Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Sierpień 2007

Esensja.pl
Esensja.pl
Artykuł Wiesława Kota „Barbie u rzeźnika” z 32-33 numeru tygodnika „Wprost” nagrodzony w naszej pierwszej edycji antynagrody „Popkuriozum Miesiąca”! Wśród nominacji także dwie publikacje z „Rzeczpospolitej”, jedna z „Filmu” i dodatkowo – dzieło niebędące prasowym artykułem.

Esensja

Sierpień 2007

Artykuł Wiesława Kota „Barbie u rzeźnika” z 32-33 numeru tygodnika „Wprost” nagrodzony w naszej pierwszej edycji antynagrody „Popkuriozum Miesiąca”! Wśród nominacji także dwie publikacje z „Rzeczpospolitej”, jedna z „Filmu” i dodatkowo – dzieło niebędące prasowym artykułem.
Zdziwiona po śmierci?
Zdziwiona po śmierci?
Miło nam ogłosić pierwszego laureata naszej nowej, niedawno ufundowanej nagrody – Popkuriozum Miesiąca. Nagrody, dodajmy, przyznawanej za najbardziej bzdurne publikacje na temat kultury popularnej w prasie, radiu, telewizji i innych szeroko dostępnych mediach.
Popkuriozum Miesiąca – sierpień 2007
Niekwestionowanym zwycięzcą pierwszej edycji jest Wiesław Kot, nagrodzony za artykuł „Barbie u rzeźnika” w 32-33 numerze tygodnika „Wprost” z 12-19 sierpnia 2007 roku dostępny w płatnym archiwum czasopisma.
W tym miesiącu nie mieliśmy żadnych wątpliwości. Nagromadzenie bzdur na temat horroru gore w nagrodzonym tekście było nie mniejsze niż udział krwawych scen w filmach z serii „Piła”. Lekkość pióra i pewność siebie autora w połączeniu z domorosłymi analizami, zwykłymi błędami i udowadnianą w każdym akapicie nieznajomością gatunku, o którym się pisze, czynią z tekstu publikację wartą każdej antynagrody.
W tekście czytamy między innymi:
O filmie „Sadysta”: „Ta piwniczna opowieść to metafora umierania. Kiedy umrzemy, to pewnie najpierw się zdziwimy, a w końcu pogodzimy z nową sytuacją”. [Cóż dodać do głębi tej myśli?]
O „Klątwie”: „Po 11 września 2001 r. palący stał się problem dialogu między religiami i systemami politycznymi. Mamy go w horrorze „Klątwa” (2004). Opowiada o tym, jak amerykańska turystka nie może się uporać z japońskim duchem. Duch o miłej buzi skośnookiego dzieciaka nie jest groźny z natury. On egzekwuje tylko starą miejscową klątwę, tyle, że dziewczyna nie ma o tym pojęcia”. [Po pierwsze – amerykańska turystka (nie turystka zresztą, ale przecież to już szczegół) pojawia się tylko dlatego, że jest to remake dla zachodniego widza, któremu trzeba dać nieskośnooką twarz, aby było wygodniej – nikt tu nie myślał o „dialogu między kulturami”. Po drugie – skąd ten „duch niegroźny z natury”? Chyba po prostu tak się autorowi napisało. Wreszcie – nie chodzi o „starą miejscową klątwę” (bo to polski tytuł), tylko o „grudge” – „urazę”, coś, co powstaje, gdy ktoś umiera w gniewie. Krótko mówiąc – nie w Moskwie, tylko w Leningradzie, nie rozdają, tylko kradną etc…]
Okładka nagrodzonego numeru
Okładka nagrodzonego numeru
O „Egzorcyzmach Emily Rose”: „Dziewczynę nawiedziło ponoć aż sześć demonów, gdy zbyt mocno interesowała się satanizmem”. [Że co? Satanizmem? A skąd to się wzięło? Jest dokładnie przeciwnie – bohaterka zostaje opętana, ale jest głęboko religijna i ma widzenie Matki Boskiej, która zapowiada, że jej męczeńska śmierć może być dowodem dla ludzi na istnienie Złego.]
O „Krzyku”: „Nastolatki z głośnego filmu „Krzyk” mordują swoje koleżanki według tych schematów, których nie widzieli jeszcze w kinie”. [A nie dokładnie odwrotnie aby?]
