Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

William De Vital, Denis Soboliew
‹Kod Kaina›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKod Kaina
Tytuł oryginalnyКод Каина
ReżyseriaWilliam De Vital, Denis Soboliew
ZdjęciaSiergiej Wasiljew
Scenariusz
ObsadaNatasza Alam, Rusłan Czerniecki, Jewgienij Szmarłowski, Eric Roberts, Sally Kirkland, Aleksiej Sieriebriakow, Olesia Gribok, Władimir Gostiuchin, Igor Sawoczkin, Koby Azarly, Oleg Weber
MuzykaSiergiej Żdanowicz
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiBiałoruś, Rosja, Ukraina, USA
Czas trwania101 min
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Strzeżcie się filmów z „kodem” w tytule!
[William De Vital, Denis Soboliew „Kod Kaina” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Filmy klasy B, C lub Z powstają z co najmniej dwóch powodów. Ich twórcy albo świadomie wykorzystują formułę tandetnej i szmirowatej opowieści, wiedząc, że mają one szanse zyskać status kultowych, albo zwyczajnie brakuje im talentu i pieniędzy. W przypadku będącego koprodukcją amerykańską i kilku krajów poradzieckich „Kodu Kaina” mamy do czynienia z przypadkiem drugim. I tylko jedna rzecz wydaje się w tym kompletnie niezrozumiała: Co w jego obsadzie robi Aleksiej Sieriebriakow?

Sebastian Chosiński

East Side Story: Strzeżcie się filmów z „kodem” w tytule!
[William De Vital, Denis Soboliew „Kod Kaina” - recenzja]

Filmy klasy B, C lub Z powstają z co najmniej dwóch powodów. Ich twórcy albo świadomie wykorzystują formułę tandetnej i szmirowatej opowieści, wiedząc, że mają one szanse zyskać status kultowych, albo zwyczajnie brakuje im talentu i pieniędzy. W przypadku będącego koprodukcją amerykańską i kilku krajów poradzieckich „Kodu Kaina” mamy do czynienia z przypadkiem drugim. I tylko jedna rzecz wydaje się w tym kompletnie niezrozumiała: Co w jego obsadzie robi Aleksiej Sieriebriakow?

