Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Steve McQueen
‹Zniewolony. 12 Years a Slave›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZniewolony. 12 Years a Slave
Tytuł oryginalny12 Years a Slave
Dystrybutor Monolith
Data premiery31 stycznia 2014
ReżyseriaSteve McQueen
ZdjęciaSean Bobbitt
Scenariusz
ObsadaChiwetel Ejiofor, Dwight Henry, Dickie Gravois, Bryan Batt, Ashley Dyke, Kelsey Scott, Cameron Zeigler, Tony Bentley
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania134 min
Gatunekbiograficzny, dramat, historyczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Człowiek - persona non grata
[Steve McQueen „Zniewolony. 12 Years a Slave” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Steve McQueen – ten to ma charakter! Niestraszne mu najpodatniejsze na schematy gatunki, niestraszny mu romans z Hollywoodem; nawet jeśli płynie głównym nurtem, robi to w pełni własnym stylem.

Gabriel Krawczyk

Człowiek - persona non grata
[Steve McQueen „Zniewolony. 12 Years a Slave” - recenzja]

Steve McQueen – ten to ma charakter! Niestraszne mu najpodatniejsze na schematy gatunki, niestraszny mu romans z Hollywoodem; nawet jeśli płynie głównym nurtem, robi to w pełni własnym stylem.

Steve McQueen
‹Zniewolony. 12 Years a Slave›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZniewolony. 12 Years a Slave
Tytuł oryginalny12 Years a Slave
Dystrybutor Monolith
Data premiery31 stycznia 2014
ReżyseriaSteve McQueen
ZdjęciaSean Bobbitt
Scenariusz
ObsadaChiwetel Ejiofor, Dwight Henry, Dickie Gravois, Bryan Batt, Ashley Dyke, Kelsey Scott, Cameron Zeigler, Tony Bentley
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania134 min
Gatunekbiograficzny, dramat, historyczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Jego najnowszy film, nominowana w dziewięciu Oscarowych kategoriach historia obejmująca dwanaście lat niewoli Salomona Northupa, to adaptacja wspomnień spisanych przez samego bohatera – wolnego człowieka, którego skuto kajdanami. Filmowiec mógł zatem poddać się egzaltacji wyrażonej w książce lub podporządkować się kliszom biografii historycznej, pod którymi ugięła się mniej zasłużona większość reżyserów. Tak się jednak nie stało. „Zniewolony” to dzieło wyróżniające się także na tle innych tytułów dotyczących niewolnictwa, dzieło, w którym na każdej niemal scenie autor odcisnął własne piętno.
Już początkowe sceny ujawniają kierunek obrany przez reżysera. Długie ujęcie batożenia Northupa tuż po pozbawieniu go wolności (jest rok 1841) nie świadczy wcale o banalnej dosłowności przedsięwziętych w filmie kroków. McQueen nie idzie w krwawą makabrę (z jednym bodaj wyjątkiem), nie epatuje przemocą, lecz równocześnie nie estetyzuje jej; zamyka przed widzami wszystkie drogi ucieczki i zmusza do realnego trwania przy katowanym bohaterze. Reżyser każe patrzeć na przepełnioną bólem i zaskoczeniem twarz Salomona, słuchać razów, jęków oraz słabnących słów sprzeciwu kierowanych w stronę ciemiężyciela. Na nic zdają się protesty: „Jeśli chcesz przeżyć, nic nie mów”, usłyszy niebawem od towarzysza niedoli. Choć wierzył, że jest wolnym człowiekiem, fizyczne pęta nałożone przez białych czynią go niewolnikiem. To właśnie granice ciała dyktują warunki bohaterowi i niejako wyznaczają ramy opowieści (jak w każdym zresztą filmie brytyjskiego twórcy). Gdy oprawca biczuje, niszcząc ciało, próbuje zniszczyć i psyche. „Zniewolony” obrazuje taką właśnie walkę: niedoskonałej fizyczności z hartem ducha.
Wspomniana sekwencja znamionuje cały film z jeszcze innego powodu. Gdy pierwsze fizyczne katusze na chwilę zostają przerwane, następuje odjazd kamery z celi, w której tkwi Northup i z której wciąż słychać jego wołania o pomoc, a w tle da się wówczas dostrzec Biały Dom. McQueen podkreśla, że dwie rzeczywistości – rzekomo cywilizowana i ta absurdalnie niesprawiedliwa – istniały w ówczesnej Ameryce równolegle. Konfrontacja ta przyjmuje najjaskrawszą formę wtedy, gdy, już w kajdanach, Salomon zostaje potajemnie wywieziony ze stanu Nowy Jork, w którym mógł żyć jako wolny człowiek, do Georgii, konserwatywnego Południa, gdzie Murzyna się uprzedmiotawia i czyni własnością, której można nadać niewolnicze imię, zgwałcić czy bezkarnie powiesić.
Ciekawy kontrapunkt dla losów przedstawianych czarnoskórych stanowią krajobrazy Luizjany. Jedynie natura daje się u McQueena podziwiać, czaruje iście metafizycznym spokojem. Człowiek natomiast nie potrafi u niego egzystować, nie umie samodzielnie o siebie zadbać, znajduje dziwaczną radość i spełnienie w uzależnianiu drugiego od siebie, w brutalności i destrukcji. W swoich wypiskach Northup tłumaczy także przemoc innego rodzaju niż ta fizyczna. Chodzi o rasizm naturalnie wtłaczany już w procesie socjalizacji. Twórca „Głodu” celnie ukazuje to zjawisko w scenie w moim przekonaniu najmocniejszej, kiedy to karany za nieposłuszeństwo uwiązany do gałęzi Salomon na wpół wisi, na wpół stoi przez całe godziny na czubkach palców i tylko milimetry dzielą go od śmierci. Długie ujęcie nieprzyjemnych zmagań mężczyzny pozwala dojrzeć innych niewolników na drugim planie, którzy widzą jego męki, lecz dalej wykonują codzienne obowiązki. Są wśród nich dzieci, które zapewne przyswajają widok upodlenia, uznając go za naturalny.
Mimo niewątpliwego mistrzostwa reżyserii McQueena, mogą zastanawiać pobudki, jakie mu przyświecały. Filmów o niewolnictwie było przecież sporo, ostatnio pojawiło ich się całe multum, na cóż więc kolejny? Można narzekać, że brytyjski twórca nie mówi niczego nowego – bo nie mówi. Lecz forma likwiduje w moim przekonaniu tego rodzaju dylematy. McQueen nie bawi się w wielkie metafory ku pokrzepieniu serc (jak zrobił to Lee Daniels „Kamerdynerem”). Nie uładza koegzystencji białych i czarnych, jak sztucznymi metodami czyniły to hollywoodzkie klasyki z „Przeminęło z wiatrem” na czele. Nie leczy też z traumy fantazyjnymi bajkami (jak - świetnie! - czynił „Django”). Twórca „Zniewolonego” jest za to śmiertelnie poważny (poczucia humoru nie miał nigdy) i chyba ta niewzruszoność pozwala mu stworzyć najbardziej z wszystkich wymienionych konsekwentne i artystycznie dojrzałe dzieło. Zestawiając na ekranie wolność i niewolę jednego człowieka, dodatkowo unaocznia faktyczny bezsens wszelkiej nierówności. A jeśli owa droga przez mękę tak silnie na widza oddziałuje – w dobie rozmaitych torture porn i innych cielesnych horrorów – to jest to dowód reżyserskiej maestrii.
koniec
31 stycznia 2014