Poznajemy też nowy podgatunek horroru – horror „orwellowski”, do którego ma się zaliczać „Piła”, podobnie jak i „Cube” – bohater nie wie, czym zawinił, kto i za co go karze i jakie panują reguły. A to ciekawe, bo akurat u Orwella bohaterowie doskonale wiedzieli, czym zawinili (np. myślozbrodnia), kto ich karał (państwowe służby) i jakie panują reguły (musisz być prawomyślny w każdym elemencie życia). Może autorowi chodziło o podglądanie bohaterów (w „Pile”)? Pewnie tak – szkopuł w tym, że w „Cube” podglądania nie ma (przynajmniej w tym, co widzimy w filmie), więc trop prowadzi donikąd. Krótko mówiąc – kolejna bzdura.
Ostatni gatunek horroru to filmy, których twórcy licytują się nad coraz to bardziej wymyślnymi dekoracjami. Przykłady – „Doom” i „Silent Hill”. Tyle że – o czym autor nie wspomina – akurat twórcy tu scenerii nie wymyślali, bo to po prostu ekranizacje gier komputerowych. Jednak to już naprawdę małe piwo w porównaniu z resztą tekstu.
Tekstu, przyznajmy, którego głównym problemem nie jest nagromadzenie bzdur i błędów rzeczowych. To można przełknąć, gdyby choć dokądś prowadziło. Tymczasem, czytając ten artykuł bez tezy i konkluzji, wybierający losowo kilkanaście tytułów spośród setek przedstawicieli gatunku i grupujący je w kilka dziwacznych kategorii, ma się przede wszystkim wrażenie, że sam autor nie ma pojęcia, co chce swym tekstem przekazać i pisze go, aby skasować wierszówkę. A my do niej dorzucamy pierwsze, historyczne Popkuriozum.
Nominacje
Oprócz nagrody głównej będziemy co miesiąc przyznawać nominacje – teksty warte wzmianki, choć ustępujące w bzdurności swej naszemu Zwycięzcy. W sierpniu 2007 znaleźliśmy 4 kandydatury:
1. Fantastyczne Fantomy
Sabat czarownic
Sabat czarownic
Pierwszy nominowany tekst to „Na fantastykę zawsze jest moda” – artykuł z „Rzeczypospolitej” z 30 sierpnia 2007 r. autorstwa Łukasza Gołębiewskiego, zapowiadający tegoroczny Polcon.
W tekście czytamy:
„W zlocie weźmie udział ponad tysiąc fanów fantasy”. [Zakładam, że pozostały tysiąc to fani SF i horroru – czemu jednak o nich autor nie wspomina?]
„Fani fantastyki to pożeracze książek, w dodatku łatwo do nich dotrzeć, choćby przez Internet. W większości są to młodzi ludzie, którzy grają też w sieciowe gry role playing, osadzone w tej samej scenografii co ich ulubione lektury”. [Hmm… Tylko sieciowe gry role playing? A ta mało zapewne znacząca zdecydowana większość grająca poza internetem?]
„Właściciele takich wydawnictw jak Mag, Fabryka Słów, Nowa, Runa czy nawet Amber to osoby wywodzące się z tzw. fantomów, czyli gildii zrzeszających miłośników fantastyki”. [„Fantomy” pozwolimy sobie pozostawić bez komentarza, to bez wątpienia gwóźdź tego tekstu.]
„To pismo („Fantastyka”) wypromowało wszystkich (poza Lemem i Zajdlem) najważniejszych polskich autorów s.f.”. [Cóż, może w latach ‘80… Tyle że trochę czasu już minęło… Może więc ostrożniej z tym „wszystkich”?]
„Pasjonaci s.f. żyją w swoim zamkniętym świecie, a festiwal Polcon to ich najważniejsze w roku święto – używając języka fantastyki, coś jak sabat czarownic”. [„Sabat czarownic” to język fantastyki?]
2. Sen srebrny recenzenta
Sen recenzenta…
Sen recenzenta…
Łukasz Maciejewski w recenzji filmu “Czarna Dalia” (“Film” 8/2007) pisze: „Bucky Bleichert wraz ze swym partnerem Lee Blanchardem hoduje prywatną dalię. Ale ich dalia, czyli Kay Lake (Scarlett Johansson), skacze z jednego kwiatka na drugi – także na damskie kwiateczki (Hilary Swank) i cała umorusana jest perwersją”.