William De Vital, Denis Soboliew
‹Kod Kaina›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKod Kaina
Tytuł oryginalnyКод Каина
ReżyseriaWilliam De Vital, Denis Soboliew
ZdjęciaSiergiej Wasiljew
Scenariusz
ObsadaNatasza Alam, Rusłan Czerniecki, Jewgienij Szmarłowski, Eric Roberts, Sally Kirkland, Aleksiej Sieriebriakow, Olesia Gribok, Władimir Gostiuchin, Igor Sawoczkin, Koby Azarly, Oleg Weber
MuzykaSiergiej Żdanowicz
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiBiałoruś, Rosja, Ukraina, USA
Czas trwania101 min
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Filmy kręcone przez twórców rosyjskich, ukraińskich czy białoruskich ze wsparciem producentów amerykańskich wcale nie są taką rzadkością, jak mogłoby się wydawać. Wystarczy wspomnieć „Tajemnicę Czyngis-chana” (2009) Andrieja Borisowa, „Księgę Mistrzów” (2009) Wadima Sokołowskiego, „Klucz Salamandry” (2011) Aleksandra Jakimczuka, „Prosto w serce” (2011) Jurija Korolowa, „Welkome Home” (2013) Angeliny Nikonowej, „Krwawą hrabinę Batory” (2015) Andrieja Konsta czy „Hardcore” (2015) Ilji Najszullera. W ubiegłym roku do tego – niestety, nie zawsze zacnego grona – dołączył jeszcze jeden obraz: dramat sensacyjny Williama De Vitala oraz – mającego status oficjalnego współreżysera – Denisa Soboliewa.
Niech Was nie zmyli obcobrzmiące nazwisko głównego autora „Kodu Kaina” – to wcale nie Anglik ani Amerykanin, ale… ukraiński Żyd. Urodził się we Lwowie w 1959 roku jako Witalij Wasilkow. Od najmłodszych lat ciągnęło go na scenę – występował w zespole tanecznym, jako siedemnastolatek został aktorem lwowskiego Teatru Młodego Widza. Nie poszedł jednak na studia artystyczne, ale Akademię Wychowania Fizycznego, dzięki czemu szybko trafił do świata filmu w roli… kaskadera. W czasach radzieckich pojawił się w kilku kultowych produkcjach; wypatrzyć można go między innymi w „D’Artagnanie i trzech muszkieterach” (1979), „Człowieku z Bulwaru Kapucynów” (1987) czy pierwszej wersji „Trudno być bogiem” (1989) na podstawie powieści Braci Strugackich. W 1991 roku Wasilkow wyemigrował do Izraela, a po kolejnych siedmiu latach – do Stanów Zjednoczonych. Tam, jako kaskader, posługując się nową tożsamością – William De Vital – wystąpił w kilkudziesięciu obrazach. Aż w końcu zaczął marzyć o karierze reżyserskiej. Mając świadomość braku doświadczenia w tej dziedzinie, dobrał sobie pomocnika, Denisa Soboliewa, i do spółki z nim zrealizował krótkometrażówkę „Boomerang Return” (2015).
Filmik zdobył nawet nagrodę na Niezależnym Festiwalu Filmowym w Los Angeles, gdzie uznany został „najlepszym krótkometrażowym thrillerem / filmem akcji”. To sprawiło, że przed reżyserami otworzyła się droga do pełnometrażowego debiutu. Wasilkow (De Vital) i Soboliew sięgnęli po scenariusz innego debiutanta, Romana Makuszewa, do tekstu którego sami dodali jeszcze kilka elementów. Czy wyszło to fabule na dobre, nie sposób ocenić, nie znając materiału wyjściowego. Ale z kolei widząc to, co trafiło na ekrany, trudno sobie wyobrazić, by Makuszew był w stanie stworzyć coś jeszcze gorszego. Film, jak na warunki wschodnioeuropejskie (pamiętajmy, że kręcono go na Białorusi), kosztował niemało – 2,2 miliona dolarów (zapewne spory procent przeznaczony został na gaże aktorskie, albowiem producentom udało się, jakimś cudem, zatrudnić kilku artystów ze znanymi w Rosji i za Oceanem nazwiskami). Jego premiera światowa odbyła się w Stanach Zjednoczonych w maju 2015 roku, do kin w Rosji trafił jednak dopiero dokładnie rok później. I hitem nie został. Co akurat bardzo pozytywnie świadczy o widzach.
Główną bohaterką tej historii jest amerykańska dziennikarka Sara Ogden; pozostaje ona na usługach tajnego stowarzyszenia o nazwie „Kod Kaina”, którym kieruje jej dobry przyjaciel – a przynajmniej Sara za takowego go uważa – David Parker. Parker i ludzie skupieni w jego organizacji wierzą w istnienie tytułowego „kodu”, a mówiąc konkretniej – genu, który odpowiada za to, że ludzie wkraczają na drogę zbrodni, stają się przestępcami i zagrażają światu. Sara tropi ich na całym świecie, co zresztą bywa czasami bardzo niebezpieczne. Film zaczyna się od dramatycznych wydarzeń, których żurnalistka jest uczestniczką w Meksyku. Kiedy wraca do Los Angeles, nie potrafi poradzić sobie z traumą, ma nocne koszmary. Mimo to gdy David postanawia wysłać ją w kolejną misję – tym razem do Europy Wschodniej – nie odmawia. Jej zadaniem jest odszukanie niejakiego Pawła Anisimowa, który według danych posiadanych przez stowarzyszenie Parkera (skąd je posiadają, nie ma mowy) jest nosicielem groźnego genu.
Tym sposobem akcja przenosi się na Białoruś. Reżyserzy z miejsca przedstawiają nam poszukiwanego mężczyznę. Paweł i jego starszy brat Jegor są członkami elitarnego oddziału Służby Bezpieczeństwa Białorusi – na poły komandosami, na poły ochroniarzami, w każdym razie ludźmi od zadań specjalnych. Młodszy z Anisimowów zakochany jest w uroczej, młodej dziennikarce Alisie Sirkowej, z którą nawet planuje ślub. I którą – na swoje nieszczęście – przedstawia kolegom z oddziału i bratu. Dalszy rozwój wydarzeń tego dnia jest zaczynem rodzinnego dramatu, który kończy się tym, że drogi obu braci rozchodzą się. Brzmi poważnie, prawda? Owszem, ale gdy pod koniec filmu dowiadujemy się, co w rzeczywistości miało miejsce, trudno powstrzymać się przed złośliwym rechotem. W każdym razie mijają dwa lata, w Mińsku pojawia się Sara Ogden, która szuka Pawła, ale za ochronę której odpowiada Jegor. Tym sposobem Anisimowie muszą w końcu stanąć naprzeciw siebie. By było jeszcze dramatyczniej, w fabułę ponownie wplątana zostaje Alisa, która notabene okazuje się poważną i zaangażowaną politycznie i społecznie dziennikarką.
Skąd ta polityka? Do końca nie wiadomo, ale nagle na scenie pojawiają się jacyś demonstranci, którzy zagrażają władzom. Są agresywni i mają mentalność pseudokibiców. Wątek ten nijak się zresztą ma z misją, jaką do wypełnienia ma Sara. Ale inne motywy też w żaden sposób logicznie się nie zazębiają. Przykładowo: na panią Ogden ktoś poluje, chce ją zabić; problem w tym, że ten sam człowiek przygotowuje też inne zamachy. Niektóre, jak ten na stacji metra Oktiabrskaja, nawet się udaje. To oczywiście nawiązanie do rzeczywistych wydarzeń, jakie miały miejsce w stolicy Białorusi w kwietniu 2011 roku, kiedy zginęło piętnaście osób, a ponad dwieście zostało rannych. Dlaczego jednak wykorzystano realną tragedię dla podkręcenia napięcia, czego chciano w ten sposób dowieść – trudno stwierdzić. Jest to samo sztucznie wtrącone jak antyrządowe manifestacje. W „Kodzie Kaina” nic nie trzyma się sensu. Począwszy od dochodzenia prowadzonego przez „rybioustą” Sarę Ogden, poprzez konflikt braci Anisimowów, aż po będące motorem napędowym całej fabuły poszukiwania ludzi z genem agresji. Po co więc film ten powstał? Z grafomańskiej pasji Wasilkowa / De Vitala? Dla kasy, którą można było wyciągnąć od naiwnych producentów? Niech te pytania pozostaną retorycznymi.
Jedyne, czym naprawdę mogą pochwalić się twórcy „Kodu Kaina”, to obsada. W epizodach pojawili się bowiem między innymi: Eric Roberts („Papież z Greenwich Village”, „Uciekający pociąg”) jako David Parker, Sally Kirkland („Żądło”, „JFK”) jako matka Sary oraz Aleksiej Sieriebriakow („Ładunek 200”, „PiraMMMida”, „Lewiatan”) jako generał SB Lwowski. Dziennikarkę zagrała, pochodząca z Taszkientu w Uzbekistanie, eksmodelka i była żona wnuka ostatniego szacha Iranu, mieszkająca obecnie na stałe w Stanach Zjednoczonych Natasza Alam. W Pawła Anisimowa wcielił się debiutujący w filmie Jewgienij Szmarłowski (absolwent francuskiej szkoły cyrkowej), w jego brata Jegora – Rusłan Czerniecki („Kadet”), a w ojca Nikołaja – Władimir Gostiuchin („Podporucznik Romaszow”, „Rusini”, „1812. Ballada ułańska”). Alisa z kolei ma twarz Olesi Gribok („Ponad niebem”), a przełożony Jegora, pułkownik Biełousow – Igora Sawoczkina („Spokojna strażnica”, „Dom”, „Wędrowiec”). Autorem zdjęć był niemający dotąd znaczących osiągnięć Siergiej Wasiljew; to samo można powiedzieć także o kompozytorze Siergieju Żdanowiczu. Ich zaangażowanie w „Kod Kaina” w pewnym sensie tłumaczy, dlaczego tak się stało.
koniec
2 października 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Moja wielka, grecka tragedia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 XI 2021