Komentarze

31 I 2014   11:55:03

Może sam jako czarnoskóry, chciał się zmierzyć z tym tematem. Sam mówił, że różni się od amerykańskich niewolników tylko tym, że statek jego przodków popłynął w jedną stronę a amerykańskich w drugą.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Hej, kto Kazach – hajda na Szejbanszacha!
Sebastian Chosiński

7 VIII 2022

Premiera „Złotego tronu” – drugiej odsłony dylogii Rustema Abdraszewa „Chanat Kazachski” – miała miejsce dwa lata i trzy miesiące po pierwszych pokazach „Diamentowego miecza”. Co nieco zmieniło się w tym czasie w samym Kazachstanie, a dowodem na to fakt, że z filmu zniknęły tym razem wszelkie nawiązania do postaci prezydenta Nursułtana Nazarbajewa, któremu w grudniu 2016 roku oddawano na ekranie prawdziwe hołdy.

więcej »

Lista śmierci: Odc. 4. Polowanie w Meksyku
Marcin Mroziuk

5 VIII 2022

Wprawdzie rozprawienie się z prezesem Capstone Industries główny bohater odłożył na później, ale za to w napięciu obserwujemy, jak James Reece błyskawicznie zmierza do wyrównania rachunków z bezpośrednim zabójcą jego żony i córki. Inną sprawą jest, że brak umiaru w zemście niekoniecznie przysporzy komandosowi sympatii u widzów.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: „Mankurtyzacja” homo sovieticusa
Sebastian Chosiński

3 VIII 2022

Zdaję sobie sprawę, że tytuł dzisiejszej recenzji może wydać się niezrozumiały. W tekście jednak wszystko jest, jak sądzę, właściwie wyjaśnione. A dotyczy on adaptacji „Dnia dłuższego niż stulecie” – kolejnej powieści kirgiskiego klasyka Czingiza Ajtmatowa, którą tym razem przeniósł na ekran – pod tytułem „Mankurt” – turkmeński reżyser Chodżakuli Narlijew.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Marzec 2014 (1)
— Miłosz Cybowski, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Luty 2014
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz

Tegoż twórcy

Bezwstydny
— Piotr Sarota

Stosunki post(m)oralne
— Karolina Ćwiek-Rogalska

New York, New York co za piekielne miasto
— Paulina Jastrzębska

Niedosyt
— Tomasz Markiewka

Tegoż autora

Sztuka? Gdzieś zaginęła. Ale szlak został przetarty
— Gabriel Krawczyk

W tęczowych kolorach
— Gabriel Krawczyk

Siedem „ale” przeciw „Trzynastu powodom”
— Gabriel Krawczyk

Duchowa biografia erotyczna
— Gabriel Krawczyk

Paterson lubi to!
— Gabriel Krawczyk

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Kryminał milicyjny à rebours
— Gabriel Krawczyk

Biograficzne rzemiosło
— Gabriel Krawczyk

Nieszkodliwe kłamstwa i miarkowane sentymenty
— Gabriel Krawczyk

Bridget Jones i Tarantino
— Gabriel Krawczyk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.