Dowcip w tym, że to, co czytamy powyżej, powstało jedynie w głowie recenzenta, bo w samym filmie nic takiego nie ma miejsca! Film zagmatwany, nużący, recenzent zmęczony – może chodzi tu o jego sen? W końcu wielu osobom zdarza się przysnąć na seansie, nie ma w tym nic zdrożnego. A w końcu wyśnienie sceny erotycznej między Scarlett Johansson i Hilary Swank to nie byle jakie osiągnięcie. Tylko pozazdrościć, zwłaszcza gdy nam wciąż się śnią stare egzaminy maturalne…
3. Nie ta Ryba!
Fisz czy Fish?
Fisz czy Fish?
Gratulacje dla dziennika „Rzeczpospolita”! Aż dwie nominacje, pięknie spinające miesiąc, bo z wydań z 1 i 30 sierpnia.
„Rzeczpospolita” w swym wydaniu z 1 sierpnia 2007 opublikowała artykuł Jacka Cieślaka „Koncertowa jesień w stolicy”, w którym pisze: „18 października w Stodole zaśpiewa Fish. Usłyszymy starsze utwory, nagrane na początku kariery jeszcze z Marillion, i kompozycje z najnowszego, powstającego właśnie albumu Szkota „Thirteenth Star”, który ukaże się późną jesienią. (…) Dla wielu fanów muzyki progresywnej jego nagrania są wciąż ważniejsze od ostatnich dokonań Marillion występującego od lat z nowym wokalistą”.
Tekst został jednak zilustrowany zdjęciem nie Fisha, wokalisty Marillion, lecz …Fisza, czyli rodzimego muzyka Bartosza Waglewskiego.
Nominacja w ręce bezimiennego składacza, bo zakładam, że autor tekstu nie miał wpływu na to, jakimi fotkami będzie jego artykuł zilustrowany.
4. Groening nam nie podskoczy!
Simpsonowie uciekają ze zdubbingowanymi kopiami.
Simpsonowie uciekają ze zdubbingowanymi kopiami.
Nominacja odrobinę spoza naszego deklarowanego kręgu zainteresowań, bo spoza publikacji prasowych. Niemniej jednak rzecz warta zwrócenia uwagi, przynajmniej poprzez popkuriozalną nominację. Bo jest to efekt pewnego niepokojącego trendu – trendu poprawiania treści filmów przez polskich tłumaczy.
Otóż pan Dariusz Dunowski, twórca dialogów do polskiej wersji, uznał, że poczucie humoru Matta Groeninga i jego ekipy, twórców „Simpsonów”, nie jest na odpowiednio wysokim poziomie i bez dwóch zdań należy nad nim jeszcze popracować. A film będzie dużo śmieszniejszy, gdy doda się w nim nawiązania do polskiej rzeczywistości politycznej – „mohery”, „wykształciuchy”, „ministra edukacji”. Jakoś fakt, że takie słowa pojawiają się w ustach np. Homera Simpsona, mieszkańca Springfield w USA i choćby z tego powodu brzmią bzdurnie, samopoczucia tłumaczowi nie psuł. Gorzej z widzami – pół biedy, gdy poszli na wersję z napisami, ale wielu biedaków musiało niestety obcować z dubbingiem i nie mieć alternatywy dla kulawej polskiej wersji językowej.
O nagrodzie Popkuriozum Miesiąca czytajcie TUTAJ.
koniec
8 września 2007

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Czerpiąc radość z VR
Jarosław Loretz

15 VIII 2022

Jak tylko ktoś w końcu skonstruuje urządzenie umożliwiające odczuwanie wirtualnej rzeczywistości wszystkimi zmysłami, nastąpią złote lata branży pornograficznej. Póki co wielu – z jednej i z drugiej strony szkła – może tylko o tym marzyć.

więcej »

Z filmu wyjęte: Władek, dorzuć jakiś futurystyczny gadżet!
Jarosław Loretz

8 VIII 2022

Twórcy filmów pornograficznych też od czasu do czasu próbują nakręcić coś z gatunku science fiction, ale mają o tyle trudniej, że w ich przypadku słowo „budżet” jest Złotym Graalem zza siedmiu mórz. Innymi słowy – nikt w branży już nie pamięta, co to za zwierzę.

więcej »

Z filmu wyjęte: Nie masz na charakteryzatora? Spokojnie, jest jeszcze kiełbasa od cioci Bożenki
Jarosław Loretz

1 VIII 2022

Tak to już jest, że przy braku funduszy trzeba łatać filmową produkcję czym się da. Niekiedy jednak to „czym się da” zaczyna zakrawać na absurd…

więcej »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.