Czy „Eternals” to komiksowa głupotka z wydumanymi na siłę problemami, czy może tragedia na miarę antyczną, w której wybory jednostek mają wpływ na losy milionów? Jedno i drugie? Albo żadne z powyższych?

więcej »

East Side Story: Jak wystarać się o państwowe dotacje?
Sebastian Chosiński

21 XI 2021

Z dużym prawdopodobieństwem, jeśli jakiś chłopiec nie marzył w dzieciństwie o tym, aby w dorosłym życiu zostać strażakiem bądź futbolistą, mogła mu przyjść do głowy… kariera w show-biznesie. O takiej właśnie marzy bohater kinowego debiutu Andrieja Nazimowa „Zagraj ze mną”, który wbrew własnemu nazwisku – Biessławny – chce zostać sławnym aktorem.

więcej »

Squid Game: Odc. 9. Pieniądze szczęścia nie dają
Marcin Mroziuk

19 XI 2021

Dobrze, że finałowa rozgrywka zajmuje zaledwie część ostatniego odcinka, bo w sumie dość łatwo przewidzieć, kto zostanie jej zwycięzcą. A chociaż z zainteresowaniem obserwujemy przebieg późniejszych wydarzeń, to zakończenie stwarzające możliwość kontynuacji tej historii (z której Netflix z pewnością skorzysta) budzi obawy, czy drugi sezon nie będzie dla twórców jedynie odcinaniem kuponów od niebywałej popularności serialu.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.