się od niego uwolnić. „Midsommar” jest filmem całkowicie pozbawionym „jump scare’ów” – tych nagłych ataków na percepcję odbiorcy, na których tak często współczesne horrory opierają swą siłę. Niepokój budzą trochę inne czynniki – odcięcie od cywilizacji, uwrażliwiające człowieka na inne bodźce niż te, którymi bombardowany jest na co dzień; całkowita zmiana systemów wartości, które stają się zupełnie obce i irracjonalne; poczucie osaczenia i zamknięcia w potrzasku; wrażenie nieuchronności losu i braku możliwości wycofania się z raz podjętej decyzji o przygodzie w blasku słońca. Napięcie narasta nieustannie i osiąga pod koniec filmu wręcz niewyobrażalny poziom.
Mamy tu do czynienia z bardzo ciekawym zabiegiem. Wszystko w tym filmie mamy widoczne jak na dłoni, wszystko dzieje się w trakcie nieustającego dnia polarnego, a bohaterowie przebywają cały czas na otwartej, wielkiej, jasnej przestrzeni z palącym słońcem nad głową. Tu nie ma ciemności, nic nie czai się w mroku, nie ma klaustrofobicznych, ciemnych miejsc. Takie poprowadzenie filmowej narracji, zrealizowane dodatkowo niesamowitymi zdjęciami, wprowadza w hipnotyczny trans – zarówno bohaterów, jak i widzów. Dani i jej towarzysze zdają się przebywać w pewnym koszmarnym śnie, z którego nie tyle nie mogą, co wręcz nie chcą się obudzić. Czują podskórnie, że nie wyjdą cało z tej przygody, jednak nie robią nic, aby się uratować. Gdy znika pierwszy z uczestników wycieczki, tłumaczenie mieszkańca wioski o tym, że „Simon musiał wcześniej sam wyjechać na dworzec, bo ciężarówka jest dwuosobowa” jest absurdalne – ale i tak nie powoduje ono chęci „wybudzenia” się i podjęcia próby ucieczki. My też jesteśmy w transie – nasza voyeurystyczna natura wychodzi podczas seansu na wierzch. Niby kibicujemy bohaterom, ale jednocześnie chcemy zobaczyć co ich czeka. Jesteśmy tam razem z nimi, cały czas w świetle dnia, przerażeni i zafascynowani jednocześnie. Gdy Dani wrzeszczy przerażona, chcemy wrzeszczeć razem z nią. Tu nawet scena siadania przy wielkim wieloosobowym stole, budzi dreszcze.
Największą zagadkę filmu stanowi dla mnie rola traumy Dani. Jakie dokładnie ma ona znaczenie i jak należy interpretować zakończenie filmu? Może powinniśmy wrócić na chwilę do „Hereditary”, który w dużej mierze był porażającym dramatem rodzinnym, studium poważnej dysfunkcji i degrengolady tej najmniejszej jednostki społecznej. Tajemniczy Pelee, też mówi o rodzinie – to społeczność wioski przejmuje jej rolę. Chłopak rzekomo przeżył podobną traumę jak Dani – to ta cała niepokojąca, pogańska komuna stała się dla niego domem, gdzie „każdy go przytuli i pocieszy”. Każdy, czyli tak naprawdę nikt. Przecież ta „jedna, wielka rodzina” to zbiorowisko postaci pozbawionych jakiejkolwiek indywidualności, ściśle zaprogramowany układ, którego celem jest realizacja programu – dziewięciodniowego rytuału. Mimo to pokusa zaufania tej podejrzanej empatii i współczuciu wydaje się nie do odparcia – Dani jej ulega. Trudno się dziwić – wszyscy mają ją gdzieś, Christian ją ignoruje i podchodzi do związku jak do niechcianego obowiązku, nie mówiąc już o jego kolegach, którzy po prostu unikają jej jak ognia. Czy zatem wątek traumy i poranionej psychiki Dani jest motorem napędowym tej historii i wyrasta ponad horrorowy wątek? Czy to tylko moje chciejstwo?
koniec
18 października 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Przesilenie
— Kamil Witek

Tegoż twórcy

Wszystko zostaje w rodzinie
— Joanna Najbor

Tegoż autora

W służbie jej kosmicznej mości
— Marcin Knyszyński

„MAX” ale na wesoło
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: Pastisz pełen ambicji
— Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Klausie goes to Hollywood…
— Marcin Knyszyński

Powrót na Ziemię
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: Wojna światów w obrazkach
— Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Październik 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Extraordinary Moore: Wiktoriańska Liga Sprawiedliwości
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.